Którego biskupa słuchać?

Którego biskupa słuchać?
Jacek Siepsiak SJ

Jeden kardynał mówi jedno, a drugi twierdzi coś przeciwnego. Kogo słuchać? Papież głosi i daje przykład, a proboszcz wśród znajomych się od tego dystansuje. Co mamy myśleć?

By odpowiedzieć na takie dylematy, mógłbym zachęcać do indywidualnego myślenia, do wsłuchiwania się we własne sumienie, do cieszenia się wolnością dzieci Bożych. Byłoby to zgodne z nauczaniem Kościoła, wielokrotnie potwierdzanym przez współczesnych nam papieży.

Ale wiem, że to jest trudne. To wymaga zaangażowania, wiedzy, czasu, okazji i gotowości do dialogu. A ludzie chcą szybko wiedzieć, jak się zachować w konkretnych sytuacjach. Są też przyzwyczajeni do ślepego posłuszeństwa, do tego, że z hierarchią się nie dyskutuje. Franciszkowa rewolucja w tej dziedzinie w praktyce jest niezwykle wymagająca.

Dlatego odpowiadając na takie szczere ludzkie pytania, warto chyba przypomnieć wiekową strukturę sprawowania władzy w Kościele katolickim. Mianowicie na czele jest papież, a dalej ordynariusze diecezji, czyli biskupi stojący na czele diecezji (w odróżnieniu od ich pomocników, sufraganów). Inne ciała, kojarzone zwyczajowo z władzą, pełnią tylko funkcje pomocnicze. Chodzi o różne kongregacje, sekretariaty, rady, komisje, też np. komisje poszczególnych episkopatów krajowych.

DEON.PL POLECA

Mówiąc prosto: mamy słuchać papieża i naszego ordynariusza, czyli biskupa naszej diecezji.

Oczywiście, tak jak to bywa i w innych dziedzinach życia, takie pomocnicze organizmy z czasem próbują sobie uzurpować władzę. Za PRL-u partia (PZPR) miała większą władzę niż organy konstytucyjne. Chyba dopiero reforma samorządowa za wolnej Polski uświadomiła nam w praktyce, na czym polega władza i podmiotowość obywateli. W Kościele też tak bywało, że biskupi czuli się petentami kongregacji rzymskich i ich prefektów. Kuria bywała dużo ważniejsza od ordynariusza. U nas, w Polsce, w czasach żelaznej kurtyny prymas dostał od papieża niezwykłe plenipotencje w związku z utrudnioną komunikacją między biskupami a papieżem i od tamtego czasu utarła się jego niezwykła rola, a właściwie rola przewodniczącego KEP.

Tak bywało. Biskupi często skarżyli się na takie odejście od "konstytucyjnego" sposobu sprawowania władzy. Stąd obecnie jest to reformowane i wiele decyzji pozostawia się ordynariuszom, a gremia pomocnicze mają im tylko pomagać, by np. nie dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji, gdy po jednej stronie Wisły grillowanie w piątek podczas długiego majowego weekendu jest grzechem, a po drugiej nie.

Oczywiście chodzi też o dużo poważniejsze sprawy. Dlatego biskupi na danym terenie dbają o wypracowanie wspólnego stanowiska. Ale każdy ma prawo do swojego, odrębnego.

Ten powrót do upodmiotowienia biskupów diecezjalnych zaowocował niedawno bardzo szczególną sytuacją. Mianowicie kard. Gerhard Müller, prefekt kongregacji, chciał promować swoją nową książkę na uniwersytecie katolickim w Madrycie. Miejscowy biskup, abp Carlos Osoro Sierra (ordynariusz diecezji madryckiej), uznał, że w tej książce są elementy antypapieskie, i nie zgodził się na jej promocję w podległym mu uniwersytecie. Spotkanie z kardynałem zostało przeniesione do Legionistów Chrystusa.

W tym wypadku zdanie ordynariusza diecezji było ważniejsze niż kardynała prefekta rzymskiej kongregacji.

Jeżeli dochodzi do konfliktu, słuchajmy najpierw papieża, a potem biskupa naszej diecezji.

Zdaję sobie sprawę, że odpowiedź, której udzieliłem, może być nieraz niewystarczająca. Ale i tak dobrze o niej pamiętać, bo bywają redakcje i rozgłośnie, które zmieniają tę hierarchię, dla których zdanie nawet już emerytowanego kardynała jest ważniejsze niż zdanie papieża. Rozumiem, że jest im tak wygodniej. Epatują w swoich tytułach hasłami, że taki a taki purpurat w wywiadzie udzielonym mało znanej gazecie coś tam rozstrzygnął. Widocznie to im pasuje do polityki redakcyjnej. To rodzi zamieszanie.

Warto sięgnąć wtedy do źródeł, do pełnych wypowiedzi papieża. Wiem, że to trudne, że wymagające. Ale chyba na szczęście żyjemy w takich czasach, gdy twierdzenia hierarchów powinny nas pobudzać do myślenia, a nie zniechęcać do niego.

Nie dajmy się więc zwieść tytułom twierdzącym, że jakiś kardynał zamknął dyskusję w Kościele. Coś takiego może zrobić najwyżej papież. Ale nie robi. I wie, co robi...

Jacek Siepsiak SJ - redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Którego biskupa słuchać?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.