Jest oświadczenie przemyskiej kurii "w związku z kolejnymi artykułami w tematyce wrażliwej"
Na stronie przemyskiej kurii ukazało się oświadczenie "w związku z kolejnymi artykułami w tematyce wrażliwej". Rzecznik zapowiedział w nim, że nie będzie udzielał informacji ani komentował sprawy. O co chodzi?
Ksiądz skrzywdzony jako ministrant chciał pomocy od diecezji
Oświadczenie jest najprawdopodobniej skutkiem publikacji, które ukazały się w mediach w zeszłym tygodniu. O sprawie wykorzystanego w młodości księdza, który po latach, w 2014 roku zgłosił ów fakt władzom kościelnym, pisał na łamach "Rzeczpospolitej" Tomasz Krzyżak. Jak informował, ks. Marcin (imię zmienione) oskarżał władze archidiecezji przemyskiej o to, że chciały zatuszować sprawę oraz o dziesięcioletnie zwlekanie w kwestii pomocy psychologicznej, o którą prosił. Przełom w sprawie nastąpił dopiero wtedy, gdy w lipcu 2024 roku wysłał obszerny opis wydarzeń do przewodniczącego KEP oraz sekretariatu Konferencji.
– Po półtora roku przepychanek, miesiącach milczenia i zbywania mnie sprawę załatwiono dopiero, gdy wysłałem pismo do KEP. Dostałem pieniądze na terapię po ponad dziesięciu latach od zgłoszenia mojej krzywdy. Sam je sobie wychodziłem, a właściwie wyżebrałem. Jeśli tak wygląda poważne podejście Kościoła w Polsce do osób pokrzywdzonych, o którym mówi wielu hierarchów, to ja się nie dziwię temu, że ludzie trzaskają drzwiami i nie chcą mieć z Kościołem nic wspólnego – czytamy słowa ks. Marcina w tekście opublikowanym w Rzeczpospolitej 10 listopada pod tytułem "Grzech w parafii na Podkarpaciu. Wtórna wiktymizacja".
Publikujemy komunikat przemyskiej kurii:
"W związku z ukazanymi kolejnymi artykułami w tematyce wrażliwej informujemy, że sprawa została wyjaśniona i zamknięta na najwyższym szczeblu kościelnym w Watykanie. W zakresie postępowania świeckiego służymy pomocą. Dla dobra stron postępowania nie będziemy udzielać informacji, ani komentować sprawy." - brzmi komunikat opublikowany 12 listopada na stronie przemyskiej kurii, podpisany "Rzecznik Prasowy Archidiecezji Przemyskiej".
Jak biskupi odnieśli się do sprawy
W swoich publikacjach Tomasz Krzyżak przedstawia też wyjaśnienia biskupów, do których zwracał się ks. Marcin. Jak czytamy, "pokrzywdzony uważa, że w archidiecezji przemyskiej istniał jakiś układ chroniący sprawcę". Jednak "abp Józef Michalik tezę o istnieniu w archidiecezji jakiegoś układu, który miałby chronić ks. Stanisława zdecydowanie odrzuca". (Był on przemyskim ordynariuszem w latach 1993-2014). W publikacji zostało także zaznaczone, że również abp Adam Szal "mówi, że w późniejszym czasie miał sygnał o niestosownych zachowaniach ks. Stanisława [który dopuścił się molestowania] o charakterze seksualnym względem innych osób" i podkreśla, że sygnał pochodził właśnie od ks. Marcina i został sprawdzony i wyjaśniony. Przemyscy biskupi wyjaśniali także działania diecezji związane z finansowaniem terapii ks. Marcina i współpracę w tej kwestii z Fundacją Świętego Józefa.
Źródło: przemyska.pl / Rzeczpospolita / mł
Skomentuj artykuł