Po co komu przykazania kościelne? Nie zamierzam ich bronić
Nie będę bronił przykazań kościelnych. Moim zdaniem nie mają żadnego wpływu na rozwój duchowy chrześcijanina. Pełnią jedynie rolę porządkową, ujednolicają pewne zwyczaje i wprowadzają zewnętrzną dyscyplinę. Nie wpływają na jakość chrześcijańskiego życia i nie pogłębiają relacji z Bogiem. W Kościele są lepsze propozycje.
Pod koniec maja obchodziliśmy 45. rocznicę śmierci Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Czterdzieści pięć lat temu, gdy umierał, przeżyłem moje osobiste nawrócenie. Odwróciłem się wówczas od formułek, których uczono na lekcjach religii, i zwróciłem się ku przesłaniu jakie miał Prymas do wszystkich Polaków, ku jego „Zasadom Społecznej Krucjaty Miłości”. Pięć przykazań kościelnych i dziesięć zasad ogłoszonych przez Wyszyńskiego w 1967 roku - to były dla mnie dwie różne rzeczy. Nie do pogodzenia.
Pięć przykazań kościelnych
Co jakiś czas polscy biskupi opracowują obowiązującą katolików wersję swego rodzaju regulaminu pod nazwą „Pięciu przykazań kościelnych”. Można je przestrzegać nie mając żadnej relacji z Bogiem i żadnej relacji z ludźmi. Wystarczy skrupulatnie zachowywać przyjęte zwyczaje. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć w Mszy św. – to pierwsze przykazanie.
W dawnej wersji „przykazań” mówiło się o „nabożnym” uczestnictwie. Teraz nakazane jest jedynie uczestnictwo. Ponadto należy raz w roku wyspowiadać się i przyjąć Komunię. Nakazane posty zachowywać i w okresie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach.
Gdy przygotowywałem się do bierzmowania, mowa była w tekście o hucznych zabawach i nie można ich było urządzać w czasach „zakazanych”. Zawsze mnie dziwiło, że jakiś czas może być „zakazany”. Zakazany dzień, zakazany tydzień, zakazana godzina. Czegoż to Kościół nie zakazuje? W obecnym brzmieniu tego przykazania, trzymając się litery prawa, to można urządzać zabawy, lecz nie można w nich uczestniczyć. Taki jest los wszelkich regulaminów. Zawsze można je obejść, nagiąć, ośmieszyć.
Nie czekajmy na nowe sformułowania, bardziej przyjazne naszej demokratycznej wrażliwości. Wymagajmy od siebie więcej, niż wymagają od nas regulaminy. Przykazania kościelne nie uczynią z nas lepszych ludzi. Dotyczą pozorów i minimalizmu, tego co zewnętrzne. Dzięki Bogu, święci i błogosławieni przypominają, że wiara to coś więcej.
Zasady Społecznej Krucjaty Miłości
Ze starych notatek wyciągnąłem dziesięć zasad, które przez 45 lat mobilizowały mnie do stawania się lepszym chrześcijaninem. Ogłosił je w 1967 roku Prymas Polski, błogosławiony kard. Stefan Wyszyński.
(1) Szanuj każdego człowieka i (2) myśl dobrze o wszystkich starając się znaleźć w każdym coś dobrego. (3) Mów życzliwie o innych i napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi. (4) Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć. (5) Wszystkim wszystko przebaczaj i nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody. (6) Działaj zawsze na korzyść bliźniego i nie myśl o tym, co tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym. (7) Czynnie współczuj w cierpieniu. (8) Pracuj rzetelnie i (9) włącz się w społeczną pomoc. Użyczaj ze swego i staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie oraz (10) módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.
Znacie te zasady? Ich pełną wersję można znaleźć na stronie internetowej Instytutu Prymasa Wyszyńskiego: https://instytutwyszynskiego.pl/abc-spolecznej-krucjaty-milosci/
Takich zasad powinniśmy uczyć przygotowując dzieci do Pierwszej Komunii i bierzmowania. Gdybym nie znalazł w dzieciństwie, zupełnie przypadkowo, karteczki z „Zasadami Społecznej Krucjaty Miłości”, uważałbym, że chrześcijanin to ktoś, kto nie je w piątek mięsa i nie chodzi w Wielkim Poście na dyskoteki.
Po co komu obecne przykazania kościelne? By było z czego się spowiadać? Zreformowano je w 1994 roku. Dodano wtedy nakaz troski o potrzeby Kościoła.
Czy chodzi o rzucanie o tacę? – pytają mnie wierni. Przy okazji zadają inne pytania: Czy jedzenie mięsa w piątek jest grzechem? Czy mogę przystąpić do Komunii, jeśli w zeszłą niedziele nie byłem w Kościele? Odsyłam ich wtedy do przykazań kościelnych z 13. rozdziału Drugiego Listu do Koryntian i zachęcam do wprowadzania ich w życie.
Przykazania kościelne z Drugiego Listu do Koryntian
Radujcie się, pisze Paweł Apostoł. To pierwsze przykazanie kościelne, jakie proponuje. Nie mówi o tym, byśmy chodzili uchachani, lecz zachęca do bycia pogodnym i towarzyskim. W drugim przykazaniu zachęca, byśmy dążyli do doskonałości, pracowali nad sobą, przezwyciężali słabości i wykorzystywali okazje do czynienia dobra. Trzecie jest wezwaniem do wzajemnego pokrzepiania się, motywowania, pocieszania. Czwarte mówi, abyśmy byli jednomyślni. I nie o przekonania tu chodzi, lecz o wspólne pragnienia serca. Ostatnie, piąte przykazanie kościelne, które przywołuje św. Paweł, mówi o zachowywaniu pokoju, o byciu ludźmi pokojowo nastawionymi. Wcielanie w życie tych prostych, a zarazem głębokich przykazań św. Pawła, daje pewność, że „Bóg miłości i pokoju będzie z wami” (2 Kor 13,11).
Obecnie obowiązujące przykazania kościelne mają niewiele wspólnego z pogłębianiem relacji z Bogiem. Jakże daleko odeszliśmy od Ewangelii. Nie sprowadzajmy wiary do minimalizmu i formalnych obowiązków wobec odwiecznych zwyczajów. Mierzmy wyżej. Nie pozwólmy, by Ewangelia rozjechała się z życiem. Nie redukujmy jej do zewnętrznych wymogów dalekich od istoty wiary. Miejmy przed oczyma raczej dekalog Prymasa Tysiąclecia niż instrukcje mówiące ile razy chodzić na Mszę św. i w jakich dniach się nie bawić.
Wojciech Żmudziński SJ
Skomentuj artykuł