„Dotykałem świętej, a święty nie jestem”. Kard. Konrad Krajewski o największym „cudzie” Matki Teresy z Kalkuty

„Dotykałem świętej, a święty nie jestem”. Kard. Konrad Krajewski o największym „cudzie” Matki Teresy z Kalkuty
kard. Konrad Krajewski. Fot. Episkopat News / Flickr
Archidiecezja łódzka / red

- Matka Teresa nie potrzebowała nic pisać. Ona była Ewangelią. Ona Ewangelię wprowadzała w życie - mówił kard. Konrad Krajewski podczas Mszy świętej sprawowanej w domu Sióstr Misjonarek Miłości w Łodzi. Eucharystia, której przewodniczył metropolita łódzki, była sprawowana w intencji sióstr oraz ich podopiecznych w drugim dniu odpustu ku czci św. Teresy z Kalkuty.

W pierwszą niedzielę września w domu łódzkiej wspólnoty Misjonarek Miłości zgromadziły się siostry, ich podopieczni, kapłani oraz osoby związane z posługą wspólnoty. Mszy świętej przewodniczył kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki.

DEON.PL POLECA


W homilii kardynał zwrócił uwagę na trzy zasadnicze tematy obecne w niedzielnej Ewangelii: upomnienie braterskie, sakrament pokuty oraz tajemnicę Kościoła. Jak zauważył, trudno byłoby znaleźć lepszy fragment Ewangelii na wspomnienie św. Teresy z Kalkuty.

Braterskie upomnienie

Mówiąc o upomnieniu braterskim, kard. Krajewski podkreślił, że Jezus uczy chrześcijan odwagi spotkania z drugim człowiekiem i szczerego powiedzenia mu o wyrządzonej krzywdzie. - Jeżeli ktoś wyrządzi ci krzywdę, to nie chodź i nie opowiadaj po całym świecie, nie pisz do gazet, nie mów za plecami, tylko miej odwagę powiedzieć mu w oczy: „skrzywdziłeś mnie” - mówił. Jak zaznaczył, tylko taka postawa daje szansę na naprawę, przebaczenie i przemianę.

Drugim ważnym tematem homilii była spowiedź i Boże miłosierdzie. Kardynał przypomniał słowa Chrystusa o związywaniu i rozwiązywaniu, wskazujące na władzę Kościoła w sprawowaniu sakramentu pojednania.

„Dotykałem się świętej, a święty nie jestem”

W dalszej części homilii kard. Krajewski podzielił się osobistym świadectwem spotkania ze św. Teresą z Kalkuty. - W swoim życiu dotykałem się dwóch osób, które są dzisiaj ogłoszone świętymi. Wśród nich pierwszą osobą, której dotykałem się, była Matka Teresa - wspominał.

DEON.PL POLECA

Z uśmiechem opowiadał o jej niewielkim wzroście, podkreślając jednocześnie ogrom jej duchowej wielkości. Przypomniał także moment kanonizacji, kiedy zgromadzeni kardynałowie i papież wstali, aby oddać cześć nowej świętej. - Dotykałem się świętej, a święty nie jestem. Bo świętość to jest całkowite zaufanie Jezusowi - mówił kardynał. Dodał, że wiara jest cudem chodzenia po ciemku, a św. Teresa przez dziesięciolecia pozostała wierna Chrystusowi, mimo że nie doświadczała już takiej bliskości Boga, jakiej doświadczyła na początku swojej drogi.

Kard. Krajewski przypomniał również, że przygotowując w Watykanie uroczystości beatyfikacji i kanonizacji Matki Teresy, spotkał się z jej siostrami, które nie posiadały obszernych zapisków ani publikacji swojej założycielki. - Jak to nie macie? Bo to ona była Ewangelią. Ona nie potrzebowała nic pisać. Ona Ewangelię wprowadzała w życie - mówił.

Rola adoracji w życiu Matki Teresy

Jak zauważył, św. Teresa najpierw długo trwała przed Najświętszym Sakramentem, a następnie wychodziła do ludzi, aby odnajdywać w nich Chrystusa. - Potem szła, by tego Jezusa dotknąć się w nas: w nas, którzy nie radzimy sobie ze sobą, nie radzimy sobie z naszymi uzależnieniami, którzy jesteśmy porzuceni, którzy jesteśmy zniszczeni przez grzech - mówił.

Kardynał podkreślił, że posługa Misjonarek Miłości nie ogranicza się do zapewnienia człowiekowi jedzenia czy ubrania. - Ona przywracała godność, miłość, ciepło ludzkie, pokój, radość z tego, co się ma. A to wszystko daje Chrystus. Ona dawała Chrystusa - powiedział.

Największy „cud” św. Teresy

Metropolita łódzki zwrócił uwagę, że największym „cudem” św. Teresy po jej śmierci jest to, że jej misja nadal trwa w tysiącach miejsc na świecie. Wspomniał, że podczas swoich wieloletnich podróży z papieżami spotykał domy Misjonarek Miłości w różnych częściach świata. - Matka Teresa nie jest tylko w dwóch miejscach dzisiaj. Jest w tysiącach miejsc poprzez swoje siostry - mówił.

Jak zaznaczył, siostry są obecne także w miejscach dotkniętych wojną, między innymi na Ukrainie, stając się znakiem nadziei i miłości.

Liturgia miała wyjątkowo rodzinny charakter. Czytania podczas Eucharystii przeczytali podopieczni Sióstr Misjonarek Miłości, natomiast śpiewy, psalm i alleluja wykonały same siostry.

Po modlitwie po Komunii św. s. Charles Marie, przełożona łódzkiej wspólnoty Misjonarek Miłości, podziękowała kard. Krajewskiemu za obecność, sprawowaną Eucharystię i skierowane do sióstr słowo. Wyraziła także wdzięczność obecnym kapłanom, diakonowi Adrianowi oraz podopiecznym wspólnoty.

Przed błogosławieństwem kard. Krajewski zwrócił się do zgromadzonych z nietypową prośbą. Zachęcił, aby w sposób szczególny uczcić św. Teresę, całując dłonie sióstr Misjonarek Miłości. - Jak chcecie dzisiaj uczcić naprawdę tę skromną, pokorną służebnicę Pańską, Matkę Teresę, to ucałujcie dłonie naszych sióstr. A one niech się nie bronią, bo to nie są wasze dłonie, tylko Matki Teresy. A jeśli Matki Teresy, to to są dłonie Pana Jezusa - powiedział.

Posługa Misjonarek Miłości

Początki posługi Sióstr Misjonarek Miłości w Łodzi sięgają uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa w 2003 roku. Obecnie w łódzkim domu mieszka siedem sióstr: trzy Polki, siostra z Białorusi, siostra z Indii, siostra z Malty oraz przełożona wspólnoty, s. Charles Marie z Francji.

Ich codzienna posługa jest kontynuacją charyzmatu św. Teresy z Kalkuty - obecności przy człowieku ubogim, samotnym, odrzuconym i potrzebującym, a przede wszystkim ukazywania mu miłości Chrystusa.

Na zakończenie kard. Krajewski przypomniał, że prawdziwa świętość zaczyna się wtedy, gdy człowiek pozwala Jezusowi działać przez siebie. - Świętym jest ten, który pozwala działać Jezusowi na świecie - zakończył.

Źródło: Archidiecezja łódzka / red

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Przemysław Wysogląd SJ

Poczuj się kochany

Człowiek rozwija się, gdy czuje się kochany. Niestety jednak czasem na skutek różnych bolesnych doświadczeń nie dopuszczamy do siebie prawdy o tym, że jesteśmy warci miłości nie ze względu na to, co...

Skomentuj artykuł

„Dotykałem świętej, a święty nie jestem”. Kard. Konrad Krajewski o największym „cudzie” Matki Teresy z Kalkuty
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.