Chwasty. Czy właśnie obserwujemy oczyszczenie polskiego Kościoła?

Fot. Erez Attias / Unsplash

Stare myślenie ma się w Kościele dobrze. Ale przebija się spod niego jak młode zielone pędy seria wydarzeń, które dowodzą jednego: choć cel, serce i misja Kościoła pozostają niezmienione, to najwyraźniej zmienia się sposób realizacji tej misji. Nie pierwszy raz w historii. Pytanie, czy te młode pędy zostaną potraktowane jak chwasty. Takich małych znaków jest wiele. I z miesiąca na miesiąc przybierają na sile.

Są świeccy wyrażający swoje zdecydowane zdanie na temat proboszczów. Czasem stojący murem za księdzem, jak w Grojcu czy Krzeczowie. Czasem żądający zmian i uporządkowania spraw, jak aktualnie w Krakowie. Czasem nachodzący ordynariusza przed śniadaniem, by zażądać zmiany zdania, jak w Łodzi. Zmiana jest w tym, że jako świeccy mamy dość przyjmowania duszpasterzy mordujących nasze życie wspólnotowe za cenę otynkowania kościoła i uporządkowania parafialnego konta i cmentarza. Dawniej wyrażanie swojego zdania było źle widziane, a pisanie „donosu” do kurii mogło skończyć się ostracyzmem. Teraz do głosu dochodzi pokolenie, które nie chce donosów do instytucji, by instytucja zrobiła porządek, ale normalnie, jak dorośli chce rozmawiać o tym, co powinno się zmienić i gdzie, żeby Kościół był bliżej Ewangelii.

Są księża mający dość systemowej przemocy. Na którą składa się instytucjonalny mobbing, a także przymus podtrzymywania klerykalnej iluzji, że ksiądz jest stworzeniem niemal doskonałym, zwycięsko wiodącym owce do zbawienia. Ostatnia książka Moniki Białkowskiej, ogrom gorących reakcji na list ks. Szymika, w tym głos abp. Galbasa, rozgrywająca się właśnie sprawa ks. Rafała Główczyńskiego, a wcześniej afera wokół parafii i odwołania ks. Langerfelda, powrót na parafię ks. Wilka, którego wyrzucił abp Jędraszewski – to tylko kilka z bardzo wielu malutkich papierków lakmusowych, drobnych liczb, z których składa się wielka suma rachunku za brak szacunku.

Jest świeży, nieprawomocny wyrok dla biskupa Jeża, którego sąd uznał za winnego tuszowania przestępstwa pedofilii. To bezprecedensowy wyrok, bo pierwszy raz w polskiej historii biskup został skazany za to, że zbyt późno zgłosił przestępstwa podległych mu księży. Jest też w końcu wybrany szef komisji od sprawdzania wykorzystania o tak długiej nazwie, że się nie mieści w tytule; wreszcie, po ponad trzech latach i z perspektywą, że jeszcze to potrwa, ale jest. Jest coraz więcej zdecydowanych działań, gdy ksiądz z nieuporządkowaną seksualnością zaczepia nieletnich – co roku takich nowych przypadków jest przynajmniej kilka i są coraz szybciej wyłapywane i zgłaszane do prokuratury niemal od razu.

Jest coraz poważniejsze pytanie o moralność oraz sposób wyboru proboszczów, które po cichu się przewija między wierszami newsów o lokalnych „udzielnych książętach”, czyli księżach, którzy parafię uważają za miejsce robienia pieniędzy na teraz lub na starość. Być może jest tak, że im bardziej czują się pokrzywdzeni przez biskupa, Kościół i świat w ogóle, tym łatwiej im się przed lustrem wytłumaczyć z tego, że na któryś ze sposobów, niekoniecznie wprost finansowy, okradali powierzoną im parafię. Czemu łączę tu moralność i sposób wyboru? Bo bywa, że osobista (nie)moralność nie jest żadną przeszkodą w powierzeniu parafii, jeśli wiadomo, że nie będzie przy tym finansowych strat. A potem wierni męczą się z niemoralnie prowadzącym się duszpasterzem, którego inne talenty przeważają z perspektywy kurii.

Jest u ludzi duchowa potrzeba pogłębiania wiary i wymagają przy tym jakości. Konta internetowych głosicieli Ewangelii nie rosną bez powodu; wierzący ludzie szukają kogoś, kto im będzie pociągająco mówił o Jezusie, o Ewangelii i o tym, jak przełożyć teologiczne teorie na praktykę życia. Prawdziwego życia, takiego, jakie ono jest: z cierpieniem, trudnościami, pytaniami bez odpowiedzi, ale też doświadczaniem łaski, pomocy Opatrzności, małych cudów. Jeśli w parafii nikt tak nie głosi, wierni szukają gdzie indziej. Zbadani ostatnio pod kątem churchingu wierni diecezji bydgoskiej jasno się wypowiedzieli, że gdy idą w niedzielę do innego kościoła niż parafialny, chodzi im przede wszystkim o dobrą homilię i o porządnie ogarniętą liturgię. Za tym idzie nieunikniona konsekwencja - coraz częstsze smutne historie z zasięgowymi księżmi w tle.

Wyrastają i upadają księżowscy celebryci, których nikt nie formuje do głoszenia na taką skalę. Znani w sieci księża, których tak chętnie cytują media, nie biorą się przecież znikąd: najpierw długo pracują na swoich subskrybentów jakością, zaangażowaniem, prostotą głoszenia. Niestety zasięgi są takim rodzajem władzy, nad którym bardzo trudno jest zapanować bez szkody dla siebie. A w seminarium ani w formacji stałej księży nie uczą, co zrobić, gdy konto na YT się rozkręca do dużych rozmiarów, przychodzi sława, za nią hejt, a równocześnie pieniądze i rozmaite propozycje; na przykład przyzwoite, ale zamieniające Ewangelię w biznes.

Do czego to wszystko może prowadzić? Można mieć wrażenie, że z miesiąca na miesiąc jest gorzej. Że chwastów jest coraz więcej, że gdzie się nie spojrzy, tam w Kościele coś wyrasta spod podłogi. Ale im gorzej wszystko idzie, tym bardziej jestem pełna nadziei. Z dwóch powodów. O jednym mówi Słowo: żeby wyrosło coś nowego, trzeba najpierw zaorać i obłożyć gnojem. Więc jeśli w rzeczywistości, o której wiem na pewno, że jest w niej żywy Bóg, dzieją się rzeczy, które wyglądają jak zaoranie i obłożenie gnojem - to znaczy, że będą kwiaty i owoce, i to więcej, niż się spodziewamy. A drugi powód jest... przyrodniczy. Bo większość chwastów to lecznicze zioła o uzdrawiających właściwościach, choć sporo z nich ma gorzki smak.

DEON.PL POLECA



DEON.PL POLECA

Marta Łysek - dziennikarka i teolog, pisarka i blogerka. Twórczyni Maluczko - bloga ze Słowem, współautorka "Notesów duchowych", pomagających wejść w żywą relację z Ewangelią. Sporadycznie wykłada dziennikarstwo. Debiutowała w 2014 roku powieścią sensacyjną "Na uwięzi", a wśród jej książek jest też wydany w 2022 roku podlaski kryminał  "Ciało i krew". Na swoim Instagramie pomaga piszącym rozwijać warsztat. Tworzy autorski newsletter na kryzys - "Plasterki". Prywatnie żona i matka. Odpoczywa, chodząc po górach, robiąc zdjęcia i słuchając ciszy.  

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Chwasty. Czy właśnie obserwujemy oczyszczenie polskiego Kościoła?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.