Kiedy autonomia zabija. Historia Noelii Ramos

Depositphotos.com (475904264)

Przed kilkoma dniami młoda Hiszpanka, Noelia Ramos, została poddana eutanazji. Na własne życzenie – powiedzą jedni. Zgodnie z prawem – dodadzą inni. W cieniu tych dwóch zdań łatwo jednak przeoczyć coś znacznie ważniejszego. Tego dnia utracono nie tylko jedno niepowtarzalne życie. Utracono także szansę, aby medycyna pokazała swoją prawdziwą twarz.

Edmund Pellegrino, wybitny lekarz i bioetyk, pisał, że medycyna jest praktyką głęboko moralną, niemal świętą. Nie dlatego, że lekarz potrafi sprawnie posługiwać się skalpelem albo podać odpowiedni lek. Nie dlatego, że umie zatrzymać krwotok czy – jeśli trzeba – zatrzymać serce. Dla Pellegrino istotą medycyny było coś znacznie głębszego: spotkanie dwóch pragnień. Z jednej strony człowieka, który pragnie zostać uleczony. Z drugiej – człowieka, który pragnie go leczyć. To spotkanie nazywamy relacją lekarza i pacjenta.

DEON.PL POLECA



Historia Noelii jest historią cierpienia, którego trudno słuchać bez wzruszenia. Była ofiarą brutalnego gwałtu. Popadła w głęboką depresję. Nie umiała już odnaleźć sensu życia. Podjęła próbę samobójczą. Nie zmarła, lecz pozostała sparaliżowana i przykuta do wózka. Jej świat jeszcze bardziej się skurczył. Ból psychiczny spotkał się z bólem fizycznym. Rozpacz z bezradnością.

Nie była jednak sama. Jej rodzice i rodzeństwo do końca walczyli przed sądem, aby nie została poddana eutanazji. Oni także cierpieli. Oni także przeżywali jej ból. Ich głos okazał się jednak słabszy niż jedno słowo, które we współczesnej bioetyce brzmi dziś niemal jak zaklęcie: autonomia.

Tom Beauchamp i James Childress, twórcy najważniejszego modelu współczesnej bioetyki, wymienili cztery zasady: autonomię, dobroczynność, nieszkodzenie i sprawiedliwość. Problem polega na tym, że w praktyce jedna z nich zaczęła dominować nad wszystkimi pozostałymi. Autonomia stała się królową. Jeśli pacjent czegoś chce, należy to uszanować. Jeśli nie chce żyć – należy pomóc mu umrzeć.

Autonomia jest ważna. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy autonomia staje się jedynym językiem medycyny. Gdy nie pyta się już, skąd bierze się pragnienie śmierci. Czy jest ono wyrazem wolności, czy raczej rozpaczy, samotności i utraty nadziei. Dla wielu zwolenników eutanazji przypadek Noelii był po prostu realizacją autonomicznej decyzji pacjentki. Dla mnie jednak ta historia pokazuje coś przeciwnego: że współczesna medycyna zbyt szybko uznała śmierć za odpowiedź. Czy naprawdę jesteśmy skazani na dyktaturę autonomii? Na świat, w którym ostatnim argumentem staje się zdanie: „to moje życie”? Świat, w którym człowiek zostaje zamknięty w ciasnym kręgu: „ja”, „mnie”, „dla mnie”?

DEON.PL POLECA


Alasdair MacIntyre w książce Dependent Rational Animals przypomina coś, o czym bardzo nie chcemy pamiętać: nie jesteśmy samowystarczalni. Każdy z nas jest istotą zależną. Każdy kiedyś będzie słaby, chory, bezradny. A choroba i niepełnosprawność nigdy nie są wyłącznie prywatną sprawą jednej osoby. Są doświadczeniem całej wspólnoty. Noelia nie cierpiała sama. Jej cierpienie należało także do jej rodziców, rodzeństwa, bliskich. Należało do wszystkich tych, którzy próbowali ją ocalić. W języku współczesnej bioetyki ich głos okazał się jednak mniej ważny niż „autonomiczna decyzja” ich córki. A przecież nikt z nas nie cierpi sam. Nikt nie choruje sam. Nikt nie umiera sam. Albo raczej: nie powinien.

Być może największym dramatem tej historii nie jest sam fakt, że Noelia umarła. Być może największym dramatem jest to, że współczesna medycyna uznała, iż najlepszą odpowiedzią na jej cierpienie jest śmierć. Można było przecież odpowiedzieć inaczej. Nie kolejnym formularzem. Nie komisją. Nie zastrzykiem. Można było odpowiedzieć obecnością. Można było powiedzieć: „Nie wiemy, jak zabrać twój ból. Ale nie zostawimy cię samej”. Można było uznać, że czasem za pragnieniem śmierci nie stoi wolność, lecz rozpacz, która potrzebuje odpowiedzi innej niż śmierć.

Medycyna, która ogranicza się do respektowania autonomii, staje się sprawną maszyną. Działa szybko, skutecznie i zgodnie z procedurą. Ale przestaje być sztuką leczenia. Przestaje być spotkaniem.

Wraz ze śmiercią Noelii Ramos utraciliśmy nie tylko jedno życie. Utraciliśmy także szansę, aby przypomnieć sobie, czym naprawdę powinna być medycyna. Bo problemem nie jest to, że Noelia chciała umrzeć. Problemem jest to, że medycyna nie umiała już powiedzieć jej: zostań. Odpowiedzią na cierpienie Noelii nie powinien być zastrzyk zatrzymujący serce. Odpowiedzią powinny być serca, które potrafią ten zastrzyk powstrzymać – współczująca obecność, cierpliwa opieka, wspólnota, która nie opuszcza człowieka wtedy, gdy najbardziej przestaje wierzyć, że jego życie ma jeszcze sens.

Oby utrata życia Noelii już nigdy się nie powtórzyła. Oby śmierć Noelii nie okazała się jedynie kolejną historią, o której szybko zapomnimy. Oby stała się dla nas wezwaniem, by medycyna nigdy więcej nie odpowiadała na rozpacz śmiercią, lecz obecnością.

jezuita, bioetyk, wykładowca w Loyola University Chicago Stritch School of Medicine oraz na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie. Zajmuje się problematyką bioetyki, niepełnosprawności, opieki u kresu życia oraz duchowych i egzystencjalnych wymiarów cierpienia. Autor książki Disability and Compassionate Care.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kiedy autonomia zabija. Historia Noelii Ramos
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.