Zanim zakażemy aborcji

Zanim zakażemy aborcji
(fot. shutterstock.com)

Jeśli bronimy godnego życia od poczęcia aż do śmierci, to nie skupiajmy się wyłącznie na punktach startowym i końcowym, lecz pomyślmy o tym, jak politycy mieliby tę godność zapewnić. Jak likwidować bezrobocie, problemy mieszkalne, złe płace.

W niedzielę usłyszeliśmy w kościołach komunikat prezydium KEP w kwestii zakazu aborcji. W połowie marca do parlamentu trafił projekt nowelizacji ustawy, który, kierując się zasadą rozstrzygania wątpliwości co do ochrony życia ludzkiego na rzecz tej ochrony, zdecydowanie zaostrza efekt kompromisu państwa i Kościoła istniejący w polskim prawodawstwie. Głos biskupów jest więc tylko swoistym naciskaniem na władzę i sugestią przybrania bardziej radykalnej postawy w tym temacie. Mimo tego komunikat, jak i sam projekt, już teraz wywołały liczne kontrowersje i głosy protestu.
Zaostrzenie prawa antyaborcyjnego nie jest niczym szczególnie zaskakującym w perspektywie postulatów Kościoła. Trudno mu z tego powodu robić zarzut. Jeśli jako katolicy wyznajemy określoną antropologię, w której  ludzkie życie rozpoczyna się wraz z poczęciem, to naturalną konsekwencją takiej definicji będzie nazywanie aborcji zabójstwem. Chrześcijańscy liberałowie, a z drugiej strony anarchiści, mogą oczywiście twierdzić, źe postać prawa nie ma wpływu na sytuację konkretnego katolika, bo nawet po dopuszczeniu możliwości dokonywania aborcji ten przecież nie musi z niej korzystać.
Jednak w głosie Kościoła chodzi zasadniczo o coś innego: Kościół protestuje bowiem przed tym, by dopuszczać możliwość legalnego zabójstwa, niezależnie od tego kto i z jakimi poglądami miałby go dokonać. Z tej perspektywy celem Kościoła nadal będzie twierdzenie, że postulat zaostrzenia ma za zadanie minimalizować zło poprzez niedopuszczenie do możliwości legalnej zbrodni. Dodatkowych argumentów dostarcza papież Franciszek, który w encyklice Laudato si wyraźnie identyfikuje obowiązek obrony życia ludzkiego jako warunek ochrony całego świata (m.in. pkt 120). Tyle ogólników, przejdźmy do konkretów.
Ta dyskusja będzie zawsze kontrowersyjna, zwłaszcza że szereg postulatów wyrażonych w projekcie ustawy radykalnie ogranicza na przykład możliwość badania ciąży zagrożonej, co pomimo szczerych intencji może okazać się katastrofą. Innymi, lecz równie kontrowersyjnymi, są przypadki aborcji dokonywanej w sytuacji zagrożenia życia matki bądź w przypadku ciąży ofiary gwałtu. Zakaz prawny, nawet najlepiej umotywowany religijnie, nie może wiązać się z oczekiwaniem heroizmu matek, znajdujących się nie raz w tragicznych sytuacjach. Heroizm jest wielką cnotą, a cnoty trzeba uczyć, lecz tego nie zrobi nawet najbardziej życzliwe przyjmowanie pedagogicznego wymiaru prawa.
Dlatego wydaje się, że wspieranie przez polskich biskupów zmiany prawa powinno być poprzedzone innymi, bardziej fundamentalnymi działaniami duchownych, tak aby ta cnota mogła się w ogóle pojawić. Po prostu nie oczekujmy od innych tego, na co samych nas nie stać, tym bardziej że wprowadzenie prawa tego zwyczajnie nie zmieni.
Sytuacja jest szczególnie ilustratywna dla całego działania Kościoła w kwestii obrony życia. Nastąpiło dziwne pomieszanie priorytetów, które nie poskutkuje automatycznie przemianą dusz lub przynajmniej zmianą ludzkich decyzji. Dlatego jeśli bierzemy pod uwagę, że czymś naturalnym w demokratycznym społeczeństwie jest nacisk różnych grup interesów, w tym Kościoła, na władzę, to sam widzę cały szereg takich postulatów, które powinny pojawić się na ustach duchownych, w komunikatach Episkopatu przed wymaganiem wprowadzenia zaostrzenia prawa aborcyjnego.
Należą do nich choćby gwarancja opieki lekarskiej i psychologicznej matek, zwłaszcza samotnych, oraz ich dzieci; wymaganie dbania o miejsca zamieszkania, posiadanie pracy oraz blokowanie możliwości wyrzucenia matki przebywającej na urlopie z miejsca zatrudnienia; usprawnienie i uproszczenie systemu adopcyjnego czy innych elementów podstawowej opieki państwa nad dziećmi. Kościół podejmuje na co dzień rozmaite, szalenie cenne dzieła miłosierdzia, a wiele z nich nie jest nawet zauważanych przez ludzi, ale jeśli dokonuje nacisków na polityków, to niech pociągnie je dalej. Jeśli bronimy godnego życia od poczęcia aż do śmierci, to nie skupiajmy się wyłącznie na punktach startowym i końcowym, lecz pomyślmy o tym, jak politycy mieliby tę godność zapewnić. Jak zapełnić tę wielką przestrzeń troski i miłosierdzia, która rozciąga się pomiędzy początkiem i kresem. Jak likwidować bezrobocie, problemy mieszkalne, złe płace. Jak wpływać na patologie społeczne. Nie czystymi deklaracjami woli, jak w przypadku miesięcy trzeźwości, lecz wymaganiem prawdziwej zmiany prawnej. 
Takiej właśnie postawy, lobbingu, oczekuję od polskich biskupów. Jeśli uda nam się zadbać o godność ludzką na co dzień, to wtedy możemy się zastanawiać nad zakazem aborcji. Bo w sprawnym państwie, dbającym i opiekującym się swymi obywatelami, być może nikt nie będzie chciał aborcji dokonywać, zaś zaostrzenie prawa (lub jego liberalizacja) okażą się zbędne.
Karol Kleczka - członek Klubu Jagiellońskiego, doktorant filozofii na UJ

Redaktor i publicysta DEON.pl, pracuje nad doktoratem z metafizyki na UJ, współpracuje z Magazynem Kontakt, pisze również w "Tygodniku Powszechnym"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Zanim zakażemy aborcji
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.