Dziwne zjawiska w polskim Kościele. Felieton nieco ironiczny

Fot. Jakub Kołacz SJ

Kiedyś wydawało nam się, że żyjemy w dość spokojnych i stabilnych czasach. Wprawdzie PRL to nie było żadne marzenie, i choć dziś wielu wspomina go z dziwną nostalgią, to wtedy kto tylko mógł, to od niego uciekał. Z drugiej strony ci, którzy nie mogli uciec, wiedzieli, jak sobie w tamtej rzeczywistości poradzić. Podobnie było w Kościele, rządzonym twardą ręką prymasa Wyszyńskiego, zapewniającym względne bezpieczeństwo pod opieką Jana Pawła II. Dziś jednak tamte czasy to już tylko wspomnienie, za to raz po raz pojawiają się dziwne zjawiska, o których wcześniej nawet nam się nie śniło.

Jan Paweł zawsze Wielki

Od kiedy władze komunistyczne zgodziły się na pierwszy przyjazd papieża do Polski, co miało miejsce w 1979 roku, cały nasz naród żył od pielgrzymki do pielgrzymki. Z każdą następną wymyślano coraz to bardziej „egzotyczne” miejscowości, które odwiedzał papież (tych pielgrzymek było w sumie 8), a w końcu można powiedzieć, że był „wszędzie”. Razem z nim polski Kościół przeszedł wielką drogę: od prorockiego „Niech zstąpi Duch Twój!”, aż po nadęte spotkanie z góralami (z inicjatywy tych ostatnich) i po gaworzenie o kremówkach. Wszystko to jednak wpisywało się w nasze potrzeby i trochę dodawało ducha. Życie płynęło spokojnie i przewidywalnie. Pewnie dlatego, kiedy papież był już w agonii, tłumy na placu św. Piotra i takie same tłumy w naszych kościołach modliły się o… zdrowie dla Jana Pawła. Strach było pomyśleć, jak to będzie bez niego. Dziś zostały nam już tylko pomniki.

DEON.PL POLECA

 

 

Uczymy się chodzić o własnych siłach

Czas po Janie Pawle przypominał pierwsze kroki małego dziecka: z wysiłkiem i dumą przebieraliśmy nóżkami, ale zaraz potem… łup na pupę! Ale wszyscy dokoła w zachwycie bili brawo, bo wiedzieli, że po tych pierwszych krokach będzie już tylko lepiej. Polski Kościół zaczynał się sam rządzić, ale to „łup na pupę” dopadało go raz po raz: a to przez gorliwą, choć wstydliwą współpracę ze służbami PRL, a to przez polityczne umizgi, a to przez pomijaną milczeniem przemoc. Z poobijaną pupą, ale nauczyliśmy się jakoś chodzić o własnych siłach – jednak czas pokazał, że wcale nie jesteśmy takim wiernym narodem Kościoła, za jaki chcieliśmy uchodzić. Po pierwsze na jaw wyszło, że wcale nie jesteśmy tacy wierni biskupom Rzymu, bo w Janie Pawle bardziej niż papieża kochaliśmy wielkiego Polaka, a gdy na tronie Piotrowym zasiedli kolejni, to słuchaliśmy ich z o wiele mniejszą gorliwością: jeszcze z Niemcem szło nam nie najgorzej, ale Argentyńczyka wielu otwarcie zaczęło krytykować, a Amerykanina – lekceważyć. Po drugie okazało się, że jako Kościół wcale nie mówimy jednym głosem, co więcej, tych, którzy myślą i mówią inaczej… nienawidzimy.

Diabeł nie ma wielkich planów, ale dopieszcza szczegóły

Pomimo licznych trudności, wcale nie poddaliśmy się marazmowi. Na nieszczęście jednak zajęliśmy się drobiazgami, unikając podejmowania prawdziwych wyzwań. To daje nam błogosławione poczucie, że jesteśmy „urobieni po łokcie”.

Od dawna było wiadomo, że fascynuje nas Zachód, a więc kiedy tylko otworzą się granice, zrobimy wszystko, żeby przestać się odróżniać. Tak było zawsze – już w „Panu Tadeuszu” (kto pamięta?) stara szlachta narzeka na młodzież, hołdującą zagranicznej modzie, gorzko kwitując: „Co Francuz wymyśli, to Polak polubi”. W Kościele, mimo iż trochę nas trudne sprawy przerosły, zachowywaliśmy względny spokój, oszukując samych siebie, że na Zachodzie owszem, „pogaństwo i zgnilizna”, za to u nas wiara kwitnie. Nawet myśleliśmy, że gdy Polacy ruszą za granicę, to zewangelizują całą Europę. Szybko jednak okazało się, że za granicą do kościoła chodzi mniej, niż w kraju… Podobnie w kwestii powołań: wymyślaliśmy najróżniejsze usprawiedliwienia, żeby tylko uniknąć słowa „kryzys”, a w rzeczywistości żeby nie przyznać, że nie wiemy, co z tym problemem zrobić.

Za to przez wszystkie te lata pracowaliśmy nad planami duszpasterskimi, ale niekoniecznie weryfikowaliśmy ich wykonanie i powodzenie. Od wielu, wielu lat czekamy na wiele decyzji, które są w drodze: na nowe tłumaczenie mszału, ostatnio czekamy na komisję, która ma wyjaśnić bolesne epizody działalności Kościoła, czekamy na zmianę w modlitwie Ojcze nasz, na czym tak zależało papieżowi Franciszkowi. Ale podejmowanie tych większych wyzwań idzie nam jak po grudzie. Za to powala fakt, że za najważniejszą sprawę wiary uważamy to, czy w piątek można jeść mięso, czy też nie – jakby jakość wiary zależała nie od miłości Boga i bliźniego, ale od odpowiednio ustawionej diety…

DEON.PL POLECA


Coraz bardziej odważni (także księża) zaczynają tupać nóżkami

W Kościele polskim przyzwyczailiśmy się do tego, że co ksiądz powie, to święte. Czy to w nauce po spowiedzi, czy w kazaniu, czy w polityce. Niektórzy duchowni bardzo się tą rolą przejęli i zachowywali się tak – robią to nawet do dzisiaj – jakby mieli do czynienia z ludźmi, którzy sami nie potrafią myśleć. Ale w tym względzie zauważamy znaczącą zmianę: okazało się, że wierni potrafią się sprzeciwić – wielu księży do dziś nie potrafi odnaleźć się w tej rzeczywistości.

Zupełnie jednak nową i niespotykaną sprawą jest przeciwstawienie się księży biskupowi. (W sumie jednak co się dziwić, skoro i biskupi traktują zalecenia Watykanu jako mieszanie się w nieswoje sprawy). Wprawdzie ta krytyka zwykle odbywa się zza pleców i tak, żeby nie było wiadomo, kto krytykuje. Ale jednak jeszcze niedawno nie do pomyślenia było, aby komponować piosenki na pożegnanie biskupa (i jego dworu), albo w liście otwartym zaklinać biskupa, żeby nowej diecezji nie obejmował… Kiedyś by powiedziano, że kto tak się zachowuje, ten „kariery już nie zrobi” – dziś okazało się, że ta krytyka to jest właśnie robienie kariery, bo niektórym marzą się urzędy, a innym wystarczy tylko „podkarmić własne ego”.

Wszystko to czasami wygląda jak mały kabaret? Ano tak. A zatem śmiejmy się z tego, żeby w dobrym humorze zakończyć ten rok i z optymizmem zacząć następny, a potem dobrze go przeżyć. Pamiętając oczywiście, że jedyną rzeczą niezmienną na tym świecie jest miłość Boga do nas, którzy czasami – mimo wielebnej siwizny – zachowujemy się jak dzieci.

Dyrektor Wydawnictwa WAM i DEON.pl. W latach 2014-2020 przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego. Autor kilku przekładów i książek, m.in. "Po kostki w wodzie. Siedem katechez o wierze uczniów Jezusa" (dostępnej także jako audiobook). Po godzinach wolontariusz w krakowskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dziwne zjawiska w polskim Kościele. Felieton nieco ironiczny
Komentarze (27)
ES
~Ewa Słota
5 stycznia 2026, 09:27
Jeśli chodzi o dziwne zjawiska, które Księdza " wkręcają", to z serca polecam Encyklikę DEUS CARITAS EST- O miłości chrześcijańskiej Ojca Świętego Benedykta XVI (31. 32 Odpowiedzialni za działalność charytatywną Kościoła). Urzędnik, który Kocha i pracuje dla Jezusa nie może być dzieckiem Hymn o miłości ( Kor 13) Urząd jest Godnością i Odpowiedzialnością - a przede wszystkim Służbą " Miłość Chrystusa przynagla nas" ( Pozdrawiam i życzę dojrzałej Miłości dla Wszystkich Księży Jezuitów)
ES
~Ewa Słota
4 stycznia 2026, 16:24
Ksiądz nie zna Kolęd??? 1. " Gdy się Chrystus rodzi..."2. " Dzieciątko się narodziło, - Wszystek świat uweseliło..." 3. " Niepojęte dary dla nas daje - Dzisaj z nieba Ojciec łaskawy, - Gdy się wieczne Słowo Ciałem staje, - ...". Kiedy Ksiądz rozpocznie Kolędowanie Dzieciątku i nam Wszystkim???
TT
~Teribelka Teribelka
3 stycznia 2026, 15:38
...posiadanie władzy może demoralizować... niestety... ...a traktowanie bliźnich jak analfabetów to chyba pozostałość jeszcze z czasów średniowiecza...
AS
~Antoni Szwed
9 stycznia 2026, 21:39
Średniowieczne było epoką uniwersytetów (XII, XIII, XIV wiek) i wspaniałych katedr europejskich; było rozkwitem logiki, filozofii i teologii. Wybitni uczeni czasów nowożytnych ćwiczyli swoje umysły na subtelnych analizach najwybitniejszych ludzi średniowiecza. Warto o tym pamiętać.
TT
~Teribelka Teribelka
3 stycznia 2026, 15:34
"I śmiech niekiedy może być nauką, // Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa; // I żart dowcipną przyprawiony sztuką // Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa; // I krytyk zda się, kiedy nie z przynuką, // Bez żółci łaje, przystojnie się dąsa. // Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych, // Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych. jakby ktoś nie wiedział, te słowa napisał Ignacy Krasicki, nawiasem mówiąc biskup zresztą :)
O.
~O... ...Szukani w kościele ooo... szukałem was a teraz...
3 stycznia 2026, 14:10
nieco ironiczny dowód na to że władza komunistyczna rodziła owoce bardziej chrześcijańskiej postawy niż władza kapitalistyczna wystarczy zobaczyć przyrost naturalny w PRL i lawinowy spadek tego przyrostu po 1979 r kiedy o zstąpił .duch twój i odnowił oblicze ziemi na swój obraz i podobieństwo a po owocach widać czyj to święty wizerunek bo lawinowy spadek dzietności przebiegunował cywilizację miłości w cywilizację śmierci i w Polsce kapitalistycznej mamy zgonów więcej niż narodzin.
SW
~Stach Wolski
3 stycznia 2026, 08:03
Diabeł uwielbia tych, którzy odchodzą z Kościoła, bo już są prawie jego
JS
~Jakub Szymczyk
2 stycznia 2026, 11:29
Jak Wierni mają poważnie traktować papierza, dla którego różne religie są mniej więcej równe?
EM
~Ewa Maj
2 stycznia 2026, 14:32
Można również pytać, jak poważnie swoją wiarę traktują wierni, dla których wskazania Ewangelii i nauczanie papieża są opcją?
RS
~Rafał Starosta
2 stycznia 2026, 16:55
Ci którzy jedynie na papierze są wierni, a w sercu swoim już dawno od Boga i Kościoła odeszli - zawsze będą szukali wymówek i usprawiedliwień dla swojej niewierności: a to Papież zły, a to biskupi kiepscy, a to katolicy zbyt fundamentalistyczni, a to... a tamto ...
NO
~Nieposluszna Owca
1 stycznia 2026, 19:28
W punkt, ale do wyznawców nie dotrze. Każda konstruktywna krytyka odbierana jest jako walkę z Kościołem. Czy jak się wymaga od pasterza przestrzegania Dekalogu, to jest walka z Kościołem? Jeśli tak to szkoda zdrowia, lepiej odpuścić.
FS
~Fred Saberhagen
2 stycznia 2026, 09:14
Żeby mieć prawo krytykować - trzeba najpierw ten Kościół kochać. Krytyka czyniona z niechęci lub złośliwości - choćby nawet była słuszna - jest zła i jest owocem działań Kusiciela.
NO
~Nieposluszna Owca
2 stycznia 2026, 13:24
Z całym szacunkiem ale z mojej miłości do Kościoła może na Ziemi rozliczać mnie tylko Papież, heretyk czy święty ale Głowa Kościoła i jest nieomylny, nieprawdaż? Zaznaczam Papież z Watykanu, nie ten drugi. Nie wierzysz, spytaj Prymasa.
EM
~Ewa Maj
2 stycznia 2026, 14:28
Jak Pan rozpoznaje, z jakich motywów płynie krytyka Kościoła?
AS
~Antoni Szwed
31 grudnia 2025, 22:14
"A zatem śmiejmy się z tego, żeby w dobrym humorze zakończyć ten rok i z optymizmem zacząć następny, a potem dobrze go przeżyć." I tak pożądanie "wielkich" reform w Kościele polskim kończy się u Kołacza wesołym oberkiem (by zacytować pewnego znanego i lubianego felietonistę). "Oberek" zawsze jest lepszy niż nadymanie się na "wielkie" reformy, najczęściej polegające na psuciu tego, co dotąd było dobre. Życzmy sobie, aby w nadchodzącym AD 2026 liczba „franciszkowych” reformatorów, przynajmniej w polskim Kościele, zmalała do zera.
SX
Stanisław X
5 stycznia 2026, 20:02
Szanowny Panie Szwed, gdyby jeszcze Pana i innych niechętnych Franciszkowi krytyka ograniczała się do Franciszka, ale bynajmniej - może wprost nie czepiacie się poprzednich papieży, ale wystarczy przyjrzeć się ich nauce choćby trochę, żeby zauważyć, że wszystkie znienawidzone we Franciszku i "jego kościele" postawy były reprezentowane również przez jego poprzedników. Św. Paweł VI mówił o świetle prawdy obecnym we wszystkich religiach, o konieczności odczytywania znaków czasu przez Kościół i prowadzenia dialogu ze światem, cofnął ekskomuniki z 1054. Św. JPII ucałował Koran, był wielkim zwolennikiem Unii Europejskiej, ekumenizmu, polityki pro-ekologicznej (był pierwszym papieżem, który zrobił z niej naukę społeczną). Benedykt XVI popierał przyjmowanie Komunii na rękę, odrzucał tezę, że protestanci to heretycy i również wypowiadał się o istotności ekologii - do tego stopnia, że nazywany był "zielonym papieżem". To nie Franciszek próbuje zrywać z Kościołem, tylko Pan i Panu podobni.
AS
~Antoni Szwed
6 stycznia 2026, 21:09
Panie X, napisał Pan całą serię nieprawd, co może nie tyle wynika ze złej woli ile z chaosu, jaki pan ma w głowie. Nie mam tyle czasu, by to wszystko prostować, ale odpowiem na jedną kwestię. Otóż Jan Paweł II nigdy NIE TWIERDZIŁ, że Bóg chciał pluralizmu religijnego. Mówiąc prościej, nigdy nie twierdził, że Bogu islam podoba się w równym stopniu co chrześcijaństwo. JPII nigdy NIE TWIERDZIŁ, że nie należy nieść Chrystusa „WSZYSTKIM NARODOM”. Franciszek był całkowicie odmiennego zdania. JPII pocałował Koran nie ze względu na to, że Koran zawiera prawdę o Bogu, lecz ze względu na muzułmańskich gospodarzy. Nie chciał im robić przykrości. No cóż nie przewidział, że Pan X źle zrozumie jego gest i będzie wyciągał daleko idący wniosek, że islam jest równie prawdziwy jak chrześcijaństwo.
SX
~Stanisław X
7 stycznia 2026, 10:02
Dziękuję za brak przypisywania mi złej woli. Autentycznie to doceniam w przestrzeni internetowej, gdzie nie jest to wcale oczywistość. Owszem, Jan Paweł II nigdy nie twierdził, że Islam Bogu podoba się w równym stopniu co chrześcijaństwo. Dlatego właśnie uznałem to za świetną analogię: jest to gest papieża, któremu bardzo łatwo byłoby przypisać złą wolę, choć w istocie nie ma ku temu podstaw. Dokładnie tak samo jest ze słowami papieża Franciszka, który nie powiedział, że wszystkie religie są równe, tylko powiedział (w kontekście spotkania o dialogu międzyreligijnym), że wszystkie religie są drogami do Boga. Nie powiedział nigdy, że drogami równie uprzywilejowanymi. Jest to w pełni spójne z tym, co Kościoł naucza, że w innych religiach jest Prawda, tylko nie posiadają jej pełni. W pełni zgadzam się z Panem, że gest JP2 nie powinien być kontrowersyjny, ale to samo można powiedzieć o słowach Franciszka. Myślę, że gdyby to Franciszek ucałował Koran, to wrzawa z tego byłaby ogromna.
AS
~Antoni Szwed
7 stycznia 2026, 16:59
Franciszek napisał w dokumencie, że Bóg CHCIAŁ pluralizmu religii. Otóż Bóg go NIE CHCIAŁ. W Starym Testamencie ciągle przestrzega Izraelitów przed przyjmowaniem obcych bogów i GNIEWA SIĘ na nich, gdy ich przyjmują (z królem Salomonem na czele). Bóg NIE CHCE żadnego pluralizmu religijnego!!! Pluralizm ten to wymysł ludzki, NIE BOSKI. Tu jest istotna różnica między Franciszkiem a Janem Pawłem II.
KK
~karol karol
8 stycznia 2026, 11:29
no to chodź, Antek, pokaż jak zniszczysz pluralizm religijny. Na początek może Indie, co, bohaterze klawiatury?
SX
Stanisław X
10 stycznia 2026, 00:37
Panie Szwed, są różne rodzaje "chcenia". Ja mogę w jednym sensie nie chcieć pracować za pensję minimalną, ale w innym sensie chcę pracować za minimalną, skoro w puli realnych opcji poza tą jest bezrobocie. Bóg w Starym Testamencie, przez Mojżesza, CHCIAŁ Izraelitom dać możliwość rozwodzenia się (jak i wiele innych praw, które nie reprezentowały ideału). Dlaczego? Przez "wzgląd na zatwardziałość serc" ludzie prawdopodobnie nie byliby w stanie przyjąć w tamtym czasie i miejscu doskonalszych praw, więc alternatywy były jeszcze gorsze. Podobnie, choć ideałem byłaby sytuacja, w której wszyscy są katolikami, nie ma nic oburzającego w stwierdzeniu, że Bóg w pewnym sensie chciał i dalej chce pluralizmu religii: może dzięki temu ci ludzie nie są przynajmniej ateistami, może dysponują chociaż promykami Prawdy, o których mówił Św. Paweł VI, zamiast ciemnością. Tak jak nie przypisuje Pan złych intencji JP2 za ucałowanie Koranu, proszę nie przypisywać ich również Franciszkowi.
AS
~Antoni Szwed
10 stycznia 2026, 20:24
Intencje Franciszka nie mają żadnego znaczenia, bo nie ma żadnego sposobu, by wejść w duszę drugiego człowieka i poznać jego intencje. To jest niemożliwe. Wartość wypowiedzi (także decyzji i czynu) poznajemy po jej skutkach, jakie ona wywołuje. W Boskim Objawieniu NIE MA MIEJSCA na religijny pluralizm!! Proszę sobie DOKŁADNIE przestudiować Stary Testament. Tam Bóg stawia sprawę jasno: NIE BĘDZIESZ MIAŁ bogów cudzych PRZEDE MNĄ! Zatem nie będziesz dialogował z innymi religiami! Dlatego Izraelitom ciągle wytyka (i karze ich) to, że zdradzają Go z innymi bogami. To stoi w wielu księgach. Proszę sobie znaleźć te miejsca. W Nowym Testamencie Pan Jezus mówi: „Idźcie więc i nauczajcie WSZYSTKIE NARODY, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”. [Mt 28, 19-20]. Czy słowa Pana Jezusa dla pana nie są ważne? Tu także nie ma mowy o żadnym dialogu z innymi religiami!
MG
~Marta Golina
31 grudnia 2025, 19:50
Dziękuję . Nic dodać niż ująć
ES
~Ewa Słota
31 grudnia 2025, 18:55
Ile ma Ksiądz siniaków na ....? Bo ja wiele i chciałabym znów być malutkim dzieckiem. Bajeczki lubię- ale trzeba dorosnąć - nieprawdaż???
EM
~Ewa Maj
31 grudnia 2025, 12:50
Właśnie tak. Choć mnie raczej smutno niż zabawnie. Mamy świetnych papieży, proroków na nasze czasy. A u nas tak jakby przykleiła się romantyczna eykietka "Polska Chrystusem narodów" - jakbyśmy byli "ponad" papieżem.
EM
~Egon Maspi
1 stycznia 2026, 07:24
Może w Pani myśleniu Polska nadal kojarzy się z mesjanizmem i bastionem katolicyzmu. Ale zaręczam że dla wielu ludzi określenie "Polak" oznacza dziś wojującego antyklerykała i najdoskonalszy przykład tego jak można totalnie odwrócić się od Kościoła Katolickiego.
GW
~Grzegorz Wąs
1 stycznia 2026, 18:18
Jacy "my" ? Proszę pisać za siebie.