Rozwód to nie koniec

Rozwód to nie koniec
„Czy mogłam jeszcze coś zrobić, żeby uratować małżeństwo?” (fot. crystian_cruz)
11 lat temu
Logo źródła: Magazyn Familia Monika Florek-Moskal / slo

Fundacja Inigo, założona przez jezuitów, oferuje grupy wsparcia dla kobiet przeżywających dramat rozstania z ukochaną osobą. Tam mogą one odkryć sens swoich trudnych doświadczeń.

"Zdradzał ją, ale wzięła z nim rozwód i ma spokój". Często zdarza nam się słyszeć, jak ktoś w taki sposób opowiada o swojej znajomej, kuzynce czy sąsiadce. W rzeczywistości jednak rozwód nie jest prostym rozwiązaniem. To tragedia, która zaburza wszystkie sfery funkcjonowania człowieka. Na szczęście osoby, które stanęły w jej obliczu, mogą uzyskać pomoc.

Trudne rozstania

"Z utęsknieniem czekamy na poniedziałkowe spotkania" - mówią kobiety, które przychodzą na spotkania do fundacji Inigo. Niektóre z nich same zdecydowały o rozwodzie, bo mąż był alkoholikiem lub stosował przemoc. Inne zostały postawione przed rzeczywistością rozwodu przez swoich małżonków. Wszystkie jednak odczuwają głęboką samotność. Borykają się z poczuciem winy, które trudno ugasić.
Wciąż na nowo rodzą się niepokojące pytania: "Czy mogłam jeszcze coś zrobić, żeby uratować małżeństwo?"; "Czy mam prawo kierować sprawę o rozwód? Czy nie skrzywdzę dzieci?"; "A może to ja jestem jakaś «nie taka»?". Kobietom tym towarzyszy lęk przed przyszłością. Czują się bezradne. Niektóre wpadają w depresję. Tygodniami nie wychodzą z łóżka, bo są zanurzone w bólu.
"W takich sytuacjach najistotniejsze jest towarzyszenie człowiekowi" - podkreślają Ewa Nowosielska i Małgorzata Rajca, które prowadzą grupy wsparcia dla kobiet przeżywających dramat rozstania z mężem. W każdy poniedziałek o godzinie 19.00 przychodzą do nich kobiety po nadzieję. Niektóre stoją przed decyzją rozstania. Inne przeżyły koszmar rozwodu i mogą się podzielić swoim doświadczeniem. W wielu z nich tkwi przekonanie, że za wszelką cenę powinny się poświęcić mężowi. Nie potrafią powiedzieć: "Kocham cię, ale nie pozwolę się krzywdzić".

Leczenie uczuć

"Rozstaniu towarzyszy cała gama emocji i odczuć. Najtrudniejsza sytuacja jest wówczas, kiedy ktoś dowiaduje się, że został porzucony - tłumaczy ojciec Tadeusz Kotlewski, prezes fundacji Inigo w Warszawie. - To bardzo bolesne. Z tym wiąże się zranienie i brak przebaczenia. To prowadzi do załamania, stanów depresyjnych, a nawet do myśli samobójczych. Kobiety znajdują się przecież w sytuacji, która po ludzku je zaskakuje. Nie widzą sensu dalszego życia".
Czasami ważne jest, żeby się wygadać. W grupie wsparcia jest do tego odpowiednia przestrzeń. "Jeśli usłyszę, że nie tylko ja mam problemy z opieką nad dziećmi, z alimentami, podziałem majątku i że w podobny sposób przeżywają to inne kobiety, wtedy czuję się silniejsza i wiem, że nie jestem sama" - mówi Małgorzata Rajca.
Dzięki uczestniczeniu w grupie wsparcia kobiety, które stanęły wobec trudnej rzeczywistości rozwodu, nie załamują rąk, nie toną w poczuciu winy, lecz zaczynają nowe życie. Na spotkaniach dowiadują się, że rozstanie z ukochaną osobą to proces. Podczas jego trwania pojawiają się różne emocje, które się zmieniają. Od poczucia krzywdy czy porzucenia, przez nienawiść aż do pogodzenia się ze swoją sytuacją.
"Grupa wsparcia pomaga przeżyć te wszystkie emocje na kolejnych etapach - podkreśla ojciec Kotlewski. - To pomaga zrozumieć, co się wtedy w nas dzieje, i w efekcie ma doprowadzić do wzajemnego przebaczenia. To długi proces, który wymaga czasu, pomocy duchowej i psychologicznej. Chodzi o swoiste wychowywanie swoich uczuć".

Powrót do życia

Kobiety, które przejdą przez ten proces, próbują odbudować swoją wartość i lepiej poznać siebie. Uczą się inaczej patrzeć na siebie. Znajdują w sobie mocne strony. Okazuje się wtedy, że same potrafią sobie poradzić. Podejmują naukę, mają ciekawe przemyślenia. Odnoszą sukcesy w pracy. "Są także wzorem dla dzieci, które widzą, że mama po rozstaniu «nie rozkleja się», ale idzie do przodu godniej i spokojniej. Żyje ostrożniej, mądrzej. Wzbogaca ją każdy dzień" - mówi Ewa Nowosielska.
Niektóre kobiety zastanawiają się, po co tyle czasu pozwalały sobie na złe traktowanie przez męża. "Może trzeba było wcześniej stanąć na własnych nogach? Poczuć do siebie szacunek?" - zastanawiają się teraz. W efekcie tych refleksji zawsze stają się silniejsze.
Zmianę widać niemal z dnia na dzień. "Wiele kobiet, które na pierwszych spotkaniach zupełnie się nie odzywają, po jakimś czasie opowiadają o tym, jak urządzają swoje nowe mieszkania" - opowiada Małgorzata. Nierzadko zdarza się, że kobiety obojętne na religię lub na Boga, a nawet deklarujące się jako niewierzące, zaczynają szukać głębszego sensu swojego życia. Angażują się w życie religijne, w pomoc innym. "Nigdy na spotkaniach nie mówimy, co kobieta po rozwodzie ma dalej robić. Rozwiązanie i tak zawsze przychodzi od nas samych. Jeśli nie znajdziemy szczęścia w sobie i nie pogodzimy się z naszą sytuacją, to nikt z zewnątrz nam nie pomoże" - mówi Ewa Nowosielska.
Grupa wsparcia pozwala wierzyć, że tak, jak pęknięty dzban nadal może być użyteczny, tak kobieta po rozwodzie może żyć pełnią życia.
Przeżywasz rozstanie z mężem? Szukasz wsparcia?

Możesz go znaleźć w Fundacji Pomocy Psychologicznej i Duchowej INIGO. Więcej informacji na stronie: www.inigo.org.pl lub pod warszawskim numerem telefonu: 22 542 87 24 lub 500 507 447.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Rozwód to nie koniec
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.