Moc Słowa – dać życie, czy je odebrać

Moc Słowa – dać życie, czy je odebrać
(fot. Austin Distel / Unsplash)
2 tygodnie temu

Słowo, które nas stworzyło i powołało do istnienia ma przeogromną moc. Jest w nim duch ożywczy, który nas buduje i uczłowiecza. Ale przez słowo można też umniejszyć, doprowadzić do skarlenia, a nawet cywilnie lub faktycznie zabić.

„Na początku było Słowo i… wszystko przez nie się stało”. Tak rozpoczyna swoją ewangelię św. Jan. Jest bowiem w słowie moc stwórcza, ożywiająca. Jak w dziele stworzenia, ono powołuje do istnienia świat „z niczego”, buduje i rozwija, daje życie.

Ale przez słowo można też umniejszyć, doprowadzić do skarlenia, a nawet cywilnie lub faktycznie zabić. I nie łudźmy się, problem dotyczy nie tylko nastolatków, którzy nie potrafią sobie poradzić z falą hejtu w sieci i mediach społecznościowych, ale i osób dorosłych, świeckich i duchownych. Powtórzona plotka, fałszywe oskarżenie czy zwyczajna obmowa sprawiają, że dochodzi do głosu ciemna strona mocy słów, a w konsekwencji ludzie popadają w apatię, depresję czy różnego rodzaju uzależnienia.

Moc słowa oddziałuje na nas od najwcześniejszych chwil. Bez słowa wypowiadanego z czułością i troską nikt nie rozwinie w sobie tak ludzkich cech, jak empatia, poczucie bliskości, intymność. Oczywiście, samo słowo nie wystarczy, ale jest warunkiem koniecznym, by mogła się pojawić i rozwinąć więź rodzinna, miłość, która będzie nas prowadzić do przyjaźni i miłości w życiu dorosłym, a także w przestrzeni publicznej.

Warto z wdzięcznością pamiętać o tych wszystkich, którzy dali nam doświadczyć mocy słowa, które daje życie. Przy codziennej refleksji nad sobą w chwili skupienia, warto odwołać się do tych zasobów dobrego myślenia, duchowej energii, jakie zostawili nam rodzice, dziadkowie, osoby nam życzliwe, które wywarły wielki wpływ na nasz rozwój. Choćby teraz, czytając te słowa, można westchnąć z ciepłą pamięcią o tych, którzy pokazali mi i nauczyli, jak korzystać w życiu z „mocy słowa”.

Warto z wdzięcznością pamiętać o tych wszystkich, którzy dali nam doświadczyć mocy słowa, które daje życie.

Dobra moc słowa musi być praktykowana, dlatego podstawowym wyzwaniem wciąż pozostaje najpierw nie szkodzić, nie myśleć źle i nie obrażać, a raczej jak najczęściej stosować „magiczne” słowa „przepraszam, proszę, dziękuję”. One stanowią fundament, bo kiedy w ferworze zapędzimy się w emocjach, dzięki nim możemy wrócić i zacząć niejako od nowa.

Praktykowanie „mocy słowa” zaczyna się od wolności i dobrego myślenia. Człowiek w ciągłej presji, czujący się jak „pod ostrzałem”, nie będzie w stanie zbudować w sobie takiej przestrzeni, która by pozwoliła na swobodne wyrażenie tego, co w nim najlepsze. W walce z innymi nie uruchomi też „dobrego myślenia”, ale wykorzysta cały arsenał środków (także słów), żeby „się uratować”. Prawdziwym przekleństwem dla nas dzisiaj jest to, że przestaliśmy ze sobą rozmawiać, a wysyłamy do siebie komunikaty czy, co gorsze, pouczamy się nawzajem i oskarżamy.

Nie pomaga nam wcale szybkość obiegu informacji. Wysyłamy komunikaty i często nawet nie sprawdzamy, co pozmieniała w tekście „sztuczna inteligencja”, która ma nam pomagać i przyśpieszać porozumiewanie się. Zamieszczamy teksty impulsywnie i pod wpływem emocji, nie przewidując lub nie licząc się z konsekwencjami, jakie wywołają. Do tego dochodzi jeszcze presja „politycznej poprawności” i marketingu społecznego różnego rodzaju influencerów, którzy sprawnie i bez skrupułów wykorzystują nowe narzędzia inżynierii „duchowej”, które im wpadły do rąk.

Aż by się chciało krzyknąć: Stop! Dosyć! To ślepy zaułek. To ciemna strona mocy słowa, która dzieli, rujnuje, nie prowadzi do poczucia wspólnoty. Wręcz przeciwnie, jej przejawem jest ogrom agresji i negatywnych emocji w internetowych postach i komentarzach. Bardzo często też to, co powinno być dziennikarstwem informacyjnym i służbą dla wspólnoty, tabloidyzuje się i przeradza w dziennikarstwo śledcze.

Dlatego trzeba nam wrócić do początku, odbudować poczucie własnej wartości, uwolnić się od presji czasu i przestać mówić źle o innych, by potem ze spokojem zacząć myśleć – a z czasem mówić – o nich dobrze. To jest możliwe. Słowo, które nas stworzyło i powołało do istnienia ma przeogromną moc ku dobremu. Trzeba się mu poddać, pozwolić mu działać.

Ktoś powie, że to naiwne, że to marzycielstwo? Pewnie tak. Ktoś powie z drwiną: „posłuchamy Cię innym razem!” – jak do św. Pawła na ateńskim Areopagu? Pewnie niejeden, ale ja wciąż wierzę w Moc Słowa. Jest w nim bowiem duch ożywczy, który nas buduje i uczłowiecza. To Słowo stworzy nas na nowo.

duszpasterz akademicki w Opolu; duszpasterz polonijny, twórca Jezuickiego Ośrodka Milenijnego w Chicago; współpracownik L’Osservatore Romano, Studia Inigo, Posłańca Serca Jezusa, obecnie zaangażowany w Radio Deon, jezuici.pl, Modlitwie w drodze oraz DEON.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
bp Grzegorz Ryś
27,93 zł
39,90 zł

Słowo, które ma moc zmienić Twoje życie.

Ta książka może towarzyszyć Ci każdego dnia. Sięgnij po nią, gdy zauważysz, że tempo spraw i obowiązków zasłania Ci to, co naprawdę ważne.

Biskup Grzegorz Ryś, jak mało...

Skomentuj artykuł

Moc Słowa – dać życie, czy je odebrać
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.