Ona - chora na Alzheimera, on - z miażdżycą i depresją. Camperem wyruszyli w podróż życia
- Spotkali się późno, może dzięki temu żyli intensywniej. Choroba i wiek zawiązały spisek, chciały to zmienić. Chciałem udokumentować stan, w którym ciało zwalnia, a umysł biegnie do przodu - pisze Filip Miller, który miał okazję fotografować tę niezwykłą parę. Zobaczcie sami:
Filip Miller, który fotografował tę piękną parę, napisał: Miałem poczucie, że biorę udział w "niecodzienności". Chciałem pokazać to unikalne i wyjątkowe podejście do podeszłego wieku.
To dzięki niemu możemy oglądać zdjęcia Reny Starzewskiej (kuzynki jego dziadka), która zmarła pięć lat temu i jej męża Julka Bojanowskiego, który dołączył do niej trzy lata temu.
- Przez całe życie byli aktywni, ciekawi nowych miejsc, pełni energii. Choroba i wiek zawiązały w pewnym momencie spisek, chciały to zmienić. Alzheimer Reny zrodził depresję Julka. Rodzinna narada, padł pomysł: "Julek kupcie campera" - pisze Filip Miller. Pomysł udało się zrealizować.
"Zaczęła się słodko-gorzka opowieść, w którą wkrada się coraz bardziej choroba. Renę wchłania Alzheimer, Julek ma coraz większe kłopoty z chodzeniem. Słowacja, Kraków, Góra Żar, wykłady, wystawy, gorące termy, aquapark, spotkania z przyjaciółmi".
Pani Rena i pan Julek zdecydowanie mieli unikalne podejście do życia, miłości i podeszłego wieku.
Przeczytaj też: Po 67 latach małżeństwa zmarli w odstępie 15 minut. Państwo Janikowie >>
Skomentuj artykuł