Nie rozumiem

Nie rozumiem
Janusz Poniewierski
7 lat temu

Coraz mniej rozumiem otaczającą nas rzeczywistość. Oto na przykład czytam rozmowę z pisarzem Ignacym Karpowiczem, autorem wydanych niedawno "Ości", i przecieram oczy ze zdumienia.

Prozaik ów bowiem określa się jako zwolennik "cywilizacji śmierci", która - w jego ocenie - jest "najlepszym rozwiązaniem dla ludzkości". Co więcej, jest dobrodziejstwem: "cywilizacją wolności wyboru i wiary w wolną wolę; ona wierzy w człowieka i zawsze stoi po jego stronie. Cywilizacja życia natomiast to cywilizacja nakazu i zakazu, opresji. [Zaś] Cywilizacja śmierci - ekspresji".

Cóż, de gustibus non est disputandum. Chciałbym jednak zauważyć, że śmierć - zgodnie ze znaczeniem tego słowa - to zawsze jest rozpad, chaos i zniszczenie, a nie szczęście, wolność i świat w różowych barwach. Kto jak kto, ale pisarz powinien sens używanych przez siebie słów rozumieć.

Oczywiście, mógłby mi ktoś zarzucić, że nie pojmuję jedynie wypowiedzi płynących z tzw. lewej strony ("lewej" w sensie kulturowym, a nie politycznym). Coraz częściej nie rozumiem również niektórych biskupów, tradycyjnie zajmujących miejsca po "stronie prawej". Oto na przykład bp Wiesław Mering z Włocławka zaprotestował niedawno przeciwko temu, by 4 czerwca był w Polsce obchodzony jako Dzień Wolności i Praw Obywatelskich. Powód protestu na pierwszy rzut oka wydaje się chwalebny: biskup podkreśla bowiem, że tego samego dnia w Pekinie doszło do masakry studentów na placu Tian'anmen - był to zatem "ostatni dzień wolności i nadziei w Chinach".

To prawda, podejrzewam jednak, że księdzu biskupowi chodzi nie tyle o uczczenie śmierci chińskich studentów, ile o kontestację okrągłego stołu i obecnej polskiej rzeczywistości. W tym duchu bowiem można interpretować fragment jego oświadczenia: "4 czerwca nie jest dla mnie żadną cezurą w najnowszej historii Polski". Biskup ma do takiej oceny prawo, nie powinien jednak, moim zdaniem, sięgać po argument cudzego męczeństwa, by użyć go instrumentalnie przeciwko partii rządzącej. Doprawdy, trudno pojąć, że w taki sposób swe opinie formułuje nie opozycyjny polityk (do czego się już przyzwyczaiłem), ale katolicki biskup…

Swoją drogą, ciekawe, jak byśmy zareagowali, gdyby np. Żydzi i środowiska prowadzące dialog chrześcijańsko-żydowski protestowali przeciwko uroczystym obchodom rocznicy wyboru papieża Jana Pawła II (16 października). Rozumując tak jak bp Mering, mogliby znaleźć analogiczny argument: tego samego dnia przecież - tyle że 35 lat wcześniej, w 1943 roku - wywieziono do Auschwitz ponad 1000 mieszkańców rzymskiego getta.

I jeszcze jeden przykład: z blogu prof. Jana Hartmana, który postanowił stanąć w obronie supermarketów, zagrożonych widmem zakazu handlu w niedziele. Oczywiście, winę za tę ewidentną krzywdę właścicieli sklepów i ich klientów ponosi Watykan oraz "jego ludzie, w sutannach i bez". Żeby to udowodnić, Hartman wytoczył działa potężne, napisał na przykład o "zasadzie rządu ograniczonego, głoszącej, iż władzom nie wolno stanowić ustaw godzących w swobody osobiste, celem wywarcia na obywatelach przymusu zachowania zgodnego z przekonaniami rządzących odnośnie do tego, co jest, a co nie jest dobrym i zacnym życiem".

Jestem pod wrażeniem. Żałuję tylko, że prof. Hartman, cytując mądre książki, nie dostrzegł, że ludzie domagający się zakazu handlu w niedziele występują przede wszystkim po to, żeby ulżyć osobom w hipermarketach pracującym (i bronić niedzieli jako dnia "przeznaczonego na odpoczynek i życie rodzinne"). Spodziewałbym się raczej, że jako filozof przytoczy i rzetelnie rozważy ich argumenty. Zamiast tego Hartman kpi sobie z nich i formułuje wyrafinowaną intelektualnie myśl, że "skoro jednym wolno domagać się zamykania hipermarketów w niedzielę, to (…) innym wolno by domagać się zamknięcia w niedzielę kościołów".  Cóż, profesor zdaje się ignorować standardy obowiązujące dotąd filozofów…

Oto kilka - pierwszych z brzegu - powodów, które sprawiają, że coraz mniej rozumiem otaczającą nas rzeczywistość. Ciekawe, czy ta rzeczywistość jest jeszcze w stanie zrozumieć samą siebie?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie rozumiem
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.