Kiedyś polewano wodą panny, dziś polewa się księży. Zobacz starcie, z którego duchowni nie mogli wyjść cało
Ksiądz z osiedla opublikował nagranie pokazujące wodne starcie między księżmi a parafianami. Duchowni, chociaż walka była nierówna, dali z siebie wszystko.
Poniedziałek wielkanocny coraz częściej staje się areną walki między parafianami a księżmi. W starciu to wierni i ich kapłani angażują całą swoją energię, a walka jest tak zacięta, że nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć, kto wychodzi z niej zwycięsko. Biorąc jednak pod uwagę liczebność, duchowni zdobywają dodatkowe punkty.
>>Zobacz nagranie opublikowane przez księdza Rafała Główczyńskiego
Kiedyś polewano wodą panny, dziś polewa się księży
Śmigus-dyngus to bardzo stara polska tradycja, która polega na polewaniu się wodą i jest nierozłącznie związana z poniedziałkiem wielkanocnym - drugim dniem Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Śmigus i Dyngus to dwa odrębne obyczaje, które praktykowano jednego dnia. Dlatego z czasem ich nazwy się połączyły.
Jak informowaliśmy w tym artykule, dyngusem nazywano datek dawany przez gospodynie mężczyznom chodzącym w Poniedziałek Wielkanocny po domach, składającym życzenia świąteczne i wygłaszającym oracje lub wiersze o męce Pańskiej, a także komiczne parodie. W zamian za to otrzymywali jajka, wędliny i pieczywo.
Śmigus z kolei to obyczaj polewania się wodą w poniedziałek wielkanocny. Stąd też nazwa "lany poniedziałek". Zwyczaj prawdopodobnie ma korzenie pogańskie i wiąże się z radością po odejściu zimy oraz z obrzędami mającymi zapewnić urodzaj i płodność.
Chrześcijaństwo dodało do tego oczyszczającą symbolikę wody, a także tradycję, zgodnie z którą oblewanie wodą jest pamiątką rozpędzania tłumów, które gromadziły się w poniedziałek, rozmawiając o Zmartwychwstaniu Chrystusa.
W poniedziałek wielkanocny gospodarze o świcie wychodzili w pola i kropili je wodą święconą, żegnając się przy tym znakiem krzyża, a wbijając w grunt krzyżyki wykonane z palm poświęconych w Niedzielę Palmową, co miało zapewnić urodzaj i uchronić plony przed gradobiciem. Pola objeżdżano również w procesji konnej.
Wodą oblewano jednak przede wszystkim młode dziewczęta. Nieoblana panna była zdenerwowana i zaniepokojona, gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów.
Źródło: DEON.pl / pk
Skomentuj artykuł