Instytut Matki i Dziecka ogranicza przyjęcia

Instytut Matki i Dziecka ogranicza przyjęcia
Od dwóch dni Instytut Matki i Dziecka przyjmuje dzieci tylko w sytuacji zagrożenia życia.
Wojciech Kamiński/ Gazeta Polska Codziennie / slo

Tak wygląda polityka zdrowotna rządu Donalda Tuska. Nie liczą się pacjenci, ludzkie życie, lecz jedynie pieniądze - mówi przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha.

Bo to właśnie pieniądze, a właściwie ich brak, zmusza dyrektorów renomowanych klinik i zwykłych szpitali do zamykania drzwi przed pacjentami. Od dwóch dni Instytut Matki i Dziecka przyjmuje dzieci tylko w sytuacji zagrożenia życia. "Mam świadomość, że jeżeli z dniem dzisiejszym nie wstrzymamy planowanych przyjęć pacjentów, to do końca roku Instytut straci płynność finansową i pojawi się groźba bankructwa placówki" - napisał w specjalnym komunikacie dr Tomasz Maciejewski, dyrektor placówki, w której leczą się mali pacjenci z całej Polski.

NFZ nie zapłacił instytutowi aż 4 mln zł za wykonanie świadczeń zdrowotnych, które przekroczyły limit przewidziany kontraktem.

Wcześniej podobna decyzja została podjęta w Centrum Zdrowia Dziecka (CZD). W wyniku tego, że fundusz nie zapłacił centrum 7 mln zł za tzw. nadwykonania, ograniczono przyjęcia w czterech klinikach: chorób metabolicznych, immunologii, gastrologii i otolaryngologii. Na przyjęcie mogą liczyć jedynie dzieci, którym zagraża śmierć.

- Zawsze kierowaliśmy się zasadą, że zdrowie i życie naszych pacjentów jest najważniejsze. Teraz zostaliśmy postawieni pod ścianą. Po prostu nie mamy pieniędzy - wyjaśnia rzecznik CZD Paweł Trzciński. Po długich negocjacjach NFZ pokrył część wydatków placówki. - Co do reszty, usłyszeliśmy, że możemy iść do sądu - relacjonuje Trzciński.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Instytut Matki i Dziecka ogranicza przyjęcia
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.