Między solidarnością a niechęcią. Czy nie dajemy się zbyt łatwo skłócić z Ukrainą?

Wystawa "Oczy wojny" w Rzymie - fot. Grzegorz Gałązka

Pięć lat po wybuchu wojny w Ukrainie polskie społeczeństwo stoi wobec trudnego testu. Z jednej strony wciąż pomagamy uchodźcom i wspieramy organizacje niosące pomoc ofiarom wojny. Z drugiej – coraz częściej słychać głosy niechęci, lęku i wzajemnych oskarżeń. Jak rozmawiać o realnych problemach i interesach Polski, nie ulegając jednocześnie pokusie wykluczenia i nienawiści? To pytanie staje się dziś jednym z najważniejszych wyzwań dla naszej wspólnoty.

Wojna w Ukrainie trwa już piąty rok. Kiedy wybuchła Polacy ruszyli z gigantyczną akcją pomocy dla uciekających z ogarniętego działaniami wojennymi kraju. To pospolite ruszenie widoczne było na każdym kroku. Pomagały liczne organizacje pozarządowe, Kościoły i związki wyznaniowe, samorządy i miliony Polaków na własną rękę. Dziś pomoc na ma już wymiar zdecydowanie mniejszy, ale wciąż trwa. Pieniądze na kontach Caritas oraz innych pomagających nie biorą się z kosmosu. To w zdecydowanej większości dobrowolne wpłaty pochodzące od Polaków. To znak, że nie zapominamy o potrzebujących i wciąż czujemy potrzebę pomagania.

DEON.PL POLECA


Z drugiej jednak strony coraz silniej przebijają się w debacie publicznej antyukraińskie fobie. W mediach społecznościowych kolportowane są grafiki zachęcające do wyrzucenia Ukraińców z Polski. Jakiś czas temu na rolniczych protestach pojawiły się antyukraińskie hasła. W internecie krążyły listy polskich firm, które kupiły na Ukrainie płody rolne, które następnie przetworzyły i sprzedają w naszych sklepach – na czym tracą rolnicy polscy. A w związku z tym należało te firmy bojkotować. W rozmowach prywatnych coraz więcej osób narzeka na roszczeniowe postawy sąsiadów ze Wschodu, na to, że wypchnęli Polaków z rynku pracy, itp. Te pogarszające się nastroje widać w sondażach. Po obu stronach granicy. Z badania CBOS wynika np. za dalszym przyjmowaniem uchodźców z Ukrainy opowiada się 69 proc. Polaków przeciwko jest 25 proc. badanych. Z kolei przeprowadzone badania na Ukrainie wskazują, że choć Polska wciąż pozostaje krajem przyjaznym dla większości Ukraińców, to jednak pozytywna ocena naszego kraju spadła z 94 proc. do 79 proc.

Teraz do tego wszystkiego dochodzi awantura polityczna. Prezydent Ukrainy zdecydował o tym, by uhonorować jedną z jednostek specjalnych, która walczy z rosyjskim okupantem, mianem „Bohaterów UPA”. W odpowiedzi polski prezydent chce mu odebrać Order Orła Białego, a prawicowi posłowie domagają się wyrzucenia z całej administracji publicznej zatrudnionych w niej Ukraińców. Wszystko to rzecz jasna przenosi się do mediów społecznościowych, które rozpalają się do czerwoności.

Wśród Polaków mamy dwie – sprzeczne ze sobą postawy. Pomocową, za którą stoi odpowiedzialność za tego gdzieś daleko, który potrzebuje pomocy oraz tego, którego do siebie przyjęliśmy. Wykluczającą, wynikającą – jak się wydaje – z ochrony naszych interesów narodowych.

To, że tego typu postawy pojawią się można było przewidywać. To całkiem normalne, że w pewnym momencie pojawia się zmęczenie, irytacja, rodzą się konflikty. Jak nie dać się skłócić w tej sytuacji? Jak nie dać się podzielić? To jest wyzwanie dla nas wszystkich – dla mediów, dla polityków, dla samorządów. Bo entuzjazm opada, a pomagać jednak trzeba. Na politykę rządu czy Unii Europejskiej, która – co dziś wydaje się dziwne – w ramach działań pomocowych otworzyła rynki dla Ukrainy – na czym, co jest oczywistością, tracą rodzimi rolnicy – specjalnie wpływu nie mamy. Co nie oznacza jednak, że nie powinno to nas obchodzić. Tak samo jak powinno nas obchodzić to, że Ukraina jest buforem dla całej Europy – a w pierwszej kolejności dla Polski – przed ewentualną agresją Putnia, o której eksperci od bezpieczeństwa mówią coraz głośniej.

Trudno jest to wszystko ze sobą pogodzić. Aczkolwiek nasze postawy powinny zmuszać nas do głębokiej refleksji. Bo przecież gotowość do udzielania pomocy drugiemu człowiekowi, którą wciąż jednak w sobie mamy, kłóci się z postawami wykluczającymi. Istotny problem pojawi się wtedy, gdy te drugie zaczną przeważać nad pierwszymi. W zasadzie będzie to oznaczało odrzucenie całej Ewangelii – podstawy życia chrześcijan, za których jednak – mimo słabszych związków z Kościołem instytucjonalnym – wciąż wielu z nas się uważa. W gruncie rzeczy każdy, kto dziś uczestniczy w sianiu nienawiści, choćby jednym klikiem, lajkiem, nienawistnym komentarzem, zmienia Polskę w piekło. Bo nienawiść raz zasiana nie znika i któregoś dnia wyda straszny owoc.

Jest wyjściem z tej zagmatwanej sytuacji pozostawienie wielkiej polityki politykom i nie zamykanie się na drugiego człowieka. Zbyt wielu wciąż potrzebuje naszej pomocy, naszego wsparcia, zwyczajnego gestu solidarności i miłosierdzia.

Dziennikarz i publicysta „Rzeczpospolitej” oraz magazynu „Plus Minus”. Prawnik kanonista, absolwent UKSW. Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Między solidarnością a niechęcią. Czy nie dajemy się zbyt łatwo skłócić z Ukrainą?
Komentarze (10)
AT
~A T
13 czerwca 2026, 00:33
Pomimo wielomiliardowej pomocy, systematycznie pojawiają się akty wrogości: władze gloryfikują zbrodniarzy, firmy wwożą zepsutą żywność; a konkurencja odbywa się na nierównych warunkach (wymagania unijne vs ich brak). Niektórzy nasi GOŚCIE tworzą nawet siatki przemytu ludzi i inne grupy przestępcze. Dlaczego pozwalamy im działać?
PB
~Prawda? Borkowskoi
12 czerwca 2026, 13:00
Nie wolno zła rozzuchwalać i wspierać a nie krytykować zła. To nikomu nie pomaga . Nawet tym złym.
KP
~katolik pomniejszego płazu
11 czerwca 2026, 12:46
pan redaktor wyobraża sobie nadanie ulicy w Niemczech imienia "pracowników Einsatzkommando"? albo laboratorium w Japonii imienia "naukowców Jednostki 731"? a czym to się różni od "bohaterów UPA"?
PR
~Ppp Rrr
11 czerwca 2026, 11:24
Wyskok Zeleńskiego z "Bohaterami UPA" jest problemem CHWILOWYM, a agresja Rosji - STAŁYM. Dlatego nadal kibicuję Ukrainie w tej wojnie. A co do sprzeczności - to się zdarza. Można coś robić przez rozum, być świadomym potrzeby/obowiązku, ale jednocześnie nie czuć sympatii. Pozdrawiam.
CS
~człowiek szary
11 czerwca 2026, 09:51
To nie jest kwestia niechęci, zniechęcenia i zantagonizowania w sposobie i rodzaju lansowanym w różnych mediach obecnie. To jest raczej zmęczenie materiału z jednej strony i dotarcie do punktu STOP .Dalej pluć sobie w twarz nie możemy pozwalać po prostu ( dziś pozwolimy chwalić bohaterów UPA ,a jutro przejdziemy do narracji w stylu np. że SS to organizacja charytatywna a potem co będziemy spłacać reparacje Niemcom którzy zginęli w wojnie z Polską w 39 roku ,bo to wydaje się iść w tym tym kierunku powoli ale jednak nie tylko w kwestiach z Ukrainą i Niemcami) . I podobnie jak w relacjach z innymi państwami. Problem jest ten sam od kilkudziesięciu lat do tanga zawsze trzeba dwojga ,a nie tylko chęci i gestów jednej strony( de facto tylko z naszej i godzenie się bezkrytyczne na wszystko z drugiej. można się z tym zgodzić można i nie). Trzeba na ten temat rozmawiać uczciwie , i to chyba najbardziej szeroki aspekt odcienia szarości w tych relacjach . Pozdrawiam wszystkich
ES
~Ewa Słota
11 czerwca 2026, 08:45
Dlaczego niechęcią? Ależ chęcią dla Ukraińców, bo Współczucie, Miłosierdzie, Miłość należy się dla Człowieka, który stracił w wojnie; Bliskich, dom- wszystko. Współczujemy Każdemu Człowiekowi, który; płacze, jest głodny, mordowane są dzieci, starcy, gwałcone kobiety. Tak Ci, którzy bronią własne Państwa ( na całym) świecie są Bohaterami. ( Tylko po co wskrzeszać bandytów; UPA, hitlerowców, zbrodniarzy wojennych?! Oni byli skazywani za swoje złe "czyny; nienawiść do Ludzi; zbrodnie, gwałty" Terroryści byli i będą sądzeni - nie z nienawiści do " nich" - tylko-ze Sprawiedliwości, by już nigdy nie mordowali, nie zabijali nie gwałcili - rozumie, to Pan? Panie Tomaszu, Biały Orzeł, To Polska, to Ludzie, którzy oddali swe życie - aby Pan i ja i Wszyscy - mogli żyć w wolnym kraju). Szanujemy bohaterstwo Ukraińców (ale band UPA, terrorystów , zbrodniarzy wojennych- nie) Czy Prezydent Ukrainy - ma współczucie dla Ofiar; kobiet, dzieci, staruszków - band UPA, a może raczej niechęć do Polaków?
NK
~Nie Katolik
12 czerwca 2026, 09:24
Tylko że świat nie jest czarno-biały. Zbyt łatwo ludziom przychodzi osądzać innych. Warto zacząć od włąsnego podwórka, bo Polacy to też nie jest jakiś szlachetny naród, chociaż wielu usiłuje się wybielać. A jak się już wybieli, to szybko idzie do osądzania innych. Wszyscy dokoła winni, tylko nie my sami.
MK
~Marian Kiepski
11 czerwca 2026, 08:32
"Zbyt łatwo dajemy się skłócić z Ukrainą" - skoro Ukraina do tego skłócenia doprowadza to nic dziwnego, że ich tutaj nie chcę widzieć. Niech sobie siedzą u siebie i czczą upa.
WG
~Witold Gedymin
11 czerwca 2026, 01:11
"Bo nienawiść raz zasiana nie znika i któregoś dnia wyda straszny owoc." - podobnie - "Bo KŁAMSTWO raz zasiana nie znika i któregoś dnia wyda straszny owoc." Życie w Polsce przesiąknięte jest kłamstwem: bezczelnym, cynicznym, ale i wyrafinowanym. To samo jest w polskim Kościele. Niestety. Wrzód kłamstw i złudzeń o Ukrainie, władzach Ukrainy, społeczeństwie Ukrainy, Kościele Ukrainy wreszcie pękł i niechęć do Ukrainy przestaje być czym niezrozumiałym.
PB
play Botswana
10 czerwca 2026, 23:06
Pomagając Człowiekowi nie dostrzega się narodowości . I TO jest wielkie w drugim Człowieku niezależnie od tego kim jest , lub kim się czuje.