Czy książki mogą zmienić życie?
Czy literatura posiada realną moc wpływania na nasze losy i kształtowania naszej hierarchii wartości? Malala Yousafzai, nastoletnia pakistańska aktywistka, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, powiedziała 12 lipca 2013 roku podczas przemówienia na forum ONZ, że książki i pióra są najpotężniejszą bronią: "Jedna książka, jedno pióro, jedno dziecko i jeden nauczyciel mogą zmienić świat".
Były w historii takie książki, które budziły sumienia albo podnosiły ludzi z kolan. Słynna powieść "Chata wuja Toma" z 1852 roku stała się potężnym orężem w walce z niewolnictwem. Jej autorka Harriet Beecher Stowe usłyszała kiedyś od Abrahama Lincolna: "A więc to pani jest tą małą kobietą, która napisała książkę wywołującą tę wielką wojnę". Natomiast "Opowieść wigilijna" Charlesa Dickensa (1843) ożywiła dobroczynność, budząc wiele osób z egoistycznego odrętwienia.
Ks. Adam Boniecki wspomniał niedawno w Tygodniku Powszechnym, że duży wpływ miały na niego książki autorów, których osobiście znał. Jednak najbardziej wspomina wyznanie jezuity o. Aimé Duvala, które ukazało się w Polsce pod tytułem "Dziecko i księżyc". Duval spowiada się w tej bardzo osobistej książce ze swoich zmagań z alkoholizmem. Szczere świadectwo wyzwala szczerość.
Arcydzieło Bułhakowa "Mistrz i Małgorzata" zmieniło spojrzenie na sztukę i duchowość piosenkarza Davida Bowiego, a powieść Toni Morrison, "Pieśń Salomonowa" nie tylko pomogła byłemu prezydentowi USA Barackowi Obamie zrozumieć, kim jest jako człowiek, ale też "jak uczyć się kochać i żyć w świecie, który nie zawsze jest sprawiedliwy".
Powieścią, która wpłynęła znacząco na moje życie są "Nędznicy" Wiktora Hugo. Nie mniejsze wrażenie zrobiła na mnie "Prawda" i "Germinal" Emila Zoli. Mój współbrat, który w zeszłym miesiącu zadebiutował książką "W Bogu nie ma przemocy", zapytany o książkę, która zmieniła jego spojrzenie na wiele istotnych spraw i przyczyniła się do pogłębienia wiary, wymienił bez zastanowienia "Twierdzę", autorstwa Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Przez cały wydłużony dyskusją obiad rozmawialiśmy o tej natchnionej prozie autora "Małego Księcia" i żywo komentowaliśmy jedną z biografii pisarza-pilota. Cieszyłem się, że mam z kim porozmawiać o literaturze pięknej, bo wśród księży coraz trudniej znaleźć kogoś, kto cokolwiek czyta oprócz brewiarza.
Już w dzieciństwie, zaczytując się w przygodach Winnetou, odkryłem piękno osobistej modlitwy. Zadawałem sobie wtedy pytanie "Jak w konkretnej sytuacji, w której się znalazłem, postąpiłby Winnetou, mój czerwonoskóry bohater? To był autentyczny rachunek sumienia, jeśli nie poważny proces rozeznawania.
Bardzo wciągają mnie także powieści wykorzystujące motywy biblijne, takie jak "Barabasz" Para Lagerkvista czy "Judasz" Toski Lee. Wciąż chodzi za mną reinterpretacja opowieści o Kainie i Ablu w rewelacyjnej prozie Johna Steinbecka – "Na wschód od Edenu". Autorskie spojrzenia na wydarzenia opisane w Biblii pozwalają mi poznać jak bardzo twórczy i głęboki może być odbiór Pisma świętego. Jakże inspirujący i do bólu aktualny.
Okres letnich wakacji to dobry czas na wartościową lekturę, przyjemną odtrutkę na pozbawione głębi, banalne treści w mediach społecznościowych. Może książka, którą kiedyś musieliśmy zaliczyć w ramach szkolnej listy lektur, dzisiaj okaże się inspirującą rozrywką. Zawsze sięgam z przyjemnością do Iwaszkiewicza i Orzeszkowej, do Tołstoja i Londona. W dorosłym życiu nie ma już listy obowiązkowych lektur. Czytajmy więc dla przyjemności i traktujmy literaturę piękną jak piękną i pożyteczną rozrywkę, która wciąga i wzrusza. I która może zmienić nasze patrzenie na rzeczywistość, a nawet dokonać przetasowania w naszej hierarchii wartości.
Skomentuj artykuł