Udomowić mężczyznę

Udomowić mężczyznę
Kobieta, która nie rozumie, że w sercu każdego mężczyzny drzemie wojownik śniący sen o potędze, będzie na wszelkie sposoby owe męskie pragnienia dezawuować i lekceważyć. (fot. shutterstock.com)
5 lat temu
Anna Karoń-Ostrowska / slo

Mężczyzna jest wychowany w rodzinie i przez nią ukształtowany. Dom rodzinny staje się dla niego miejscem oparcia, bezpieczną przystanią, bardzo istotnym punktem na mapie jego świata, z którego wyrusza i do którego wraca.

Jednak rodzina i dom są dla mężczyzny na ogół równoważne z jego aktywnością poza domem.  Dopiero równowaga między tymi dwoma elementami - światem pracy, pasji i rodziną - daje mu poczucie szczęścia i spełnienia. "Szczęścia w domu nie zaznał, bo go nie było w ojczyźnie" - pisał Adam Mickiewicz o Konradzie Wallenrodzie i jest w tym, jak sądzę, głęboka, odwieczna prawda o mężczyźnie.

Mężczyzna "udomowiony", którego świat ogranicza się do rodziny i domu, będzie zawsze nosił w sobie jakąś frustrację, poczucie niezrealizowania i świadomość klęski. Jego tożsamość domaga się potwierdzenia w świecie zewnętrznym, poza przestrzenią domu. To świat różnorakich wyzwań, walki, zmagań, świat zadań do wypełnienia, sprawności i odpowiedzialności, którym chce i musi sprostać, by czuć się szczęśliwym.

Kobieta, która nie rozumie, że w sercu każdego mężczyzny drzemie wojownik śniący sen o potędze, będzie na wszelkie sposoby owe męskie pragnienia dezawuować i lekceważyć. Tym samym będzie trwać ze swoim mężczyzną w nieustannym sporze i wiecznym nieporozumieniu, unieszczęśliwiając siebie, jego i wspólną rodzinę. Dlatego próbując opisać doświadczenie mężczyzny w życiu kobiety na różnych jego etapach i w wielorakich relacjach, będziemy mieć przez cały czas w pamięci to męskie pragnienie równowagi między światem rodziny a światem na zewnątrz domu, rzeczywistością społecznych relacji i uwarunkowań.

Kobiecość i męskość spotykają się ze sobą w różnorakich relacjach i uwarunkowaniach od narodzin do śmierci. I chociaż relacje te są bardzo różne, każda z nich odsłania jakiś fragment tajemnicy ich obojga. Przyjrzyjmy się im z perspektywy kobiety. Pierwsze spotkanie małej dziewczynki z mężczyzną to spotkanie z ojcem. Następnie rodzą się relacje miłości innego rodzaju wobec chłopaka, narzeczonego, męża; doświadczenie seksualności i partnerstwa, czasami - walki. Wreszcie jako owoc tego związku pojawia się macierzyństwo, a w nim relacja matki i syna.

Szkicując w tym eseju portret mężczyzny w trzech jego zasadniczych rolach w rodzinie - ojca, męża i syna - poruszam się w bardzo skomplikowanej przestrzeni. Pisząc o mężczyźnie, dotykam własnego doświadczenia, posiłkuję się wiedzą i doświadczeniami innych, korzystam z badań filozofów, teologów i psychologów. Zawsze będzie to jednak poruszanie się w labiryncie bliskości i inności, ponieważ nawet największa miłość nie umożliwia nam przekroczenia granicy archipelagów, jakimi wzajemnie są dla siebie kobiecość i męskość.

Ojciec

Relacja z ojcem jest dla małej dziewczynki równie ważna, jak relacja z matką. Kobieta, która wchodzi w dorosłe życie bez doświadczenia głębokiego związku z ojcem, jest wewnętrznie poraniona i pełna tęsknoty. Jeśli to pragnienie odnalezienia się w relacji nie zostanie zaspokojone, inne, dorosłe już związki z mężczyznami będą naznaczone tym kompleksem. W każdym napotkanym mężczyźnie będzie ona szukała ojca i nie będzie w stanie wejść w partnerski związek. Także jej macierzyństwo stanie się bardzo trudne, ponieważ kobiecie, która nie doświadczyła spełnienia w byciu córką przy ojcu, będzie ciężko stać się matką. Dojrzewanie wydarza się w nas poprzez przechodzenie kolejnych etapów rozwoju i etapów miłości. Nie da się wypełnić jednych drugimi.

Ojciec to opiekun, przewodnik, mistrz, siła, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. To doświadczenie ochrony, możliwości ukrycia się przed nieznanym, czasem wrogim światem w mocnych ramionach. Ojciec to także lekcja tłumaczenia tej nieznanej rzeczywistości, pierwsza próba nazwania i zrozumienia jej, pokazanie ogromu świata poza domem, wyjaśnienie jego reguł i praw. Ojciec to stabilność, stałość, opanowanie i równowaga będące odpoczynkiem od często zmiennych nastrojów, emocjonalności i bogactwa uczuć matki. Ojciec to dość jasne, proste komunikaty, których głębia sensu nie czai się gdzieś poza słowami, ale jest wyrażana wprost, czasem, jak dla małej kobiety - zbyt bezpośrednio...

Oczy ojca są pierwszymi męskimi oczami, w jakich przegląda się córka. I to właśnie one pierwsze przynoszą jej potwierdzenie własnej, ledwo przeczuwanej kobiecej urody i siły, albo - ją lekceważą. Bywa, że taka ojcowska obojętność czy wręcz niechęć stają się dramatem całego życia kobiety.

Ojciec uczy córkę reguł i norm świata zewnętrznego, a im większy ma autorytet, tym łatwiej będzie jej je przyjąć, a potem dzięki temu łatwiej się będzie poruszać w tym świecie. Córka natomiast, od najmłodszych lat staje się przewodniczką ojca po świecie uczuć i wzruszeń. To ona otwiera go na poznanie dziewczęcego świata, którego -być może - nie znał ze swego dzieciństwa. Podobne doświadczenie przeżywa potem matka wychowująca syna. świat "rekwizytów" dzieciństwa chłopca i dziewczynki jest zupełnie inny, nieznany, a poprzez to fascynujący.

Ojciec uczy się elementów i wartości kobiecego świata, towarzysząc córce w jej odkryciach kolorów, zapachów, kwiatów, lalek i pierwszej kredki do ust. Z perspektywy dorosłości uczy się doceniać i szanować ten świat, który konstytuuje jego małą kobietkę tak, jak syna tworzy świat żołnierzyków, bitew czy samochodów. świat córki jest dla mężczyzny ostatnim etapem wtajemniczenia w kobiecość, dopełnieniem obrazu. W zależności od tego, jak wyglądają jego relacje z żoną, a wcześniej z matką, będzie on potrafił odnaleźć się we własnym ojcostwie i sprostać mu albo nie będzie w stanie dorosnąć do tych wyzwań.

Wydaje się, że nawet najmłodsza kobieta jest w stanie wprowadzić mężczyznę w świat uczuć i emocji. To córka uczy ojca odwagi wyrażania miłości i gestów czułości, oczekując ich i sama je ofiarowując.

Mąż

Małżeństwo to relacja, w której kobiecość i męskość spotykają się ze sobą w całej pełni, łączą się w jedno i wzajemnie się przenikają. Wydarza się to, czy raczej powinno się wydarzać, we wszystkich wymiarach wspólnego świata.

Mąż jest partnerem i towarzyszem dorosłego życia kobiety. Szacunek i wzajemność to słowa-klucze w opisie relacji małżeńskiej. Mąż to ojciec dzieci, gospodarz wspólnego domu, zięć i syn swoich rodziców. Każdy z tych kontekstów jest ważny, tak jak ważny jest każdy element wspólnego, rodzinnego życia. Na kolejnych jego etapach szczególnie istotne stają się inne wymiary, ale dopiero ich połączenie tworzy obraz spełnienia i wzajemnej realizacji. Tak jak słabość w którymkolwiek z nich może grozić rozluźnieniem czy nawet rozerwaniem więzi. Mężczyzna w małżeństwie sprawdza sam siebie i potrzebuje potwierdzenia. Jeśli go nie otrzymuje - dość łatwo może się zamknąć i wycofać wewnętrznie ze wspólnego życia. Mężczyźnie o wiele trudniej niż kobiecie jest wyrażać uczucia i emocje, stąd zwłaszcza pierwszy okres małżeństwa jest dla niego trudnym czasem uczenia się nowego języka i współkształtowania niepisanych norm nowej rodziny.

Mężczyzna potwierdzony przez żonę w swej nowej roli rozkwita i gotów jest stawiać czoła wszelkim życiowym trudnościom związanym z odpowiedzialnością za dom, byt rodziny i wychowanie dzieci. Im bardziej jest utwierdzany w swych męskich rolach, tym staje się silniejszy. Potrafi być nie tylko "wodzem, wojownikiem i myśliwym", ale i partnerem swej żony respektującym jej prawa do autonomii i własnego, twórczego rozwoju poza rodziną. Potrafi ją wspierać i towarzyszyć jej, tak samo jak ona towarzyszy jego drodze pracy i kariery. Mężczyzna potwierdzany i wzmacniany w swej męskości jest czułym kochankiem i opiekuńczym, dobrym ojcem.

Natomiast ktoś nieustannie upokarzany przez swą partnerkę, komu wypomina się słabości i nieudolność, z kim prowadzi się rodzaj podjazdowej walki o wpływy i władzę w rodzinie, może stać się karykaturą mężczyzny - archetypowym Dulskim, kimś nieobecnym w domu i w życiu swej rodziny, nieodpowiedzialnym wiecznym chłopcem albo Don Juanem zafiksowanym na jednej z ról, w których kiedyś udało mu się sprawdzić.

Syn

Dla kobiety urodzenie syna jest zawsze jakimś spotkaniem z podmiotową innością. Dotyczy to oczywiście każdego doświadczenia macierzyństwa, jednak z córką kobiecie łatwiej jest się utożsamić poprzez świat kobiecych archetypów wspólnych im obu, które córka w jakiś sposób przejmuje i dziedziczy po matce. Ta łatwość utożsamiania się z własnym dzieckiem jest wydarzeniem ogromnie przyjemnym, ale i bardzo niebezpiecznym.

Dziecko nie jest dla nas, nie jest "nasze" i jego rolą nie jest powtarzanie naszego życia czy spełnianie naszych niespełnionych ambicji. Dlatego relacja z synem, w której jego męska inność jest od razu dostrzegana przez matkę i wzmacnia się w procesie wychowania i dojrzewania chłopca, wydaje się "czystsza" i w pewnym sensie - egzystencjalnie prostsza. Kobiecie trudniej utożsamić się ze swym synem, natomiast może ona przenieść na niego wszystkie swoje doświadczenia związane z mężczyznami w jej życiu. Stosunek do własnego syna może być wypadkową relacji z ojcem, bratem i mężem. W zależności od tego, czy w tych związkach kobieta się odnajdywała, była spełniona, czuła się kochana, czy też nie, może się odnajdywać w relacji do syna.

Dojrzałe macierzyństwo wymaga samoświadomości i przepracowania własnych, kobiecych doświadczeń. Brak takiej samoświadmości może zaowocować głębokimi zranieniami ukochanego młodego człowieka. Matka powinna być nie tylko nauczycielką i przewodniczką swojego syna, ale i... jego uczennicą. Sztuka dojrzałego macierzyństwa, którego uczyła nas Maryja w relacji do Jezusa, polega na tym, żeby iść o krok - za swoim dzieckiem, a nie przed nim. Iść za nim i towarzyszyć mu w poznawaniu świata i meandrach spotkań z innymi ludźmi.

Kiedy wyszłam za mąż i w codziennym życiu poznałam mojego męża jako człowieka bardzo odpowiedzialnego, dojrzałego, partnerskiego, na którym w każdej trudnej sytuacji mogłam się oprzeć, zrozumiałam, że matka wychowuje syna dla innej, nieznanej jej kobiety, która kiedyś stanie się jego żoną. Mądrość matki poznaje się w pełni dopiero po tym, jakim mężem i ojcem staje się jej syn.

Teraz, jako matka syna, próbuję w łańcuszku pokoleń przenieść to moje wczesne małżeńskie objawienie na kolejny etap we własnym procesie wychowania, spłacając w pewnym sensie dług, który zaciągnęłam u mojej teściowej. Jak bardzo jest to trudne, wie każda matka syna. Jednak to już nie my będziemy zbierać dojrzałe bądź kwaśne owoce...

Anna Karoń-Ostrowska (ur. 1962), filozof, publicystka, redaktor miesięcznika "Więź", współzałożycielka i członkini Rady Programowej Instytutu Myśli Józefa Tischnera w Krakowie. Opublikowała między innymi: Dramat spotkania człowieka z Bogiem i z drugim w myśli Karola Wojtyły - Jana Pawła II; Spotkanie. Rozmowy z ks. Józefem Tischnerem; Zapatrzenie. Rozmowy ze Stefanem Świeżawskim (współautorka).

Wiecej w książce: SZTUKA RELACJI MIĘDZYLUDZKICH - red. Józef Augustyn SJ

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Udomowić mężczyznę
Komentarze (21)
Paweł Tatrocki
Paweł Tatrocki
28 grudnia 2014, 10:28
Tytuł ten tak jak i artykuł zdradza bark głębokiej, wiernej, wzajemnej miłości do współmałżonka. Widać zgorzknienie autorki. Zamiast pisać o wzajemnych głębokich relacjach to pisze o funkcjonalności współmałżonka. Takich relacji jak widać autorka nie zaznała.
K
ktos
28 grudnia 2014, 10:58
Wzajemne, głębokie relacje - to jest to; tego zwykle brakuje, no i w końcu dochodzi do porażki.
D
Dorotka
27 grudnia 2014, 22:30
Natrafiłam ostatnio na stronę z kilkoma znakomitymi humoreskami na temat naszych panów. Dowcip niewulgarny, na dobrym poziomie, mam nadzieję, że mężczyźni i kobiety nie obrażą się. Ewolucja postanowień noworocznych też genialna. :-) [url]http://alko.opole.pl/alko0-3-24.html[/url] [url]http://alko.opole.pl/alko0-3-21.html[/url] [url]http://alko.opole.pl/alko0-3-18.html[/url]
R
Rumka
27 grudnia 2014, 22:11
Czytając artykuły na tym portalu  odnoszę coraz większe wrażenie że nie warto żyć w czystości przed ślubem (nie chodzi o ten artykuł ale o pewien trend na tej stronie )
G
GA
4 czerwca 2014, 02:32
A co jesli mezczyzna jest wojownikiem tylko w grach? mam go za to chwalic? co zrobic zeby moj mezczyzna zaczal pokazywac cos od siebie w prawdziwym swiecie? :/ staram sie go wspierac ale nie mam w czym.. bo w grach nie bede! :/
M
Marek
27 grudnia 2014, 20:22
Poszukaj sobie kogoś innego. Jak zobaczy kogo stracił, może zacznie się zastanwiać nad swoim życiem.
C
Człowiek
29 grudnia 2014, 11:58
Jeżeli nie umiesz go zachęcić do czegoś wspólnego, tylko umiesz szarpać się lub odpuszczać i narzekać, to lepiej zostań zakonnicą.
M
maga
13 maja 2014, 14:20
Spośród niektórych tekstów Ap. Pawła, które ciężko mi przyjąć (te dot. kobiet), jest jeden, który wyłania się jakby z innego świata : "Nie ma już mężczyzny ani kobiety, niewolnika ani wolnego, greka, scyty ...  lecz wszyscy są JEDNO w Chrystusie" ... Ta myśl, to przeczucie jest daleko poza płaskim pojmowaniem Bożego Królestwa.  To jest jak spokojny, głęboki oddech.
P
Paweł
13 maja 2014, 12:56
Dokładnie tak jest! Mężczyzna potrzebuje poczucia swobody i wolności, również w małżeństwie, a także równowagi między domem i rodziną a pasjami i pracą. Wtedy z każdego z tych źródeł czerpie energię do życia :)
ŻB
żeby było jasne
13 maja 2014, 13:48
Kobieta też potrzebuje poczucia swobody i wolności, również w małżeństwie, a także równowagi między domem i rodziną a pasjami i pracą. Wtedy z każdego z tych źródeł czerpie energię do życia :)
P
Paweł
13 maja 2014, 14:57
OK, zgadzam się :) dalatego myślę, że im więcej wolności sobie na wzajem damy, tym więcej otrzymamy i będziemy mogli dawać :) Pozdrawiam
S
Smyk
12 maja 2014, 15:35
A jeżeli problem jest odwrotny? To mężczyzna sam siebie udomawia, wkłada w ramy jeszcze "mamusiowego" domu, z ciagłymi hipohondrycznymi chorobami, serialami, a kobietę gna w cały świat i jeszcze dalej w poszukiwaniu pasji i smakow życia i ciągłego rozwoju?
J
Jacek
11 maja 2014, 16:35
Dziękuję Autorce za rozumienie mężczyzny. Jako kobiety i mężczyźni jesteśmy podobni w istocie człowieczeństwa, ale mamy różnice, które są dziś zacierane przez niektóre prądy myślowe. Dzisiejszy świat ma różne ograniczenia dla rozwoju psychiki mężczyzny, ale na szczęście jednocześnie jest coraz więcej <a href="http://poznanpsychoterapia.wordpress.com/2014/05/04/czy-wspolczesni-mezczyzni-potrzebuja-psychoterapeuty">mężczyzn korzystających z psychoterapii</a>, dążących do świadomości siebie, spotykających się nie tylko na rozmowy o piłce nożnej.
J
Janek
11 maja 2014, 15:54
Uważam, że mężczyzny niczym nie da się zniewolić, a właśnie małżeństwo i rodzina to pełnia wolności. Tylko trzeba ją odpowiednio zrozumieć - bo ile odpowiedzialności mężczyzna przyjmie, tyle też będzie miał wolności. Na blogu www.operator-paramedyk.pl planuję w najbliszym czasie cykl wpisów poświęcony wolności i odpowiedzialności mężczyzny.
B
Bogdan
11 maja 2014, 09:52
I jeszcze jedno, musimy działać szybko, żeby się nie okazało, że współczesny ideał mężczyzny, to kobieta z brądą, albo facet z brodą, zachowujący się jak kobieta...
B
Bogdan
11 maja 2014, 09:39
"W sercu każdego mężczyzny drzemie wojownik, śniący sen o potędze" - zdanie piękne, aczkolwiek wydaje mi się, że coraz mniej prawdziwe. Od czasów, kiedy mężczyzna wychodził z domu, aby walczyć, zdobywać pożywienie (polowanie, praca na roli, fabryka, czyli biblijne zdobywanie pożywienia w pocie czoła), wiele się zmieniło. Kobieta, która podobnie jak on, a czasem nawet ciężej pracuje, wracając do domu, chce zaznać tego, co było dawniej przywilejem mężczyzny - dowartościowania, odpoczynku, ciepła. Jeśli obydwoje wracają po pracy do domu z tym samym nastawieniem - konflikt gotowy. Może i mężczyzna chce być wojownikiem, obrońcą rodziny, jedynym żywicielem, ale nie ma ku temu okazji. Więc bardzo często walczy... z własną rodziną - żoną, dziećmi. Jest niespełniony i sfrustrowany. I nie znajduje oparcia w żonie, która również jest niespełniona i sfrustrowana. Wojna gotowa - i to ta najgorsza, domowa.  Jak temu zaradzić? Może spojrzeć na to troszeczkę inaczej, w kontekście dzisiejszych czasów. Nie narzucajmy mężczyźnie roli wojownika, której i tak spełnić nie może. 
K1
Kobieta 123
12 maja 2014, 15:55
Bardzo mądrze powiedziane. Zgadzam sie w 200%. Dziwię się nieustannie tej nachalnej  "propagandzie" wiecznego wojownika, banity czy innego męskiego podobno dzikiego  serca ...  
P
Paweł
13 maja 2014, 13:00
Chciałbym powiedzieć tylko, że dzikie męskie serce, w moim odczuciu, wciąż jest i powinno być żywe, a jest ostatnio niedoceniane. Pozwala ono nie zatracić pewnych męskich cech ważnych dla mężczyzny, ale również cenionego przez kobiety. Udomowienie mężczyzny powoduje, że staje się nijaki, bez weny i werwy, które każdemu mężczyźnie są potrzebne. pozdrawiam
K1
Kobieta 123
4 czerwca 2014, 13:19
Panie Pawle a gdzie (???) ten mężczyzna ma wojować ! na szosie pokazując swoją "wielkość" i dzikość i agresję ?  w pracy walcząc z innymi ?, w domu bedąc "władcą" ? Proszę sie rozglądąć dookoła nie ma tutaj aren gladiatorów, dzikich banitów i walk ... jest zwyczajna prosta codzienność którą powinna wypełniać praca i miłość. I nie ma to nic wspólnego z nijakością o której Pan pisze ...  Gdzie w Nowym Testamencie Pan Jezus zachęca do dzikości ??? Udomowienie powoduje nijakość ? Czyżby prawdziwi mężczyźnia Pana zdaniem by nie być nijacy powinni być singlami we własnych apartamentach co zapewnia "wenę" i "werwę" ? Chyba jednak nie o to chodzi ?!  
MF
Michał Faflik
27 grudnia 2014, 22:32
Jak to mężczyzna nie może być wojownikiem?!!! Jest całe mnóstwo spraw, o które może i powinien walczyć! Nie musi mieć przy tym giwery ani dzidy, a jednak być wojownikiem i wytaczać wrogom śmiertelne bitwy! Te duchowe ale także przeciw niesprawiedliwości, krzywdzie, biedzie i całej masie zła, które jest na świecie.
MR
Maciej Roszkowski
10 maja 2014, 22:02
Wychowywanie naszej córki było zupełnie nowym doświadczeniem po synach. To zupełnie inny "rodzaj" i  dziecka i wymagało to ode mnie wielu przemyśleń Teraz wiem, że się udało, ale wiele się od niej nauczyłem.

Skomentuj artykuł

Udomowić mężczyznę
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.