Co zrobić z kompromisem aborcyjnym?

Co zrobić z kompromisem aborcyjnym?
Jacek Siepsiak SJ

Komunikat Prezydium KEP przez swoją skrótowość wszystko wrzuca do jednego worka. Wkłada kij w mrowisko. Najwięcej kontrowersji wywołały dwa zdania.

W ostatnią niedzielę (Miłosierdzia) w kościołach w Polsce był odczytywany komunikat. Nie był to list pasterski Episkopatu, lecz sześciozdaniowy komunikat Prezydium KEP podpisany przez trzech biskupów (przewodniczącego, zastępcę i sekretarza).

Przeczytaj pełną treść komunikatu Prezydium KEP

Najwięcej kontrowersji wywołały dwa zdania: "W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 roku, która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję. Stąd w roku Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli, do osób wierzących i niewierzących, aby podjęli działania mające na celu pełną prawną ochronę życia nienarodzonych".

Pozostałe cztery zdania nie wywołują zdziwienia, bo większość obywateli naszego kraju nie kwestionuje prawa Kościoła do obrony życia ludzkiego (również jeszcze nienarodzonego). Natomiast ciągle aktualne jest pytanie o to, jak ustalać granice wpływu tego, co w kwestiach moralnych głosi Kościół, na prawo cywilne. Np. w Polsce karalne jest posiadanie i rozpowszechnianie pornografii dziecięcej, ale nie "dorosłej", chociaż kościelna nauka moralna potępia obie.

Ustalanie tych granic to zawsze kwestia konsensusu społecznego. W tej chwili w Polsce (o czym mówi komunikat) w trzech wypadkach dopuszcza się aborcję.

Pierwszy to poważny niedorozwój płodu. Tutaj pewnie konsensus społeczny może zmieniać się pod wpływem rozwoju medycyny. Od 1993 roku minęły 23 lata. Szkoda, że komunikat nie wspomina o rozwoju nauki, a co za tym idzie - naszej świadomości. Prawdopodobnie większość Polaków nie godziłaby się na niektóre aborcje, dokonywane zgodnie z prawem w tym "sektorze". Mamy coraz większą wrażliwość na życie (też życie emocjonalne) ludzi, z którymi kontakt jest utrudniony.

Drugi wypadek to dzieci będące "owocem" gwałtu. Są to ludzie i mają swoje prawa. Ale jako mężczyzna nie potrafię "wczuć się" w tragiczną sytuację kobiety zmuszonej "donosić" taką ciążę. Tutaj trudniej wyobrazić sobie zmianę nastawienia społeczeństwa po 23 latach.

I w końcu trzeci przypadek. Nie sądzę, aby ktoś poważnie i publicznie twierdził, że gdy zagrożone jest życie matki i dziecka, to lepiej nic nie robić i pozwolić umrzeć obydwojgu. Nie zawsze mamy tę "komfortową" sytuację i możemy "tylko" pozwolić umrzeć jednemu z nich. Bywa, że aby ratować jedno, trzeba zabić drugie. Ten straszny wybór powinna pewnie podejmować matka. Nie wyobrażam sobie, by można ją za to skazywać na choćby symboliczną karę. Tym bardziej że najczęściej jest to wybór między heroizmem a odpowiedzialnością.

Komunikat Prezydium KEP przez swoją skrótowość wszystko wrzuca do jednego worka. Wkłada kij w mrowisko. Miejmy nadzieję, że poważna debata publiczna, a nie tylko kłębowisko emocjonalnych reakcji i szukanie politycznych profitów, pozwoli parlamentarzystom rozeznać, co na tyle zmieniło się przez te 23 lata, by usprawiedliwiać szukanie nowego kompromisu aborcyjnego.

We wspomnianym komunikacie jest postulat, z którym nie sposób się nie zgodzić: "Prosimy parlamentarzystów i rządzących, aby podjęli inicjatywy ustawodawcze oraz uruchomili programy, które zapewniłyby konkretną pomoc dla rodziców dzieci chorych, niepełnosprawnych i poczętych w wyniku gwałtu". Z jednej strony trzeba zauważyć, że taka pomoc jest udzielana i ze strony państwa i ze strony Kościoła oraz innych organizacji pozarządowych. Z drugiej strony wydaje się ciągle niedostateczna. A na pewno wiele matek (bywa, że wraz z ojcami) boi się, iż zostanie bez pomocy i nie wie jak sobie poradzić. Oby ten apel (sugerując, że takiej pomocy nie ma) nie pogłębił tego strachu. Oby nie usprawiedliwiał opuszczania rąk i nieudawania się po fachową i konkretną pomoc.

Na marginesie, warto pamiętać o tym, że w takich wypadkach liczy się nie tylko pomoc finansowa, nie tylko zagwarantowanie, że jak trzeba, dziecko zostanie "wychowane" przez odpowiednie instytucje, ale także liczy się dyskrecja, ochrona przed społecznym napiętnowaniem, które już niejedną osobę skłoniło do aborcji.

 

Jacek Siepsiak SJ - redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Co zrobić z kompromisem aborcyjnym?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.