Edukacja zdrowotna obowiązkowa od 2026. Jeden temat wciąż zależy od decyzji rodziców
Zapadła decyzja w sprawie edukacji zdrowotnej w polskich szkołach. Od roku szkolnego 2026/2027 przedmiot będzie obowiązkowy, ale nie wszystkie jego elementy obejmą każdego ucznia.
Zapowiedzi dotyczące zmian w szkołach znalazły potwierdzenie. Minister edukacji Barbara Nowacka ogłosiła, że od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym.
Nowe zasady obejmą uczniów od czwartej klasy szkoły podstawowej, a zajęcia będą kontynuowane także w szkołach ponadpodstawowych przez dwa lata.
Nie wszystko będzie obowiązkowe
Choć sam przedmiot stanie się obowiązkowy, jeden z jego elementów pozostanie fakultatywny. Chodzi o część dotyczącą zdrowia seksualnego.
Jak wyjaśniła minister, decyzja o uczestnictwie w tym module będzie należała do rodziców lub w przypadku uczniów pełnoletnich do nich samych. Ta część zajęć ma stanowić jedynie niewielki fragment całego programu.
Ile będzie zajęć o seksualności?
Według zapowiedzi, moduł związany z edukacją seksualną obejmie bardzo ograniczoną liczbę godzin, prawdopodobnie jedną lub dwie lekcje w ciągu roku szkolnego.
Szczegółowy zakres treści nie jest jeszcze znany. Program mają przygotować eksperci, którzy zdecydują zarówno o tematyce zajęć zdrowotnych, jak i o zawartości części dotyczącej seksualności.
Decyzja także polityczna
Według wcześniejszych informacji medialnych, pozostawienie modułu seksualnego jako nieobowiązkowego ma związek z próbą uniknięcia sporów światopoglądowych.
Nowy przedmiot zamiast WDŻ
Edukacja zdrowotna zastąpiła już wcześniej zajęcia z wychowania do życia w rodzinie. Od września 2025 roku funkcjonuje w szkołach, ale obecnie udział w niej nie jest obowiązkowy.
Zajęcia odbywają się w wymiarze jednej godziny tygodniowo w klasach IV–VIII oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych.
Niskie zainteresowanie uczniów
Dane Ministerstwa Edukacji pokazują, że w obecnym roku szkolnym na zajęcia uczęszcza jedynie część uczniów.
Największy udział odnotowano w szkołach podstawowych, gdzie frekwencja przekracza 40 proc. W szkołach średnich zainteresowanie jest znacznie niższe – szczególnie w liceach i technikach.


Skomentuj artykuł