Rozmowa z banderowcem

(fot. shutterstock.com)
Wojciech Żmudziński SJ / pk

Pod Ługańskiem możesz mieć wszystko za darmo - mówi ochotnik z batalionu Aidar. - Jeśli potrzebujesz samochodu, to go po prostu rekwirujesz na potrzeby działań wojennych. Niektórzy tylko po to jadą na wojnę, by coś tam dla siebie zdobyć. Dlatego rząd Ukrainy nie wysyła już ochotników.

Podobnie jest po stronie separatystów. Zjeżdżają do nich ochotnicy z całej Rosji, żeby się obłowić, przestępcy, recydywiści, bandyci. Przekraczają nieszczelną granicę w poszukiwaniu łatwego łupu, a czasem przygody. Jakimś cudem dostają od rosyjskiej armii najnowszy sprzęt wojskowy, podczas gdy my mamy tylko stare karabiny. Wracają luksusowymi autami, wywożą cenne przedmioty. Jeśli oczywiście przeżyją.

Ostatnio rosyjscy pogranicznicy przestali ich wpuszczać z powrotem do Rosji. Pewnie w ten sposób chcą się pozbyć wszelkich szumowin.

Mój rozmówca z batalionu Aidar podkreśla bohaterstwo swoich towarzyszy broni. - Nikt tak nie walczy jak oni. Nie dają się nikomu przekupić.

DEON.PL POLECA

Gdy pytam go o patriotyzm, przyznaje, że w batalionie mówi się po rosyjsku. On natomiast konsekwentnie posługuje się ukraińskim.

- Dlatego zyskałem przezwisko "banderowiec", ale jaki tam ze mnie banderowiec. Nawet mam wątpliwości, czy powinniśmy bronić Kramatorska i Ługańska, czy rzeczywiście powinniśmy za wszelką cenę utrzymać te ziemie.

Batalion Aidar jednak nie wycofuje się, nawet wtedy, gdy regularne wojsko odpuszcza. - Ostatnio rozkazano regularnemu wojsku opuszczenie bronionego terenu tylko dlatego, że ktoś zapłacił dowództwu. Nie wiem, czy mój batalion utrzyma się na swoich pozycjach. Ja wróciłem rozczarowany układami, które decydują o tym, kto zwycięży. Dzisiaj wojna to handel, to korupcja, począwszy od rozmów w Mińsku.

Przesyłając z Ukrainy tę krótką notatkę z rozmowy z młodym człowiekiem - proszę o modlitwę za tych, którzy najbardziej cierpią z powodu tego konfliktu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Rozmowa z banderowcem
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.