Męczennicy komunizmu nie proszą o pamięć – wzywają do wierności prawdzie

Witraż bł. Władysława Findysza / obraz bł. Jerzego Popiełuszki - fot. - Szymon Maksymilian Wilk, CC BY 3.0, via Wiki. Comm.; Zkoty, CC BY-SA 4.0, via Wiki. Comm.

23 sierpnia będziemy obchodzić Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Dla wielu to tylko data w kalendarzu, kolejna rocznica, którą można odhaczyć i przejść do porządku dziennego. Dla Kościoła – a zwłaszcza dla Kościoła w Polsce – to coś znacznie więcej. To dzień, w którym nie wolno nam pozwolić, by pamięć stała się jedynie rytuałem. Bo męczennicy komunizmu nie są figurami z podręcznika historii. Są żywym wezwaniem.

Podczas audiencji generalnej 19 sierpnia, papież Leon XIV mówił o muzyce sakralnej jako o tym, co jednoczy głosy i serca w jednej pieśni uwielbienia. Przypomniał, że śpiew liturgiczny „sprzyja komunii” i pozwala przezwyciężać różnice. W tych słowach, choć dotyczyły liturgii, wybrzmiewa coś głębszego: prawdziwa jedność rodzi się z prawdy, a nie z zapomnienia. A prawda o XX w. jest bolesna. Dwaj totalitaryzmy – brunatny i czerwony – zabiły miliony. Pakt Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku był nie tylko dyplomatycznym aktem. Był zielonym światłem dla zbrodni. Kościół zapłacił za tę prawdę wysoką cenę. Wśród ofiar komunizmu są setki kapłanów, zakonnic, świeckich. Dwaj z nich szczególnie mocno zapisali się w polskiej pamięci: błogosławiony ks. Władysław Findysz i błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko.

DEON.PL POLECA

Ks. Władysław Findysz, którego w czasie środowej audiencji wspomniał papież, mówiąc, że „jego świadectwo przypomina, że cywilizację miłości buduje się przebaczając i zwyciężając zło dobrem”, zmarł 21 sierpnia 1964 roku (liturgiczne wspomnienie Kościół obchodzi 23 sierpnia). Był zwykłym proboszczem z Nowego Żmigrodu. Nie spiskował, nie organizował podziemia. Po prostu prowadził duszpasterstwo. Wysyłał parafianom listy z prośbą o odnowę życia religijnego. Za to komunistyczny sąd skazał go na dwa i pół roku więzienia. Był już ciężko chory. Władze wiedziały, że potrzebuje operacji. Nie pozwoliły. Zmarł wycieńczony, po miesiącach cierpień zadanych in odium fidei – z nienawiści do wiary. Jako pierwszy Polak został oficjalnie uznany przez Kościół za męczennika systemu komunistycznego.

Ks. Jerzy Popiełuszko był nieco inny. Kapelan „Solidarności”, kaznodzieja, który mówił prosto: „Zło dobrem zwyciężaj”. Służba Bezpieczeństwa porwała go, skatowała i wrzuciła do rzeki. Jego śmierć w 1984 roku stała się symbolem. Nie tylko dla Polski. Dla całego Kościoła za żelazną kurtyną.

Obaj księża nie szukali śmierci. Szukali wierności. I właśnie dlatego są nam dziś potrzebni. Bo męczeństwo komunizmu nie skończyło się wraz z upadkiem Związku Sowieckiego. Zostało w nas jako pytanie: czy potrafimy jeszcze bronić prawdy, gdy jest niewygodna? Czy potrafimy być wierni, gdy kosztuje to karierę, spokój, a czasem i życie?

Leon XIV mówił w środę o komunii głosów. Męczennicy komunizmu uczą nas innej komunii – komunii z tymi, którzy nie zgodzili się na kłamstwo. Oni nie budowali pomników samym sobie. Budowali Kościół, który nie ugiął się przed władzą, która chciała być bogiem. Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu ma dla Kościoła ogromne znaczenie właśnie dlatego, że przypomina: totalitaryzm nie zaczął się od gazu i gułagu. Zaczął się od pogardy dla sumienia. Od zakazu mówienia prawdy. Od próby wymazania Boga z przestrzeni publicznej. Dziś, gdy w Europie coraz częściej słyszymy, że pamięć o komunizmie jest „polityczna” albo „nieaktualna”, warto wrócić do Findysza i Popiełuszki. Oni nie są bohaterami jednej opcji. Są świadkami. A świadkowie nie proszą o oklaski. Proszą o naśladowanie.

DEON.PL POLECA

Teza jest prosta i niewygodna: męczennicy komunizmu są dla nas wzorem. Nie dlatego, że zginęli. Dlatego, że żyli tak, jakby Bóg naprawdę istniał. I jakby prawda była ważniejsza niż bezpieczeństwo. Jeśli tego nie zrozumiemy, ten dzień pozostanie tylko datą. A pamięć – kolejnym pustym słowem.

Dziennikarz i publicysta „Rzeczpospolitej” oraz magazynu „Plus Minus”. Prawnik kanonista, absolwent UKSW. Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Męczennicy komunizmu nie proszą o pamięć – wzywają do wierności prawdzie
Komentarze (2)
ES
~Ewa Słota
20 sierpnia 2026, 09:21
Ks. Michał Olszewski To męczennik bezdusznej " demokracji" no tak wszędzie tam- gdzie nie ma serca są Ofiary. Serce sumienie kształtuje się od początku i nie ma znaczenia w " jakim systemie" żyjemy - ważny jest człowiek - nie polityka. Człowiek to mój Bliźni- a nie wróg. ( Pan Tusk, Kaczyński, Ks. Olszewski, Prezydent Nawrocki - to moi Bliźni- no tak, to kwestia serca, sumienia- trudne - prawda? Nie schodźmy na łatwiznę ok?
HZ
~Hanys z Namysłowa
29 sierpnia 2026, 20:16
Polak idzie po najmniejszej lini oporu, zawsze zadaje sobie pytanie,a co ja z tego będę miał.Polak nie jest istotą społeczną, prywata zawsze zwycięża,aż do utraty państwa.To nie latwizna to cecha charakteru, stąd Polskę wszyscy ogrywają,cieszy mie ten rym, Polak mądr po szkodzie,lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,Polak nową przypowieść sobie kupi, że i przed i po szkodzie głupi,pisał 500 lat temu Jan Kochanowski, Polacy do dziś tego nie zrozumieli.