Grojec to komunikacyjna katastrofa. Wizerunku biskupa uratować się nie da

Fot. YouTube/Jurajski Coaster

Przykład Grojca to komunikacyjna katastrofa. Nie wiem jak wysilaliby się spece od zarządzania kryzysowego, ale wizerunku biskupa – nawet w sytuacji, gdy proboszcz został uznany za winnego zarzucanych mu nieprawidłowości w zarządzaniu parafią i jego odwołanie jest uzasadnione – uratować się nie da.

Cała Polska śledzi w tych dniach konflikt, który wybuchł w parafii Grojec w diecezji bielsko-żywieckiej, po tym jak biskup Roman Pindel odwołał z urzędu proboszcza ks. Józefa Zborka. Obrazki biskupa, którego wzburzeni wierni obrzucali słowami niecenzuralnymi, gdy usiłował wytłumaczyć sytuację, a potem ewakuowanego spod kościoła przez policję na długo pozostaną w pamięci. Nie ma wątpliwości, że sama parafia Grojec długo będzie zbierała się po skandalu i sporo wody w Wiśle upłynie zanim wszystko wróci tam do normy. Tu przyznam, że nie zazdroszczę księdzu, którego biskup wyznaczy tam na nowego proboszcza. Będzie musiał mieć dużo cierpliwości, ale nie o tym ma być ten felieton.

DEON.PL POLECA

Nie znamy szczegółów odwołania proboszcza. Milczy w tej sprawie biskup, milczy też sam zainteresowany. Pierwszy mówi, że nie może nic powiedzieć, bo zabronił mu Watykan. Drugi stwierdza, że w „swoim czasie wszystko się wyjaśni”. Parafianie, a wraz z nimi także pół Polski, zdani są na doniesienia i przecieki medialne. I to w gruncie rzeczy jest największa porażka: brak komunikacji, który powoduje jeszcze większą frustrację u ludzi. Trudno w tej sprawie powiedzieć kto ma rację: biskup, czy proboszcz. Decyzje hierarchy podtrzymał Watykan, ale w oczach opinii publicznej mamy dwóch bohaterów: złego biskupa i dobrego księdza, którego biskup usiłuje zniszczyć.

Najnowsza historia Kościoła w Polsce zna takie przypadki. Dość wspomnieć, że podobnie było kilka lat temu, gdy ówczesny ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej zdecydował o odwołaniu z urzędu proboszcza parafii Jasienica ks. Wojciecha Lemańskiego. Za duchownym murem stanęli wierni, domagając się wyjaśnień, ale kuria postanowiła milczeć. Opinia publiczna zdana była na medialne przecieki i spekulacje. Ksiądz odwoływał się do Watykanu, ostatecznie został zasuspendowany, potem kary zdjęto, ale nigdy nie powiedziano wprost dlaczego proboszcza odwołano. Podobna sytuacja miała miejsce niedawno w archidiecezji krakowskiej, gdy abp Marek Jędraszewski zdecydował o usunięciu z urzędu ks. Dariusza Rasia, proboszcza Bazyliki Mariackiej. Komunikaty kurii mówiły co prawda o jakiś nieprawidłowościach w zarządzaniu majątkiem parafii, ale wierni więcej dowiadywali się z mediów aniżeli od Kościoła hierarchicznego. I w tym przypadku sprawa też oparła się o Watykan. We wrześniu z kolei stacje telewizyjne na żywo relacjonowały protesty wiernych w Krzeszowie w diecezji legnickiej, gdzie biskup odwołał tamtejszego proboszcza ks. Łukasza Langenfelda.

Wszystkie te sprawy łączą z jednej strony protesty wiernych, którzy stają w obronie duchownych, z drugiej osobliwe milczenie biskupów. Motywem tego milczenia bywa albo watykański zakaz, albo też próba obrony dobrego imienia odwoływanego, albo też lęk przed jeszcze większym zgorszeniem wiernych, gdy dowiedzą się o tym co „na sumieniu” ma uwielbiany przez nich ksiądz. Milczenie to – doskonale pokazuje to właśnie przykład Grojca – to komunikacyjna katastrofa. Nie wiem jak wysilaliby się spece od zarządzania kryzysowego, ale wizerunku biskupa – nawet w sytuacji, gdy proboszcz został uznany za winnego zarzucanych mu nieprawidłowości w zarządzaniu parafią i jego odwołanie jest uzasadnione – uratować się nie da.

Z podobnymi historiami mieliśmy do niedawna do czynienia w przypadkach oskarżeń duchownych o wykorzystywanie seksualne. Kaliber oskarżeń o wiele cięższy aniżeli nieprawidłowości w zarządzaniu parafią. A jednak w tych sprawach biskupi nie są już tak powściągliwi. W zasadzie nie czekają na to aż mleko się rozleje i sprawa wycieknie do mediów lecz robią ruch wyprzedzający. A przecież w takich wypadkach ryzyko zgorszenia jest jeszcze większe.

DEON.PL POLECA

Nie namawiam rzecz jasna biskupa bielsko-żywieckiego do tego, by postępował wbrew zaleceniom Stolicy Apostolskiej, ale wydaje się, że ona sama winna dostrzec, że świat się zmienił i dziś wiernych nie da się już zbyć milczeniem, bo mają prawdo do tego, by wiedzieć.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Grojec to komunikacyjna katastrofa. Wizerunku biskupa uratować się nie da
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.