Biskupi w Płocku "wydali wojnę księżom-przestępcom". Niektórzy duchowni ich krytykują

(fot. diecezjaplocka.pl)
Wirtualna Polska / kk

"Chcemy Kościoła czystego, bez ludzi złych, którzy sprzeniewierzyli się powołaniu. (...) w życiu Kościoła nie ma miejsca dla duchownych, którzy krzywdzą dzieci" - mówi bp Mirosław Milewski.

W wywiadzie dla Wirtualnej Polski wraz z biskupem Piotrem Liberą mówią o walce, którą toczą z pedofilią w diecezji płockiej.

"Wydałem wojnę księżom-przestępcom, ale to nie ja podejmuję ostateczną decyzję w sprawie tego, czy ksiądz, który wyrządził dziecku wielką krzywdę, pozostanie w stanie kapłańskim" - mówi ordynariusz płocki Piotr Libera. Zdradza, że miały miejsce takie przypadki, gdy występował o najwyższą kościelną karę dla księdza, ale Kongregacja Nauki Wiary miała odmienne zdanie.

W Płocku odnoszą pewne inne sukcesy. Biskup pomocniczy Milewski mówi o dwóch przypadkach, kiedy usunięto księży ze stanu duchownego, choć prokuratura umorzyła postępowanie w ich sprawie. "Trzeba mieć świadomość, że prawo kościelne jest czasem bardziej surowe niż prawo państwowe" - podkreśla bp Milewski. Jego zdaniem niektóre wyroki sądów świeckich są zbyt łagodne w stosunku do skali przestępstwa.

DEON.PL POLECA

11 maja odbędzie się premiera filmu Tomasza Sekielskiego poświęconego pedofilii w Kościele. Jednym z rozmówców dziennikarza jest Marek Lisiński, który jako dziecko był ofiarą pedofila z diecezji płockiej. Biskup Libera wyjaśnia w wywiadzie tę sprawę. To właśnie jeden z przypadków, w których Kongregacja Nauki Wiary uznała, że kara diecezjalna jest wystarczająca. Ksiądz ma dożywotni zakaz pracy z dziećmi i publicznego wykonywania posługi kapłańskiej. Dziś zamieszkuje w domu rodzinnym.

"Nie możemy go wywieźć na koniec świata. Na moje polecenie przeszedł wstępną terapię. Warto podkreślić, że gdy zapada wyrok skazujący, zastrzegamy w nim, że po kilkuletnim okresie kary niezbędna jest weryfikacja, czy duchowny może wrócić do posługi, czy właściwie wykorzystał czas pokuty. W tym celu przeprowadza się pogłębione badania" - tłumaczy bp Libera. "By zagwarantować pełną obiektywność takiej diagnostyki, przeprowadzają ją osoby świeckie, które są również biegłymi sądów państwowych. Ksiądz W. się nie zgodził na takie badanie. Zaczął także kwestionować swoją winę. W związku z tym poinformowałem kongregację o jego odmowie współpracy". Biskup ponownie wnioskował o usunięcie W. ze stanu kapłańskiego, lecz po raz drugi spotkał się z odmową.

Sprawą zajęto się w 30 lat po popełnieniu przestępstwa. Wtedy zgłosił się do prokuratury Marek Lisiński. "Na osobistym spotkaniu w Płocku Marek Lisiński opowiedział mi, co go spotkało. Po półtoragodzinnej rozmowie nie miałem wątpliwości, że to człowiek skrzywdzony, ofiara. Od razu poinformowałem biskupa Liberę" - wspomina biskup Milewski. Ordynariusz niezwłocznie zawiesił księdza w pełnionych obowiązkach i zmusił do opuszczenia parafii oraz uruchomił proces kanoniczny.

Obecnie w drugiej instancji trwa proces wytoczony diecezji. Diecezja płocka opublikowała fragmenty listów Marka Lisińskiego przesłane do kurii "ponieważ (…) twierdził publicznie, że nie otrzymał od nas żadnej pomocy, a prawda jest inna. Wiele razy mu ją oferowaliśmy, ale odmawiał. Pan Lisiński napisał nawet, że jeśli zapłacimy mu 200 tys. zł, zrzeknie się wszelkich roszczeń i zamknie fundację, którą założył, by pomagać ofiarom księży" - opisuje ordynariusz płocki. Po wypowiedziach medialnych Lisińskiego, diecezja podjęła decyzję o publikacji listów.

Dopytywani o wniosek diecezji o oddalenie powództwa w sprawie odszkodowania, który spłynął do sądu, biskupi tłumaczą, że za czyny przestępcze odpowiada ksiądz, co wynika z wytycznych Konferencji Episkopatu Polski i norm wydanych przez Watykan. To inna sytuacja, niż ta mająca miejsce w przypadku zakonu chrystusowców, którzy zostali zobowiązani do milionowego odszkodowania dla ofiar księdza z ich zgromadzenia. "Tam przełożeni księdza-przestępcy nie reagowali właściwie na znane im kontakty sprawcy z ofiarą, co powinno budzić ich wątpliwość co do natury tych relacji" - mówi biskup Milewski.

"Krzywda wyrządzona dziecku to nie jest skaleczenie, które się szybko zagoi. To rana, która zostaje z dzieckiem, człowiekiem, na lata. Czasem na zawsze. Dlatego na pierwszym miejscu stawiam ofiary i zawsze będę stał po ich stronie" - podkreśla biskup Libera.

"Chcemy Kościoła czystego, bez ludzi złych, którzy sprzeniewierzyli się powołaniu. Przez niektórych duchownych jesteśmy czasem krytykowani z powodu surowego podejścia do przestępców w sutannach. Uważamy, że w życiu Kościoła nie ma miejsca dla duchownych, którzy krzywdzą dzieci" - dodaje biskup Milewski.

Całość wywiadu tutaj.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Biskupi w Płocku "wydali wojnę księżom-przestępcom". Niektórzy duchowni ich krytykują
Komentarze (2)
10 maja 2019, 00:33
Pan Lisiński "twierdził publicznie, że nie otrzymał od nas żadnej pomocy, a prawda jest inna". Skąd więc wiadomo, że mówiąc o wydarzeniach sprzed 30 lat tym razem nie kłamie? Moim zdaniem wiarygodność pana Marka Lisińskiego jest równa "0". "Prokuratura umorzyła postępowanie" - tak bez powodu?
MarzenaD Kowalska
9 maja 2019, 08:19
To jest właściwa postawa, powinna być od zawsze oczywistością.