Na Islandii spotkałem mojego Anioła Stróża

Na Islandii spotkałem mojego Anioła Stróża
(fot. Gianluca Zuccarelli / Unsplash)

Kiedy z perspektywy patrzę na to, co się wydarzyło, trudno mówić o przypadku.

Od kilku lat staram się podróżować ekonomicznie. Zamiast wydawać pieniądze na hostele i campingi, w czasie podróży sypiam w samochodzie, który wynajmuję. Taka forma noclegu sprawdza się szczególnie w drogich krajach i pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy.

Islandia jest wyjątkowo drogim krajem. Za najtańszą przekąskę w fastfoodzie trzeba zapłacić równowartość kilkudziesięciu złotych. Nocleg w hostelu to wydatek rzędu kilkuset złotych. Gdy ja i mój kolega planowaliśmy wyprawę na Islandię, od razu wiedzieliśmy, że ze względów finansowych nie będziemy mogli sobie pozwolić na nocowanie w cywilizowany sposób i wybierzemy samochód. Była to już druga "ekonomiczna wyprawa", podczas której nasz środek transportu był naszym domem.

Wyprawa przebiegała bez większych niespodzianek. Piękno Islandii za każdym razem rekompensowało trudy związane z podróżą i spartańskie warunki noclegu. Wszystko zmieniło się w dzień przed odlotem - aby uczestniczyć w niedzielnej Mszy, zrezygnowaliśmy z zobaczenia malowniczego archipelagu wulkanicznych wysp. Zmusiło nas to do przenocowania w centrum największego miasta Islandii - Rejkiawiku. Trochę pluliśmy sobie w brodę.

Z lekkim niedosytem, ale jednak spokojni, że podjęliśmy słuszną decyzję, zasnęliśmy w samochodzie na jednej ze stacji benzynowych. Jak się później okazało, miało nas to drogo kosztować.

Spałem z przodu od strony kierowcy, z czapką zasłaniającą oczy, bo rozpoczynające się islandzkie lato sprawiało, że przez cały czas było jasno. Około trzeciej nad ranem ktoś zapukał w szybę nad moją głową. Zaspany i zdziwiony, otworzyłem drzwi. Obok samochodu stał ubrany w garnitur mężczyzna.

Aby uczestniczyć w niedzielnej Mszy, zrezygnowaliśmy z zobaczenia malowniczego archipelagu wulkanicznych wysp. Zmusiło nas to do przenocowania w centrum największego miasta Islandii - Rejkiawiku. Trochę pluliśmy sobie w brodę.

"Chłopaki, jedźcie stąd. Kilka ulic dalej policja właśnie daje mandat ludziom, którzy podróżują w ten sam sposób i za kilka minut będzie u was" - powiedział. Nie pamiętam, w jakim mówił języku - musiał to być polski albo angielski. Gdyby mówił po islandzku, nie zrozumiałbym ani słowa.

Podziękowaliśmy mu i wyjechaliśmy z miasta, by przeczekać do rana w mniej rzucającym się w oczy miejscu. Skąd się wziął ten facet na stacji benzynowej i to o trzeciej nad ranem? Nie mieliśmy pojęcia. Wiedzieliśmy tylko, że dzięki niemu uniknęliśmy wysokiego mandatu, który - biorąc pod uwagę islandzkie zarobki - mocno nadwyrężyłby nasz budżet.

Ten "zbieg okoliczności" pierwszy zauważył kolega. Wtedy dotarło do mnie, że decyzja o pójściu na niedzielną Eucharystię nie została "u góry" niezauważona, a Pan Bóg zatroszczył się o nas, byśmy potem nie mówili: "Wybraliśmy Mszę, a dostaliśmy wysoki mandat". Ja pierwszy bym tak mówił.

Kim był tajemniczy mężczyzna? Przypadkowym przechodniem? Dobrym człowiekiem? Aniołem? Moim Aniołem Stróżem? Tego nie dowiem się nigdy. Z tyłu głowy mam jednak przeczucie, że w tym wszystkim było za dużo składających się w sensowną całość elementów - decyzja o pójściu na Mszę, uniknięcie wysokiej kary, tajemniczy mężczyzna w garniturze (nie mam pojęcia, dlaczego wszyscy, którzy spotkali anioły, twierdzą, że widzieli je w garniturze).

Kim są Aniołowie? Pulchnymi bobasami ze skrzydłami? A może wojownikami w lśniącej zbroi, depczącymi głowę szatana? Myślę, że bez względu na to, kim są i jak są przedstawiani, znajdują się znacznie bliżej nas i naszych problemów, niż się spodziewamy. Być może dzięki nim uniknęliśmy w naszym życiu już wielu wypadków, cierpień i nieprzyjemności. Szkoda, że tak rzadko o nich pamiętamy.

Piotr Kosiarski - reaktor DEON.pl, dziennikarz, bloger i podróżnik. Interesuje się turystyką kolejową i przyrodniczą. Prowadzi autorskiego bloga podróżniczego Mapa bezdroży

Redaktor DEON.pl, dziennikarz, bloger, podróżnik i obserwator świata. Interesuje się turystyką kolejową i przyrodniczą. Lubi chodzić po górach i nurkować. Prowadzi autorskiego bloga Mapa bezdroży

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Joan Wester Anderson
14,76 zł
36,90 zł

Czy anioły rzeczywiście są wśród nas? Czy ingerują w nasze życie?

Aby się przekonać, przeczytaj książkę Joan Wester Anderson, która jest nazywana „Anielską Damą”, a na temat aniołów pisze od 1992 roku. W Anielskich drogach,...

Skomentuj artykuł

Na Islandii spotkałem mojego Anioła Stróża
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.