[POGODNY WIERSZYK NA DOBRANOC] Łyżka i widelec
Zbliżamy się do końca wakacji. Wieczory są coraz chłodniejsze, a zatem czas kończyć tradycyjne przeciągające się do późna, z angielska nazywane przez nas „grillem” (choć ci, którzy na co dzień mówią po angielsku, wolą nazywać ze z francuska „barbeque”). Już niedługo zostanie po nich tylko wspomnienie i parę wstydliwych fałdek na boczkach. Tadeusz Śliwiak – aktor i poeta – napisał na tę okazję doskonały wiersz, który warto przypomnieć sobie na koniec dnia.
Tadeusz Śliwiak urodził się w 1928 roku we Lwowie, zmarł w 1991 roku w Krakowie. Początkowo studiował medycynę, ale ostatecznie ukończył PWST w Krakowie, gdzie związany był kolejno z kilkoma teatrami i instytucjami kultury, pracował także w telewizji, był tłumaczem (z języka rosyjskiego i węgierskiego). napisał także teksty wielu piosenek, śpiewanych m.in. w Piwnicy pod baranami. Dziś na dobranoc proponuję jego żartobliwy wiersz „Łyżka i widelec”, w którym coś dla siebie znajdą zarówno ci, którzy trzymają linię, jak i cała reszta, którym ostatnio – na wieczornych grillach – przytyło się nieco…
Siostra łyżka,
Brat widelec –
Ona gruba, on chudzielec.
Nie przybywał nic na wadze.
Rzekła łyżka:
– Ja ci radzę, od zup się tyje.
Popatrz, jaką ty masz szyję!
Wszystkie ci wystają kości,
Długo tak zamierzasz pościć?
– Nie chcę zup,
Bo ich nie znoszę.
Jedz je sama, bardzo proszę!
Dość już twego mam gadania,
Ja jem tylko drugie dania!
Skomentuj artykuł