Czy dzięki pandemii staniemy się lepsi?

Czy dzięki pandemii staniemy się lepsi?
Jedna z poznańskich restauracji dostarczyła posiłek i wodę pracownikom Oddziału Zakaźnego Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia z ZOL SPZOZ w Poznaniu (fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk)

Traktowanie trudnej sytuacji jedynie jako zagrożenia, prowadzi do paniki i do izolowania się. Robimy zakupy, jakby miała wybuchnąć wojna. Roztaczamy czarne scenariusze i tracimy nadzieję na realizację tych wszystkich marzeń, które jeszcze niedawno rozpalały naszą wyobraźnię. Spójrzmy jednak pozytywnie na obecną sytuację rozprzestrzeniania się koronawirusa. Do czego jest ona okazją? Czy dzięki pandemii możemy stać się lepsi, nauczyć się czegoś, coś ważnego zrozumieć?  

Prócz takich prostych rzeczy jak częste mycie rąk czy zasłanianie twarzy przy kichaniu, możemy się jeszcze nauczyć dbania o ludzi starszych i słabych. A przynajmniej możemy odzyskać lub umocnić w sobie wiarę w ludzi, którzy spieszą innym z pomocą. Nie koncentrujmy się więc na cwaniakach, którzy chcą na ludzkim strachu zarobić, lecz zadbajmy o to, by w czasie kryzysu nie zabrakło nam czasu na życzliwość wobec innych, na refleksję nad sensem życia i na szczerą modlitwę. 

Oglądając wczoraj krótki filmik z antywirusowymi radami włoskiej babci uśmiałem się do łez. Ktoś, kto go zrealizował, pomógł mi rozpogodzić się w klimacie ogólnego przygnębienia. Pomyślałem wtedy, że nigdy nie powinno nam zabraknąć humoru i pogody ducha, nawet w obliczu zagrożenia życia. Człowiek pogodny, zarażający radością, jest czasem niesłusznie utożsamiany z kimś nieodpowiedzialnym. W czasach trudnych radosne usposobienie jest bardziej w cenie. Bądźmy cennym źródłem humoru, przełamujmy strach i niepewność, nabierzmy trochę dystansu do trudnej rzeczywistości.

Babcia z filmiku przekonuje mnie, że to czego się nauczę podczas zagrożenia koronawirusem, pozostanie we mnie, gdy wirus przeminie. Nie chciałbym stać się gorszym, bardziej podejrzliwym i zgorzkniałym człowiekiem. Nastał właściwy czas, by wykrzesać z siebie więcej dobra, które zostanie na dłużej. A jeśli będę musiał spędzić dwa tygodnie w kwarantannie to umyję okna, nauczę się lepiej gotować, odpiszę na zaległe listy, poćwiczę podciąganie na framudze drzwi, przeczytam najnowszą powieść, którą jeszcze pisze Olga Tokarczuk. Nie tracąc przy tym pogody ducha zadzwonię do współbrata, by zostawił mi pod drzwiami bochenek chleba i kilka kabanosów.

W sytuacjach kryzysowych poznajemy lepiej siebie i innych. Długo wpatrywałem się w udostępnione w Internecie fotografie chińskich pielęgniarek z Wuhan. Ich zmęczone, piękne twarze mówiły to, co najważniejsze: Dałyśmy radę! Na ile nas stać na poświęcenia i ryzykowanie życia dla dobra innych ludzi? Przywykliśmy rozumieć patriotyzm jako obronę ojczyzny z karabinem w ręku. A jak tu walczyć, gdy wroga nie widać? Na czym ma polegać bohaterski czyn, gdy mimo zamkniętych drzwi zaraza wdziera się do naszych miast i „kosi niby łan”? Spójrzmy na ten epidemiologiczny alert jak na egzamin z naszej odpowiedzialności za ojczyznę i za Kościół. Nikt nie mówi, że będzie łatwo i przyjemnie.

Jak zachować czułość, gdy zamiast serdecznego uścisku będziemy trącali się łokciami na przywitanie? Trochę przyzwyczajeń trzeba będzie zmienić i poćwiczyć się w sztuce kreatywności. Zachęcam uczniów, którym zamknięto szkoły, by prześcigali się w wymyślaniu nowych, bezpiecznych form wyrażania uczuć. Zielone światło dla kreatywności! Bądźmy elastyczni, a nie sztywni, broniący tego co było tylko dlatego, że ma być jak było. Śmieszy mnie bronienie zwyczaju przyjmowania Komunii do ust, gdy nie zwyczajów trzeba bronić, lecz najwyższych wartości. Niektórzy jednak zbudowali na umownych gestach swoją wiarę i boją się ją stracić. Łatwo się nie zmienią, ale niech próbują.

W 2 Liście do Koryntian św. Paweł pyta retorycznie: „Czyż nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus jest w was? (2Kor 13,5). Pozwólmy Mu dojść do głosu. Usłyszmy w nas Jego słowa i użyczmy Mu naszych dłoni. Od nas zależy, czy przy okazji pandemii zmienimy nasze życie na lepsze i zaczniemy postępować tak, jak postąpiłby Chrystus.

socjusz przełożonego Prowincji Wielko­polsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego, współpracownik portalu DEON.pl oraz Jezuici.pl. Opublikował między innymi: Niebo jest w nas; Miłość większa od wiary; Pogromcy zamętu; Ro­dzice dodający skrzydeł

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Victor Codina SJ
23,94 zł
39,90 zł

Jeśli chcemy znaleźć Jezusa, musimy udać się do Nazaretu

Za sprawą papieża Franciszka w Kościele dokonują się głębokie przemiany. Franciszek wzywa do przekraczania murów kościołów i wychodzenia na ulice oraz na wszelkie peryferia: społeczne, intelektualne...

Skomentuj artykuł

Czy dzięki pandemii staniemy się lepsi?
Komentarze (2)
JN
~Jan Nowak
19 marca 2020, 22:34
wielu ludzi sądzi iż przeczekamy epidemię, a za chwilę wrócimy do starego sposobu życia. Ale wygląda na to, że raczej nie. Jesteśmy chyba świadkami, jak z dnia na dzień zakończyła się bezpowrotnie pewna era. Nie będzie już powrotu do tego, co było w lutym 2020. Wszystkie wielkie przemiany zaczynały się tym, że ludzie sądzili że to tylko na chwilę, że zaraz stare czasy wrócą. Pan Bóg też nie chce łatać ani cerować tego co stare, tylko czyni rzeczy nowe
IN
~Imię Nazwisko
19 marca 2020, 00:20
Życie zawsze będzie tkwieniem w samotności wśród przedmiotów bez mózgu zwanych ludźmi i bezsensu.

Skomentuj artykuł

Czy dzięki pandemii staniemy się lepsi?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.