"Benedykt XVI nie chciał krytykować Franciszka"

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.jezuici.pl)
KAI / ml

Abp Georg Gänswein zaprzeczył, jakoby Benedykt XVI w swoim wspomnieniu do uczestników uroczystości pogrzebowych kardynała Joachima Meisnera chciał skrytykować Franciszka.

"Papież senior został złośliwie i instrumentalnie wykorzystany przez przytoczenie zdania, które nie nawiązywało do niczego konkretnego" - powiedział prywatny sekretarz Benedykta XVI w rozmowie z włoskim dziennikiem "Il Giornale".
Przy okazji przypomniał, że papież Ratzinger przygotował swoje przesłanie na życzenie obecnego metropolity Kolonii kardynała Rainera Marii Woelkiego.
W swoim przesłaniu papież senior napisał m.in., że w ostatnim okresie życia kard. Meisner żył głęboką świadomością, iż "Pan nie opuści swojego Kościoła, nawet jeśli czasem jego łódź wypełniona jest tak, że może wywrócić się do góry dnem".
Te właśnie słowa skomentowano jako krytykę obecnego następcy św. Piotra. Przesłanie to odczytał abp Gänswein podczas Mszy św. pogrzebowej za kard. Meisnera 15 lipca w katedrze w Kolonii.
We wspomnianej rozmowie z "Il Giornale" sekretarz papieża seniora wyjaśnił, że Benedykt XVI mówił o sytuacji Kościoła w naszych czasach i w przeszłości, porównując ją z łodzią, płynącą nie po spokojnych wodach. Dodał, że "o tym także mówi Franciszek".
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"Benedykt XVI nie chciał krytykować Franciszka"
Komentarze (6)
19 lipca 2017, 20:15
Jakby ktoś miał wątpliwości,to Benedykt XVI w swym liście udzielił też wsparcia kardynałom znanym z dubia. W tym kontekście tłumaczenia Gansweina są żałosną próbą prostowania tego co wyprostować się nie da.
19 lipca 2017, 22:19
W którym miejscu udzielił wsparcia?! Nie widzę, żeby powiedział o nich choć słowo.
19 lipca 2017, 23:00
"Papież-emeryt Benedykt XVI wysłał list będący przesłaniem dla uczestniczących w pogrzebie kardynała Joachima Meisnera, w którym oświadczył, że jest poruszony zdolnością kardynałów, którzy zgłosili dubia odnośnie do adhortacji Amoris Laetitia, „do życia w głębokim przekonaniu, że Pan Bóg nie porzucił Swojego Kościoła, nawet jeżeli jego łódź wpłynęła na wody tak wzburzone, że jest ona na skraju wywrotki”. Kościół – podkreślał Benedykt XVI – „stanął w obliczu szczególnej potrzeby posiadania oddanych pasterzy, którzy są w stanie oprzeć się dyktaturze ducha tego wieku, i którzy z determinacją żyją i myślą wiarą”. List Benedykta XVI na pogrzebie został odczytany przez abp. Georga Gänsweina, osobistego sekretarza i zarządcę domu papieskiego. Meisner, który miał 83 lata był jednym z czterech kardynałów, którzy wystosowali do papieża Franciszka dubia odnośnie do adhortacji „Amoris Laetitia”, mając wątpliwości, czy papieski dokument jest zgodny z katolicką moralnością. Niestety odszedł do Pana, nie doczekawszy odpowiedzi Franciszka. Specjalista z zakresu prawa kanonicznego Kurt Martens ocenił, że przesłanie papieża Benedykta XVI było „niezwykle dyplomatyczną formą wsparcia dla kardynałów,którzy wystosowali dubia (Prawy.pl z 16.07.2017)  
20 lipca 2017, 09:06
Fragment "jest poruszony zdolnością kardynałów, którzy zgłosili dubia odnośnie do adhortacji Amoris Laetitia" nie jest cytatem z Benedykta, tylko dopiską redaktorów prawy.pl: "Aber umso mehr hat es mich bewegt, dass ER (on - podkreślenie moje) in dieser letzten Periode seines Lebens loszulassen gelernt hat und immer mehr aus der tiefen Gewissheit lebte, dass der Herr seine Kirche nicht verlässt, auch wenn manchmal das Boot schon fast zum Kentern angefüllt ist." Zresztą oszukańczą dopiską, bo poruszenie zdolnością w tekście dotyczy wyłącznie kardynała Meisnera. Prawemu człowiekowi kłamstwo nie przystoi.  Nawiasem mówiąc tłumaczenie fragmentu o łodzi jest fatalne. Papież napisał "Pan nie opuszcza swojego Kościoła, nawet jeśli czasem łódź jest wypełniona aż po brzegi" nic o wzburzonych wodach, czy skraju wywrotki. 
20 lipca 2017, 13:06
Proszę nie zaklinać rzeczywistości.
FF
Franciszek2 Franciszek2
19 lipca 2017, 12:48
No proszę łódź nabierająca wody to jest po prostu łódź płynąca po niespokojnych wodach. Jak zresztą łodź mogłaby nabierać wody skoro mamy w Kościele "Nową Pięćdziesiątnicę" ? Nie ma tu miejsca, zgodnie ze słowami JXXIII na "proroków nieszczęścia", stąd i objawienie fatimskie, wbrew życzeniom Matki Bożej,  tenże papież schował do szuflady - "bo nie dotyczyło czasów jego pontyfikatu".   Zdaje się że ostatnim dogmatem który zostanie obalony w Kosciele będzie dogmat optymizmu.