Rzuć wszystko i jedź do (lodowatej) Rygi

Rzuć wszystko i jedź do (lodowatej) Rygi
(fot. facebook.com/taizeriga2016)

To jest chyba najdziwniejszy i równocześnie najbardziej intrygujący sposób na spędzenie sylwestra. Kogo bym nie pytał, słyszę, że spodziewał się czegoś innego, a do domu wrócił oszołomiony.

Modlitwa nie musi być trudna

Rok 2001. Budapeszt. Wszedłem do hali wypełnionej po brzegi ludźmi. Wszyscy siedzieli na podłodze. Uśmiechnięci, spokojni, z jakimś takim pozytywnym błyskiem w oczach. Dużo rozmów, żartów i zwykłej ludzkiej serdeczności. Po chwili atmosfera zupełnie się zmieniła. Nagle zrobiło się cicho. Zaczęła się modlitwa. Proste, piękne śpiewy, długa chwila milczenia i poruszające słowa brata Rogera. Słowa, które o 180 stopni zmieniły moje myślenie o modlitwie.

"Podpowiedziano mi, abym dziś wieczór powiedział coś o modlitwie. Gdy stawiamy sobie pytanie «jak się modlić?», możemy dokonać pewnego odkrycia. Cóż to za odkrycie? Niektórzy uważają, że aby spotkać się z Bogiem, potrzeba wielu słów. Tak nie jest. Pełna prostoty wiara wystarcza, by przyjąć Bożą obecność. Co więcej mamy pewność, która dodaje nam otuchy: już samo pragnienie Bożej obecności przywraca życie naszej duszy. Tak, całkiem proste pragnienie obecności Boga przywraca do życia naszą duszę. W naszej wspólnocie w Taizé wciąż staramy się zrozumieć, czym tak naprawdę jest prostota: prostota serca i prostota życia. Zastanawiamy się nad tym tak w Taizé, jak i w innych małych wspólnotach braci żyjących wśród najuboższych w południowej części naszego globu. Ponieważ Bóg się nie narzuca, ważne jest, abyśmy i my się nie narzucali. Dlatego wraz z braćmi mówimy sobie: «Bądźmy ludźmi umiejącymi słuchać, ale nigdy nie starajmy się zostać mistrzami duchowymi!». Z czasem każdy może odkryć, że modlitwa nie jest czymś trudnym i że dzięki temu może być dostępna dla wszystkich".

Ewangelia prowadzi do spotkania

Rok 2012. Rzym. Plac Świętego Piotra. Młodzi ludzie z całej Europy czekają na pojawienie się Benedykta XVI. Tamtego dnia nikt z nas nie domyślał się, że za nieco ponad miesiąc papież ogłosi swoją decyzję, która wstrząśnie całym światem. Na placu pojawił się niepostrzeżenie. Wszedł po schodach i uklęknął przed charakterystycznym "krzyżem z Taizé". W tej cichej i niezwykle poruszającej kontemplacji trwał kilka minut. Jeszcze nic nie powiedział, a już coś ważnego się wydarzyło, już dał nam wszystkim ważną podpowiedź, pokazał, co jest najważniejsze, co powinno być w centrum. Mocno w pamięci wyryły mi się też jego słowa - o tym, że Bóg nie odciąga nas od świata - skierowane do nas po polsku.

"Śpiew wraz z milczeniem zajmuje ważne miejsce w waszych wspólnych modlitwach. Pieśni z Taizé wypełniają w tych dniach bazyliki Rzymu. Śpiew jest niezrównanym wsparciem i wyrazem modlitwy. Śpiewając Chrystusowi, otwieracie się również na tajemnicę Jego nadziei. Miejcie odwagę uprzedzać jutrzenkę, aby chwalić Boga. Nie zawiedziecie się. Drodzy młodzi przyjaciele, Chrystus nie odciąga was od świata. On was posyła tam, gdzie przygasa światło, abyście je nieśli innym. Tak, jesteście powołani, abyście byli małymi kagankami dla tych, którzy was otaczają. Dzięki waszej trosce o bardziej równomierny podział dóbr ziemskich, dzięki waszemu zaangażowaniu na rzecz sprawiedliwości i nowej solidarności między ludźmi, pomożecie tym, którzy są wokół was, lepiej zrozumieć, że Ewangelia prowadzi nas zarazem ku Bogu i ku innym. Co więcej, przez waszą wiarę przyczynicie się do wzrostu nadziei na ziemi".

Znak pojednania

Rok 2015. Walencja. Na czas spotkania ugościła mnie rodzina mieszkająca w samym centrum miasta. Młode małżeństwo z córeczką w podstawówce. Bardzo serdeczni, ciepli, otwarci. Już w trakcie pierwszej dłuższej rozmowy po kolacji okazało się, że są ateistami. Zapytałem ich, dlaczego w takim razie przyjęli pielgrzyma. Córka ich namówiła. Ona chodzi do szkoły katolickiej i tam usłyszała o tym, że poszukiwane są rodziny, które przyjmą u siebie w domach uczestników Europejskiego Spotkania Młodych. Ale jak to - córka ateistów w szkole katolickiej?. "Bo wiesz, Piotr, wiara lub niewiara to jest tak poważna sfera, że nie mam zamiaru wychowywać córki w odseparowaniu od tego świata. Wolę, żeby wychowywała się w przestrzeni chrześcijańskiej, żeby miała szansę sama zmierzyć się z najważniejszymi pytaniami. A jak sama uzna, że nic w tym nie ma, to nikt jej przecież nie broni odejść".

W trakcie jednego z wieczornych spotkań brat Alois mówił, jak ważny jest szacunek dla inności.

"Aby Kościół stawał się coraz pełniejszą wspólnotą miłości i pojednania, my, chrześcijanie, pilnie musimy znaleźć odpowiedź na pytanie: jak pokazać, że możliwa jest jedność i jednocześnie szacunek dla pluralizmu. Aby iść naprzód drogą pojednania chrześcijan, ważne jest, by lepiej się wzajemnie poznawać, nie tylko na Zachodzie, ale także by lepiej poznawali się chrześcijanie zachodni i wschodni (…). Czy wiemy, że jako chrześcijanie mamy szczególny dar, by torować drogi pokoju i zaufania na ziemi? Jesteśmy Ciałem Chrystusa i komunia między tymi, którzy idą za Chrystusem, może stać się wiarygodnym znakiem pojednania pośród ludzi".

Nie zmarnować doświadczenia ŚDM

Biskup Grzegorz Ryś niedawno powiedział, że jeśli nie będziemy robić wszystkiego, żeby pomnożyć to, co jako wspólnota Kościoła otrzymaliśmy w trakcie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, to niedługo zostanie nam tylko miłe wspomnienie po przyjemnej imprezie. Mógłbym długo opowiadać o tym, jak piękne i ważne rzeczy dzieją się w trakcie sylwestrowych spotkań organizowanych przez Wspólnotę z Taizé. Powyżej przytoczyłem tylko trzy krótkie przykłady.

Z Europejskimi Spotkaniami Młodych jest trochę jak z roratami u krakowskich dominikanów. Krążą jakieś legendy, niby wszyscy wiedzą, że jest pięknie, że od lat ludzie odnajdują tam coś wyjątkowego, że warto zrywać się przed świtem i przedzierać się przez lodowate miasto, żeby doświadczyć czegoś, co trudno uchwycić słowami. Ale dopóki sam tego nie sprawdzisz, to się nigdy nie przekonasz.

W 2001 roku wylądowałem w Budapeszcie trochę przez przypadek, trochę na siłę zaciągnięty przez swoje starsze siostry. Jechać na "kościółkowego" sylwestra? No bez przesady. Jeśli ktoś z Was też tak myśli, to pojedźcie za miesiąc na spotkanie do Rygi. Nikt nie obiecuje, że nie będzie zimno (bo pewnie będzie lodowato, jak to w tamtych rejonach). Ale doświadczycie spotkania z Bogiem i z ludźmi, które może zmienić w Was wszystko. Dla mnie w każdym razie lepszego pomysłu na sylwestra nie było, nie ma i (śmiem podejrzewać) nigdy nie będzie.

___________________________________________________________________________________

Pierwszy raz Spotkanie Europejskie odbędzie się w kraju bałtyckim. Ryga jest miastem o silnej tradycji luterańskiej, a jednocześnie na Łotwie istnieją głębokie więzi wzajemnych relacji pomiędzy różnymi wyznaniami chrześcijańskimi. Przedstawiciele Kościołów katolickiego, prawosławnego, luterańskiego oraz baptystów wspólnie podpisali list zapraszający Taizé do zorganizowania Spotkania Europejskiego w ich mieście. Po raz pierwszy też spotkanie odbędzie się w miejscu, gdzie żyje tak liczna grupa chrześcijan prawosławnych. Pod tym linkiem można dokonać zapisów.

_______________________________________________________________________________________

Piotr Żyłka - redaktor naczelny DEON.pl

W DEON.pl pracuje od samego początku istnienia portalu. Od kilku lat pełni funkcję redaktora naczelnego. Współautor "Życia na pełnej petardzie". Od dzieciństwa związany ze wspólnotą Taizé, absolwent duszpasterstwa akademickiego BECZKA. Jego najnowsza książka to "Bóg, Cisza. Prostota". Jeden z inicjatorów ruchu społecznego Zupa na Plantach

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Rzuć wszystko i jedź do (lodowatej) Rygi
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.