Niewidomy Paryżanin

(fot. softdelusion66 / Shutterstock.com)

Trzecia niedziela Wielkiego Postu przynosi opowieść o niewypowiedzianej, ale zrealizowanej prośbie niewidomego. "Jezus przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia" i - jak opowiada św. Jan - z własnej inicjatywy go uzdrowił. Niewidomy o nic Go nie prosił.

W ostatnią niedzielę marca tego roku znalazłem się wraz z moją żoną, kuzynem i znajomym na placu św. Piotra i dzięki serii szczęśliwych przypadków (i pomocy Pani Ani) dostałem wejściówkę na tzw. riparto speciale, a więc do sektora, który od reszty różni możliwość skorzystania z krzesła. Poza jednak pierwszym rzędem, dającym przywilej podania ręki papieżowi, pozostali muszą się cieszyć samym widokiem papieża. Po audiencji Franciszek tradycyjnie przywitał się z dziesiątką purpuratów, a potem zszedł do sektora z kilkudziesięciu chorymi (dużo wózków inwalidzkich), z którymi zabawił chyba z pół godziny, zatrzymując się przy każdym z nich. Potem, jak co tydzień, szedł wzdłuż barierek, witając się z większymi i mniejszymi "vipami" pierwszej linii dwóch sektorów "specjalnych", plus z sektorem nowożeńców. Tempo było już szybsze, ale i tak trwało to jak zwykle dość długo.

Obok nas, w tłumku pozbawionym przywileju podania ręki papieżowi, stał niewidomy z białą laską (takim nie przysługuje sektor dla chorych, bo przecież chodzą…), który okazał się paryżaninem, więc w oczekiwaniu na koniec audiencji rozmawialiśmy z nim i z jego żoną, oboje okazali się związani ze znanym także w Polsce ruchem Focolari. Od papieża oddzielały nas, zwykłych szaraczków, dwie solidne barierki, a między nimi rząd krzesełek "pierwszej linii". Ale najważniejsze było to, że za chwilę zobaczymy go z odległości dwóch czy trzech metrów, więc wszyscy szczęśliwi.

I wtedy nastąpiła niespodzianka. Swym bystrym okiem Franciszek wypatrzył białą laskę naszego sąsiada, "ujrzał człowieka niewidomego". Najpierw bezradnie popatrzył na barierki, a potem zdecydowanym głosem rzucił do swej asysty: "odsuńcie mi to, muszę dojść do niego". Pan każe, sługa musi, więc dwóch mocnych w pośpiechu rozsuwało barierki, a papież znalazł się przy naszym Paryżaninie (i zarazem pół metra od nas…). Wyściskał go i wybłogosławił na wszystkie strony, i wtedy nas spostrzegł, obdarzając miną tak zarazem zaskoczoną i radosną, że chyba na zawsze zostanie nam ona w pamięci (chętnych odsyłam na stronę photovat.com). Mogliśmy przywitać się i zamienić kilka słów, Papież pod koniec zażartował, że nieźle byłoby spotkać się w Warszawie - ale dyskrecja każe mi na tym zakończyć relację z naszej rozmowy.

DEON.PL POLECA

Bo w całej tej historii najważniejsze okazało się dla nas, że peregrynując wzdłuż barierek, papież nie szukał znajomych twarzy ani osób ważnych, którym wypadałoby podać rękę i zamienić kilka choćby banalnych słów. On szukał kontaktu z niepozornymi, tymi trochę odsuniętymi na bok, którzy nigdy nie wpychają się na pierwszą linię - właśnie z takimi jak nasz Paryżanin. Oboje z moją żoną byliśmy jedynie efektem ubocznym tego wyboru, po prostu "załapaliśmy się" na niewidomego…

Próbuję w tych moich cyklicznych refleksjach pisać o "kręgu Franciszka", do którego z pewnością należy zaliczyć Paryżanina. Tak samo, jak wlicza się weń milion uczestników niedawnego spotkania w Mediolanie - mieście mocno przecież zlaicyzowanym, w którym w swoją wizytę papież wpisał miejscowy kryminał, spotykając się z osadzonymi tam osobami wątpliwej przecież konduity, zjadł z nimi posiłek w stołówce, potem odsapnął chwilkę w celi więziennego kapelana i wreszcie dotarł do tego miliona. Ten milion był dla niego ludem "składającym się z tysiąca obliczy, historii i miejsc pochodzenia, ludem wielokulturowym i wieloetnicznym". "Krąg" okazuje się ogromny i z pewnością nie nakłada się na tradycyjne hierarchie ważności osób i środowisk, a zwłaszcza na podział między "swojaków" i "obcych", szacownych i mniej szacownych.

Przypomniał mi się sposób, w jaki już kilka lat temu Franciszek spotkał się z niewidomymi dziećmi z Lasek lub z s. Małgorzatą Chmielewską i jej współpracownikami. Będąc bezpośrednim świadkiem tych spotkań, mogę zaświadczyć, że to oni - te dzieci i ich opiekunowie, i ta siostra bezdomnych - byli najważniejszymi dla Franciszka figurami w czasie audiencji, w której uczestniczyli przecież kardynałowie, biskupi, ministrowie i różne inne Bardzo Ważne Osoby. To im właśnie dziękował za "wielkie dzieło".

Nie zamierzam oczywiście kwestionować tytułu Bardzo Ważnych Osób do chwały za podejmowane przez nie prace i przedsięwzięcia. Warto jednak szukać "soli ziemi" w nikomu nieznanych Paryżanach, którzy z białą laską zjawiają się na placu św. Piotra, nie licząc na cud ani nawet na szansę bezpośredniego spotkania się z papieżem. Ten papież ich wyławia z tłumu i włącza w swój krąg. A my mamy szansę się na nich "załapać".

* * *

"W kręgu Franciszka" to nowy cykl felietonów autorstwa Piotra Nowiny-Konopki. Kolejne części tylko na DEON.pl

Moje 3-letnie ambasadorowanie przy Watykanie było niespodziewanym przywilejem i okazją do codziennego śledzenia niezwykłego pontyfikatu sprawowanego przez jezuitę "z drugiego końca świata". Niemal każdego dnia patrzyłem na zwierzchnika Kościoła, który postanowił pozostać "zwykłym człowiekiem", jak każdy z nas. Od 13 marca 2013 roku Franciszek zaskakuje, a nawet szokuje, wciąż przecież gromadząc wokół siebie osoby i grupy znajdujące w nim inspirację, autorytet i wzór pasterza na nowe czasy. Chcę Państwu o tym opowiadać w sposób w miarę możności regularny, odwołując się do słów Papieża i pokazując ludzi, o których można powiedzieć, że znalazły się "w kręgu Franciszka". Stąd nadtytuł mojej pisaniny.

* * *

Piotr Nowina-Konopka - działacz katolicki, w latach 1980-1989 w opozycji demokratycznej, w latach 1991-2001 poseł, kilkukrotny minister, negocjator członkostwa RP w UE, przewodniczący Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, były ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej, obecnie na emeryturze.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Niewidomy Paryżanin
Komentarze (4)
SM
Sabina Misjonarka-Szkoły
7 kwietnia 2017, 16:08
Bardzo piękna historia. Bardzo ewangeliczna. Dodałabym tylko sporstowanie: do tego zdarzenia doszło w ostatnią środę marca (nie w niedzielę), po audiencji generalnej.  Zdjecia można zobaczyć tu: http://<a href="http://www.photovat.com/">www.photovat.com/</a> Dokładna ścieżka dostępu do widoku zdjęć: ENTRA - EVENTI 2017 MARZO Udienza generale Piazza San Pietro SAGRATO SINISTRO - SECONDA PARTE Na str. 23, od zdjęcia 091945_29032017 i kolejne ("successivo")
Andrzej Ak
4 kwietnia 2017, 23:29
Zawsze intrygowała mnie ta Ewangelia Apostoła Jana. I zadawałem pytanie dlaczego Jezus uzdrowił tego człowieka, a innych nie? Czym owy człowiek się wyróżniał, że go Pan dostrzegł? Myślę, że zaciekawieni znajdą odpowiedź tutaj: [url]http://tnij.xyz/b63[/url]
DP
Danuta Pawłowska
4 kwietnia 2017, 12:21
Do kręgu Pana Boga należą wszyscy ludzie na ziemi!!!
10 kwietnia 2017, 00:11
Do kręgu krasnoludków także :)