Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę.

Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę.
(fot. PAP/Wojciech Pacewicz)
7 lat temu

Efektowność kampanii reklamowych zależy między innymi od wpadających w ucho, sugestywnych, pełnych aluzji haseł. Raz są one mniej raz bardziej udane. Czasami można puścić wodze językowej wyobraźni i przetestować hasła na ich odporność na ironię. Do takiego eksperymentu nadaje się choćby jedno z dwóch billboardowych haseł promowanych przez Fundację "Wolność od religii". Wystarczą dwa myślniki: - Nie zabijam. Nie kradnę, oraz - Nie wierzę.

Chciałbym jednak życzliwiej zinterpretować przewodnie hasło kampanii. Nie posądzam o takie intencje autorów hasła, ale wydaje mi się, że umieszczenie "Nie wierzę" w ciągu wyliczającym dwa ciężkie grzechy może sugerować pewien wątek obecny u R. Dawkinsa i tzw. nowych (a w rzeczywistości starych) ateistów. Chodzi o wątek dawnej dyskusji wokół tezy sformułowanej w czasach rodzącego się pozytywizmu i scjentyzmu w artykule Williama K. Clifforda," The Ethics of Belief" (opublikowany w Contemporary Review, 1877). Teza, którą za Cliffordem przywołują i odpowiednio interpretują nowi ateiści brzmi: It is wrong in all cases to believe on insufficient evidence. Tak więc w tym ujęciu, wiara nie poparta wystarczającymi świadectwami empirycznymi jest wprost nazwana moralnym złem. Jako taka winna być umieszczona i napiętnowana w kodeksach moralnych oświeconego, racjonalistycznego społeczeństwa. Teza artykułu okazała się bardzo kontrowersyjna i … pozbawione wystarczającego świadectwa. Co więcej, wszystkie użyte terminy: "świadectwo", "empiryczne" a przede wszystkim "wystarczające" są notorycznie wieloznaczne.

O co więc chodzi ateistom?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę.
Komentarze (82)
MR
Maciej Roszkowski
10 stycznia 2013, 20:22
        Pamietam fragment wykładu ks. prof. Charytańskiego na Bobolanum wiele lat temu gdy była mowa o zbawieniu poza Kościołem. Był zdania, że jest mozliwe. Ktoś chcąc go "przygwoździć" spytał o ateistę. I tu ks. Profesor zaskoczył nas twierdząc, że nie jest to wykluczone. -"Jeśli jest czlowiekiem prawym i żyje według Przykazań?"          Więc może nie przesądzajmy ostatecznie i nie stawiajmy tamy miłosierdziu Bożemu. Co najwyżej (to już mój komentarz) Przedwieczny spyta "No jak tam synu z dowodami na moje niestnienie"? 
M
Magdalena
10 stycznia 2013, 09:34
Różnica między chrześcijaninem, a ateistą nie polega na tym że chrześcijanin nie kradnie, a ateista kradnie, chrześcijanin nie zabija, a ateista zabija. Różnica polega na tym, że żyjący w Chrystusie mają obietnicę doświadczenia Boga już na ziemi, a ateiści nie.
W
wek
9 stycznia 2013, 22:54
Z tym brakiem dowodów nie jest tak prosto. Jakie masz dowody na moje istnienie ;) A jakie na istnienie Ramzesa II Wielkiego? A jaki masz dowód na to, że w ogóle istniejesz ;) ?  O istnieniu Boga mówi wielu ludzi, mówi wiele zjawisk i mówi wiele rzeczy. Doświadczenie Boga to doświadczenie bardzo osobiste i każdy przeżywa je inaczej. Wystarczy chcieć poszukać. Ateiści zwykle nie chcą, znacznie prościej wydaje im się żyć według własnego pępka... ale to ma krótkie nóżki, jak każde kłamstwo.
MR
Maciej Roszkowski
9 stycznia 2013, 22:32
Brak dowodów na istnienie Boga ( i nie spierajmy się w tej chwili co przez to rozumiemy) nie jest dowodem na Jego nieistnienie. Życie tak jakby nie istniał to spore ryzyko jego zmarnowania. I nie chcę straszyć ogniem piekielnym, tylko perspektywą zycia według wskazań własnego pępka.
G
Gog
9 stycznia 2013, 20:37
...nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę. nie wiem po co żyję.
V
vip
9 stycznia 2013, 19:46
Koło takich bilbordów nie powinno przejść się obojętnie. Ktoś najwyraźniej woła o pomoć bo skoro jak sam twierdzi, że Ne zabija i Nie kradnie i na koniec deklaruje się, że w to Nie wierzy to zdecydowanie wymaga wsparcia żeby zrozumiał, że jeżęli nawet on   sam sobie nie wierzy to na pewno Pan Bóg w niego wierzy.
W
Wojciech
9 stycznia 2013, 12:02
Ta reklama to strzał we własną stopę. Odbieram ją jednoznacznie, że oni: Nie zbijają , Nie kradną i Nie wirzą , że Nie zabijają i Nie kradną. To najwyższy czas żeby w to UWIERZYLI czego jako WIERZĄCY życzę im z całego serca.
R
redeh
8 stycznia 2013, 23:44
@tak Masz dużo racji, a w rzeczywistości jest jeszcze gorzej. Otóż to nie katolicy wierzą, że Bóg określa ich wybory. Jest dokładnie odwrotnie. Ateiści, wbrew rozsądkowi wierzą, że nie ma żadnych wyborów. Przecież jeśli wykluczą istnienie czegokolwiek poza światem materialnym, który jest zbudowany z przypadkowo poruszających się cząstek elementarnych, to jaki mamy wybór? Przecież nasze myśli są określone, wymuszone przez te przypadkowe ruchy cząstek, bo są albo z nich zbudowane albo są ich pochodną. Tak więc to ateiści nie wierzą w wolny ludzki rozum, a nie katolicy.
T
tak
8 stycznia 2013, 23:19
Heder "Zrozumienie, że nie ma nademną żadnej innej BOSKIEJ siły"  "innej" znaczy innej niż ja sama i Ty sam.”  Nadałaś sobie status boga. Nieźle. Już daleko zaszłaś. Na szczęście nie masz władzy bo wszyscy, którzy mieli władzę i uwierzyli, że są/byli  bogami byli nieszczęściem dla ludzkości: Neron, Stalin, Hitler ,  Kaligula,  Kim Ir Sen, Mao, Pol Pot iluż to jeszcze było większych lub mniejszych zwyrodniałych tyranów, którzy nienawidzili Boga, bo nad nim nie mogli mieć władzy i nie chcieli mieć konkurenta.  Skąd wiesz jak żyć bez Boga? Skąd czerpiesz tę wielką mądrość życiową? Sama jesteś emanacją najwyższej życiowej mąderości? A może ta mądrość to życie po omacku?
R
rumcajs2
8 stycznia 2013, 22:15
To proste. "innej" znaczy innej niż ja sama i Ty sam. My kierujemy swoim własnym życiem i na to się trzeba nastawić, a nie gdy coś pójdzie nie tak, gdy coś zawalimy to wtedy jest "tak chciał Bóg!!" to jest dla mnie dopiero gadanie.. Bo takie gadanie jest bez sensu. Katolicy w to nie wierzą - przynajmniej nie ci, którzy wiedzą na czym polega wiara w Boga. Zwróciłaś uwagę na nieistniejący problem w wierze - czy masz jeszcze jakieś inne, bardziej rzeczywiste?
H
Heder
8 stycznia 2013, 19:37
To proste. "innej" znaczy innej niż ja sama i Ty sam. My kierujemy swoim własnym życiem i na to się trzeba nastawić, a nie gdy coś pójdzie nie tak, gdy coś zawalimy to wtedy jest "tak chciał Bóg!!" to jest dla mnie dopiero gadanie..
R
rumcajs2
8 stycznia 2013, 19:02
"Zrozumienie, że nie ma nademną żadnej innej BOSKIEJ siły" Jakiej "innej", innej niż jaka? Jak to zrozumieć? Dlaczego miałaby być "nademną"? To brzmi trochę jak gadanie świadków Jehowy...
R
redeh
8 stycznia 2013, 18:58
"Zrozumienie" zakłada rozumienie tego, czym jest/nie jest ta "boska siła". Gratuluję. Właśnie dowiodła Pani kolejny raz, że ateiści nie rozumieją o czym piszą. Nienarzucając dziecku niczego, nie rozwiązuje się problemu, tylko tworzy kolejne.To taki kolejny problemik. Ale ateiści przecież nie muszą niczego rozwiązywać - w końcu nie ma niczego, jak mawiał pewien kandydat na prezydenta miasta B. ;)
H
Heder
8 stycznia 2013, 18:25
ten artykuł jest tak prymitywny i głupi, że aż nie czytam go całego bo nie mam na takie bzdury czasu.. Ale na ktorykolwiek akapit rzuciłam okiem- tam zobaczyłam jakieś wymysły. W ateizm trzeba uwierzyć? No własnie nie trzeba- ateizm to zrozumienie tego, że nie ma nademną żadnej innej BOSKIEJ siły. Tyle! I nie, wychowując swoje dziecko nie będę mu zabraniała ani narzucała niczego, żadnej wiary ani nie-wiary. Samo do tego dojrzeje. Przestańcie wkońcu nas atakować, tak zwani gorąco wierzący...
N
nnn
8 stycznia 2013, 18:13
Ja, chrześcijanin, mówię: wiem. By wiedzieć, wystarczy porządnie podejść do tematu i dobrze szukać Boga, a znajdzie się go i w nauce.
R
rumcajs
8 stycznia 2013, 18:05
a ja nie palę i co z tego... Ateizm to wiara, bo spełnia definicję wiary: "pogląd, który nie znajduje ostatecznego potwierdzenia"; uznanie twierdzenia za prawdziwe, bez jednoznacznego i obiektywnego dowodu. Co więcej, ateizm jest przyjęciem na wiarę nieistnienia Boga wbrew świadectwom wielu ludzi. Podważa ich zeznania, chociaż nie ma do tego żadnych podstaw. Ateizm podważa również autonomiczność ludzkiego rozumu. Ateizm jest strasznie nieracjonalny, już nawet w voodoo czy w wierze w krasnoludki jest więcej sensu ;P
T
tak
8 stycznia 2013, 16:38
Jeżeli nie jesteś w stanie udowodnić, że coś istnieje, dzieje się, jest przyczyną itd , a mimo wszystko twierdzisz, że tak jest,  to znaczy, że wierzysz, że tak jest. Ateiści wierzą, że Boga nie ma, bo nie podali żadnego dowodu na to , ergo są wierzący - wierzą, że Boga nie ma. W ZSRR przez kilkadziesiąt lat istniała instytucja zawierajaca licznych, świetnie płatnych uczonych, których jedynym celem było udowodnienie, że Boga nie ma. Trudno sobie wyobrazić zaszczyty jakimi byliby obsypani ptrzez władze komunistyczne gdyby im sie to udało. Bardzo chcieli, mieli wszystko do pomocy  a nie udowodnili, nie dało się. My katolicy mówimy wierzę, a nie wiem.
A
a
8 stycznia 2013, 16:33
czasami lysina bywa fryzura;) a= nie, teizm= wiara w istnienie Boga- mozna sie czepiac, albo i nie... choc przyznam szczerze iz sadzilam, ze ten billboard ze zdjecia odebralam jako taka prowokacje w sumie pozytywna, bo czesto my wierzacy mamy takie dobre samopoczucie, ze jak nie kradne i nie zabijam to juz wszystko ok.;) dobre graficznie, moze warto zatrudniac grafikow przy takich akcjach...
M
mateusz
8 stycznia 2013, 16:18
Mówienie, że ateizm to wiara, to jak mówienie, że bycie łysym to fryzura.
NK
Nocny Koszmar
8 stycznia 2013, 15:40
Jako ateista wytknę tylko mały błąd nie rzeby się czepiać tylko by sprostować. Otóż ateizm to nie religia, to nie jest wiara w niewiarę już samo to stwierdzenie jest zaprzeczeniem, a odnosnię bilboardów czemu przyjmujecie ,że te hasła mają zły charakter z góry przecież to takie z lekka podłe .Mimo wszystko wierzę! ,że możemy dojść do porozumienia w drodze dyskusjii.
9 października 2012, 08:55
Przyznam, że na jednym z for miałem do czynienia z człowiekiem od Dawkinsa, który gdzie się dało podawał linki do wypowiedzi swojego guru. Był nie tylko a-teistą, ale strasznym fanatykiem. Wmówiono mu podział na ludzi dobrych ateistów i tych złych religijnych. Do tych złych wrzucał wszystko co złe na tym świecie, nawet nazistów bo mieli odpowiedni napis na pasach. Człowiek chory z nienawiści, agresywny, nie przyjmujący argumentów, przychodzący na forum by walczyć.
E
ewelina
9 października 2012, 08:21
Dziękuję za uzupełnienie. Módlmy się z ufnością do Boga (za siebie i Innych ).
9 października 2012, 07:20
Doświadczałam Boga, i cóż, mogę do tej dyskusji dodać tylko to, że mój syn (student politechniki), również wątpiący i poszukujący,nadal chodzi do Kościoła, wyczuwając "przez skórę" wiarę .Wiara jest DAREM od Boga. Wiara jest darem danym każdemu czlowiekowi bez wyjątku.  Pozostaje pytanie jak czlowiek ten dar przyjmie ?
E
ewelina
9 października 2012, 07:13
Doświadczałam Boga, i cóż, mogę do tej dyskusji dodać tylko to, że mój syn (student politechniki), również wątpiący i poszukujący,nadal chodzi do Kościoła, wyczuwając  "przez skórę" wiarę .Wiara jest DAREM od Boga.
K
klawa
8 października 2012, 23:17
 @Izabela Strojek Napisałaś "Może już czas byś dostrzegła, że wybór, który dokonujemy odnośnie naszej wiary, bądź niewiary rzutuje na całe nasze życie i na dalsze wybory." Po 1: Początek tego zdania jest protekcjonalny i pouczający, więc nie wiem, gdzie tu widzisz chęć zrozumienia i dialogu.  Po 2: Nie, wcale nie. Wybór niewiary nie rzutuje na wszystkie wybory w życiu, a przynajmniej nie musi. Odrzucenie wiary nie rzutuje w żaden bezpośredni sposób na kwestie eutanazji, aborcji, rasizmu czy jedzenia mięsa. To jakiś durny mit, że wszyscy ateiści są za aborcją i eutanazją (skoro katolicy są przeciw).  "Nie wiem, dlaczego uważasz, że osoby wierzące dyskutując z niewierzącymi robią to zawsze z pozycji wyższości." Może już czas, byś zrozumiała, dlaczego.  "Tylko mam prośbę, że skoro nie chcesz napisać tego tutaj to odpowiedz sobie samej, co jest sensem Twojego życia." Och, a skąd pewność, że tego nie zrobiłam? Że sobie na to pytanie odpowiadam każdego dnia?  Ja mam inną prośbę - zastanów się, co jest POZA wiarą sensem Twojego życia. O ile w ogóle cokolwiek. 
RW
reklama wieczności
4 października 2012, 19:35
Abyś źle nie umarł, żyj dobrze: jak żołnierz na warcie, bądź zawsze gotów!
N
Neon
4 października 2012, 18:58
 Dla wszystkich ateistów i wierzących Dobra Nowina: http://mateusz.pl/ksiazki/abc/09.htm
K
klawa
4 października 2012, 14:56
a czy ja napisałam, że takowa istnieje?  Założyłaś, że wszyscy ateiści mają (lub powinni mieć) te same poglądy w kwestiach pozareligijnych, co jest oczywistym błędem.  Oczywiście, nie musisz się dzielić, jakoś tylko tak głupio założyłam, że dyskusja pod artykułem służy wymianie zdań i chęci zrozumienia drugiej strony. Nie zauważyłam w twoim poście chęci zrozumienia drugiej strony. Zaczęłaś dosyć napastliwie, a poza tym to forum nie nadaje się na żadne dłuższe wypowiedzi. No i wreszcie, na twoje pytanie już wielokrotnie ateiści odpowiadali w Internecie, wystarczy wejść na jakieś forum. "Przy takim podejściu to w ogóle się dziwię, że cokolwiek czytasz" Ja się dziwię, że jakieś tam swoje założenia uznajesz za ogólnie obowiązujące. Dla ciebie bez Boga życie nie ma sensu, OK, ale dla innych ma. Jesteś w stanie to przyjąć do wiadomości? 
N
Neon
4 października 2012, 11:53
@ Izabela Strojek Słuchałem kiedyś "świadectw" nawrócenia - to, że ludzie z problemami psychicznymi nie potrafią sobie poradzić z własnym życiem bez odwoływania się do metafizyki, to nie jest dowód na istnienie Boga. Świadectwa nawróconych, egzorcyzmowanych itp., to raczej dowód na to, że religia przyciąga do siebie wielu ludzi, którzy są może "mocni w duchu", ale słabi na umyśle. 26 Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. 27 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; 28 i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, 29 tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. 30 Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, 31 aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi."
N
Neon
4 października 2012, 11:51
@ Izabela Strojek Słuchałem kiedyś "świadectw" nawrócenia - to, że ludzie z problemami psychicznymi nie potrafią sobie poradzić z własnym życiem bez odwoływania się do metafizyki, to nie jest dowód na istnienie Boga. Świadectwa nawróconych, egzorcyzmowanych itp., to raczej dowód na to, że religia przyciąga do siebie wielu ludzi, którzy są może "mocni w duchu", ale słabi na umyśle. Odpowiadając na posta: "Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. 18 Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. 19 Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. 20 Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? 21 Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. 22 Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, 23 my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, 24 dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. 25 To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.
J
jesienna
4 października 2012, 10:26
Ile trzeba złej woli, żeby za pomocą pseudorozważań logiczno-semantycznych podać taką interpretację bilbordów jaką podaje autor!! Żaden z wniosów autora artykułu nie jest uprawniony. To prosta informacja na temat postawy życiowej i tyle.
K
kowalski
4 października 2012, 02:27
bardzo dobra akcja, chodzi o to aby pokazac ze na szczescie nie wszyscy polacy wierza w koscielne bajki
I
i
4 października 2012, 02:18
i?
T
teresa
3 października 2012, 17:58
Gdy Jezus był źle przyjmowany w czasie misji- usuwał się,wychodził z miasta...ale nie przestawał głosić Królestwa Bożego. Skończmy z tym zimnym protokołem.To dobrze,że ateiści zauważają co jest dobre,jeśli chcą się tym chwalić OK. Wielu katolików nie dasje rady przyznać się publicznie do swej wiary-możemy brać przykład z otwartego pokazania przekonań. Obrazki ze ścian już dawno w szafach.Takie to miasta i miastowa robota.
3 października 2012, 16:20
do Izabela Strojek Mylisz się, nie stanowi problemu wysluchanie świadectw nawrócenia, bo pełno jest takich opowieści nagranych i zamieszczonych w Internecie. Zdecydowana większoś z nich to opowieści ludzi, którzy zanim uwierzyli w Boga zajmowali się innymi głupotami typu: karty tarota, wróżbiarstwo, układanie horoskopów, ewentualnie jak niektórzy co bardziej "prominentni" nawróceni - byli alkoholikami i ćpunami. I to mają być autorytety? Ludzie którzy nie potrafia poradzić sobie z własną osobowością mają pouczać innych w kwestiach absolutnych? To chyba jakieś żarty. @Xenomorph - na 100% umiesz sobie poradzić samemu z własną osobowością ? W pracy nad soba nie korzystarz nigdy z pomocy np ksiazek psychologów czy filozofów ? I dlaczego uważasz że ćpun czy alkoholik nie jest równy Tobie. Każdy, nawet najbardziej zagubiony i sponiewierany jest dokładnie takim samym człowiekim, jak Ty.
P
Piotr
3 października 2012, 16:19
Witam! Hasło, o którym tutaj toczy się taka zażarta dyskusja nie kojarzy mi się źle. Spójrzmy na nie z następującego punktu widzenia. Człowiek, który uważa się za osobę wierzącą używa dla potwierdzenia tego następujących argumentów: nie zabijam, kie kradnę... a więc wierzę! A gdy nagle zamiast wierzę napotyka: nie wierzę, zaczyna zastanawiać się, czy rzeczywiście to, iż postępuje on zgodnie z dekalogiem  świadczy o tym, że jest osobą wierzącą. Zaczyna to poddawać w wątpliwość... A takie wątpliości mogą go doprowadzić do wniosku, że choć postępuje dobrze, wierzy jednak za słabo... Jeśli podejmie nad tym refleksję, może go to doprowadzić do rozpoczęcia pracy nad sobą, by znów zacząć wierzyć mocniej, wierzyć autentyczniej a nietylko określać siebie jako osobę wierzącą. Taki bilbord może osobę słabo wierzącą skłonić do rozpoczęcia poszukiwania Boga na nowo. I kampania odniesie skutek prawdopodobnie przeciwny do zamierzonego...
R
Rain
3 października 2012, 15:47
Rain, pomyliłeś się z oceną mojego wieku. Ja Ci polecam jakąś książkę z zakresu nauk ścisłych, jeżeli chcesz mieć jakiś pogląd na rzeczywistość a nie jej złudzenie. Bo poza mędrkowaniem i pouczaniem innych to nic konkretnego i merytorycznego nie napisałeś. Kto nie ujmuje tak współcześnie religii jak napisałem? Teologowie? Religioznawcy? Interesuje mnie wyjaśnienie naturalnych przyczyn pochodzenia religii, a te zostały przedstawione na gruncie nauk ścisłych, więc albo wskaż mi jakieś źródła z zakresu nauk ścislych kwestionujące mój pogląd, albo przestań się bawić w mentora. Dziecko, nauki które wymieniłeś nie zajmują się tym, czym jest religia, bo jak już napisałem, w zasadzie, po II WŚ nikt tego nie robi. To co robią, to nic innego, jak ujmowanie np. religii na gruncie pewnego modelu. Poczytaj sobie pierwszą lepszą książkę z historii filozofii - wiek XIX - nadal tam tkwisz. Nadal pojmujesz naukę jak pierwsi pozytywiści - ogólnie rzecz biorąc, nie masz pojęcia o współczesnej metodologii nauk. Nie wierzę, że masz więcej niż 20 lat, gdyż wtedy tego typu podstawy powinny Ci być znane. Inna sprawa, że twierdzenie, iż - w skrócie - religia jest dla ludzi słabych, to jak twierdzenie, że wszyscy ateiści to ludzie, których gwałcił ojciec i przez to, na samo słowo Bóg-Ojciec drżą. Owszem, są badania świadczące o tym, że stosunek do Boga jest zależny od stosunku do ojca, ale robienie z tego jedynej reguły to zwykła ignorancja i głupota.
NE
nasza epoka
3 października 2012, 15:19
Zrodziła nas epoka . . . Zrodziła nas epoka mniemań zaraźliwych, słów kłamliwych obrosłych w patosu słoninę, i życzeń niespełnionych w najlepszą godzinę… Żywi giną czekając na trybunów mściwych! Przyszła pora wróżbitów, znachorów fałszywych, karłów, królów najemnych, których usta sine plwają na groby przodków, ale swoją winę grzebią wśród zapomnienia – wśród ulic Niniwy… Wiara na szubienicy, wiatr historii wyje, może duchy w cud wierzą, że się w końcu ziści, i epoka ta runie, i wśród ruin zgnije! Naród w śnie pogrążony – nic mu się nie przyśni… Bo jeśli człowiek żyje inaczej niż myśli, to tak zaczyna myśleć, jak naprawdę żyje!… 19.12.2000r Lusia Ogińska
X
Xenomorph
3 października 2012, 14:02
do Izabela Strojek Mylisz się, nie stanowi problemu wysluchanie świadectw nawrócenia, bo pełno jest takich opowieści nagranych i zamieszczonych w Internecie. Zdecydowana większoś z nich to opowieści ludzi, którzy zanim uwierzyli w Boga zajmowali się innymi głupotami typu: karty tarota, wróżbiarstwo, układanie horoskopów, ewentualnie jak niektórzy co bardziej "prominentni" nawróceni - byli alkoholikami i ćpunami. I to mają być autorytety? Ludzie którzy nie potrafia poradzić sobie z własną osobowością mają pouczać innych w kwestiach absolutnych? To chyba jakieś żarty.
X
Xenomorph
3 października 2012, 14:02
do Izabela Strojek Mylisz się, nie stanowi problemu wysluchanie świadectw nawrócenia, bo pełno jest takich opowieści nagranych i zamieszczonych w Internecie. Zdecydowana większoś z nich to opowieści ludzi, którzy zanim uwierzyli w Boga zajmowali się innymi głupotami typu: karty tarota, wróżbiarstwo, układanie horoskopów, ewentualnie jak niektórzy co bardziej "prominentni" nawróceni - byli alkoholikami i ćpunami. I to mają być autorytety? Ludzie którzy nie potrafia poradzić sobie z własną osobowością mają pouczać innych w kwestiach absolutnych? To chyba jakieś żarty.
X
Xenomorph
3 października 2012, 13:56
Do Artur: "...A właściwie czym jest świadomość własnego istnienia? Czy nauka potrafi to wyjaśnić? Bo ja odnoszę wrażenie (nie wiem, może to wynika z braku wiedzy), że do tej pory nauka ani odrobinkę nie zbliżyła się do wyjaśnienia tego zjawiska...." Może Ty odnosisz takie wrażenie, ale badaniem świadomości, tego czym jest jak funkcjonuje, jakie procesy się na nią składają zajmuje się m.in. kognitywistyka i to już od ok. 35 lat. Jest sporoa prac m.in. Daniela Dennetta wyjaśniających fenomem ludzkiej świadomości.
X
Xenomorph
3 października 2012, 13:51
Rain, pomyliłeś się z oceną mojego wieku. Ja Ci polecam jakąś książkę z zakresu nauk ścisłych, jeżeli chcesz mieć jakiś pogląd na rzeczywistość a nie jej złudzenie. Bo poza mędrkowaniem i pouczaniem innych to nic konkretnego i merytorycznego nie napisałeś. Kto nie ujmuje tak współcześnie religii jak napisałem? Teologowie? Religioznawcy? Interesuje mnie wyjaśnienie naturalnych przyczyn pochodzenia religii, a te zostały przedstawione na gruncie nauk ścisłych, więc albo wskaż mi jakieś źródła z zakresu nauk ścislych kwestionujące mój pogląd, albo przestań się bawić w mentora.
W
wojo
3 października 2012, 13:36
Osobiście uważam, że taka kampania ma też dobre strony, w tym dla polskiego kościoła. W ten sposób młodzi ludzie odważniej stawiać będą pytania na katechezie, formułować swoje wątpliwości co do wiary, a ksiądz będzie miał okazję wykazać się swoją wiedzą teologiczną. Osobiście często spotykam się z argumentami niewierzących w stylu: "wspieram fundacje, pomagam niepełnosprawnym, szanuję innych ludzi, ich poglądy, nie czynię innym krzywdy, realizuję wartości uniwersalne, czy zatem mój wybór, że nie wierzę w Boga powoduje, że jestem gorszy od takich "katolików", których utożsamia ojciec Rydzyk"?  W odniesieniu do stwierdzenia ojca, iż rzadko można spotkać osoby niewierzące o wysokich standardach moralnych chiałbym wyrazić swoje spotrzeżenie, jako osoba wierzącą i praktykującą, że wśród katolików jest ogromna doza pogardy dla innych ludzi  (patrz ostatni marsz zwolenników ojca Rydzyka) i mam wątpliwości, czy sam fakt powołania się na bycie katolikiem coś oznacza. Jeżeli słucham częsci polskich biskupów to mam wątpliwości, kto tutak jest bardziej moralny. serdecznie pozdrawiam
S
Survival
3 października 2012, 11:25
Do Rain, Szanowny kolego, ateizm to jedynie antyteza, która nie istniałaby bez tezy. Ateizm  proponuje nicość zamiast Boga. Logicznie rzecz ujmując wierząc w Boga, można tylko zyskać. Bo gdyby Bóg nie istniał to osobę wierzącą i ateistę spotka po śmierci ten sam los, czyli wierzący nic nie traci. Natomiast kiedy Bóg jest, zyskuje jedynie wierzący, a niewierzący narażony jest na potępienie. Korzystniej więc szukać Boga, bo daje On, jako bonus tutaj na ziemi, szczeście i pokój, jakiego świat dać nie może.
K
klawa
3 października 2012, 10:44
1. Może już czas, byś dostrzegła, że nie istnieje żadna jednostka ani instytucja narzucająca ateistom, co mają myśleć w kwestiach światopoglądowych. Nie rzutuj na ateistów tego, że tobie dyktuje się, że masz być przeciwko aborcji czy eutanazji. Ateista może się z tobą zgadzać (i wielu się zgadza), ale nie musi. 2. Niby dlaczego miałabym się dzielić tak intymnymi przemyśleniami obcej babie w komentarzach pod jakimś artykułem, która na dodatek jest obcesowa? 3. Co to ma za znaczenie dla ateistów, co ty sobie kiedyś tam prywatnie założyłaś? 4. Jeśli twoje jest tak puste, że bez wiary nie widzisz absolutnie żadnego sensu, by żyć dalej, to ja ci ogromnie współczuję. 5. Większość wielkich filozofów sama zbudowała swoją moralność i logikę. Czyli wg ciebie oni też nie mieli do zaoferowania niczego? 6. Moralność z własnego wyboru to jedyna możliwa moralność. Ty też stosujesz się do etyki katolickiej TYLKO dlatego, że sobie ją wybrałaś i się z nią zgadzasz, czyli de facto wybór należał w 100% do ciebie. Etyka wymuszona czynnikami zewnętrznymi, nie płynąca z wewnętrznego przekonania, jest tylko uleganiem terrorowi i niczym więcej.
A
Artur
3 października 2012, 08:39
Wydaje mi się (z góry przepraszam za być może nieuprawnione wchodzenie w czyjeś motywacje), że znaczna część ateistów nie odrzuca Boga, tylko jakąś Jego karykaturę. Może z winy nas, wierzących, nie mieli okazji przekonać się, że Bóg jest nieskończenie dobry, nieskończenie mądry, nieskończenie sprawiedliwy, nieskończenie miłosierny, nieskończenie kochający, nieskończenie święty?
3 października 2012, 08:15
Słuchałem kiedyś "świadectw" nawrócenia - to, że ludzie z problemami psychicznymi nie potrafią sobie poradzić z własnym życiem bez odwoływania się do metafizyki, to nie jest dowód na istnienie Boga. Świadectwa nawróconych, egzorcyzmowanych itp., to raczej dowód na to, że religia przyciąga do siebie wielu ludzi, którzy są może "mocni w duchu", ale słabi na umyśle. Tylko pytanie na ile potrzeba dowodów na istnienie Boga, aby uwierzyć w istnienie Boga ? I przy okazji uważaj na swoją wiare w moc swojego umysłu. Bo umysł często jest zawodnym, a duża część "słabych na umyśle" się już o tym przekonała.
A
Artur
3 października 2012, 08:11
A właściwie czym jest świadomość własnego istnienia? Czy nauka potrafi to wyjaśnić? Bo ja odnoszę wrażenie (nie wiem, może to wynika z braku wiedzy), że do tej pory nauka ani odrobinkę nie zbliżyła się do wyjaśnienia tego zjawiska. Bo co to właściwie jest? Czy to, że atomy zostaną ułożone w jakimś określonym porządku może spowodować, że dany byt zacznie mieć świadomość własnego istnienia? Jak dla mnie, brzmi to niedorzecznie. Jeśli więc przyjmiemy, że człowiek jest bytem wyłącznie materialnym, to skąd u niego świadomość istnienia i skąd wolna wola? Wydaje mi się, że nauka potrafi na to odpowiedzieć tylko w jeden sposób: nie wiadomo. A skoro nie wiadomo, czym jest świadomość istnienia, skąd się bierze i jaki jest jej związek z bytem materialnym, którym jest ciało człowieka, to skąd nagle pojawia się twierdzenie, że gdy ciało umrze, to świadomość też przestanie istnieć? Nie chcę tu atakować tych, którzy mają inne poglądy, niż ja. Jeśli w jakikolwiek sposób wynikają ze szczerego poszukiwania prawdy, to do takich ludzi mam ogromny szacunek.
R
Rain
3 października 2012, 02:19
@Xenomorph Czyli jednak nie wiesz, o czym napisałem. Zalecam wgłębianie się w to, co się czyta - źródła. Może warto zacząć od jakiejś książki wprowadzającej do religioznawstwa oraz koniecznie jakąś historię filozofii? BTW - współcześnie nie ujmuje się już tak religii - co najmniej od 70 lat. Ostatnie tego typu ujęcia pojawiały się w filozofii marksistowskiej. Podejrzewam, że nie masz więcej, niż 20 lat. W porządku, błędy młodości. Tu również zalecam zainteresowaniem się metodologią nauk, do których się odwołujesz. Na razie wygląda to tak, iż masz wrażenie, że samo powoływanie się na pewne ich badania zrobi na kimś wrażenie. To co wygłaszasz, z perspekywy tych nauk to metologiczny nonsens.
X
Xenomorph
2 października 2012, 23:56
@ ~Rain Pogląd, który głoszę, jest jak najbardziej aktualny. Współczesne badania nad zjaiskiem religijności, prowadzone na gruncie takich nauk jak socjobiologia, psychologiaewolucyjna i neuroteologia, dowodzą jednoznacznie, że wiara w boga nie jest niczym innym, niż przystosowaniem ewolucyjnym, zmniejszającym stres generowany przez środowisko człowieka, którego wrażliwość na bodźce zewnętrzne, ze względu na posiadanie samoświdomości, jest duzo wyższa niż innych zwierząt. I nie ma w tym metafizyki.
X
Xenomorph
2 października 2012, 23:50
@ Izabela Strojek Słuchałem kiedyś "świadectw" nawrócenia - to, że ludzie z problemami psychicznymi nie potrafią sobie poradzić z własnym życiem bez odwoływania się do metafizyki, to nie jest dowód na istnienie Boga. Świadectwa nawróconych, egzorcyzmowanych itp., to raczej dowód na to, że religia przyciąga do siebie wielu ludzi, którzy są może "mocni w duchu", ale słabi na umyśle.
D
DPMS
2 października 2012, 23:43
Myślę, że kolejnym krokiem będzie kampania społeczna namawiająca do niechrzczenia dzieci. Już dziś coraz więcej osób, nawet nie deklarujących się ateistami, ale wątpiących w Boga rezygnuje z chrztu swojego dziecka, albo posyła je do chrztu, ale bardziej z chęci kontynuacji jakiejś rodzinnej tradycji, niż z przekonania.  
R
Rain
2 października 2012, 21:48
Proszę ateistów o wyjaśnienie skąd biorą zasady moralne. Np: nie kradnij? Niby dlaczego? Nie cudzołóż- dlaczego? Nie zabijaj? Nie kłam? Właściwie jakie ateiści mają zasady moralne czy mógłby mi jakis ateista wymienić i powiedzieć skąd one się wzięły? nie jest to bynajmniej ani podchwytliwe, ani prowokacyjne pytanie. Po prostu chciałbym wiedzieć skąd one się wzięły, jaka jest ich podstawa filozoficzna, jakie jest ich źródło. Pierwsze lepsze przykłady - utylitaryzm, ewolucjonizm... Piszę to jako teista. Zasadnicza sprawa - moralność wg wielu ateistów jest czymś innym, niż moralność u ludzi wierzących. Choć przyznaje, że bywa, iż są czasem podobne lub te same, ale to świadczy o sprzeczności wewnętrzenj światopoglądu danej osoby. 
E
ewelina
2 października 2012, 19:42
Dlaczego modliwa "działa" ? Ci co modlą się za innych doświadczają jej "działania" .
G
Gagatek
2 października 2012, 19:05
Na jakiej podstawie Autor opiera swoje twierdzenie: "Jest faktem, że moralność i religia to nie to samo. Jest jasne, że są ludzie niewierzący o wysokich standardach moralnych. Rzadko, ale są."? Chodzi mi szczególnie o ostatnie zacytowane zdanie. Co to znaczy "rzadko"? Czyli jak często? Ile osób na 100? Rzadko, czyli rzadziej niż wśród wierzących? Równie rzadko? Czy też może rzadko, ale częściej niż wśród wierzących? Istnieją jakieś statystyki na poparcie powyższego twierdzenia o "rzadkości" występowania "ateistów o wysokich standardach moralnych"? Wypływa to z Pańskiego doświadczenia życiowego? A może po prostu WIERZY Pan, że rzadko występują? Moim zdaniem jest ich znacznie więcej niż Pan napisał, tak co najmniej ze sto razy;)) I w ten sposób możemy dyskutować do ... Brak konkretów, Szanowny Autorze
T
tak
2 października 2012, 18:30
Proszę ateistów o wyjaśnienie skąd biorą zasady moralne. Np: nie kradnij? Niby dlaczego? Nie cudzołóż- dlaczego?  Nie zabijaj? Nie kłam? Właściwie jakie ateiści mają zasady moralne czy mógłby mi jakis ateista wymienić i powiedzieć skąd one się wzięły? nie jest to bynajmniej ani podchwytliwe, ani prowokacyjne pytanie. Po prostu chciałbym wiedzieć skąd one się wzięły, jaka jest ich podstawa filozoficzna, jakie jest ich źródło.
MR
Maciej Roszkowski
2 października 2012, 18:22
 Nie zabijam, nie kradnę- to cały program ateizmu? A jakieś pozytywne deklaracje, ale odrębne od religijnych, więc nie o tolerancji, otwartości, miłości etc. bo te są wtórne  w stosunku do 10  Przykazań. Oczywiście ateizm nie oznacza życia bez moralności.  Podział na zło i dobro nie przebiega wzdłuż linii wiara, niewiara  Nie wierzę? To nieprawda, wierzysz, tyle, że wierzysz iż Boga nie ma. A dowody na to są tyle samo warte co dowody na Jego istnienie. 
R
Rain
2 października 2012, 16:56
Bóg jest koncepcją, ewolucyjnie wykształconym przystosowaniem, dzieki któremu ludzka psychika radzi sobie lepiej ze stresem wynikającym z zagrożeń generowanych przez środowisko oraz ze świadomością istnienia śmierci. Większość osób nie jest w stanie oswoić się z myślą, że śmierć jest absolutnym końcem życia, świadomości, jaźni, nieodwołalnym kresem istnienia żywej istoty. W związku z tym ludzie stworzyli w swoim umyśle koncepcję nieśmiertelnej duszy i Boga jako istoty, która po spełnieniu określonych warunków gwarantuje przetrwanie duszy po śmierci i wieczne jej istnienie. I tym jest Bóg - zmyśloną koncepcją, łagodzącą strach przed śmiercią, nadzieją na wieczne życie. To, że wierząc w Boga ma się poczucie istnienia wyższego, obiektywnego sensu życia i jego uporządkowania przez "kogoś", nie jest kompletnie żadnym dowodem na istnienie Boga. Jest to jedynie dowód dużych zdolności adpatacyjnych człowieka, dowód złożoności jego mózgu, zdolnego kreować w świadomości abstrakcyjne byty i wierzyć w nie tak jakby były prawdziwe. Pogląd który głosisz jest nieaktualny jakieś 150 lat. Za dużo metafizyki :) Jak już próbujesz zabłysnąć, to weź się za jakieś współczesne lektury, a nie za myśl, którą w czasach pra-pradziadków uznano za bełkot. I robili to ludzie, których religia specjalnie nei interesowała.
R
Rain
2 października 2012, 16:49
@ Rain To ciekawe bo kiedy ja myślę o KK to kojarzy mi się on ze słowem hipokryzja. Ale nie o tym... Oczywiście, że KK nie akceptuje ateistów - szczególnie takich, którzy głośno manifestują swoje poglądy, bo przywykł do tego, że ateista to taki co w Boga nie wierzy, ale milczy na ten temat. Na szczęście coraz więcej ateistów przystaje się bać braku akceptacji dla swoich poglądów i stara się namawiać innych do porzucenia wiary w Boga - i świetnie. Korzystają z prawa z którego KK korzysta od swojego początku - przekonywania innych do pogadów, które uważa się za słuszne. A to dlatego, że ateiści są przekonani, że to oni mają rację i chcą się tą prawdą podzielić z innymi ludźmi. Proste? Zalecam czytanie ze zrozumieniem. W przeciwnym wypadku polemizujesz sam ze sobą.
A
Artur
2 października 2012, 15:56
Ktoś chyba powinien dokładnie poprzeglądać ja<x>vasc<x>ripty na tej stronie... Haloo!
A
Artur
2 października 2012, 15:52
Załóżmy, że człowiek wymyślił sobie Boga, żeby poradzić sobie z lękiem przed śmiercią itp. Czyli żeby zaspokoić jakąś potrzebę. W takim razie dlaczego w ogóle w toku ewolucji taka potrzeba się wytworzyła? Inne potrzeby da się jakoś logicznie wytłumaczyć. Potrzeba oddychania, jedzenia, picia, utrzymywania relacji itd, itp... A potrzeba wiary, religijności? Ot, taki wybryk natury? Pomyłka ewolucji?
A
Artur
2 października 2012, 15:52
Załóżmy, że człowiek wymyślił sobie Boga, żeby poradzić sobie z lękiem przed śmiercią itp. Czyli żeby zaspokoić jakąś potrzebę. W takim razie dlaczego w ogóle w toku ewolucji taka potrzeba się wytworzyła? Inne potrzeby da się jakoś logicznie wytłumaczyć. Potrzeba oddychania, jedzenia, picia, utrzymywania relacji itd, itp... A potrzeba wiary, religijności? Ot, taki wybryk natury? Pomyłka ewolucji?
A
Artur
2 października 2012, 15:52
Załóżmy, że człowiek wymyślił sobie Boga, żeby poradzić sobie z lękiem przed śmiercią itp. Czyli żeby zaspokoić jakąś potrzebę. W takim razie dlaczego w ogóle w toku ewolucji taka potrzeba się wytworzyła? Inne potrzeby da się jakoś logicznie wytłumaczyć. Potrzeba oddychania, jedzenia, picia, utrzymywania relacji itd, itp... A potrzeba wiary, religijności? Ot, taki wybryk natury? Pomyłka ewolucji?
A
Artur
2 października 2012, 15:52
Załóżmy, że człowiek wymyślił sobie Boga, żeby poradzić sobie z lękiem przed śmiercią itp. Czyli żeby zaspokoić jakąś potrzebę. W takim razie dlaczego w ogóle w toku ewolucji taka potrzeba się wytworzyła? Inne potrzeby da się jakoś logicznie wytłumaczyć. Potrzeba oddychania, jedzenia, picia, utrzymywania relacji itd, itp... A potrzeba wiary, religijności? Ot, taki wybryk natury? Pomyłka ewolucji?
2 października 2012, 14:50
  @T7HRR "Możliwość budowy własnej, niezależnej od niczego, poza moim zdaniem, moralności" - czyli jak napisałam, nie mają do zaoferowania niczego :)) Bo co to za moralność, gdy ja jestem sobie twórcą prawa, sędzią i panem? @Izabela Strojek Niby to samo... ale jak inaczej brzmi :-)
2 października 2012, 13:39
Odnoszę wrażenie, że większość ateistów to są zagubieni katolicy (chrześcijanie). W ich życiu wydarzyło się coś, co w sposób namacalny pokazało, iż Boga być nie może, więc przekształcili swoją wiarę w Boga w niewiarę w Boga. Szczególnie widać to takich różnych akcjach jak ten bilbord. Takie prowokacyjne zachowanie podobne do zachowania obrażonego dziecka. Uważam więc, ze należy z dużą miłością , bez zbędnych złych emocji czekać na powrót braci (sióstr) marnotrawnych. Bo ta przypowieść pasuje tutaj doskonale. Wiec kochajmy ateistów i czekajmy na nich.
K
katolik
2 października 2012, 13:08
Jest jeszcze wiara?
T
Tomi
2 października 2012, 12:53
Jeszcze przed przeczytaniem artykułu (a więc nie mając pojęcia co zawiera) bilboard ze zdjęcia odcztałem tak: NIE ZABIJAM+NIE KRADNĘ=NIE WIERZĘ I co? Fajnie wychodzi, prawda?
K
klawa
2 października 2012, 12:26
Tylko sęk w tym, że światopogląd ateisty nie oferuje niczego, oprócz stwierdzenia: "Boga nie ma". Oczywiście, że nie, bo ateizm jest poglądem na istnienie Boga, a nie na aborcję, eutanazję i plamy na suficie przypominające Matkę Boską.  I to kompleksową, a nade wszystko nadaje sens życia, którego próżno szukać w ateizmie. Ponieważ sens życia nadaje sobie każdy ateista sam. Łączy ich tylko wspólny pogląd na kwestię Boga. To aż tak trudno zrozumieć? Jeśli ateiści czują się gorzej traktowani to są to objawy ich kompleksu niższości. A jeśli katolicy czują się dyskryminowani, to są to objawy ich kompleksu niższości. 
PF
potomek faryzeuszów
2 października 2012, 11:14
Faryzeusze też dopatrywali się w działaniu Jezusa wpływów złego ducha. Dlaczego? Bo dopatrywali się złej woli w Jezusie, drugiego dna. Nie potrafili uczynić tego, co On, więc najlepiej uznać go za opętanego. Wtedy sami wypadali w o wiele lepszym świetle. Ten diabelski schemat powtarza się ciągle, także wśród wierzących. Wiele się u nas mówi o opętaniach, do działaniu złego ducha (oczywiście wśród grzeszników i niewierzących). Ale to, że niektórzy dopatrują sie w dobroczynności ludzi niewierzących, inaczej myślących nieczystych interesów, dowodzi tylko, że sami mają nieczyste sumienie.  Ile gromów spada na Owsiaka, że on wszystko dla siebie robi. Dlaczego? Bo działa tutaj zazdrość, bezczynność. Jak go nazwę egoistą i propagandzistą, to sam się uspokajam. I to jest dopiero prawdziwe działanie złego ducha, które Jezus z całą mocą piętnował. Dopatrywanie się zła tam, gdzie go nie ma.
Bogusław Płoszajczak
Bogusław Płoszajczak
2 października 2012, 10:48
Cytuję: "...to możemy wątpić w dobroczynność opowiedzenia się za nim w życiu społecznym...." Mój komentarz: Dla wielu znanych mi osób z tych kręgów owa "dobroczynność " to WYŁĄCZNIE narzędzie propagandy. Czy warto za taką dobroczynnością tęsknić?
2 października 2012, 08:58
 @Izabela Strojek Tylko sęk w tym, że światopogląd ateisty nie oferuje niczego, oprócz stwierdzenia: "Boga nie ma".(..). I tu sie nie zgodzę: oferuje. Możliwość budowy własnej, niezależnej od niczego, poza moim zdaniem, moralności. Problem polega na tym, ze niezależnej - oznacz zależnej tylko od mojego widzimisię i mojego chcę, a mało komu udaje się stworzyć w oparciu i widzimisię oraz chcę przyzwoita moralność - chociaż nie jest to niemozliwe..... Oferuje jeszcze jedno: przekonanie o całkowitej samowystarczalności człowieka i podbudowanie własnego ja. Czyli zajęcie miejsca Boga?
W
wierzący
2 października 2012, 08:57
Szkoda czasu na dyskusję z ateistami. To przykre, ale prawdziwe. Nie spotkałem jeszcze takiego ateisty, który nie ignorowałby racjonalnych argumentów, był konsekwentny w toku rozumowania, a jego poglądy nie sprowadzały się do upartego i zaskakująco nielogicznego (bezmyślnego) zaprzeczania wierze, wyjątkowo często podpartego bezczelnością i chamstwem. Nie spotkałem ateisty, który czytał np. Lewisa. Sam czytałem współczesnych ateistów, np. Dawkinsa - i jestem głęboko rozczarowany tym, że ktoś tak wykształcony może być aż tak powierzchowny. Hawsking prezentuje się zdecydowanie lepiej, ale przecież on jest agnostykiem, nie ateistą. Poza tym jego tezy dotyczące wiary również nietrudno obalić, nawet na jego własnym gruncie.  Parafrazując, dla ateistów "konieczność myślenia trudna jest do zniesienia". "Szukajcie a znajdziecie" - problem polega na tym, że NIE ateisty oznacza nie tyle, że nie wierzy, bo jak może nie wierzyć, nie wiedząc, w co nie wierzy, tylko że nie chce Boga, bo postrzega Go wyłacznie jako Prawo, którego odbicie ma we własnym sumieniu. Stąd to naiwne "nie kradnę...". Niech dobry Bóg się nad nimi zlituje.
X
Xenomorph
2 października 2012, 05:49
Bóg jest koncepcją, ewolucyjnie wykształconym przystosowaniem, dzieki któremu ludzka psychika radzi sobie lepiej ze stresem wynikającym z zagrożeń generowanych przez środowisko oraz ze świadomością istnienia śmierci. Większość osób nie jest w stanie oswoić się z myślą, że śmierć jest absolutnym końcem życia, świadomości, jaźni, nieodwołalnym kresem istnienia żywej istoty. W związku z tym ludzie stworzyli w swoim umyśle koncepcję nieśmiertelnej duszy i Boga jako istoty, która po spełnieniu określonych warunków gwarantuje przetrwanie duszy po śmierci i wieczne jej istnienie. I tym jest Bóg - zmyśloną koncepcją, łagodzącą strach przed śmiercią, nadzieją na wieczne życie. To, że wierząc w Boga ma się poczucie istnienia wyższego, obiektywnego sensu życia i jego uporządkowania przez "kogoś", nie jest kompletnie żadnym dowodem na istnienie Boga. Jest to jedynie dowód dużych zdolności adpatacyjnych człowieka, dowód złożoności jego mózgu, zdolnego kreować w świadomości abstrakcyjne byty i wierzyć w nie tak jakby były prawdziwe. Sens wiary w Boga polega na tym, że w każdej religii w której jest jakiś bóg gwarantuje on życie wieczne w jakiejś formie. To cecha wspólna religii w ogóle. Ludzie wierzą, bo chcą żyć wiecznie, chociażby w jakiejś metafizycznej formie (dusza - pojęcie, koncepcja występująca też w wielu jak nie we wszytkich religiach). Proszę sobie wyobrazić, tak na potrzeby "eksperymentu logicznego", czy chcieliby Państwo tak bardzo jak w boga-zbawiciela, wierzyć w boga, który co prawda stworzył świat gdzieś tam u jego początków istnienia, ale potem przestał się nim interesować, nie obiecał ludziom życia wiecznego, ani nie interwniuje w ich życie. Czy w takiego Boga chcielibyście wierzyć? Tylko z wdzięczności za to, że stworzył świat, w którym przyszło Wam się urodzić, mając pewność, że kiedyś przyjdzie Wam umrzeć i nie będzie żadnego życia "po tamtej stronie"? Raczej nie, albo jeżeli - to tylko nieliczni pewnie. W takiego Boga nie wierzycie, bo takich religi nie ma, bo takie religie nie są ludziom potrzebne. Ludziom są potrzebne religie dające nadzieję, więc takowe wymyślili i podtrzymują w swojej świadomości. Wiara w Boga nie jest więc żadnym Waszym odkryciem jakiejś metafizycznej częsci naszego bytu, bo takiej nie ma. Wasza wiara sposób na pocieszenie się. A jej istotą jest transakcja handlowa z hipotetycznym bytem - bogiem - Wy go hipotetycznie kochacie, a on Was hipotetycznie uczyni nieśmiertelnymi. Hipotetyczny biznes, nie ma w tym nic szczególnie głęboko moralnego. "Jak oddam coś hipotetycznemu Zbawicielowi - swoje uczucia, czas poświęcany na modlitwę, jakieś "ofiary", to on może - o ile w ogóle istnieje - on to dostrzeże i mnie zbawi" - tak działa ten mechanizm. W tym sensie opłaca się wierzyć w Boga. Bo jeżeli go nie ma to i tak po śmierci się o tym niekt nie dowie, a jak jest - to może akurat zbawi tych co w niego wierzyli.
L
Legion
2 października 2012, 05:17
@ Rain To ciekawe bo kiedy ja myślę o KK to kojarzy mi się on ze słowem hipokryzja. Ale nie o tym... Oczywiście, że KK nie akceptuje ateistów - szczególnie takich, którzy głośno manifestują swoje poglądy, bo przywykł do tego, że ateista to taki co w Boga nie wierzy, ale milczy na ten temat. Na szczęście coraz więcej ateistów przystaje się bać braku akceptacji dla swoich poglądów i stara się namawiać innych do porzucenia wiary w Boga - i świetnie. Korzystają z prawa z którego KK korzysta od swojego początku - przekonywania innych do pogadów, które uważa się za słuszne. A to dlatego, że ateiści są przekonani, że to oni mają rację i chcą się tą prawdą podzielić z innymi ludźmi. Proste?
R
Rain2
2 października 2012, 01:34
"Określenie "nie wierzę w istnienie Boga" nie jest logicznie rownoważne zdaniu "wierzę, że Bóg nie istnieje", tutaj Ojciec popełnił błąd." Syntaktycznie nie, ale jeśli spojrzeć na to od strony semiotyki... Pierwsze zdanie nie jest jednoznaczne, gdyż może pochodzić np. od osoby bardzo religijnej, która nie wierzy, lecz wie albo jest przekonana, że jest Bóg. Ew. odwrotnie, że Boga nie ma. W praktyce ateista reprezentuje albo wiarę, albo przekonanie, że Boga nie ma. Agnostyk moze natomiast powiedzieć - nie wiem, co dopuszcza wierzę, że Boga nie ma, wierzę, że Bóg jest. Za takiego wierzącego agnostyka można uznać choćby Pascala - w odniesieniu do jego filozofii, bo jeśli chodzi o życie, to raczej był przekonany, pewny.
R
Rain
2 października 2012, 01:22
@Legion A co właśnie KK robi? Nie akceptuje tego? KK postuluje niszczenie tego typu plakatów? Rozumiem, że dla ateistów idealny byłby stan, w którym KK nie krytykowałby ateizmu, lecz ateizm mógłby krytykowac KK. BTW - tekst o. Jacka Poznańskiego jest jednak o czymś innym. Nie ma na celu pokazania tego, iż ateim jest zły, lecz raczej to, iż jego postulaty to hipokryzja. Coś ala - "wszystkie poglądy są dopuszczalne, byle nie różniły się od naszych". "Tolerancja dla poglądów tak, o ile ktoś myśli w ten sposób co my". KK mówi inaczej - my mamy prawdę, ale wiemy, że nie wszyscy o niej wiedzą, dlatego próbujemy innych do niej przekonać.
L
leszek
2 października 2012, 00:51
Przecież przekaz na bilboardach z natury rzeczy ma charakter skrótowy i stosując taką metodę to można wydrwić i wyszydzić wszystko, tylko po co ? Inna sprawa, że jeśli wejść na stronę internetową http://www.wolnoscodreligii.pl/, to nie da się zaprzeczyć, ze te hasła nie są tam specjalnie rozwinięte. Sam przekaz zresztą zawiera myśl wcale niebłahą, że religii nie można sprowadzać tylko do moralności  i chyba z tym stwierdzeniem Ojciec się całkowicie zgodzi.  Określenie "nie wierzę w istnienie Boga" nie jest logicznie rownoważne zdaniu "wierzę, że Bóg nie istnieje", tutaj Ojciec popełnił błąd. Natomiast sama idea sprzeciwiające się utożsamianiu pewnych ogólnie szanowanych wartości z przynależnością organizacyjną czy składaniu deklaracji światopoglądowej to nawet mi się podoba. Jestem ciekaw, kiedy pojawią bilboardy z napisami: "Nie wierzę w mroczne tajemnice związane z katastrofą lotniczą dwa lata tem" "Nie uważam, że wolność słowa w Polsce jest zagrożona, bo jakiś urząd nie przyznał miejsca na multipleksie cyfrowym pewnej prywatnej telewizji". "Nie uważam, że psalmista pisząc "Pan da siłę swojemu ludowi"  miał na myśli prezes Kaczyńskiego i PiS" "Jestem katolikiem".
CK
Cezary Kołczyk
1 października 2012, 23:58
Moim zdaniem kampania pierwszoplanowo ma na celu zakomunikowanie opinii pubicznej, że zasady moralności i etyki mogą być respektowane również przez osoby niewierzące, zatem nie jest uprawnione wiązanie ateizmu z brakiem moralności. Wydaje mi się, że jest to słuszna konstatacja. Wiara i moralność to dwa różne pojęcia. Wiara (katolicka) to relacja osobowa z Bogiem. Ateiści nie nie mają (nie chcą) tej relacji, co ich zdaniem nie uzasadnia traktowania ich jako osób drugiej kategorii, o niższym poziomie moralności. Chrześcijanie nie mają monopolu na moralność, co więcej nie mogą nawet powiedzieć, że postępują moralnie (zawsze, często)... myślę, że taki był cel akcji.   
1 października 2012, 23:56
No cóż sądząc z podpisu pod poprzenim wpisem w Polsce nawet ateiści są katoliccy. Ateizm to wiara (jak podkreślił juz Autor). Przeciwieństwem wiary jest agnostycyzm: w sprawie Boga nic pewnego nie można powiedzieć, niczego się  o nim dowiedzieć - więc żyjmy jakby go nie było. 
L
Legion
1 października 2012, 23:20
O co chodzi ateistom? O to, że mogą na świecie istnieć i żyć ludzie, którzy aby być moralnymi i etycznymi nie potrzebują ani Boga, który każe, ani obietnicy zbawienia. Żyją na świecie ludzie, którym zdolności mentalne pozwalają formułować reguły etyczno-moralne w życiu, w oparciu o własny, krytyczny osąd otaczającej rzeczywistości i nie potrzebują do tego prześiadzcenia, że moralność i etyka jest im określona przez jakąś nadprzyrodzoną istotę w postaci zbioru religijnych przykazań. W dużej mierze ateiści są właśnie tacy. I uświadomienie społeczeństwu, tego prostego do stwierdzenia faktu jest celem tej kampanii - jeżeli autor miał problem z jej właściwym zroumieniem. Czy ateizm jest anty-teizmem? Tak, może nim być. Można być ateistą, który nie wierzy w Boga i nie przyznaje się do tego publicznie, nie rozmawia o swoim ateiźmie. Taka postawa byłaby oczywiście bardzo na rękę KK - ateista siedzący cicho jak mysz pod miotłą. Nie rozumiem jednak czemu chrześcijański KK może być przeciwny ateizmowi, tzn. jawnie i publicznie głosić swoją doktrynę, w świetle której brak wiary w Boga jest zły i w związku z tym KK ma obowiązek, misję ewangelizacyjną czyli rozpowszechniać wiarę w Boga, natomiast ateiści nie powinni już głosić swoich poglądów publicznie. Tak jak KK jest przkonany o tym, że ma rację - wierząc, że Bóg istnieje, tak ateiści są przekonani, że mają rację twierdząc, że Bog nie istnieje. A skoro żyjemy w wolnym społeczeństwie, to i KK ma prawo propagować swoje poglądy i ateiści również. I właśnie to zaczynają robić. Korzystać z prawa do propagowania swojego światopoglądu, tak jak KK robi to od 2000 lat. KK musi się wreszcie nauczyć, że jego poglądy na świat, tylko dlatego, że mają etykietkę "religia", nie będą w specjalny szczególny sposób chronione przed krytyką, tylko dlatego, że kiedyś tak było i KK przyzwyczil się do tego bardzo wygodnego dla niego stanu rzeczy.
Dariusz Piórkowski SJ
Dariusz Piórkowski SJ
1 października 2012, 22:27
O wiele ważniejsze jest zaniedbywanie dobra i brak owoców, o czym wyraźnie mówi Jezus. Co to za chluba dla chrześcijanina czy nawet niewierzącego, że nie czyni tak rażącego zła?  Wiele osób zapomina o tym, że istnieją jeszcze pozory dobra, które z początku wyglądają świetnie, ale doprowadzają człowieka do ruiny.

Skomentuj artykuł

Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę.
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.