Katolik nie musi bronić wartości

Katolik nie musi bronić wartości
Karol Wilczyński
5 lat temu

Obrona cywilizacji łacińskiej, walka o wartości i ataki na postmodernizm czy relatywizm - czy to naprawdę podstawowe zadania każdego katolika? Dlaczego tak bardzo ograniczamy nasze chrześcijaństwo?

W ostatni weekend odbył się X Zjazd Gnieźnieński. Wśród wielu gości pojawił się arcybiskup Manili kard. Luis Tagle. Jego sobotnie przemówienie wbiło mnie w fotel. Nie chodzi tu tylko o sposób przemawiania, żywy i poruszający. To przede wszystkim treść wykładu pozwala szerzej (i z dystansu) spojrzeć na stan chrześcijaństwa nad Wisłą.

O czym mówił kardynał? Zaczął od wydawałoby się prostego spostrzeżenia: "nie ma żadnej sprzeczności między wiarą i wolnością w doświadczeniu Jezusa". Chrystus w pełnej wolności zdecydował się na mękę. Chciał wziąć nasze grzechy na siebie tylko po to, aby nas zbawić.

Wychodząc od tego banalnego wręcz (choć często zapominanego) faktu, odniósł się do różnych fałszywych obrazów wolności i chrześcijaństwa: "Czy uważacie, że chrześcijaństwo was ogranicza? Czy doceniamy chrzest i wolność, która z niego się rodzi? Jak celebracją chrztu w naszych parafiach można podkreślić wolność, która z nim się wiąże? […] W Azji dla wielu osób chrzest staje się wydarzeniem kulturowym, a nie duchowym".

Słuchając kardynała, zrozumiałem, jak wielką pokusą jest sprowadzenie chrześcijaństwa do poziomu "cywilizacji" czy "kultury". Do mówienia o nim XIX-wiecznym filozoficznym językiem "wartości", który jest tak bardzo odległy od osobistego doświadczenia Zmartwychwstania. "Niektórzy chętnie mówią o ideałach i życiu innych, lecz trudno im dzielić się osobistym doświadczeniem Dobrej Nowiny" - pisał kard. Tagle w książce "Ludzie Wielkiej Nocy".

Jesteśmy bardziej gotowi do tego, by "bronić życia" niż włączać się w budowanie autentycznych relacji z żywymi ludźmi wokół nas. Bliżej nam do mówienia o konieczności obrony "cywilizacji chrześcijańskiej/łacińskiej/europejskiej" niż do realnego budowania pokoju we wspólnocie międzynarodowej. Kard. Tagle mówił w wywiadzie, że "misja ewangelizacyjna musi przybrać formę dialogu. Pokornego dialogu. Najpierw jest dialog życia, dialog świadectwa, a dopiero potem używamy słów, ale tylko jeśli są potrzebne".

Mam wrażenie, że język w ogóle, ale przede wszystkim szumne słowa o konieczności obrony "wartości" czy "kultury chrześcijańskiej", ograniczają znacznie nasze działania i pole widzenia. Przestajemy nie tylko być wrażliwi na bardziej przyziemne, konkretne problemy, ale też zastępujemy chrześcijańską nadzieję i wiarę lękiem o przetrwanie i bezpieczeństwo.

"Wiara to nie zbiór zakazów i nakazów, ale wierność sumieniu i nauczaniu Kościoła. Nie wyobrażam sobie chrześcijaństwa, które mnie knebluje, bo ono byłoby zaprzeczeniem samego siebie. Mnie wiara daje niezwykle silne poczucie wolności" - mówił kard. Tagle. Jest to, jak powiedział hierarcha, wolność do bycia otwartym. To wolność, która wyzwala nas od nieposkromionych pragnień przyjemności, władzy i bogactwa (taką "wolność" arcybiskup Manili nazwał izolacją).

Drugim poruszającym punktem wypowiedzi kardynała było stwierdzenie, że prawda nie da się wyrazić w dyskursie (dosł. truth is not propositional). Duchowny wskazał, że redukcja prawdy chrześcijaństwa do języka powoduje, że stajemy się niewolnikami formułek prawnych, pewnych schematów pojęciowych, które nie mogą przekazać innym prawdy. Niezwykle mocne słowa. I w polskiej rzeczywistości - prawdziwe.

Bo ile razy mówimy, że nie może być mniejszego zła? Że wszystko musi być czarne lub białe? Że każde odejście od określonych "odwiecznie" zasad musi skończyć się rozpadem Kościoła? Takie myślenie nas ogranicza.

Kilka przykładów:

  • człowiek nieochrzczony (niewierzący lub wyznawca innej religii) jest często postrzegany jako gorszy lub nieszczęśliwy, bo nie kieruje się tymi samymi wartościami;
  • antykoncepcja wbrew apelom i wypowiedziom papieży uznawana jest za zło, absolutną antywartość;
  • wszelkie próby zmian w praktyce duszpasterskiej, zasad katechizacji itp. traktowane są jako zamachy na "chrześcijańskie wartości";
  • dyskusja o tzw. "obronie życia" ogranicza się do tematu aborcji i życia prenatalnego.

Prawdą nie można "masakrować". Nie da się walić nią jak obuchem, traktować naszego rozmówcy jak przeciwnika, który przeprowadza atak na odwieczne zasady cywilizacji.

Prawdę wiary się przeżywa. I to na wiele sposobów: "jest coś pięknego w tym, że Kościół doświadcza tego, co to znaczy być katolickim. To coś bardzo konkretnego: w Kościele jest miejsce dla różnych kultur. Nie uważam za złe tego, że teraz dochodzą do głosu inne kultury. Niejako dopełniają one katolickości Kościoła. Wiara może być wyrażana i przeżywana na sposób europejski, ale również na sposób afrykański czy azjatycki" - mówił hierarcha we wspomnianym wywiadzie.

Przemówienie kard. Tagle, jeśli zostanie z uwagą przeczytane i przemyślane, może dać silny impuls życiu Kościoła w Polsce. Pokazuje, że apel o skoncentrowanie się na odnawiającej mocy chrztu (a nie prawach czy wartościach) oraz budowaniu autentycznych relacji duszpasterskich może stać się "iskrą", która od nowa rozpali ducha chrześcijaństwa w Polsce.

"Bo jeśli sam nie jesteś w ogniu, jak masz zapalić innych?" - pytał retorycznie hierarcha. Jeśli nie skupimy się na radości z obecności Boga w naszym życiu, nie rozniecimy ognia. Jeśli sprowadzimy nasze wysiłki do tzw. walki o wartości zamiast pokazywać, że jako chrześcijanie jesteśmy autentycznie wiary-godni, to nasza wiara może stać się karykaturą.

"Zmartwychwstanie wiąże się z żywą pamięcią o innych ofiarach, o tych, których świat chce zapomnieć i pogrzebać. Taka pamięć jest niewygodna, gdyż przypomina nam o naszym okrucieństwie wobec bliźnich" - pisze kard. Tagle w "Ludziach Wielkiej Nocy" - "W chwili, gdy uda nam się zaprzeczyć i zanegować, znieczulić się na otaczającą nas rzeczywistość, dokonuje się w nas zapomnienie - Zmartwychwstanie nie ma już sensu".

Warto przyjrzeć się bliżej kardynałowi Tagle. On naprawdę uchwycił to, o co chodzi w chrześcijaństwie.

Karol Wilczyński - redaktor DEON.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Katolik nie musi bronić wartości
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.