Ważne kościelne rocznice, o których szeroko nie da się usłyszeć

Ważne kościelne rocznice, o których szeroko nie da się usłyszeć
fot. COD

Uwielbiamy w Polsce celebrować różne rocznice. W tych dniach mija kilka, o których szeroko nie da się usłyszeć, bo wydają się być nieco niewygodne, jakby trochę uwierające.

Pierwsza to sześć lat istnienia Centrum Ochrony Dziecka powołanego przy Akademii Ignatianum, za moment urodziny będzie obchodził telefon zaufania dla ofiar molestowania „Zranieni w Kościele”. A rok temu w Rzymie z inicjatywy Franciszka odbyło się spotkanie szefów episkopatów poświęcone pedofilii, niedługo też minie rok od czasu kiedy polski Episkopat przedstawił wyniki kwerendy dotyczące przypadków molestowania małoletnich.

Kto wie w jakim bylibyśmy dziś miejscu gdyby nie odważna decyzja władz Ignatianum o powołaniu COD. Działający w zasadzie wolontariacko niewielki zespół tego ośrodka z ojcem Adamem Żakiem na czele właściwie nieustająco jest w drodze. Na warsztaty i szkolenia z zakresu prewencji zapraszają diecezje, zakony – także zza granicy. Biskupi chwalą się istnieniem tego ośrodka i podkreślają jego zasługi. Na tym jednak koniec. W maju ub. roku pisałem na tych łamach, że COD nie ma żadnego cennika. Biskupi, którzy chcą zorganizować szkolenie dla duchownych pokrywają koszt dojazdu prelegenta, ale wynagrodzenie jest kwestią uznaniową na zasadzie dobrowolnej ofiary. Jeden biskup da mniej, drugi więcej.

Serię spotkań w Rzymie szefowie Centrum Ochrony Dziecka rozpoczęli dziś od mszy z papieżem Franciszkiem Takie spotkanie!

Opublikowany przez Centrum Ochrony Dziecka Poniedziałek, 27 lutego 2017

COD prowadzi też studia podyplomowe. Pensje wykładowcom płaci Ignatianum, a opłaty za studia wnoszą też studenci. Niektórzy biskupi opłacają czesne za księży, których na studia posłali, ale Episkopat do działalności Centrum nie dokłada nawet złotówki. Gdyby nie zagraniczne granty m.in. od… niemieckiej katolickiej organizacji charytatywnej Renovabis, która wspomaga Kościoły dawnego bloku komunistycznego, Centrum już dawno by upadło. Na podobnej zasadzie działa wprawdzie Centrum Ochrony Dziecka przy Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, ale na liście jego donatorów są np. archidiecezja Monachium i Fryzyngi, diecezja Rotenburg-Stutgart, czy amerykańska Fundacja Papieska z Filadelfii. Polski ośrodek z rodzimych diecezji nie ma żadnego wsparcia. I to się niestety nie zmieniło. Chociaż Konferencja Episkopatu Polski powołała do życia Fundację św. Józefa, która ma pomagać ofiarom pedofilii  i wypracowała dla niej model finansowania, to o COD niespecjalnie się pamięta.

Podobnie rzecz ma się z telefonem „Zranieni w Kościele”. Telefon działa od marca ub. roku raz w tygodniu przez trzy godziny. Dotychczas przeprowadzono ponad 100 rozmów, a kilka spraw - po wyrażeniu takiej woli przez osobę dzwoniącą - zostało przekazanych do konsultacji specjalistycznych, w tym do prawnika, lub zgłoszonych do odpowiednich władz kościelnych. Telefon działa non profit. By mógł funkcjonować jego twórcy – osoby związane ze środowiskiem „Więzi”, warszawskim KIK, Fundacją Pracownia Dialogu, etc. – na własną rękę szukały źródeł finansowania m.in. za pomocą internetowych zbiórek. Biskupi chwalą inicjatywę, ale do kieszeni nie sięgają. A żaden z nich nie wpadł nawet na pomysł, by plakat z numerem telefonu posłać do parafii w swoich diecezjach. Miast tego słychać głosy, że telefon stworzyły osoby, które są „niereprezentatywne” dla wielu ludzi Kościoła. Sęk w tym, że żadne reprezentatywne na taki pomysł nie wpadły.

Taka jest niestety smutna rzeczywistość. A do tego dorzucić można jeszcze przemilczanie problemu pedofilii w niektórych katolickich mediach. Niedawno słuchacze ogólnopolskiego medium mogli za to usłyszeć, że biskupi na siłę szukają księży, którym można byłoby postawić zarzut molestowania. Bo taka jest moda – tłumaczono. Te poważne oskarżenia nie spotkały się z żadnym publicznym potępieniem. Pomruczało kilku publicystów i na tym temat się skończył. A w ilu polskich parafiach w pierwszy piątek Wielkiego Postu odbyły się modlitwy i pokuty za grzech wykorzystywania seksualnego nieletnich? Śmiem twierdzić, że w wielu nikt się na ten temat nie zająknął. Dlaczego? Bo wciąż w wielu miejscach udaje się, że problemu nie ma, że jest marginalny, itp. Ujawniane przez media przypadki pedofilii wciąż traktuje się jako atak na świętość Kościoła, nie zaś troskę o Jego dobro.

Przed kilkoma dniami wiceprezes KAI, red. Tomasz Królak, wyraził opinię, że zamiast wytykać sobie „kto powinien więcej na ten temat zrobić, wykorzystać doświadczenia Kościoła i zagranicy do zbudowania poważnego frontu” przeciwko pedofilii. Zacząć od prewencji, potem pomocy skrzywdzonym. – Mam nadzieję, że na przykład pod patronatem Rzecznika Praw Dziecka wspólnie wypracuje się wiarygodne rozwiązanie dla całego społeczeństwa – stwierdził Królak.

Osobiście bardzo bym chciał, by taki wspólny front powstał. Jednak w Rzecznika Praw Dziecka nie za bardzo wierzę. Jest on bowiem jedną z osób, które mają prawo zgłosić kandydata na państwowej komisji ds. przypadków pedofilii, która na mocy ustawy z jesieni ubiegłego roku ma powstać. Nie zgłosił, a komisja istnieje właściwie na papierze.

Kto zatem jeśli wiele osób decyzyjnych tak wśród hierarchii, jak i urzędach centralnych śpi? Franciszek w liście do hiszpańskich katolików przypomniał niedawno, że siłą Kościoła są ludzie świeccy. Pora zatem byśmy wzięli odpowiedzialność na swoje barki i wspólny front zbudowali. Katolicy z lewa i prawa. Wszyscy przecież jesteśmy Kościołem. Śpiący w końcu się przebudzą.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ważne kościelne rocznice, o których szeroko nie da się usłyszeć
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.