Paradoks posłusznego dziecka. Im częściej pomagasz, tym więcej od ciebie wymagają
zdj. poglądowe / fot. depositphotos.com
Wydaje się, że bycie pomocnym zawsze niesie za sobą pozytywne skutki. A jednak może okazać się, że w oczach otoczenia pomoc stała się już twoją powinnością. Do głowy coraz częściej przychodzą wtedy myśli, że może lepiej się nie wychylać. A problem ten zaczyna się już w niejednej rodzinie, w której obowiązki między dziećmi rozkładane są nierówno.
W każdym domu oczywiste jest, że dzieci mają różne charaktery, inne relacje z rodzicami, a co za tym idzie, również inaczej podchodzą do obowiązków domowych. W rzeczywistości dla niewielu z nas jest to przyjemność, lecz raczej niewygodna konieczność. Natomiast już od najmłodszych lat widoczne jest nastawienie dzieci do próśb rodziców o pomoc w codziennych sprawach. Jedne zaciekle bronią się przed koniecznością pomocy, drugie ponarzekają, ale ostatecznie wykonają powierzone zadanie, a jeszcze inne odpowiedzą z radością. I właśnie te różnice nastawienia mogą sprawić, że po latach dziecko powie: “nie opłacało się być tym pomocnym”.
Te gorzkie słowa nie muszą oznaczać, że dziecko żałuje okazanej pomocy rodzicom czy wzięcia odpowiedzialności za własny dom. Są za to wyrazem narastającego przez kolejne lata żalu, że w domu nie było traktowane sprawiedliwie – na równi z rodzeństwem. I nie jest to wyłącznie problem dzisiejszych rodzin. Głośno mówi o tym wiele osób, które mają już dorosłe dzieci czy wnuki. Kiedy rodzice mają wybór: poprosić o pomoc dziecko, które marudzi, denerwuje się, kłóci i mówi twarde „nie”, czy to, które może nie będzie nastawione entuzjastycznie, ale zrobi, o co je poproszą, wybór najczęściej pada na to drugie. W ten sposób powstaje paradoks posłusznego dziecka, którego brak sprzeciwu nagradzany jest kolejnymi zadaniami, które powinny być sprawiedliwie dzielone między rodzeństwo.
Co się z tobą dzieje? Przecież zawsze pomagałeś
Wspomniany paradoks najmocniej objawia się w momencie, kiedy posłuszne dziecko, w odpowiedzi na wskazane przez rodzica zadanie, powie stanowcze „nie”. Zmiana postawy może wynikać ze zwykłego przeciążenia, ponieważ z biegiem lat przybywa przecież obowiązków, a może z frustracji, że kolejny raz to jemu przypada posprzątanie domu, podczas gdy bracia czy siostry są zajęci własnymi sprawami w swoich pokojach.
Nagle następuje ogromne zaskoczenie rodziców: „Co się z tobą dzieje?”, „Przecież zawsze chciałeś pomóc”, „Nie poznaję cię”, bo właśnie burzy się ustalony porządek rodzinnej rzeczywistości, który funkcjonował przez wiele lat. Zdarzają się również bardziej groteskowe reakcje, gdy dziecko, które zawsze wykonywało powierzone zadania, słyszy: „Na ciebie nigdy nie można liczyć”, a jako wzór wskazywane jest rodzeństwo, które na co dzień wcale nie było tak skore do pomocy.
Jedną z przyczyn takiego buntu może być właśnie nierówne traktowanie i podział obowiązków. Niejeden dorosły opowiada dzisiaj, że w takich momentach pytał rodziców: „Dlaczego nie poprosicie o pomoc brata czy siostry?”. Padały wtedy różne, ale podobne odpowiedzi: „Nie ma co nawet pytać, bo i tak nie pomoże”, „Nie proszę, bo znowu będzie awantura”. Niejako sami przyznawali w ten sposób, że łatwiej było zrzucić obowiązki na dziecko, które sprawiało mniej problemów wychowawczych, niż skonfrontować się z tym, które odmawiało, i przyznać, że w domu istnieje problem. Zatem jedno dziecko może ponosić konsekwencje nie tylko własnego posłuszeństwa, ale także tego, że jego rodzeństwu łatwiej było powiedzieć „nie”, a rodzicom łatwiej było to „nie” zaakceptować.
O sprzątaniu łatwo zapomnieć. O niesprawiedliwości trudniej
Kiedy rodzicom wydaje się, że unikają konfliktu z jednym dzieckiem, które nie jest chętne do pomocy, mogą nie zdawać sobie sprawy, że właśnie tworzą inny konflikt, mogący wybuchnąć po latach. Nie zawsze kończy się to jednak wyłącznie pretensjami dorosłego już, posłusznego dziecka do rodziców czy rodziców do dziecka, które w którymś momencie przestało okazywać im wsparcie. Wystarczy posłuchać historii o niejednym rodzinnym sporze przy podziale spadku, by zobaczyć, jak po latach potrafią wracać dawne pretensje: kto więcej pomagał, od kogo więcej wymagano i komu więcej uchodziło. Niestety zdarza się, że czara tej goryczy przelewa się, kiedy rodziców już nie ma, a dawne poczucie niesprawiedliwości powraca przy podziale majątku, prowadząc do kłótni, zerwania kontaktu między rodzeństwem czy nawet procesów sądowych.
Dzieci powinny mieć swoje obowiązki i uczyć się odpowiedzialności za rodzinę i dom. Problem zaczyna się wtedy, kiedy wykorzystuje się dobre serce jednego dziecka, by uniknąć trudności w wychowaniu innego. Nie wiadomo, któremu z nich robi się w ten sposób większą krzywdę, bo to weryfikuje przyszłość. Pewne jest natomiast, że taki układ nie sprzyja relacjom w rodzinie, a po latach może kosztować znacznie więcej niż kilka niepotrzebnych kłótni w dzieciństwie. Bo „na ciebie zawsze można liczyć” powinno być dla dziecka komplementem, a nie argumentem za tym, żeby kolejny raz wymagać właśnie od niego.
Dzieci powinny mieć swoje obowiązki i uczyć się odpowiedzialności za rodzinę i dom. Problem zaczyna się wtedy, kiedy wykorzystuje się dobre serce jednego dziecka, by uniknąć trudności w wychowaniu innego. Nie wiadomo, któremu z nich robi się w ten sposób większą krzywdę, bo to weryfikuje przyszłość. Pewne jest natomiast, że taki układ nie sprzyja relacjom w rodzinie, a po latach może kosztować znacznie więcej niż kilka niepotrzebnych kłótni w dzieciństwie. Bo „na ciebie zawsze można liczyć” powinno być dla dziecka komplementem, a nie argumentem za tym, żeby kolejny raz wymagać właśnie od niego.
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Skomentuj artykuł