Kto się boi papieża Franciszka?

Kto się boi papieża Franciszka?
(fot. shutterstock.com)

Do niedawna sądziłem, że takie sekciarskie myślenie cechuje właśnie tylko sekciarzy, np. lefebrystów. Ale jak widać po niedawnych publikacjach zafundowanych przez pasjonatów teorii spiskowych, próbuje się "sekciarstwo" przedstawić jako nurt podstawowy.

Gdy modne było ruszanie na muzułmanów do Ziemi Świętej, by z nimi skrzyżować miecze, topory lub pałki, św. Biedaczyna z Asyżu wyruszył w tamte okolice z misją pokojową. Chciał m.in. pogadać z sułtanem. Dzisiejsi krytycy Vaticanum II oraz "ducha soborowego", a także współczesnych papieży oskarżyliby go o odchylenia "Kościoła otwartego" oraz o lewactwo objawiające się chęcią dialogu, a nawet jakimiś zapędami miłosierdzia. Okazywanie miłosierdzia tam, gdzie się toczy wojna, to przecież zdrada i kumanie się z wrogiem! Dla takich nie ma miejsca w Kościele!

A jednak krzyżowców już tam nie ma, a franciszkanie ciągle korzystają ze zgody wydanej przez sułtana i opiekują się chrześcijanami na tamtych obszarach.

Do niedawna sądziłem, że takie sekciarskie, czyli zamknięte myślenie piętnujące wszelkie próby dialogu cechuje właśnie tylko sekciarzy, np. lefebrystów. Ale jak widać po niedawnych publikacjach (krajowych i obcych) zafundowanych przez pasjonatów teorii spiskowych, próbuje się "sekciarstwo" przedstawić jako nurt podstawowy. Czy to znaczy, że taka "krzyżowcowa" mentalność może zwiększyć liczbę czytelników upadających tygodników?

Chyba tak. Strach napędza wyznawców teorii spiskowych. Jaki strach?

Okazuje się, że zasadniczo strach przed miłosierdziem. Miłosierdzie przedstawiają jako "lewackie" odchylenie. Czemu się boją? Bo miłosierdzie oznacza więcej ludzi w Kościele, a wtedy trudniej o redukowanie kościelnych wspólnot do sekciarskich "kółek wzajemnej adoracji".

Za tym wszystkim oczywiście kryje się strach przed innymi, łatwo podsycany terroryzmem i falą uchodźców. W tym kontekście nic dziwnego, że papież Franciszek ich denerwuje. Po co przypomina Ewangelię? A szczególnie to nieszczęsne miłosierdzie! Ono jest skandaliczne!

Stąd podgryzanie, szczucie i inne insynuacje. Nic nowego! Ważne, byśmy się nie dali zastraszyć, byśmy nie kierowali się strachem, reagując na współczesne wyzwania.

Papieża nie przestraszyli. Wydano (także po polsku) kłamliwą książkę, zrobiono jej reklamę za pomocą zawodowych "zohydzaczy" (już niejeden autorytet zohydzali). Jest kłamliwa, bo podobnie jak przy "sensacyjce" o chorobie papieża, okazuje się, że dowodów nie ma, a świadkowie nie potwierdzają insynuowanych tez. Nic dziwnego, że trudno ustalić, kto ją wydał.

Papież mimo tych ataków odważnie jedzie do Afryki. Jak św. Franciszek nie zważa na walki, na zagrożenie, na to, że jest na celowniku ekstremistów. Jedzie tam, gdzie dochodzi do przemocy, często między muzułmanami a chrześcijanami. I nie robi tego, bo lubi ryzykować życiem. Wie, że taka pielgrzymka szerzej otworzy oczy świata.

Trzeba pokazać, że tam są ważne instytucje międzynarodowe. Na ich forum przemówi. To nie jest zapyziała prowincja. Tam jest przyszłość. Dzięki tej wizycie nawet typowo świeckie portale piszą już o wielkich perspektywach gospodarczych Afryki, o polskich inwestycjach na Czarnym Lądzie.

Franciszek chce przełamać strach przed inwestowaniem tam, gdzie są źródła ogromnych migracji. Chce przełamać lęk rządzących przed porzuceniem polityki napędzania strachu. Papież dobrze wie, że taka polityka pozwala im trzymać władzę, ale też prowadzi do wojny. Chodzi o to, by przywódcy nie bali się pokoju.

Na nowo rozgorzały walki w Republice Środkowoafrykańskiej, ale papież ciągle wyraża nadzieję, że mimo wszystko będzie mógł tam pielgrzymować m.in. po to, by pomodlić się w meczecie niedawno splądrowanym przez chrześcijańskie bojówki. Franciszek nie ustaje w modlitwie za prześladowanych chrześcijan, ciągle wzywa do pamięci o męczennikach (to też będzie ważny akcent tej pielgrzymki). Jednocześnie chce pokazać, do czego może doprowadzić strach, do czego są zdolni także chrześcijanie, gdy pokieruje nimi lęk.

Za tą pielgrzymkę modlą się również muzułmanie. I oni czekają z nadzieją. Są życzliwi, tak samo jak kiedyś wobec św. Franciszka. Może wyczuwają miłosiernego?

Czy papież tym wszystkim prowokuje, czy "daje odpór" wrogom miłosierdzia? Chyba mu o to nie chodzi. Idzie drogą św. Franciszka (która i za jego czasów budziła ostre sprzeciwy), drogą ewangelicznej odwagi, by przestrzec przed drogą strachu.

A jednak można dostrzec w tym wszystkim trochę jezuickiego "agere contra", czyli działania przeciw. Bo gdy wyciągają działa przeciw miłosierdziu i zastanawiają się nad sensownością Roku Miłosierdzia, on, Franciszek, przyspiesza ten rok i nie czekając na otwarcie bramy miłosierdzia w Rzymie (8 grudnia), otworzy ją już teraz w katedrze w Bangui, w Afryce.

Jacek Siepsiak SJ - redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kto się boi papieża Franciszka?
Komentarze (64)
1 grudnia 2015, 23:14
Czy to ja jestem głupia, czy ten tekst...? Co złego, że franciszkanie korzystają ze zgody wydanej przez sułtana, żeby móc opiekować się chrześcijanami? O co chodzi??? W czym problem prowokujący taką tyrade?
1 grudnia 2015, 07:12
Absolutny <a href="http://www.euroislam.pl/index.php/2015/11/szwecji-jaka-znali-polacy-juz-nie-bedzie/">niezbędnik</a>.
KP
Kazimiera Pudełko
28 listopada 2015, 14:21
Jezu ufam Tobie
AR
Andrzej Rejman
27 listopada 2015, 12:23
Bardzo dobry artykuł. Brawo Księże Jacku. tego oczekuję od mediów katolickich! 
27 listopada 2015, 12:40
Czyli konkretnie czego - powielania kłamstw o mających inne stanowisko i bezlitosnego rozprawiania się z wymyślonymi przeciwnikami i ich knowanami? Równie dobrze o. Siepsiak może pisać o spiskowaniu o. Rydzyka z Rockeffelerem i zmiażdżyć takie podłe spiskowanie. Im więcej tej żałosnej parodii "miłosierdzia" i "miłości" tym mniej elementarnej uczciwości w rozpoznawaniu otaczającego świata, a szczególnie w rozpoznawaniu stanowiska sceptyków niepoważnego łżeotwarterstwa.
26 listopada 2015, 20:12
Zamiast pisać o odwadze i bezkompromisowości Franciszka (tego pierwotnego) entuzjaści mogą postąpić tak samo, jak przypisują św. Franciszkowi. Parę obciętych głów w te, czy we wte nie zrobi Muzułmanom różnicy, za to po stronie chrześcijanskiej głupoty trochę się wywietrzy. ... znaczy oczywiście Muzułmanie padną rażeni potęgą "miłosierdzia", bo przecież to dla strojących się w piórka pansjonarkowatych naiwniaków jest nieuniknionym efektem!
Jack French
Jack French
27 listopada 2015, 22:55
Papież Franciszek postępuje tak samo jak Franciszek (ten pierwotny). Jego głowa zaś nie jest ścięta przez Muzułów, a owoce jego postępowania na pewno nie są złe.  Czy na pewno dobre - na to trzeba obiektywnie czasu, aby móc stwierdzić.
27 listopada 2015, 22:59
"Realizując potężną ekspansję ideologiczną i wykorzystując autorytet Watykanu jako wiodącej siły religijnej do wciągania hierarchii innych wyznań w strefę swoich wpływów, papiestwo w rzeczywistości jest tylko narzędziem w rękach potężnych struktur ponadnarodowych, wprowadzających uniwersalną religię światową i etykę globalną dla całej ludzkości. Tylko w tym świetle możemy zrozumieć sens tych procesów, które aktualnie zachodzą na Bliskim Wschodzie i do których tak aktywnie jest wciągana Rosja." Polecam Wam Panowie - duuuużo więcej pod linkiem: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/na-drodze-do-antychrysta-mechanizmy-judaizacji-chrzescijanstwa-2015-11
28 listopada 2015, 09:53
Same niepoparte niczym poza chciejstwem "pewniki". Św. Franciszek wyzwał Sułtana na pojedynek na wiarę - to coś radykalnie odmiennego, od manifestacji infatylnych chciejstw. Przede wszystkim zaś - w tekście postacie Franciszków są użyte dość instrumentalnie jako pretekst do rytualnego odklepania naiwnych frazesów. Szkicują fałszywy szlak rozwoju w którym postępowanie papieża Franciszka nie jest apogeum, a etapem. Drugie przede wszystkim zaś dotyczy zwyczajowej dla propagandywstów działalności utrwalania kłamstwa - kim to rzekomo są i jak to rzekomo nie myślą/działają ci, którzy nie podzielają naszego stanowiska, co oczywiście skutkuje bajką o żelaznym wilku złych ludzi o złych intencjach, napędzanych nie żadnymi tam formalnie uzasadnionymi wątpliwościami, tylko czystą nienawiścią. Ten rodzaj łgarstw jest najbardziej oburzający i najlepiej demaskuje naturę słowiczych dźwięków tekścików o trującej treści.
28 listopada 2015, 11:42
O ile bezz problemów zgadzam się z istnieniem owych ponadnarodowych struktur prowadzących włąsne polityki, to akurat papiestwo, a ogólniej KK jest akurat blokadą, a nie sprzymierzeńcem w ich realizacji. Oczywiście modulo pewne statystyczne wyjątki, które istoty nie zmieniają.
28 listopada 2015, 17:27
"Z artykułu stopniowo poznajemy, w jaki sposób, na przestrzeni kolejnych ostatnich papiestw, dokonywało się stopniowe przejmowanie Kościoła pod władzę tzw. „starszych”, czyli chazarskich nie-braci i nie-Żydów. Wszystko ma doprowadzić do jednej światowej religii i jednego przywódcy – Antychrysta – w czym obecnie już jawnie i czytelnie bardzo pomaga apostata Franciszek…" Panie Piotrze, zapoznał się Pan z artykułem? Jest Pan w stanie uzasadnić to, co Pan napisał na podstawie nie tyle sympatii do KK i uczuć religijnych lecz rzeczowej wiedzy? 
29 listopada 2015, 09:38
Może przy innej okazji. Przy tej okazji chciałem tylko przedstawić swoje stanowisko, bez wchodzenia w uzasadnienia dlaczego jest ono takie, a nie inne.
29 listopada 2015, 09:55
Domyślam się, że zauważa Pan również związek encykliki Laudato Si z obecnym szczytem "klimatycznym" i nadal mimo wszystko twierdzi, że KK, papiestwo jest blokadą w realizacji polityki struktur ponadnarodowych?
29 listopada 2015, 09:58
"Bramy piekielne Go nie przemogą"
29 listopada 2015, 10:03
Zależy jak Pan rozumie ten bądź co bądź slogan.
29 listopada 2015, 10:05
Całkowicie dosłownie, bo ufam jego Twórcy.
29 listopada 2015, 10:45
W porządku. Po Prostu Jezus nie zakładał instytucji i nie jestem pewna czy właśnie to jest jasne dla jej wiernych. 
29 listopada 2015, 12:16
Pani przecież dobrze wie, że mam inne zdanie w tej (założenia) kwestii.
29 listopada 2015, 13:01
Ma Pan też potencjał, by rozumieć głębiej. 
29 listopada 2015, 13:24
"Nie ze mną te numery, Brunner!" ;)
29 listopada 2015, 13:35
Nie próbuję Pana do niczego przekonać, zachęcam jedynie do samodzielnego poszukiwania. Tym bardziej, że wyczuwam sympatyzowanie ze sferą komfortu i jak by nie patrzeć nadawanie uczuciom pustej wartości, a od tego w swoich komentarach zdaje się Pan odcinać. 
29 listopada 2015, 15:37
I tak już zbyt wiele srok za ogon połapałem, więc tej dam odlecieć swobodnie - przynajmniej na razie.
29 listopada 2015, 16:19
Otóż to, nic piękniejszego niż samemu takiej "sroczej swobody" doświadczać. :-)
29 listopada 2015, 16:56
Dlatego też nie napisałem "nigdy", a "nie teraz".
TM
Tomasz Mazan
26 listopada 2015, 20:05
Studia to chyba ksiądz u jezuitów w Rzymie kończył, takich głupot to dawno nie czytałem. Księdzu drzwi od Kościoła to się na przestrzał otworzyły. Będzie bzrdzo zimno. Merytorycznie nie będę pisał bo tu nie ma o czym pisać. Nie wiedziałem, że w  Polsce są tylko lefebryści, oj zdziwiłby się ksiądz. No , ale to przed księdzem.
TP
Tomasz Pierzchała
26 listopada 2015, 19:54
Czcigodny ojciec autor zjadł chyba coś niezdrowego bo jak to mówią "p...trzy po trzy". Dowiadujemy się boweim,iż krucjaty broniące chrześcijan były i są be za to rozmaici piewcy pokoju powołujący się a jakże na św.Franciszka -cacy.Rozumiem,iż o.Siepsiak wzywa do biernego poddania się eksterminacji chrześcijan przez muzułmanów i bierze to na własne sumienie. Super be i to a priori jest super sekta zwana Bractwem św.Piusa X. Drogi ojcze,jakie to nieekumeniczne, przecież sam Franciszek w roku miłosierdzia zezwala wiernym na przystępowania do sakramentu pokuty udzielanego przez kapłanów bractwa. No i kwiatek-"sekciarskie kółka wzajemnej adoracji".Jak nic ojciec Jezuita "pije" do Neokatechumenatu i Odnowy w Duchu Świętym. To akurat jestem skłonny nawet poprzeć. No i ten Franciszek, nierozumiany heros idący w paszczę lwa...  
26 listopada 2015, 15:54
"[Franciszek] chce przełamać lęk rządzących przed porzuceniem polityki napędzania strachu. Papież dobrze wie, że taka polityka pozwala im trzymać władzę, ale też prowadzi do wojny. Chodzi o to, by przywódcy nie bali się pokoju." Przyjrzyjmy się zatem jaka polityka pozwala przywódcom religijnym trzymać władzę i również prowadzi do wojny. Większość ludzi na świecie wierzy w Boga jakiegoś rodzaju. Boga, który mimo, że jako Bóg jest wszystkim i wszystko ma, to jednak pragnie miłości i sprawiedliwości. U kresu życia, Bóg mimo, że jest nazwany Miłością Bezwarunkową, to jednak staje się sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze czyli decyduje o tym czy dusza ta zasługuje na nagrodę w niebie czy na wieczne potępienie w piekle. Wpojono ludziom przekonanie, że mimo iż troszczy się o swoje stworzenie i bardzo je kocha, to jednak łatwo Go rozsierdzić, a wtedy sam może nawet uciec się do przemocy, a w wielu słowach Pisma zwanego świętym wręcz do niej nawołuje. Ludzie przecież boją się wiecznej udręki. Cóż począć zapytamy religijnych przywódców - odpowiedzą, że wystarczy być Mu posłusznym i czynić to, co nakazuje w Świętej Księdze. Tych ksiąg jest cała masa - mamy i Stary i Nowy Testament, jest też Koran, Talmud, Tora, Wedy, Księga Mormona, Mahabharata i wiele wiele innych. Oczywiście trzeba wybrać tę słuszną, tę która zawiera prawdę, bo inaczej wiadomo - trafi się do piekła.
MP
Marek Pawłowski
27 listopada 2015, 10:37
Naprawdę Pani w to wierzy?...
27 listopada 2015, 13:29
Nie. Wiem, że tak nie jest w istocie, więc punktuję przekonania wielu ludzi wierzących w osobowego Boga. A te jak widać po ilości czerwonych strzałeczek palą samym słowem. Pan rozumiem nie podziela tych przekonań. Mogę wiedzieć w którym punkcie i poznać Pana zrozumienie? 
26 listopada 2015, 15:53
Wielu więc ludzi stara się jak może na przeróżne sposoby zadowolić Boga - no bo raz, że Go kochają, a dwa tę miłość pomieszano tu ze strachem, więc nie chcą Go zranić. Bojaźń Boża stała się wręcz cnotą. Żeby się lepiej rozeznać, pojawiło się więc wielu posłańców - Noe, Abraham, Konfucjusz, Budda, Jezus, Mahomet, Rumi, ... lista jest dłuższa. No i znów wpojono ludziom przekonanie, że tylko jeden z nich niesie prawdą "jest Prawdą", a inni się mylą. I tu znów warto wybrać dobrze, bo piekło wciąż gotowe. Tak więc czasem posłaniec danego świętego tekstu musi pojechać tu czy tam, by przekonać innych, że droga jego Mistrza jest właśnie tą słuszną. Bóg w tych księgach przekonywał, że czasami zabijanie jest słuszne i uzasadnione, więc stosowano i palenia i potępienia i egzorcyzmy i czołgi święcono ruszające na wojnę, bo "Bóg przecież jest po naszej stronie". Jak staniesz po właściwej stronie i będziesz żył jak Ci Bóg nakazuje, to w niebie przez całą wieczność będziesz się cieszył zjednoczeniem z Bogiem czasem też ślicznymi dziewicami i chórami anielskimi. A jak staniesz po tej niesłusznej stronie, to spędzisz czas w piekle smażąc się z resztą złoczyńców.
26 listopada 2015, 15:53
Życie stało się nieustanną walką pomiędzy dobrem i złem, dobrym i złym wyborem. To, co niepojęte i niezbadane przez naukę i nasze 5 zmysłów, to nadprzyrodzone, okultystyczne, dzieło Szatana - broń cię Panie Boże. Do zjednoczenia się z Bogiem możesz tylko dążyć, ale gdzie ty, człowieku grzeszny i mały śmiałbyś za życia dać temu radę. Idź do spowiedzi, udaj się do egzorcysty, wróć do kościoła i błagaj Boga o wybaczenie, może ci go udzieli. A, i na kolanach, w odpowiednim stroju i najlepiej zapłakany i udręczony, wtedy będzie widać jak bardzo Ci głupio. Jest tyle modlitw, więc wybierz tę odpowiednią, bo swoimi słowami to możesz nie usłyszeć głosu Boga, a kogoś innego. No i poproś o sakrament, rób to regularnie - na wszelki wypadek, bo nie znasz przecież dnia ani godziny. A piekło wciąż otwate. Na sakrament oczywiście musisz sobie zasłużyć, by miłość Boga zaskarbić. Niebo zarezerwowane jest tylko dla wybranych, tych posłusznych zwycięzców i posiadaczy jednej słusznej prawdy. Panem domu jest mężczyzna, przywódcą religijnym też, posłańcem też, Bogiem też. Kobieto Ty masz być ozdobą, posłuszną swemu mężczyźnie, pomagać mu, służyć mu i słuchać się go. Zerwałaś jabłko - no wybacz, sama wybrałaś dać się skusić wężowi. W niektórych religiach musisz zakryć całe swoje ciało, żeby nie kusić nim mężczyzn dalej, inaczej marny twój los. Cudzołożnica była kobietą, wiadomo, to ją się kamienowało za miastem.
26 listopada 2015, 15:52
Seksu, homoseksualistów też Bóg nie lubi, przecież nie stworzył ich takimi. Homoseksualizm nazwał obrzydliwością, więc ta pewnie jest - przynajmniej tak lepiej o tym myśleć i wzdrygać się i potępiać dla zasady. Człowiek miał być na podobieństwo Boga, a ten na pewno nie był homo, choć kobiety żadnej nie miał, bo przecież Bogu nie przystoi uprawiać seksu. Posłańcy to raczej też tego nie robili, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Oni to co innego wybrali niż takie tam ziemskie prostackie uciechy. Nie musieli się mnożyć, bo oni to w czystości - do wyższych celów powołani byli.            A ty jesteś tylko człowiekiem, więc skoro chcesz kochać, to zaczekaj z tym seksem do ślubu. A jak nie poślubisz, to nigdy tego nie rób, bo to grzech. A jak z kimś się rozstaniesz, to w ogóle zapomnij o takiej "miłości" z kimś innym - wtedy to śmiertelny grzech i znów piekło. Skoro Bóg karze za przewinienia i nieposłuszeństwo, to i człowiek karze drugiego za jego zachowanie. Nawet zabijać można jednych, by im pokazać, że zabijać nie wolno, że życie jest ważne i się je szanuje.
26 listopada 2015, 15:50
Bogactwo też jest obrzydliwe, pieniądze to korzenie wszelkiego zła, a jak już coś robisz człowieku, to nie powinieneś oczekiwać za to zapłaty. Lepiej oddać Kościołowi, zapisać majątek na chwałę Boga. Ludzie mają wolną wolę, ale co mają tu wiele do rozstrzygania - wybrać żyć w posłuszeństwie, tj. z Bogiem albo bez religii, bez Kościoła, tj. bez Boga - niebo albo piekło. Istna wolność wyboru. To przekłada się oczywiście na życie - tez masz wolność - albo robisz tak jak prawo nakazuje - nieważne gospodarcze czy społeczne - albo pracujesz i płacisz podatki (nie Kościół) albo idziesz na ulicę czy do więzienia, jesteś wykluczony. Taka to wolność narodowa i obywatelska. Hipokryzja jest dopuszczalna, bo "cel uświęca środki". Jak cierpisz, to oddaj swe cierpienie Bogu - to On zadecyduje kiedy się Twoje cierpienie skończy, tylko naturalnie, ty człowieku znoś wszystko co ci życie przynosi, bo i za ciebie ktoś cierpiał, więc masz wobec niego dług. Sam nie możesz zadecydować mimo że masz wolną wolę. To byłoby sprzeczne z Bożym Prawem stanowionym. Cierpienie musi być kontynuowane. Śmierć to też coś złego, coś czego trzeba się bać i być na nią zawsze odpowiednio przygotowany. Byle przetrwać, ile sił w człowieku - przetrwanie stało się celem życia... Czy jednak jest nim na pewno?
26 listopada 2015, 15:48
Widzimy zatem jaka polityka pozwala trzymać władzę przywódcom, nie tylko religijnym. Prawo Kościoła rzymsko-katolickiego jest najstarszym systemem prawnym Europy Zachodniej. Tak, to na nim ukształtowano kodeksy cywilne. Czy one się jeszcze dziś sprawdzają? Czy one służą człowiekowi? Czy one służą wolności, pokojowi i miłości? Nie służą, nie ma co zaprzeczać ani negować rzeczywistości. Zapytajmy zatem czego może bać się każdy papież. Dla mnie odpowiedź jest oczywista - że ludzie potrafią uwierzyć w coś, w co mogliby uwierzyć, gdyby tylko zechcieli. Musieliby tylko wykazać się odwagą. Póki jednak tego nie wybiorą – historia ta będzie kontynuowana. Miłość i strach przeplecione i totalnie wypaczone. A może jednak odważymy się uwierzyć wreszcie sobie? Kim jesteśmy?
TP
Tomasz Pierzchała
26 listopada 2015, 20:44
Oświecona, zdradź wreszcie z jakiej szkoły jesteś. Kto potwierdzi twoje oświecenie, przebudzenie ,satori etc.etc.? Wstydzisz się swojego mistrza?Któż to taki? Tylko nie mów,że to ty sama. Z siebie to masz jedynie alergiczną nienawiść do wszystkiego co katolickie. 
26 listopada 2015, 20:58
Karmel, odnieś się do tego, co napisałam. Polemizuj skoro coś napisałam niezgodnego z Twoimi przekonaniami. Zaistnieje wówczas szansa, że odkryję coś, co do czego się mylę. Póki co pokazujesz mi jedynie, że się nie mylę, że żywisz się tym, czego Cię w kościele nauczono i przenosisz to na innych.  Nie zgadzać się jest łatwo, hejtować posty łatwo, ale POMYŚLEĆ nad tym, w co się wierzy i odnieść do życia - czemu to się przysłużyło - ho, ho nie lada wyzwanie. Nikt się w każdym razie nie podjął póki co. Cóż, podobno tylko 20% ludzi potrafi myśleć kreatywnie. Chętnie poznam. ;)  
K
Karmel
27 listopada 2015, 01:17
Napisałaś,nie reprezentuję żadnej tradycji,nikt nie potwierdzi  mojego oświecenia bo sama jestem sobie mistrzem duchowym. Faktycznie jednak szukasz tego potwierdzenia i to jest treścią Twoich wszystkich wpisów. Rozpaczliwie pragniesz polemiki ,karmisz się ją bo ta ma za zadanie utwierdzić Cię w przekonaniu,że jesteś w posiadaniu Mądrości. Katolicy nie są od tego by utwierdzać Cię w błędzie. Brak Ci bowiem pokory a to ona jest głównym wyznacznikiem duchowego zaawansowania. Katolicy to ludzie Krzyża.Dźwigamy swoje własne krzyże i łączymy je z Krzyżem naszego Pana -Jezusa Chrystusa.To nas uczy pokory a także tego,że miłość silniejsza jest niż grzech,cierpienie,śmierć.Miłość zbawia. Ty także niesiesz swój własny krzyż jednak nie chcesz się do tego przyznać.Spójrz na Krzyż Chrystusa, na Jego przebite gwoździami ręce i nogi, na Jego umęczoną twarz.Dostrzeżesz tam miłość,miłość do Ciebie.Naplujesz tej miłości w twarz, czy też połączysz z nią swój własny krzyż?Czy stać Cię na to by porzucić balast własnych uprzedzeń i medytować przed Chrystusowym Krzyżem? Tylko tutaj znajdziesz prawdziwą siebie itutaj też znajdziesz Prawdziwego Boga.     
27 listopada 2015, 13:57
"Napisałaś,nie reprezentuję żadnej tradycji,nikt nie potwierdzi  mojego oświecenia bo sama jestem sobie mistrzem duchowym." Nie napisałam tego, Ty to napisałeś. Sama rzeczywiście kroczę ścieżką duchowego rozwoju, ale korzystam z mądrości tych, którzy wytyczali kierunki. "Faktycznie jednak szukasz tego potwierdzenia i to jest treścią Twoich wszystkich wpisów. Rozpaczliwie pragniesz polemiki ,karmisz się ją bo ta ma za zadanie utwierdzić Cię w przekonaniu,że jesteś w posiadaniu Mądrości." Nie szukam potwierdzenia, ani rozpaczliwie nie pragnę polemiki, bym się miała w czymś utwierdzić, a punktuję przekonania ludzi wierzących w osobowego Boga, co jak widzę pali ich do żywego. Cieszę się, bo wielu może się swoim przekonaniom przyjrzeć i pochylić się nad tym czy im dalej służą i czy służą światu, który na nich jest ugruntowany. "Katolicy nie są od tego by utwierdzać Cię w błędzie. Brak Ci bowiem pokory a to ona jest głównym wyznacznikiem duchowego zaawansowania."  Nie wiem od czego są katolicy w stosunku do mnie. Wiem, do czego są powołani ludzie - do doświadczania, i w tym doświaczeniu do wyrażania radości, pokoju, szczęścia, miłości, mądrości z pokorą i wdzięcznością właśnie. Jeśli myślisz, że pokora polega na klęczeniu pod krzyżem, to inaczej ją rozumiemy. Ja nazywam to cierpiętnictwem, wrecz lubością w katowaniu się nim, co potwierdzasz w kolejnych zdaniach: "Katolicy to ludzie Krzyża.Dźwigamy swoje własne krzyże i łączymy je z Krzyżem naszego Pana -Jezusa Chrystusa.To nas uczy pokory a także tego,że miłość silniejsza jest niż grzech,cierpienie,śmierć."   "Miłość zbawia." TAK! I tyle wystarczy. Po co zatem mieszanie jest z bojaźnią wobec Boga? Miłość i strach wzajemnie się wykluczają. "Ty także niesiesz swój własny krzyż (...)" Zeszłam już z krzyża. Zmartwychwstałam. Potrafisz się tym cieszyć ze mną? :-)
TP
Tomasz Pierzchała
28 listopada 2015, 01:52
20 Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? 21 Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. 22 Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, 23 my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, 24 dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. 25 To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. 26 Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. 27 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; 28 i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, 29 tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. 30 Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, 31 aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.(1 Kor 1)
28 listopada 2015, 17:40
Piękny cytat: "Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących." I spodobało się przywódcom religijnym Karmelu zwanym tutaj również Bogiem. Mądrość jest w Tobie, nie w świętych księgach pisanych ręką kogoś innego, a w Tobie. 
TP
Tomasz Pierzchała
28 listopada 2015, 20:32
"Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie” (Łk 9,23)"
28 listopada 2015, 21:13
No właśnie. Pora przestać koczować pod krzyżem i wyruszyć w świadomą podróż przez życie czyniąc je drogą, którą zawsze pragnąłeś kroczyć.  
TP
Tomasz Pierzchała
29 listopada 2015, 01:49
„Strzeżcie się fałszywych proroków” (Mt 7,15)
TP
Tomasz Pierzchała
29 listopada 2015, 01:56
Uciekasz Miłość przed Krzyżem podobnie jak Twój nauczyciel-Diabeł.
TP
Tomasz Pierzchała
29 listopada 2015, 01:56
Uciekasz Miłość przed Krzyżem podobnie jak Twój nauczyciel-Diabeł.
TP
Tomasz Pierzchała
29 listopada 2015, 01:56
Uciekasz Miłość przed Krzyżem podobnie jak Twój nauczyciel-Diabeł.
29 listopada 2015, 08:21
Wiesz, że każdy jest prorokiem w swoim życiu?
M
Milosc
29 listopada 2015, 09:15
Moim nauczycielem jest Bóg zwany Życiem, kochany. Dlaczego Twoim czynisz sobie "wybrańców Boga" tylko nie wyciągasz wniosków, że i Ty skoro żyjesz, to też nim jesteś?  
TP
Tomasz Pierzchała
29 listopada 2015, 15:30
"Wiemy dobrze, że nie ma na świecie ani żadnych bożków, ani żadnego boga prócz Boga jedynego. A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie - jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów - dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. (...) Czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, nie Bogu" (1 Kor 8,4-6; 10,19n).
29 listopada 2015, 16:00
Kiedy wzrośnie Twoje wyobrażenie o Bogu, nie sposób będzie Ci nadal twierdzić, że jest On osobą. W ten sposób czyniąc, wierny takiej koncepcji stwarza boga na obraz i podobieństwo człowieka. Jezus nie mówił o sobie, że jest Bogiem, to prości ludzie "zobaczyli" w Nim boga i bogiem Go nazwali jednocześnie przypisując Bogu (Życiu) ludzkie przymioty, uwarunkowania i ograniczenia. Póki wierzysz, że człowiek był Bogiem, wiem, że nie jesteś zaawansowany w swej wierze.
TP
Tomasz Pierzchała
29 listopada 2015, 18:01
1 Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. 2 Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. 3 Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie. (1 J 4)
TP
Tomasz Pierzchała
29 listopada 2015, 18:09
"Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. (19) Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha."(1 J 2:18)
29 listopada 2015, 18:57
Karmelu, usłysz to proste zdanie "Bóg jest Życiem, jest Bezwarunkową Miłością", postaw zwyczajnie znak równości pomiędzy nimi, a zrozumiesz, że to, co nazywamy Bogiem jest w KAŻDEJ istocie, w tym, co JEST. A w związku z tym jest i w Jezusie i w Tobie i we mnie... Jest wszystkim we wszystkim. Stąd mówimy, że przybiera różne postaci "Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam." (Ewangelia wg św. Tomasza - czyż nie wyjątkowo bliska?) 
TP
Tomasz Pierzchała
30 listopada 2015, 19:55
Chyba Tobie.Ewangelię św.Tomasza w wersji którą cytujesz spreparowali Twoi bracia gnostycy, znani z wymyślania i rozpowszechniania tekstów o Jezusie właśnie w języku koptyjskim.
TP
Tomasz Pierzchała
30 listopada 2015, 20:01
a specjalnie dla Ciebie,też z św.Tomasza: 114 Rzekł im Szymon Piotr: „Niech Mariham odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia”. Rzekł Jezus: „Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios”
30 listopada 2015, 23:30
Yin i Yang ;-)
30 listopada 2015, 23:41
A nie wiem czy oni wymyślali i kto jeszcze wymyślał a kto nie. Rozpowszechniam w j. polskim, bo słowa te zawierają mądrość. 
jazmig jazmig
jazmig jazmig
26 listopada 2015, 14:34
Kto się boi krytyków głupot, wygadywanych przez Franciszka?
AV
Adam Vel Beszad
26 listopada 2015, 13:29
Ten artykuł to bardzo ważny głos w obronie zachowania chrześcijańskiej roztropności - bo często mylimy krytykę otwartości granic (co jest kwestią polityczną - i do takiej krytyki zawsze mamy prawo) z krytyką otwartości serca (co już jest warunkiem podążania za Ewangelią). 
26 listopada 2015, 13:21
"Franciszek (...). Chce przełamać lęk rządzących przed porzuceniem polityki napędzania strachu. Papież dobrze wie, że taka polityka pozwala im trzymać władzę (...)." "Tagi: teorie spiskowe" Pasuje :)
FF
Franciszek2 Franciszek2
26 listopada 2015, 12:31
U tych "sekciarzy" lefebrystów za chwilę, decyzją Biskupa Rzymu będzie można skorzystać z sakramentu pokuty. To tyle odnosnie histerycznego wymachiwania rękami przez wybitnie opanowanych jezuitów. Co do multi kulti które własnie przeżywa ostatnie paroksyzmy - nie ma ono nic wspólnego z chrzescijaństwem a próba połączenia tej utopii z miłosierdziem jest wystarczajacym argumentem żeby tym mocniej strzec siebie i swoje rodziny przed takimi ideologami. Szczególnie ideologami w sutannach...
jazmig jazmig
jazmig jazmig
26 listopada 2015, 14:37
Ideolodzy w sutannach? Kiedy widziałeś księdza w sutannie? To jest rzadkie zjawisko.
.A
. Anakin
26 listopada 2015, 11:42
Św. Franciszek pojechał nie dogadywac się (w jakiej sprawie miał się dogadać? interes ibić) tylko NAWRÓCIC. Przeciwstawianie św. Franciszka wyprawą krzyżówym nie ma sensu, bo Franiszek BRAŁ UDZIAŁ w krucjacie.
D
deon
26 listopada 2015, 11:36
Do niedawna sądziłem, że takie sekciarskie myślenie cechuje właśnie tylko sekciarzy, np. lefebrystów. Ale jak widać po niedawnych publikacjach zafundowanych przez pasjonatów teorii spiskowych, próbuje się "sekciarstwo" przedstawić jako nurt podstawowy. <a href="http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,2229,kto-sie-boi-papieza-franciszka.html">więcej</a>

Skomentuj artykuł

Kto się boi papieża Franciszka?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.