Nie lubię seksu. Co dalej?

Nie lubię seksu. Co dalej?
(fot. shutterstock.com)
4 lata temu
Anna Kaik

Tak, to jest możliwe. I znacząco utrudnia budowanie dobrej relacji małżeńskiej. Na oziębłość seksualną, bo o niej mowa, może cierpieć nawet 35 procent kobiecej populacji.

Dlaczego ten problem dotyczy głównie kobiet? Ponieważ w ich przypadku czerpanie przyjemności ze zbliżenia seksualnego nie jest sprawą tak mechaniczną, jak ma to miejsce u mężczyzn. Nie za każdym razem kobieta osiąga fizyczne zaspokojenie i mimo że z pewnością nie jest ono sprawą ani jedyną, ani najważniejszą, to w kontekście chęci rozpoczynania zbliżenia ma duże znaczenie.

"Naucz się osiągać orgazm"

Pierwszym i głównym powodem oziębłości seksualnej jest nieodczuwanie przyjemności z seksu.

Najczęściej udzielana w takich przypadkach rada brzmi: "naucz się osiągać orgazm". Tymczasem fizyczne spełnienie u kobiety jest sprawą tak złożoną, że gdyby chcieć uzależniać częstotliwość współżycia od liczby osiąganych przez żonę orgazmów, to liczba zbliżeń, do których w ogóle by dochodziło, byłaby bardzo niska.

Co można więc w tym wypadku zrobić? Nauczyć się czerpać przyjemność z nawet najmniejszych pozytywnych wrażeń. Cieszyć się z dotyku, zapachu, czułości, dźwięku głosu, wyjątkowego nastroju, spędzania czasu tylko we dwoje w tak szczególny sposób… Powodów jest mnóstwo, trzeba tylko być otwartym i chcieć je dostrzec.

Szczególna celebracja seksu, którą każda para może sobie zaplanować, jak tylko się im zamarzy, też będzie bardzo pomocna.  Takie podejście pomoże mniej koncentrować się na konieczności odczuwania za każdym razem "wielkich dzwonów" i osiągnąć spełnienie.

Trzeba też nauczyć się we dwoje odkrywać to, co może dać kobiecie przyjemność. Czasem dotknięcie przez przypadek najbardziej - wydawałoby się - neutralnego miejsca na ciele, może przynieść pozytywne doznania. Warto razem wytrwale szukać takich sposobów pobudzania partnerki, żeby też czuła się usatysfakcjonowana. Na pewno dużą rolę ma tutaj do odegrania mężczyzna. Ważne jest jego poczucie odpowiedzialności za żonę i za jej szczęście.

Wstyd, który paraliżuje

Kobiety z natury są bardziej wstydliwe od mężczyzn. To z pewnością atut, ale tylko wtedy, gdy występuje w umiarkowanych rozmiarach. Zbyt duży wstyd - przed pokazywaniem się w pełnej nagości czy przed niekontrolowanymi odruchami - może być poważnym argumentem za unikaniem zbliżeń. Przezwyciężenie swojego naturalnego odruchu wstydu na pewno nie jest łatwe, ale jeśli nie podejmie się tego kroku, nieśmiałość będzie narastała i stanie się jeszcze bardziej uciążliwa.

Obie strony powinny w takim wypadku wykazać dużo dobrej woli. Mężczyzna nie może za bardzo naciskać, zwłaszcza podejmować zbyt śmiałych kroków w pokonywaniu wstydu u partnerki: a więc nie od razu uprawiać seks przy świetle dziennym, ale na początek przy świecach. Pomocne będzie na pewno ciągłe zapewnianie o akceptacji ciała żony, okazywanie zachwytu, byleby nie był on udawany, bo kobiety wyczulone na swoim punkcie w mig wyłapią wszelkie nieszczere gesty i słowa.

Z drugiej strony żona także musi wykonać część swojej pracy. Dobrze zadać sobie na początek pytanie: "czy mnie samej podoba się moje ciało?". A jeśli odpowiedź jest negatywna, zrobić, co tylko się da, żeby się do tej samoakceptacji zbliżyć.

Wiele kobiet potwierdza, że w pokochaniu własnego ciała pomogło im nie tyle odchudzanie bądź przybieranie na wadze przez dietę, co ćwiczenia fizyczne. Trzeba więc częściej zakładać dres i ruszać w plener. Poza tym warto od pierwszych dni małżeństwa oswajać się z nagością przed mężem. Pozwolić sobie czasem na pochodzenie po domu w niekompletnym ubraniu albo zdecydować się na wspólny prysznic, starając się nie skupiać w kółko na tym, jak się wygląda.

Tak nam do siebie daleko

Oziębłość seksualna może być również objawem, że coś w relacji pomiędzy małżonkami nie działa tak, jak powinno. Dla kobiet jest szczególnie ważne, żeby zbliżenie fizyczne poprzedzała bliskość emocjonalna. Nim ona zdecyduje się na seks, musi czuć się "zaspokojona uczuciowo". Zróbmy więc sobie "rachunek sumienia", czy na dbanie o naszą relację psychiczną poświęcamy odpowiednio dużo czasu i uwagi?

Często najtrudniej słucha nam się osób, które znamy najlepiej. Bo niczym nas już nie zaskoczą i wydaje się nam, że wszystko o nich wiemy. Możemy nawet nie zauważyć, że oddaliliśmy się od siebie, że nasze rozmowy stały się płytkie i dotyczą tylko kwestii praktycznych. Częściej rozmawiamy z kolegami w pracy, być może już ktoś inny zaczął nas fascynować…

Seks to wspaniały papierek lakmusowy pokazujący, czy bliskość między nami jest prawdziwa, czy to tylko marna fasada. Wtedy nie pozostaje nic innego jak powrót do walki o dobre małżeństwo, którego zwieńczeniem jest dobry seks - odwrotnie to nie wyjdzie! Dobrze poświęcić określoną liczbę godzin w tygodniu na tzw. "czas małżeński", podczas którego skupimy się wyłącznie na mężu/żonie.

Najlepiej, gdyby była to szczera rozmowa w miłej, odświętnej atmosferze, ale może to być też wszelka inna czynność wykonywana razem, np. gotowanie, spacer, wspólne hobby. Warto pilnować tego czasu i traktować go jako priorytet pomiędzy swoimi obowiązkami. Wtedy zaowocuje zbliżeniem również na płaszczyźnie fizycznej.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie lubię seksu. Co dalej?
Komentarze (8)
DE
~dom Escort
22 listopada 2020, 02:48
kobiecy orgazm najważniejszy, mamy to teraz na ulicach, bandy ludzi uzależnionych od rytmicznych skurczów. cel życia człowieka orgazm.
ZK
~zasmucony katolik
20 listopada 2020, 19:41
Bedac na na nauce przedslubnej, a byly to poczatki lat 70 , ksiadz proboszcz prowadzacy nauke, spytal, czym bys ochrzci dziecko majac do dyspozyji kawe, zupe i herbate? Odpowiedz byla herbata. Czym jest dla ciebie sex w malzenstwie? Odpowiedz brzmiala; seks jest ukoronowaniem milosci, Milosci ktora nie zdradza, Milosci ktora pomaga, Milosci ktora nie jest egoistyczna.Na koniec dal nam jedna rade,kiedy czujesz sie byc znudzony zona czy mezem, badz normalnie wstydliwy, nie wchodz do lazienki kiedy zona jest naga, i odwrotnie, tak poradzilem mojemu koledze, powiedzial proboszcz,Poskutkowalo. Bede niedlugo mial zlote wesele.Mam wspaniale dzieci i wnuki.Bog zaplac.
LZ
~Lena Zielińska
23 listopada 2019, 00:58
Jak często lubię wasze artykuły tak ten pod względem merytoryczny jest słaby. Kobiety nie są z natury wstydliwe, Ale wymaga od nich tego społeczeństwo na każdym kroku.
KK
~Kamil Kamil
22 listopada 2019, 21:42
Kolejny tekst (pouczanie), który faceta sprowadza do roli psa - jak azorek zaslóży to moze dostanie ochłapa. Ciekawy jestem, czy moze Któryś w tych speców stanie kiedys w końcu po stronie mężów? Bo moze w pewnych sytuacjach by sie to nam należało? Ciągle zabieganie o poprawę relacji intymnej w zwiazku jest mocno uwłaczające godności mężczyzny. Małżeństwo to prawa obydwojga małżonków, a nie tylko jednego. Wszędzie się trąbi o tym, ze zbiornik miłosci kobiety musi byc pełny, żeby ona miala ochotę. A co ze zbiornikiem miłosci męża? Czy kiedy tam wieje pustkami, to on dalej ma sie starac? Przecież jego żona juz dawno starać sie przestała... Tak, wg wszystkich mądrych facet ma byc tym, co żebrze o miłość. Moze warto wyjasnic niektórym świętym krowom, że hierarchia ważności u kobiet jest inna niż mężczyzn? temat rzeka - pewnie panie mnie zadziobią teraz...
JW
~Johnny Walker
25 listopada 2019, 18:56
Masz absolutna racje
AA
~Adam Anonim
13 grudnia 2019, 11:36
3 akapity, podsumowując - 2 o tym, co kobieta może zrobić, żeby współżycie małżeńskie było udane, 1 o tym, co mężczyzna może zrobić w tym temacie... Reakcja łolaboga, to facet ma żebrać o miłość. Serio? To tylko obraz jakichś bardzo poważnych kompleksów i problemów a nie odniesienie się do tekstu, który jest w większości skierowany właśnie w stronę przeciwną!
EA
~Ewa Adam
21 listopada 2020, 10:19
Spokojnie, nikt pana nie zadziobie. Ale: 1) myślenie, że coś się komuś w życiu "należy" zawsze doprowadza do frustracji. Zmiana myślenia na: wszystko, co mam, to "podarunek", prowadzi do wdzięczności. 2) zabieganie o poprawę intymnej relacji nie uwłacza godności mężczyzny, ale utwierdza go w męskiej postawie "zdobywcy" i świadczy o jego miłości. 3) jeśli żona "dawno przestała się starać", to warto pomyśleć: dlaczego? Podsumowując: "Miłość nie szuka swego". Nie ma miłości tam, gdzie zaczyna się rozliczanie: ile ja tobie, a ile ty mnie. Jeśli chcesz intymności bez miłości, to po co ci żona? Może ona właśnie tak się czuje traktowana? Zmień myślenie.
PZ
~Piotr Zdzienicki
23 listopada 2020, 00:48
No właśnie, ad 1) w kółko się słyszy jak to kobiecie właśnie należy się to, czy tamto: zdobywanie, dbałość o relację itd.; ad 2) któż to wymyślił te bzdury o męskiej postawie "zdobywcy" - w kółko ma zdobywać to samo? To broń obosieczna: ilu to niewiernych mężczyzn się tłumaczy tym, że muszą zdobywać, że monogamia nie jest wpisana w ich naturę. Podobnie jest z bezsensowną ideą z artykułu, że przyjemność u mężczyzny jest mechaniczna. Nie, zjawiska fizjologiczne są owszem mechaniczne, ale przeżycie miłości w relacji intymnej to sprawa duchowa także u mężczyzny. Ad 3) Tu akurat pełna zgoda i już aż do końca Pani komentarza.

Skomentuj artykuł

Nie lubię seksu. Co dalej?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.