Kraj otwartych kościołów

Kraj otwartych kościołów
Konrad Sawicki
7 lat temu

Gdy w latach 90-tych gościłem w Polsce znajomych Francuzów, ci ze zdziwieniem zauważyli, że kościoły, które chciałem im pokazać, w ciągu dnia w środku tygodnia są otwarte, choć nie ma akurat żadnej Mszy. Pewnie akurat mieliśmy z tym też trochę szczęścia, ale pamiętam swoją dumę z własnego Kościoła i pamiętam głosy podziwu oraz zazdrości ze strony Francuzów.

Każdy kto podróżował trochę po Europie i zawitał w mniej turystyczne rejony, z pewnością niejednokrotnie natknął się na zamknięte drzwi świątyni, którą akurat chciał odwiedzić. Niestety z przykrością zaczynam obserwować, że Polska pod tym względem zaczyna "doganiać" Europę. Doświadczam tego coraz częściej, podróżując po naszym kraju. To tylko moje subiektywne wrażenie czy faktyczna tendencja?

A jest to doświadczenie bolesne. I nie chodzi tu o walory turystyczne. Czy to spacer, czy wędrówka, czy wycieczka rowerowa albo samochodowa, czy może droga na spotkanie, do którego zostało mi zbędnych klika minut, lubię wejść do cichej świątyni. Nie tylko lubię, często czuję po prostu taką potrzebę. Uklęknąć bądź usiąść przed krzyżem, ołtarzem i tabernakulum albo przed pięknym obrazem czy ikoną i pomodlić się. Zwykła potrzeba chrześcijanina, żadna fanaberia. A tu niespodziewanie drzwi kościoła są zamknięte.

Zdarza mi się, że szukam wtedy kogoś, kto mógłby mi te drzwi otworzyć. Różne bywają reakcje. Ostatniego lata w pewnym wiejskim kościółku miała być Msza wieczorna w dzień powszedni. Zajeżdżamy z żoną rowerami, a tam wszystko pozamykane na cztery spusty. Znalazłem kościelnego:
- Będzie dziś Msza?
- Gdzie tam, ksiądz wyjechał na wakacje.
- To nikt go nie zastępuje?
- Zastępuje dziekan. Może przyjedzie odprawić jutro albo pojutrze, nie wiadomo.
- To może wpuści nas pan, żebyśmy mogli się pomodlić?
- Klucze mam, ale nie wpuszczę, bo ludzie we wsi będą gadali, że za księdza robię.

I nie wpuścił. Dość częstą praktyką zamkniętych kościołów jest zostawianie otwartej kruchty. Niby to jakieś rozwiązanie, ale najczęściej wychodzi marnie. Bo albo jest krata i do tabernakulum dobre kilkadziesiąt metrów, a na dodatek chór przysłania widok na krzyż w prezbiterium albo jakieś drzwi z okienkiem. No dobra, marudzę ale tylko dlatego, że wiem, iż można znaleźć lepsze rozwiązania, jeśli tylko się chce.

Niedawno trafiłem do zakopiańskiego kościółka ojców Salwatorianów przy Bulwarach Słowackiego. Warto zajrzeć - naprawdę ładny, z kapitalnymi witrażami i ciekawą drogą krzyżową. Środek tygodnia, popołudnie. Drzwi są otwarte, a w środku nikogo. Można się modlić do woli, oglądać ile się chce. Tylko jedna ciekawostka - przed prezbiterium wisi linka z napisem: Uwaga alarm. Wszystko co cenniejsze z wyposażenia, znajduje się za tą linią.

No bo niestety jest tak, że świątynie zamykane są najczęściej z powodu kradzieży. Wiadomo: okazja czyni złodzieja, a Polak i linię wysokiego napięcia potrafi ukraść. Staram się rozumieć proboszczów, którzy zamykają kościoły, bo parafianie już nawet ławki wynoszą. Tylko kłóci mi się to jakoś z ideą domu Bożego i domu modlitwy. Czy bogactwo wyposażenia powinno przysłaniać cel ważniejszy?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kraj otwartych kościołów
Komentarze (17)
Ł
Łukasz
18 maja 2016, 17:54
U mnie kościół parafialny jest otwierany 5 minut przed mszą św. a zamykany jest zaraz po mszy, tak jest każdego dnia, nawet w niedzielę, raz zostałem po mszy żeby się pomodlić a ksiądz proboszcz beszczelnie mnie wygonił z kościoła bo już msza się skończyła i zamyka, a zawsze jest zamykane główne wejście, a nie krata za głównym wejściem
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
20 listopada 2012, 23:41
W pobliskiej parafii w okresie wizyt kolędowych stosowana jest od kilku lat praktyka polegająca na przeniesieniu w tym czasie wieczornej mszy na godzinę przedpołudniową. To nie proboszcz, a wierni muszą się dostosować. Wygląda na to, że wizyta kolędowa jest w jego organizacji pracy ważniejsza niż msza. Kompletny brak wrażliwości na dużą niestosowność takich rozwiązań. A potem zdziwienie i lament, gdy i w niedzielę coraz więcej pustych miejsc. Nikt nie lubi być traktowany przedmiotowo: ani Pan Bóg, ani wspólnota, którą się przez takie działania raczej rozbija, niż buduje. Marzą mi się wszystkie kościoły otwarte w godzinach 6 – 22 (zimą 8 – 20), od poniedziałku do piątku przynajmniej 2-godzinne wystawienie Najświętszego Sakramentu do osobistej adoracji i modlitwy. Na pół godziny przed mszą adoracji i modlitwie przewodniczy kapłan. W przerwach między nabożeństwami i adoracją z głośników płynie cichutko nastawiona, przepiękna muzyka kościelna (chorały, kolędy, organy). To byłoby piękne. W moim mieście (Włocławek) nie jest aż tak źle z dostępem do Pana Boga. W przynajmniej dwóch świątyniach jest możliwość codziennej adoracji Najświętszego Sakramentu: w kościele klasztornym – całodzienna, w bazylice katedralnej od poniedziałku do piątku od 17 do 18:30 (od 18 z kapłanem). I jest frekwencja.
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
20 listopada 2012, 23:32
To dlaczego kościoły są puste i zamknięte... i otwierane tylko na Mszę Świętą? Domy Boże zamknięte w ciągu dnia świadczą o tym, że Bóg nie jest już w nich gospodarzem, a co najwyżej najemcą. Nastąpiło bezwzględne odwrócenie ról i zawłaszczenie sfery oddanej kiedyś Bogu na mieszkanie i wyłączne posiadanie. Z artykułu i komentarzy wynika, że przy malejącej liczbie osób praktykujących, zamiast poszerzenia frontu pracy duszpasterskiej i wydłużania funkcjonowania świątyni, postępuje się odwrotnie, tnąc godziny do mniejszych potrzeb. Czy to nie paradoks, że po wielu latach tępienia Kościoła przez system komunistyczny, gdy od 1989 roku cieszy się wolnością, Ci sami księża, którzy walczyli o tę wolność, teraz zamykają kościoły przed wiernymi. Czasami odnosi się wrażenie, że msze i nabożeństwa są sprawowane przez księży jakby z obowiązku i tylko dlatego, że nikt inny nie może za nich tego zrobić. Wielu z nich znacznie bardziej interesują inne dziedziny życia publicznego. Jak gdyby wolność religijna przekroczyła możliwości jej zagospodarowania. A przecież wszystkie problemy (aborcja, in vitro, rozbicie rodzin), których prawne regulacje rozmijają się z nauką Kościoła, powinny być w pierwszym rzędzie omodlone. Zorganizowana modlitwa sprzyja również wzrostowi świadomości na temat zjawisk zagrażających rodzinie. Nie wystarczy wzmianka podczas mszalnej modlitwy powszechnej. Za mało wagi przykładamy do roli modlitwy w rozwiązywaniu trudnych spraw społecznych.
W
Wiko
20 listopada 2012, 22:55
Mieszkam w Krakowie. Kraków to miasto Kosciołów, chyba jest ich najwiecej niż w jakimkolwiek innym miescie. I niestey wiele z nich jest zamkniętych, nie mozna wejsć i spotkać sie z Bogiem kiedy sie tego pragnie. Godziny spotkan sa wyznaczone - w innym czasie nie wolno.Tak jak ktoś napisał - Bóg w więzieniu ma wyznaczone godziny odwiedzin. Dobrze, że w niektórych jest 24 godzinna Adoracja, wtedy mozna wejśc. Kościół na Wieczystej zamknięty ogromnymi metalowymi drzwiami, nawet nie da sie wejsć do przedsionka.Metalowe ogromniaste drzwi jak w schronie. Jadac dalej do centrum kościół przemienienia Pańskiego na ul Pijarskiej - zamknięty, dalej Kosciół Św Jana ul Jana - zamknięty, Kościół Św Marka - ul Marka - zamknięty, kosciół Sw Kazimierza - ul Reformacka - zamknięty - idę dalej - przechodzę Rynek - Kosciół Mariacki otwarty ale takie tłumy, że nie da sie w spokoju pomodlic - idę dalej - trafiam na malutki kosciołek Idziego na przeciwko Wawelu - oczywiście zamknięty idę na Stradomską kosciół Misjonarzy - oczywiście zamknięty, dalej Kościół Trójcy Przenajświetszej O Bonifratrów na Krakowskiej - jakżeby - zamknięty, no cóż jest w Podgorzu prześliczny kościół Sw Jozefa - oczywiście takze zamknięty - nie pozostaje mi nic innego jak wrócić do domu i w domu się pomodlic. To świadectwo jest porażające. Nie myślałem, że aż tak źle jest. W Warszawie na Starówce jednak jest lepiej.
E
Ewa
20 listopada 2012, 20:25
 Mieszkam w Krakowie. Kraków to miasto Kosciołów, chyba jest ich najwiecej niż w jakimkolwiek innym miescie. I niestey wiele z nich jest zamkniętych, nie mozna wejsć i spotkać sie z Bogiem kiedy sie tego pragnie. Godziny spotkan sa wyznaczone - w innym czasie nie wolno.Tak jak ktoś napisał - Bóg w więzieniu ma wyznaczone godziny odwiedzin. Dobrze, że w niektórych jest 24 godzinna Adoracja, wtedy mozna wejśc. Kościół na Wieczystej zamknięty ogromnymi metalowymi drzwiami, nawet nie da sie wejsć do przedsionka.Metalowe ogromniaste drzwi jak w schronie. Jadac dalej do centrum kościół przemienienia Pańskiego na ul Pijarskiej - zamknięty, dalej Kosciół Św Jana  ul Jana - zamknięty,  Kościół Św Marka - ul Marka - zamknięty, kosciół Sw Kazimierza - ul Reformacka - zamknięty - idę dalej - przechodzę Rynek - Kosciół Mariacki otwarty ale takie tłumy, że nie da sie w spokoju pomodlic - idę dalej - trafiam na malutki kosciołek Idziego na przeciwko Wawelu - oczywiście zamknięty idę  na Stradomską kosciół Misjonarzy - oczywiście zamknięty, dalej Kościół Trójcy Przenajświetszej O Bonifratrów na Krakowskiej  - jakżeby - zamknięty, no cóż jest w Podgorzu prześliczny kościół Sw Jozefa - oczywiście takze zamknięty - nie pozostaje mi nic innego jak wrócić do domu i w domu się pomodlic. 
L
Lukanus
20 listopada 2012, 18:20
 W parafii Medugorje http://www.centrummedjugorje.pl/ codziennie w kościele odmawiane sa wspolnie 3 części Różańca św. prowadzone przez kapłana, 3 razy w tygodniu jest godzinna adoracja Najśw. Sakramentu prowadzona przez kapłana, w każdy piątek jest droga krzyżowa prowadzona przez kapłana na górę Kriżevac (czas wyjścia ok.1,5 godz.) oraz godzinna adoracja krzyża prowadzona przez kapłana w kościele... Chcialbym żeby wszedzie byly takie „objawienia”, a w związku z nimi taki ogień modlitwy i miłości do Pana. Chyba wiadome, że bez specjalnej łaski z Nieba takie rzeczy są niemożliwe do zrealizowania. U nas brakuje zywej wiary i milosci do Boga, ponieważ nie ma zycia w Duchu Sw. na wzor pierwszych chrześcijan. Dlaczego w naszych parafiach nie dzieja sie takie rzeczy jak w Dziejach Apostolskich? Przeciez Duch Sw. zstępował tam nieustannie na uczniow, gminy i wskazywal im co maja robic, przemawial przez osoby majace dar proroctwa. Czy dzis Duch Swiety juz nie dziala? Sw. Pawel napisal, ze chcialby zeby wszyscy spiewali w językach, ale jeszcze bardziej chce zeby wszyscy prorokowali. To dlaczego kościoły są puste i zamknięte... i otwierane tylko na Mszę Świętą?
L
Lukanus
20 listopada 2012, 18:14
 Odnowić parafie w Duchu Świętym. mimj.pl/nagrania-spotkania-otwartego-15-09-2012/ Polecam kazanie i pozostale nagrania ze spotkania. Prawdziwy cel życia chrześcijańskiego polega na osiąganiu Świętego Ducha Bożego” –zawołanie św. Serafina z Sarowa
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
19 listopada 2012, 12:25
Jak się tak głębiej zastanowić, to świątynie (domy Boże) zostały z woli służących w nich ludzi, tylko dla ich wygody, zamienione w więzienia z wyznaczonymi godzinami widzeń. Nasze zwykłe domy są otwarte w ciągu dnia, a zamykamy je dopiero przed snem. Czy naprawdę musimy dokładać Panu Jezusowi takich cierpień? On jest w każdej hostii. Żywy! Może tu leży jedna z przyczyn tego, że ludzie coraz mniej chcą odwiedzać to więzienie i patrzeć na poniżenie osadzonego w nim Boga. Co mówią na ten temat przepisy kościelne? Czy regulamin więzienny i godziny widzeń są w wyłącznej gestii proboszczów?
R
Rafał
18 listopada 2012, 22:35
 Ja też miałem okazję doświadczyć gościnnosci kościelnej. Mam w mieście dwa kościoły, w których dostęp jest tylko do przedsionka. Jestem katolikiem młodym stażem i przyznam, że rusza mnie też fakt, iż kilka minut po zakończeniu mszy św. wszystkie światła są gaszone aby dać do zrozumienia ludziom, że "gospodarz" żegna gości. Jedyna szansa żeby pomodlić się w spokoju jest na pół godziny przed mszą. Co z chwilami, kiedy jest taka wewnętrzna potrzeba a nawet konieczność? 
P
Paweł
18 listopada 2012, 19:17
Dzisiaj zostałam wyrzucona przez proboszcza z kościoła 5 min po Mszy bo zamykał i pewnie spieszył się na obiad (Msza Św na 12.00). Smutne jest to zwłaszcza, że w ubiegłym tygodniu zostało zamontowane przeszklenie z drzwiami odgradzające drzwi wejściowe od części kościelnej. Nie wystarczyłoby je zamykać? Uniemożliwiłoby to jakąkolwiek kradzież, a wierni mogliby chodziarz w przedsionku pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem. Ale nie! Kościoły na Zagłębiu zamknięte są na cztery spusty i w tygodniu i w niedzielę. Bardzo smutne, to co piszesz, porażka
Ł
Łukasz
18 maja 2016, 18:01
Ja tak samo byłem wygoniony z kościoła przez proboszcza jak tylko organista skończył grać piosenkę na zakończenie, wtedy mi proboszcz powiedział "Proszę wyjść bo zamykam kościół" a zamknął wszystkie wejścia łącznie z głównym
K
Kropla
18 listopada 2012, 18:26
Dzisiaj zostałam wyrzucona przez proboszcza z kościoła 5 min po Mszy bo zamykał i pewnie spieszył się na obiad (Msza Św na 12.00). Smutne jest to zwłaszcza, że w ubiegłym tygodniu zostało zamontowane przeszklenie z drzwiami odgradzające drzwi wejściowe od części kościelnej. Nie wystarczyłoby je zamykać? Uniemożliwiłoby to jakąkolwiek kradzież, a wierni mogliby chodziarz w przedsionku pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem. Ale nie! Kościoły na Zagłębiu zamknięte są na cztery spusty i w tygodniu i w niedzielę.
E
Elka
16 listopada 2012, 22:07
Też zauważam problem w tym co pisze autor, a prawdziwą tragedią są pozamykane kościoły w niedziele czy świeta między 14 a 18 (łaskawie otwarta jest kruchta z jednym klęcznikiem). niestety nie ma w Polsce wiary, takze w kapłanach. niedziela to telewizor lub zakupy, więc mało tego, że poza Mszą Świętą Parafia nic nie proponuje, to jeszcze do Kościoła nie wpuści. a biskupi szumnie piszą o świetowaniu niedzieli... to ludzie świętują w hipermarketach. Dramatem też jest to, że w dzień powszedni kościół zamykany jest tuż po Mszy Św., dosłownie 5 minut (doświadczam tego w wielu kościołach parafialnych). Więc raz, że nie można zostać na dłuższe dziękczynienie czy adorację, to nawet jak ktoś dłużej pracuje to nie ma szans odwiedzić Pana jak kościół zamkną o 18.30... to jest tragedia, nie dość, że Msza św. w pośpiechu, to potem dosłownie leci kościelny dzwoni kluczykami i bez skrupółów woła: zamykamy, zamykamy. Ale ks. proboszcz nie widzie problemu, bo mowi, że mozna przyjśc 30 minut przed Mszą Sw. Tylko jak ktoś pracuje to ma problem. Z dramatem stwierdzam, ze w parafiach nie istnieje żadna duchowość ani wspólnota. czasami ktoś się w jakiś salkach spotka albo piwniacach...Samotność Jezusa jest porażająca i wstrząsająca. Praktycznie nie ma żadnych form zachęty ze strony księży by odnalezc sie w Kościele, nie dziwię się więc, że ludzie omijają kościół obojetnie i są one pozamykane. @Lukanus - mocne to co co piszesz. Ja mam podobne spostrzeżenia, więc wydaje mi się, że autor dotknął tu naprawdę ważnego probelmu. I nie chodzi teraz o to żeby bić w proboszczów jak w będęn ale sygnalizować, że ludzie chcą otwartych świątyń i wspólnie wierni z księżmi powinni zasiadać do stołu i szukać rozwiązania odpowiedniego do danej parafii. Po to chyba są rady parafialne i duszpasterskie, tak mi się wydaje. 
L
Lukanus
16 listopada 2012, 21:37
Też zauważam problem w tym co pisze autor, a prawdziwą tragedią są pozamykane kościoły w niedziele czy świeta między 14 a 18 (łaskawie otwarta jest kruchta z jednym klęcznikiem). niestety nie ma w Polsce wiary, takze w kapłanach. niedziela to telewizor lub zakupy, więc mało tego, że poza Mszą Świętą Parafia nic nie proponuje, to jeszcze do Kościoła nie wpuści. a biskupi szumnie piszą o świetowaniu niedzieli... to ludzie świętują w hipermarketach. Dramatem też jest to, że w dzień powszedni kościół zamykany jest tuż po Mszy Św., dosłownie 5 minut (doświadczam tego w wielu kościołach parafialnych). Więc raz, że nie można zostać na dłuższe dziękczynienie czy adorację, to nawet jak ktoś dłużej pracuje to nie ma szans odwiedzić Pana jak kościół zamkną o 18.30... to jest tragedia, nie dość, że Msza św. w pośpiechu, to potem dosłownie leci kościelny dzwoni kluczykami i bez skrupółów woła: zamykamy, zamykamy. Ale ks. proboszcz nie widzie problemu, bo mowi, że mozna przyjśc 30 minut przed Mszą Sw. Tylko jak ktoś pracuje to ma problem. Z dramatem stwierdzam, ze w parafiach nie istnieje żadna duchowość ani wspólnota. czasami ktoś się w jakiś salkach spotka albo piwniacach...Samotność Jezusa jest porażająca i wstrząsająca. Praktycznie nie ma żadnych form zachęty ze strony księży by odnalezc sie w Kościele, nie dziwię się więc, że ludzie omijają kościół obojetnie i są one pozamykane.
W
Wiko
16 listopada 2012, 15:42
Choć też spotykam czasem zamknięte kościoły i to jest smutne :( Bo to trochę tak jak w szkole pani nauczycielka miałaby mieć pretensje do obecnych uczniów o to, że pozostali poszli na wagary. Dlaczego jeśli ktoś kradnie ja mam mieć zamknięty kościół? :( Trafna uwaga!
A
Agnieszka
16 listopada 2012, 15:18
W moim mieście kościół jest otwarty i w pobliskiej Warszawie również nie ma problemu ze znalezieniem otwartego kościoła.  Choć też spotykam czasem zamknięte kościoły i to jest smutne :( Bo to trochę tak jak w szkole pani nauczycielka miałaby mieć pretensje do obecnych uczniów o to, że pozostali poszli na wagary. Dlaczego jeśli ktoś kradnie ja mam mieć zamknięty kościół? :(
D
Dor
16 listopada 2012, 14:46
We miastach włoskich kościoły są przeważnie otwarte cały dzień. Przerwa to wczesne godziny popołudniowe (włoska sjesta). Ten, do którego uczęszczam ma wewnątrz monitoring, zapewne dlatego, że w przeszłości został tam zbeszczeszczony Najwiętszy Sakrament. Możliwość modlitwy w kościele w ciągu dnia jest bardzo budująca. Co więcej, w upalne letnie dni, kościół to jedyne tam miejsce, gdzie można w chłodzie i spokoju odpocząć i nie być nagabywanym do uiszczania jakichś opłat.

Skomentuj artykuł

Kraj otwartych kościołów
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.