Czy nasz Bóg jest też Bogiem seksu?

Czy nasz Bóg jest też Bogiem seksu?
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu
Julia Płaneta

Modlitwa i seks? Jak to w ogóle połączyć? Czy istnieje jakieś połączenie? Rozumiałam, że Pan Bóg jest we wszystkich innych sferach mojego życia, ale jednak także w tej? Bez przesady!

Kiedyś natknęłam się na badania pokazujące, że najszczęśliwsze są te pary, które razem się modlą oraz że w małżeństwie istnieje silny związek między modlitwą a seksem. Małżonkowie, którzy razem się modlą, są bardziej zadowoleni ze swojego życia seksualnego niż inne pary.

Pamiętam swoje zaskoczenie, kiedy to przeczytałam. Modlitwa i seks? Jak to w ogóle połączyć? Czy istnieje jakieś połączenie? Rozumiałam, że Pan Bóg jest we wszystkich innych sferach mojego życia, ale jednak także w tej? Bez przesady!

Zapytałam o to jedną z żon. Odpowiedziała, że modlitwa otwiera współmałżonków, a do dobrego seksu potrzebna jest otwartość z obu stron. Przyznała, że razem z mężem zazwyczaj modlą się wspólnie, zdarza się, że także o dobry seks.

Na początku takie łączenie modlitwy mi trochę nie grało, dopiero Księga Tobiasza pokazała mi, że tak można. W kościele tak dużo mówi się o tym, że się nie powinno, że jak już w końcu można, to trudno się otworzyć na to, że Bóg stworzył też taki sposób okazywania miłości.

A po co się modlić o dobry seks? Po pierwsze, to Bóg zna instrukcję obsługi współmałżonka, więc żeby pomagał nam ją odnaleźć (swoją i tej drugiej osoby). W temacie seksu bardzo łatwo jest się poranić, szczególnie mężczyźni są tu delikatni. A po drugie, że Jezus jest jak przyjaciel od serca (wersja dla panów: najlepszy kumpel), na dodatek zapewnia 100% dyskrecji.

Czy w takim razie małżeństwa niewierzące mają mniej udany seks niż te wierzące? Myślę, że w każdej relacji bliskość możemy budować na dwóch filarach, czyli na modlitwie i rozmowie. Na początku chciałabym się zatrzymać na wspólnej modlitwie. Wydaje mi się, że zwłaszcza dla panów może to być zbyt osobista i intymna sfera, żeby tak po prostu wpuścić do niej kogoś innego. Często trzeba dać sobie na to czas i nie narzucać określonej formy. Chcecie pójść na mszę? Wolicie odmówić wspólnie Ojcze nasz? A może wystarczy wam... wspólne siedzenie w ciszy?

Idźmy dalej, może bardziej odnajdujecie się w konkretnych gestach miłości niż w odklepanych formułkach? Na dobry początek uczyńmy modlitwą kubek herbaty dla żony lub męża, świeżo upieczone ciasto albo naprawiony samochód. Skoro Pan Bóg jest w tak drobnych gestach, to czy nie ma Go w najgłębszym geście miłości, czy nie ma Go w seksie?

Wierzę, że jest, choć nie mam pojęcia jak i myślę, że... nie muszę tego wiedzieć, bo wiara to nie wiedza. Jeżeli wierzę, że jest z nami od początku małżeństwa, że tworzymy drużynę trzyosobową, to tworzymy ją nieustannie, każdego dnia. On jest z nami, kiedy rano zaspani przecieramy oczy i marzymy o kolejnej godzinie snu. Kiedy nie możemy dobudzić dzieci do żłobka, przedszkola, szkoły. Kiedy zmęczeni każdego dnia padamy do miękkiego i wygodnego łóżka. Kiedy kolejny dzień nie możemy się w jakiejś sprawie dogadać.

Powróćmy teraz do rozmów. To najbardziej powszechna metoda budowania bliskości, ale najbardziej... zaniedbywana i zapominana. Dlaczego tak się dzieje? Często brakuje nam czasu, jesteśmy zmęczeni, gonimy od obowiązku do obowiązku i nagle okazuje się, że od miesiąca ze sobą nie rozmawialiśmy.

Podobno przepis na udane małżeństwo to 30 sekund pocałunku, 30 minut rozmowy i, dla wierzących, 3 minuty modlitwy, codziennie. Myślę, że 30 minut dziennie to realne zadanie. To pół godziny w ciągu dnia, kiedy nie ustalamy, kto odbierze dzieci ze szkoły, gdzie pojedziemy na wakacje i kto jutro pójdzie na zakupy. Warto zapytać wtedy "jak się czujesz?", "jak ci minął dzień?", "co dzisiaj robiłeś?", "czy udało ci się zamknąć projekt w pracy?". Spróbujmy się dowiedzieć wtedy, co w nas gra.

Przypomina mi się pewne małżeństwo, które jeden wieczór w tygodniu przeznaczało właśnie na rozmowy i spędzanie czasu ze sobą. Nawet dzieci wiedziały, że rodziców wtedy nie ma. Albo wychodzą z domu na cały wieczór albo zamykają się w pokoju i nie można im przeszkadzać. Przesada? Nie sądzę, to zwykłe zadbanie o relację. Pamiętam jeszcze jedną historię, małżeństwa z 56-letnim stażem, o której pisał Grzegorz Kramer SJ.

Odwiedziłem dziś małżeństwo z 56-letnim stażem.
Pani Małżonka powiedziała mi:
- Chyba się nam proszę księdza udało.
- Chyba?
- No tak, bo to nie jest takie oczywiste. Ja często myślę sobie, że to dopiero początek, że ciągle go poznaję.
- A jak się to udało zrobić?
- Wie ksiądz, jednym z sposobów było to, że na samym początku umówiliśmy się, że raz w tygodniu przy lampce wina i ciastku będziemy sobie robić wieczór szczerości. No i tak przez wiele lat rozmawiamy. Bo my różni jesteśmy.

Nasz Bóg jest Bogiem codzienności małżeńskiej, czyli dobrych i złych chwil, wzlotów i upadków, śniadań i kolacji, seksu i tęsknoty za nim, zdrowia i choroby. Wierzę, że Bóg towarzyszy małżeństwom we wszystkim.

Julia Płaneta - dziennikarka i redaktorka portalu DEON.pl, prowadzi bloga wybieramymilosc.pl.

Dziennikarka i redaktorka, często ogarniacz wielu rzeczy naraz od terminów po dobrą atmosferę. Na co dzień pisze autorskie teksty oraz zajmuje się działem "Inteligentne życie" i blogosferą blog.deon.pl. Prowadzi także bloga wybieramymilosc.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Ksawery Knotz OFMCap
17,43 zł
24,90 zł
Przedstawione rekolekcje poświęcone są życiu seksualnemu małżonków. Prowadzący wyjaśnia naukę Kościoła w tym trudnym obszarze i pokazuje proces coraz piękniejszego przeżywania życie intymnego nie tylko bez poczucia winy i grzechu, ale w poczuciu szczęścia i...

Skomentuj artykuł

Czy nasz Bóg jest też Bogiem seksu?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.