Jak być żoną, która wpływa na dobrą atmosferę w domu?

Jak być żoną, która wpływa na dobrą atmosferę w domu?
(fot. shutterstock.com)
2 lata temu
Marta Barnert-Warzecha

Myślę, że to kobieta w dużej mierze tworzy atmosferę, jaka panuje w domu. Myślę, że to my decydujemy o tym, czy nasi mężowie i dzieci będą lubić wracać do domu czy raczej go unikać.

Nasze nastawienie do domowych obowiązków, do tego, jak zarządzamy domem, ma wielki wpływ na to, jaka w nim panuje atmosfera. Widzę sama, jak to jest u nas.

Kiedy wstaję rano i narzekam na to, jaki jest bałagan i co trzeba zrobić, bo inaczej nie doświadczy się u mnie uśmiechu, widzę, jak od razu ta atmosfera robi się napięta.

Kiedy wracam z pracy do domu i zamiast cieszyć się chociaż 15 minutami z rodziną i córką (to niedużo!), spokojnie trawiąc dzień, biegam jak szalona, odkładając wszystko na swoje miejsce - raczej nie stwarzam wtedy atmosfery radości i odprężenia po długim dniu. Wiadomo, te rzeczy same się nie zrobią. Pranie samo się nie wstawi. Podłogi same się nie umyją.

Ale widzę, o ile bardziej mogę cieszyć się czasem z moją rodziną (a oni ze mną), kiedy "ogarnianie" domu nie staje się ważniejsze od nich, a sposób, w jaki wydaję "rozkazy", nie stwarza atmosfery napięcia i stresu. Dlaczego my mamy tę "władzę" nad atmosferą w naszych rękach? Dlatego że przeważnie to nam najbardziej zależy na utrzymaniu domu w ładzie, to najczęściej my decydujemy o tym, co i kiedy jemy,, gdzie i kiedy robimy zakupy.

Przeczytaj też: Mądra żona zołza >>

Co jest dobre! To jest naprawdę wyjątkowe zadanie i sama coraz bardziej się w nim odnajduję, jako w moim pięknym powołaniu. Nie widzę już "zarządzania domem" jako przykrego obowiązku, który spadł na moje ramiona (albo został zrzucony), ale raczej jako przywilej, co wcale nie oznacza, że w domu to ja wszystko robię.

Byliście kiedyś na kolacji, w czasie której pani domu była widocznie zestresowana, ciągle biegała od kuchni do stołu, nerwowo pytając, czy goście na pewno aby czegoś jeszcze nie chcą, a kiedy mąż albo goście prosili, żeby usiadła, to robiła to na minutę, zadając wam pytanie, po czym na wpół słuchając, sprzątała już ze stołu? Ja byłam - u siebie w domu!

Jak czuliście się na tej kolacji? Zrelaksowani? Cieszyliście się wspólnym czasem ze znajomymi czy raczej udzielało wam się wyczuwalne zestresowanie pani domu, jej pośpiech, chęć, żeby wszystko wyglądało idealnie? Szczególnie na początku naszego małżeństwa naprawdę nie byłam miłą żoną przed przyjściem gości do naszego domu. Biegałam jak szalona, starając się, żeby wszystko wyglądało perfekcyjnie, dosłownie tratując po drodze mojego męża swoimi słowami i niezadowoleniem z tego, czego jeszcze nie zrobił.

Pewnie, że to fajna sprawa ogarnąć dom i postarać się, żeby ludzie, których zapraszamy, poczuli się dobrze ugoszczeni i nakarmieni! Ale kiedy zauważyłam, że moja chęć zrobienia dobrego wrażenia na innych odbija się na relacji, która powinna być dla mnie najważniejsza - zrozumiałam, że coś musi się zmienić. Albo muszę wyluzować z moimi staraniami, bo widocznie nie potrafię być doskonałą i miłą panią domu, albo muszę zmienić swoje oczekiwania w stosunku do mojego męża.

Ja akurat musiałam popracować nad obiema kwestiami... Nie mogłam pozwolić na to, żeby wrażenie, które chcę zrobić na innych, sprawiało, że źle odnoszę się do mojego męża. Możecie powiedzieć - no dobra, ale przecież to normalne, że prosisz męża o pomoc w ogarnięciu domu. Czytaj - że on też robi to, co ty robisz, że dzielicie się obowiązkami.

Tylko ja zadałam sobie takie pytanie - kto w tej sytuacji tak naprawdę wyrządza więcej "szkody"? Mój mąż, który robi coś bardzo powoli (jak na moje standardy) albo który w ogóle nie chce czegoś zrobić w domu, czy ja, obrażając go, krytykując i wprowadzając napiętą atmosferę, która z kolei ma wpływ na całą naszą relację? Wiem, że to dość kontrowersyjny temat. Sama do niedawna miałam zupełnie inne poglądy na ten temat. Teraz lubię moją rolę "zarządzającej domem", ale - jak napisałam - to nie znaczy, że ja wszystko w nim robię.

Teraz kiedy oboje pracujemy tyle samo, zdecydowanie dzielimy się tymi obowiązkami. Ja pewnie robię trochę więcej - ale to z własnego wyboru, bo właśnie mi bardziej zależy - T. pewnie robi bardziej to minimum, bo wie, że trzeba, ale zdecydowanie nie zależy mu już, żeby w domu były świeże kwiaty czy żeby poduszki były ułożone tak a nie inaczej etc. - a mi tak, bo sprawia mi to przyjemność.

Ale wiem, że w każdym domu układ jest trochę inny - co nie znaczy, że nasz jest lepszy! Ja biorę odpowiedzialność za "zarządzanie" domem, ale mój mąż bierze odpowiedzialność za inne sfery naszego życia - dlatego że jesteśmy inni, inne mamy role jako kobieta i mężczyzna, ale uzupełniamy się w nich - jesteśmy równymi partnerami o innych rolach (to jest nasze podejście, oparte na Biblii).

Wiem, że nie mogę wziąć całkowitej odpowiedzialności za atmosferę w domu. Że oboje jako dorośli decydujemy o niej i przez to wpływamy na to, w jakim domu wychowują się nasze dzieci i do jakiego domu zapraszamy innych.

Ale my, kobiety, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie - dzięki naszej roli jako tych "zarządzających domem" - mamy naprawdę dużą kontrolę nad tym, jaką atmosferę w nim stwarzamy...

Jak to wykorzystamy?

Ja przekonałam się już, że jeśli nie zacznę mojego dnia od mojej Najważniejszej relacji - Tej, która może dać mi siłę, cierpliwość i mądrość w wielkiej roli, którą powierzył mi Bóg - i jeśli będę w niej polegać tylko na sobie, to ja i mój dom szybko to odczujemy...

Ciekawa jestem, jak to jest u Was?

Marta Barnert-Warzecha - autorka bloga Żona&Mąż Razem z mężem prowadzi kursy przedmałżeńskie i małżeńskie. Mama dwuletniej Leili. Na co dzień pracuje w Londynie w produkcji telewizyjnej. Kocha długie spacery, rozmowy przy kawie, kawę i każdą wymówkę, żeby pójść spać o 21

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Piotr Kropisz SJ, s. Ewa Bartosiewicz RSCJ, Maja Komasińska-Moller
22,69 zł
34,90 zł

Zamiast liczyć lata kalendarzowe, policz swoje „lata duchowe”!

Daty urodzenia w dowodzie nie zmienisz, ale to, jak szybko starzejesz się psy­chicznie, w dużej mierze zależy od Ciebie. Książka, którą oddajemy w Twoje ręce, jest krokiem...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Jak być żoną, która wpływa na dobrą atmosferę w domu?
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

Jak być żoną, która wpływa na dobrą atmosferę w domu?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.