Dziwny przypadek Skolima. Wiara czy strategia marketingowa?

Konrad Skolimowski "Skolim". Fot. Instagram / skolim__

Jest coś głęboko niepokojącego w tym, jak często Skolim pojawia się dziś w przestrzeni medialnej nie jako kontrowersyjny artysta disco polo, lecz jako przykład wiary. Człowiek, o którym portale piszą z nabożnym tonem: "Jezus jest moim idolem", "nie wstydzi się chrześcijańskich wartości", "dziękował Matce Bożej", "regularnie chodzi do kościoła". Obraz niemal wzorcowy. Prawie katechetyczny.

Problem polega na tym, że ta medialna narracja funkcjonuje w absolutnym oderwaniu od reszty faktów.

DEON.PL POLECA



Bo równolegle mamy do czynienia z twórczością opartą na wulgarności, seksualnej dosłowności i estetyce prymitywnej prowokacji. Z tekstami, które nie tylko nie mają nic wspólnego z chrześcijańską wizją człowieka, ale wręcz stoją z nią w rażącej sprzeczności. Seks w tych piosenkach nie jest relacją – jest aktem konsumpcji. Kobieta nie jest osobą, a rekwizytem. Język nie służy opowieści, służy epatowaniu.

Ten sam mechanizm widać w teledyskach i zachowaniach scenicznych. Półnagie, "wyluzowane" kobiety, pozbawione podmiotowości, charakteru, historii. Wymienne ciała jako dekoracja dla męskiego ego. Gesty, aluzje, prowokacje, które nie prowadzą do żadnej refleksji, żadnego pytania, żadnego napięcia poza tym najbardziej prymitywnym. To nie jest artystyczna transgresja, to nie jest gra z konwencją, to nawet nie jest bunt. To jest świadome obniżanie poprzeczki, bo im niżej, tym większy zasięg.

I właśnie w tym miejscu do narracji wchodzi wiara. Krzyżyk przed wyjściem na scenę. Zdjęcie z kościoła. Cytat o Jezusie. Kilka dobrze dobranych słów w wywiadzie. I nagle cały ten świat wulgarności, seksualnej dosłowności i estetycznej bylejakości zostaje przykryty czymś w rodzaju moralnej kołdry bezpieczeństwa. Jakby sama deklaracja wiary miała moc unieważniania wszystkiego, co dzieje się obok. Jakby znak krzyża był w stanie zneutralizować język, obraz i przekaz.

Trzeba to powiedzieć bardzo jasno, żeby nie było nieporozumień: to nie jest tekst o tym, czy ktoś wierzy, czy nie wierzy. To nie jest sąd nad czyjąkolwiek relacją z Bogiem. Nikt nie ma do tego prawa. Wiara jest sprawą sumienia i nikt nie powinien jej weryfikować na podstawie nagłówków czy fragmentów wywiadów. Co więcej – dobrze, że artysta z takiej sceny jak disco polo przyznaje się do wiary. Dobrze, że mówi o Jezusie w świecie popkultury, który częściej z religii kpi, niż ją traktuje poważnie.

Ale czym innym jest przyznawanie się do wiary, a czym innym robienie z kogoś wzoru katolika.

Bo dokładnie to dzieje się dziś w tej narracji. Skolim nie funkcjonuje już tylko jako artysta, który wierzy. Coraz częściej funkcjonuje jako przykład. Jako dowód na to, że "można być normalnym, popularnym i wierzącym". I właśnie tu zaczyna się realny problem etyczny i kulturowy.

Bo ten przekaz mówi coś bardzo konkretnego: czyny nie muszą mieć żadnego związku z deklarowaną wiarą. Można publicznie produkować treści uprzedmiotawiające, wulgarne, sprzeczne z podstawową chrześcijańską wizją godności człowieka, a jednocześnie być wychwalanym jako "przykład wiary", gdy religijna deklaracja zaczyna funkcjonować jako wystarczające usprawiedliwienie. Wystarczy mówić. Wystarczy się przyznać. Wystarczy kilka symboli. Reszta staje się drugorzędna.

To szczególnie niebezpieczne w kontekście gatunku disco polo, który w ogromnej mierze trafia do środowisk tradycyjnych, często wiejskich, często religijnych. Tam deklaracja "jestem wierzący" działa jak kod zaufania. Jak sygnał: "jestem swój". I dokładnie dlatego tak łatwo zamienia się w narzędzie marketingowe. Nie w świadectwo, ale w alibi. Nie w wymaganie wobec siebie, ale w ochronę przed pytaniami.

Do tego dochodzi jeszcze wymiar życia prywatnego, o którym mówi się niechętnie, bo "to przecież sprawa osobista". Tyle że w momencie, gdy ktoś sam buduje publiczny wizerunek oparty na wartościach, przestaje mieć komfort pełnej selektywności.

I tu trzeba postawić granicę: nie chodzi o to, by kogokolwiek potępiać. Chodzi o to, by nie robić z ludzi pomników tylko dlatego, że dobrze brzmią w nagłówkach. Bo w ten sposób wychowuje się całe pokolenie w przekonaniu, że wiara nie wymaga konsekwencji. Że można mówić o Jezusie i jednocześnie promować świat oparty na konsumpcji, seksualizacji i egoizmie, bez żadnego dysonansu. Że religia to etykieta, a nie droga. Hasło, a nie zobowiązanie. Że wiarę można sobie dostosowywać do własnych upodobań.

Chrześcijaństwo nigdy nie było religią samych deklaracji. Zawsze było religią czynu. Spójności. Odpowiedzialności za słowo, obraz i relację z drugim człowiekiem. Jeśli dziś zaczniemy masowo akceptować narrację, w której wiara jest wygodna, niesprawdzalna i całkowicie oderwana od życia, to nie bronimy wiary – my ją ba na li zu je my.

I właśnie dlatego ten przypadek jest naprawdę niepokojący. Nie dlatego, że ktoś głośno mówi o Jezusie. Ale dlatego, że coraz częściej uznajemy, iż to wystarczy. Że nie pytamy już, co ta wiara robi z językiem, z obrazem, z odpowiedzialnością. Że bez oporu przyjmujemy wizję chrześcijaństwa, które nic nie kosztuje i niczego nie wymaga.

A wiara, która nie wymaga niczego, bardzo szybko przestaje znaczyć cokolwiek.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Dziwny przypadek Skolima. Wiara czy strategia marketingowa?
Komentarze (14)
ES
~Ewa Słota
13 stycznia 2026, 13:03
Skolim, to jeszcze Dziecko ...i lubię Go. Chce pokazać trochę mięśni - ładne ciało. Dziewczęta trochę pu.ki, jak Dzidziuś, trochę nóżki - jak Malec o Mamusia patrz .... Jeśli chodzi o Polityków, to gorsza Sprawa - ukryte zamiary i zamysły nie do odgadnięcia. Skolim pokazuje wszystko jak Malutkie dziecko. Choć jest aktorem.... Ale odczytałam, to jako naszą Wiarę - a jakie mamy myśli, pragnienia, zamiary??? Wstyd pisać - a Skolim, to pokazuje - jawnie. Lepsze jawne- niż w ukryciu tak jak Faryzeusze czynili zło "skrycie" -czy nie jesteśmy jak oni? Wierzę, że Pan Skolim zmieni muzykę i teledyski - choć, to naprawdę dziecinne. Patrzę na " Skolima" i Dziewczęta i widzę Piękne Dzieci- naprawdę. Przejdzie IM- każdy był Młody i chciał pokazać trochę nogi i wysportowane ciało- to minie. Gorzej z Politykami - nieprawdaż???
HZ
~Hanys z Namysłowa
12 stycznia 2026, 20:40
Typowa polska hipokryzja , rekolekcje w Łagiewnikach,prezydent nawalony na grobach Polaków, rozwód kościelny po 25 latach małżeństwa,no i powtórny ślub w tychże Łagiewnikach, zaglądanie każdemu do kieszeni, załatwianie wszystkiego przy kielichu,branie łapówek, potem wrzucanie z tego coś na tace,oszukiwanie pracowników, rozkradać Polskę,a potem zostać konfratrem na Jasnej Górze.To takie typowo polskie, raz tylko słyszałem na kazaniu jak ksiądz krzyczał że nie chce pieniędzy od babć które wynajmują pokoje na godziny.Pieniadz nie śmierdzi,reszta to tylko opakowanie, ludzie to kupią.
ES
~Ewa Słota
12 stycznia 2026, 15:40
To jeszcze Dziecko - choć... pokazuje prawdę o nas o naszej Wierze - czyli chodzimy do Kościoła, czynimy znak Krzyża, modlimy się - Ale; wybieramy; np. pieniądze, spotkania..., głosujemy na Ciemną Stronę np. aborcję itd. Czyli łączymy Wiarę w Boga w Jezusa Maryję i żyjemy po swojemu. Nie wiem czy " Skolimie" pokazuje Pan, to świadomie jest Pan aktorem- czyli łączy Jasność z Ciemnością. Jawnie ukazuje Pan prawdę o Sobie i także o nas. Proszę porozmawiać z Księdzem polecam Salezjanów.
EE
~Ela Ela
12 stycznia 2026, 08:54
Dychotomia moralną, Skolima powiela zachowania polityków którzy z Bogiem na ustach żyją i dzialają tak jakby Boga nie było, jakby nie było 10 przykazań i przykazania Chrystusa o miłości do bliźniego, tylko po to żeby zyskać rozgłos i korzyści polityczne, nie wierzę ludziom którzy mówią jedno a robią drugie, to nagrywanie się z ludzi i wiary
CS
~Co się dziwić
12 stycznia 2026, 00:48
Przecież tak samo jak dziś Skolim wykorzystali kiedyś Kościół Hołownia i Terlikowski.
KC
Kamila Ciechowicz
11 stycznia 2026, 23:48
Cały artykuł jest jak dla mnie jednym wielkim nieporozumieniem...,,Jedno nie przeczy drugiemu... Wszyscy katolicy są niczym z aureolą na głowie i każdy człowiek wielce świeci przykładem.. Jest osobą publiczną, ale jest też normalnym zwykłym człowiekiem, który taką twórczość tworzy to jego marzenia,pasja i nie świadczy to o tym żeby oceniać jego czy jego podejście do wiary poprzez pryzmat jego twórczości.. Niech każdy zajrzy w głąb siebie a później ocenia ,wypowiada się i pisze artykuły na tematy innych..
AZ
~Alicja Z
11 stycznia 2026, 21:41
Czy to pierwszy przykład "popisywania" się religijnością? Nie pierwszy i nie ostatni.
MJ
~Moderator Józef
11 stycznia 2026, 14:04
Wolę taką religijność Skolima niż księdza który po pouczaniu nas z ambony robi pedalską orgietkę na plebanii z narkotykami i śmiercią….
~Zaspa Śnieżna
11 stycznia 2026, 11:45
Skolim umiecie te klocki z kościołem.Niech tak trzyma.
ES
~Ewa Słota
11 stycznia 2026, 09:57
Drogi Skolimie mam nadzieję, że masz Spowiednika i Kierownika Duchownego? Zalecam Ci Drogie Dziecko KS. Salezjanina. Wtedy będziesz pewien, że Idziesz Bożą Drogą. Pozdrawiam Cię i Obiecuję modlitwę.
MK
~Małgorzata Kasprzak
10 stycznia 2026, 21:17
Skolim to nie disco polo, to reaggeton. Taki latynoski gatunek muzyczny, z klubów, dyskotek, gdzie niestety kobietę sprowadza się do obiektu seksualnego, a jedyną wartością w życiu staje się przyjemność. Najgorsze, że jego muzyki słuchają nastolatkowie i kształtują sobie taki obraz świata...
NO
~Nieposluszna Owca
10 stycznia 2026, 15:54
Bo teraz trzeba głośno wołać Panie, Panie, bo to łatwiej niż " czynić Wolę Ojca Mego" to takie starożytne i niemodne. Czekam jak prezydent pojedzie z kibicami do Bazyliki Świętego Piotra, do grobu Świętego Jana Pawła II. Niech świat zobaczy jakich mamy ewangelizatorów.
XX
~Xyz Xyz
10 stycznia 2026, 15:42
Temperaturaaaaaa…..
PR
~Ppp Rrr
10 stycznia 2026, 11:52
Nie za wcześnie na ocenę? Każdy może zmienić zdanie, ale oceniać ten fakt można dopiero po UTRWALENIU się tej zmiany. Pozdrawiam.