Rodzinna strategia

Rodzinna strategia
Wojciech Werhun SJ
7 lat temu

Zapraszam do eksperymentu. Spróbujmy zaszaleć w duchu Ignacego z Loyoli.

"Dzisiaj zauważyłem, że mój dziadek nie jest już w stanie żyć bez mojej pomocy. Są sprawy, których w domu nie ogarnie i usterki, których sam nie naprawi. Dziś dostrzegłem, że mój tato jest zmęczony. Przeprowadza "ten ostatni remont", zaczyna odwiedzać szereg lekarzy, a w jego oczach nie widać już pasji. Już nie walczy o pojednanie w rodzinie, nie stara się o miłość. Coraz częściej siada w fotelu. Dziś zauważyłem bezradnego dziadka i zrezygnowanego tatę. I nagle dostrzegłem, jakby na mapie, w jakim wielkim rozbiciu i chaosie żyje nasza rodzina. Brak miłości, brak zrozumienia, zainteresowania, zaangażowania. Pytania, wątpliwości, rany, wielkie ciężary, nieprzystosowanie do świata. Tyle pokoleń i każde z nich z czymś się mierzy i nie daje rady. Boją się. Potrzebują przewodnika, opiekuna, dowódcy.

To był ten moment. Zrozumiałem, że nasza rodzina jest teraz w MOICH rękach".

pewien młody facet

Czy przekroczyłeś już ten próg w swoim życiu? Może jeszcze jest przed tobą, a może zbyt długo stoisz przed nim i boisz się go przekroczyć. Modlę się o to, żebyś, prędzej czy później, z odwagą ponad nim przeszedł. A jeżeli czujesz sprawę, to zapraszam do eksperymentu. Spróbujmy zaszaleć w duchu Ignacego z Loyoli.

Poproś o Ducha Świętego.

Krok pierwszy. Wyobraź sobie jakieś państwo, kraj i jego mieszkańców. Są różni, pracują w różnych miejscach, mają bardziej lub mniej poważne problemy. Wyobraź sobie dobrego króla zarządzającego tym państwem. Troszczy się o podwładnych, chroni ich, dba o dobry rozwój państwa. Teraz spróbuj w ten sam sposób wyobrazić sobie swoją rodzinę. Bliższą i dalszą. Niech mieszkają w jakimś małym państwie, zobacz jak żyją, co robią. Dorzuć teraz ich główne troski i bolączki. Czy w ogóle ich znasz? Spróbuj zobaczyć ich wszystkich jakby na mapie. Ich, ich główne utrapienia i problemy w relacjach między wami wszystkimi. Widzisz to?

Krok drugi. Dobry król chce dobra swoich poddanych. Chce żeby żyli w pokoju, rozwijali się i dobrze sobie radzili w relacjach z innymi państwami. Czego ty chcesz dla swojej rodziny, swojego państwa jako król? Jaką masz jej wizję? Do jakiego punktu chcesz poprowadzić swoją rodzinę? Co będzie najważniejsze? Finansowe odbicie się od dna? Naprawienie trudnych relacji? Wychowanie młodych? Troska o zdrowie? Życzliwość? Wiara? Gdy już to sobie wyznaczysz, kolejne pytanie brzmi: Co w tym roku da się zrobić, żeby choć troszkę do tej wizji się zbliżyć? Co możesz zrobić, jako król, by w rodzinie choć troszeczkę poprawiły się relacje? Jaki mały kroczek można wykonać w tę stronę? Na kogo możesz liczyć? Kogo musisz przekonać? Pamiętaj, mądry król to przede wszystkim realista. Realna jest często tylko "najbliższa piłka".

Krok trzeci. Dobry król to taki, który zna swoich podwładnych. Trzyma z nimi, rozumie ich, jest blisko ich problemów. Jest trochę jak ojciec, trochę jak dyplomata. To pytanie już padło. Znasz swoich podwładnych? Wiesz czym żyją ludzie w twojej rodzinie? Dlaczego myślą tak a nie inaczej? Co jest ich największym lękiem? Może gdybyś to wiedział, patrzyłbyś na nich zupełnie inaczej. Czy jesteś w stanie powiedzieć na ile można od nich wymagać?

Jakie są w ogóle ich możliwości poprawy? Co dobrego ich najbardziej pobudza i za czym pójdą chętnie, aby odbudować waszą rodzinę? Czy potrafisz wydobyć z nich ukryte dobro, piękno i miłość? Masz cel, wizję waszej rodziny. Chcesz was poprowadzić. Masz plan na najbliższy rok. Z kim i jak będziesz o tym rozmawiać?

Podsumowanie. Siądź sobie i pogadaj o tym wszystkim z Jezusem. Możecie siedzieć nad makietą twojego państwa, nad mapą lub po prostu patrzeć z góry na twoją rodzinę. Jezus jest tym dobrym Królem. O co chcesz Go spytać? Przedstaw Mu swoje plany. Obgadajcie je. Poproś o królewskie błogosławieństwo. Odmów "Ojcze nasz…"

Wskazówka Ignacego:

Rodzinna strategia - zdjęcie w treści artykułu

Nie załamuj się nad stanem państwa. Idź powoli, małymi kroczkami. Samo ćwiczenie już jest dużym krokiem. Jaki będzie następny?

Wojciech Werhun SJ - jezuita, pracuje w duszpasterstwie powołaniowym. Jego pasją są duchowość, formacja i rycerstwo. Współtwórca projektu Banita

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Rodzinna strategia
Komentarze (8)
M
Martinus
9 stycznia 2013, 10:25
Jeśli określona liczba kroczków (każdy ma swoją cierpliwość) nie przynosi efektów to co?
Ewa Sztreker
Ewa Sztreker
7 stycznia 2013, 20:12
Mocny... nawet bardzo mocny artykuł... tak łatwie nam oceniać innych i dawać im genialne rady kiedy my sami paplamy się w błocie...
N
Nohur
7 stycznia 2013, 09:24
Doskonały eksperyment. Jeszcze doskonalszym przedstawiony językiem. Bez drętwej mowy, nudnego rozkminiania. Przejrzyste pytania, jasny plan działania, proste metody. Czysty realizm. Gratuluję i życzę Autorowi, by jego działalność przynosiła owoce. 
B
Be
6 stycznia 2013, 22:07
Piękny artykuł. Dziękuję!
N
N
6 stycznia 2013, 14:37
A co jeśli pragniemy pomóc rodzinie, ale sami potrzebujemy pomocy i nie potrafimy ruszyć z miejsca?
?
?
5 stycznia 2013, 22:54
"Zrozumiałem, że nasza rodzina jest teraz z MOICH rękach". z MOICH ?
T
tata
5 stycznia 2013, 16:20
mówmy o tym szerzej i głośniej
MR
Maciej Roszkowski
5 stycznia 2013, 12:03
Chyba nie  byłem dobrym dziadkiem. Czas to zmienić.

Skomentuj artykuł

Rodzinna strategia
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.