Kamienny most, szmaragdowa Neretwa i ślady wojny. Mostar ma wiele twarzy
Lato to czas podróży, urlopów i odwiecznego pytania: gdzie wyjechać? Doskonale znamy ten dylemat, dlatego chcemy Wam pomóc. W każdy piątek wakacji zabierzemy Was do miejsc, które darzymy szczególnym sentymentem i do których zawsze chętnie wracamy, nawet jeśli nie są pozbawione wad. Podzielimy się sprawdzonymi wskazówkami, pokażemy ukryte perełki i podpowiemy, jak najlepiej odkryć to, co dany region ma do zaoferowania.
Do Mostaru wybrałam się po dwóch tygodniach spędzonych na chorwackim wybrzeżu. Z jednej strony Adriatyk, plaże i wakacyjny rytm, z drugiej miasto położone nad szmaragdową Neretwą, gdzie kamienne uliczki przypominają o czasach Imperium Osmańskiego, a na murach budynków wciąż można znaleźć ślady wojny sprzed zaledwie trzydziestu lat. Mostar zachwyca architekturą, atmosferą i niezwykłym połączeniem kultur, ale nie pozwala zapomnieć o swojej trudnej przeszłości. To właśnie ten kontrast czyni go wyjątkowym.
Tutaj spotykają się dwa światy
Już pierwszy spacer pokazuje, że Mostar jest miejscem innym niż popularne wakacyjne kurorty. Zamiast nadmorskich promenad pojawiają się kamienne uliczki, niewielkie sklepiki, stragany z rękodziełem i charakterystyczne kawiarnie. Nad dachami wznoszą się smukłe minarety, a z meczetów rozlega się nawoływanie do modlitwy. W powietrzu miesza się zapach kawy, przypraw i jedzenia przygotowywanego według receptur, w których wyraźnie widać wpływy tureckie.
W tym mieście kultura śródziemnomorska spotyka się z Orientem. Wystarczy usiąść przy stoliku i zamówić kawę po bośniacku. Podana zostanie w charakterystycznej miedzianej džezvie, z filiżanką wody i słodkim rahat lokum. To drobny rytuał, ale dobrze oddaje charakter Mostaru, europejskiego miasta, które przez stulecia pozostawało pod silnym wpływem Imperium Osmańskiego.
Fot. Kinga LadaMiasto zbudowane wokół mostu
Stary Most jest symbolem miasta i jego najbardziej rozpoznawalnym zabytkiem. Pierwsza kamienna konstrukcja powstała w 1566 roku na polecenie sułtana Sulejmana Wspaniałego. Zastąpiła wcześniejszy drewniany most i przez kolejne stulecia łączyła dwa brzegi rzeki, a wraz z nimi różne społeczności i tradycje.
Dziś po łuku mostu przechodzą setki turystów. Wypolerowane przez lata kamienne płyty są niezwykle śliskie, dlatego spacer wymaga odrobiny ostrożności. Warto jednak zwolnić i spojrzeć w dół. Pod mostem płynie Neretwa, chłodna i niezwykle przejrzysta. Wokół niej wyrastają wapienne wzgórza, a nad wodą wznoszą się minarety i kamienne domy starego miasta.
Widok jest pocztówkowy. Ale historia tego miejsca sprawia, że trudno patrzeć na niego wyłącznie jak na piękny zabytek.
Oryginalny Stary Most przetrwał ponad cztery stulecia. 9 listopada 1993 roku został zniszczony podczas wojny w Bośni i Hercegowinie. Kamienna konstrukcja runęła do Neretwy, a wraz z nią zniknął jeden z najważniejszych symboli wielokulturowego Mostaru.
Most odbudowano po wojnie. Wykorzystano również elementy odnalezione na dnie rzeki, a nową konstrukcję oficjalnie otwarto w 2004 roku. Rok później Stary Most wraz z historycznym centrum Mostaru został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Dziś wygląda niemal tak, jakby wojna nigdy się nie wydarzyła. Tylko że w Mostarze bardzo szybko można przekonać się, że nie wszystko da się odbudować równie łatwo jak kamienny łuk.
Skok, który przyciąga spojrzenia
Dopiero wtedy skaczą.
Fot. Kinga LadaZ wysokości około 24 metrów człowiek znika na moment z pola widzenia, by po chwili pojawić się w lodowatej wodzie Neretwy. W upalny letni dzień wygląda to niemal jak widowisko stworzone dla turystów. Warto jednak pamiętać, że za tą tradycją kryje się realna odwaga i ryzyko.
Kamienne uliczki i ślady Orientu
Wąskie uliczki prowadzą między kamiennymi budynkami, w stronę kolejnych zaułków i niewielkich placów. Co chwilę pojawia się kolejny kadr: minaret widoczny ponad dachami, miedziane naczynia połyskujące w słońcu, stoliki kawiarni ustawione przy murze.
Jednym z najważniejszych zabytków tej części miasta jest meczet Koski Mehmed-Paszy, wzniesiony na początku XVII wieku. Świątynia znajduje się tuż nad Neretwą, dlatego jej sylwetka jest jednym z charakterystycznych elementów panoramy Mostaru. Można wejść do środka, a także wspiąć się na minaret, z którego rozciąga się widok na Stary Most i oba brzegi rzeki.
Warto odwiedzić również meczet Karađoz-bega, pochodzący z XVI wieku. Zabytkowe świątynie przypominają, jak silne piętno pozostawiło na mieście panowanie osmańskie.
Fot. Kinga Lada
Fot. Kinga LadaMiasto, którego nie da się oglądać tylko z jednej strony
Ślady wojny z lat 90. XX wieku są tutaj nadal obecne. Na elewacjach widać ślady po pociskach, w niektórych miejscach stoją wypalone budynki, z części domów pozostały jedynie fragmenty ścian. Są też cmentarze z charakterystycznymi białymi nagrobkami.
Nie trzeba ich szukać długo.
Mostar był jednym z miejsc, które szczególnie mocno ucierpiały podczas wojny na Bałkanach. Neretwa, która przez stulecia łączyła mieszkańców obu brzegów, stała się wówczas linią podziału.
To właśnie dlatego spacer po Mostarze to coś więcej niż zwykłe zwiedzanie. Można przejść przez pięknie odbudowane stare miasto, zrobić zdjęcie Starego Mostu, wypić kawę i podziwiać widok z minaretu, a kilka minut później znaleźć się przy budynku, którego ściany wciąż noszą ślady ostrzału.
Te dwa obrazy nie wykluczają się. Istnieją obok siebie.
Historia wciąż obecna
Dziś ponownie łączy oba brzegi Neretwy. Turyści przechodzą nim w jedną i drugą stronę, mieszkańcy spotykają się w kawiarniach, a z minaretów ponownie rozlega się głos muezina. Życie wróciło do miasta.
Fot. Kinga LadaI może właśnie w tym tkwi szczególna siła Mostaru. To nie jest miejsce, które pokazuje wyłącznie swoją najpiękniejszą twarz. Obok orientalnych zaułków, aromatycznej kawy i jednego z najbardziej niezwykłych mostów Europy pozwala zobaczyć także to, czego nie da się łatwo odbudować.


Skomentuj artykuł