Łódzkie: Wykoleił się pociąg - są ranni i zabici

Łódzkie: Wykoleił się pociąg - są ranni i zabici
Miejsce katastrofy pociągu relacji Warszawa-Katowice, który wykoleił się w miejscowości Baby w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego (Łódzkie), 12 bm. Ze wstępnych ustaleń wynika, że wykoleiła się lokomotywa i cztery wagony. Cztery osoby zginęły, a ok. 30 jest rannych. (fot. PAP/Grzegorz Michałowski)
Polskie Radio / tvn24 / PAP / www.intercity.pl / wm

Wg ostatnich danych policji w wypadku pociągu relacji Warszawa - Katowice, który wykoleił się w piątek w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego (Łódzkie) zginęła jedna osoba (mężczyzna), a około 50 poszkodowanych zostało przewiezionych do szpitali - poinformował PAP Adam Kolasa z łódzkiej policji.

- Niewykluczone, że ofiar może być więcej, ale będzie to można stwierdzić po podniesieniu przewróconego wagonu - dodał Kolasa.

Wcześniej policja i przewoźnik informowali, że w wyniku wykolejenia pociągu relacji Warszawa-Katowice zginęły cztery osoby, a ok. 30 zostało rannych.

Do wypadku doszło ok. godziny 16:15 na stacji Baby w powiecie piotrkowskim. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że wykoleiła się lokomotywa i cztery wagony - powiedział PAP Adam Kolasa z łódzkiej policji.

Pociąg TLK spółki PKP Intercity zmierzał z Warszawy Wschodniej do Katowic. Pociągiem jechało ok. 280 pasażerów.

- Na miejscu są wszelkie służby medyczne, ratownicze, policja, prokuratura i nasza kolejowa komisja, która będzie badała przyczyny wypadku - powiedział rzecznik spółki PKP PLK Krzysztof Łańcucki.

- Jadące od Katowic pociągi są kierowane na inne trasy. Tędy na pewno nie przejedzie przez co najmniej kilka godzin żaden pociąg - dodał Łańcucki.

Sześć śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - z Łodzi, Płocka, Warszawy, Lublina, Gliwic i Kielc - zostało skierowanych na miejsce wypadku.

Na miejsce katastrofy kolejowej w Babach udała się też specjalistyczna grupa ratownicza, w drodze jest specjalny kontener medyczny - poinformował PAP rzecznik Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak.

Jak powiedział Frątczak, specjalistyczna grupa poleciała korzystając z policyjnego śmigłowca. Oprócz kilkunastu zastępów z woj. łódzkiego na miejsce wypadku pojechały także specjalistyczne jednostki z woj. mazowieckiego, udał się tam także komendant główny PSP.

 

Jak czytamy na stronie www.intercity.pl, osoby, które nie zostały poszkodowane zostaną przewiezione autokarami do szkoły w miejscowości Baby.

Ranni pasażerowie są transportowani do szpitali: w Brzezinach (ul. Marii Skłodowskiej Curie 6, 46 874 28 00), w Piotrkowie Trybunalskim (Samodzielny Szpital Wojewódzki im. Mikołaja Kopernika ul. Rakowiecka 15, tel. 44 648 04 03), w Tomaszowie Mazowieckim (Szpital Rejonowy SPZOZ, ul. Jana Pawła II 33, tel. 44 725 71 90), w Łodzi (Szpital im. Kopernika, tel. 42 689 51 61), w Łodzi (Szpital Wojskowej Akademii Medycznej, tel. 42 639 34 24).

Osoby, które nie zostały poszkodowane zostały przewiezione autokarami do szkoły podstawowej w miejscowości Baby, a stamtąd po lekarskich oględzinach dalej do miejsc do których chcą się udać.

Dla rodzin ofiar i poszkodowanych PKP Intercity uruchomiło 2 alarmowe nr telefonów 42 205 55 73, 800 022 022 oraz adres e-mail: infokraj@intercity.pl

W związku z wypadkiem pociągi dalekobieżne jadące pomiędzy Koluszkami a Częstochową w obu kierunkach kierowane są drogą okrężną przez Łódź, Zduńską Wolę, Magistralę Węglową. Na odcinku Koluszki - Rokiciny - Koluszki oraz Moszczenica - Częstochowa - Moszczenica zostały uruchomione pociągi wahadłowe Przewozów Regionalnych. Natomiast na odcinku Moszczenica - Rokiciny - Moszczenica została uruchomiona autobusowa komunikacja zastępcza.

Premier Donald Tusk przyleciał helikopterem w piątek wieczorem na miejsce katastrofy pociągu w Babach koło Piotrkowa Trybunalskiego. Szef rządu zapozna się z przebiegiem akcji ratowniczej. Później przewidziano briefing dla mediów.

Prezydent Bronisław Komorowski "składa szczere wyrazy współczucia poszkodowanym w katastrofie kolejowej w Babach k. Piotrkowa Trybunalskiego oraz rodzinom wszystkich, którzy ucierpieli" - poinformowała Kancelaria Prezydenta na swej stronie internetowej.

Minister zdrowia Ewa Kopacz odwiedziła w piątek szkołę w Babach, do której po wypadku pociągu relacji Warszawa-Katowice przewieziono ok. 150 jadących nim pasażerów.

Minister wysoko oceniła akcję ratowniczą, powiedziała, że ratownictwo medyczne zdało egzamin, akcja była szybka - kilka minut po wypadku na miejscu pojawiły się straże ochotnicza i państwowa oraz pogotowie ratunkowe.

Z Bab Kopacz pojechała do Piotrkowa Trybunalskiego do szpitala, gdzie trafiły 33 poszkodowane osoby. Minister powiedziała, że do szpitala w Łodzi trafiła kobieta w stanie ciężkim.

Dziennikarz PAP rozmawiał na miejscu z pasażerami wykolejonego pociągu. Pan Adam, który jechał w ostatnim wagonie, powiedział, że poczuł tylko gwałtowne hamowanie i spadający bagaż. Dodał, że skorzysta z podstawionego autokaru. W ostatnim wagonie nikt poważnie nie ucierpiał.

Jadąca w trzecim wagonie pani Elżbieta przy gwałtownym hamowaniu została uderzona w głowę. Założono jej opatrunek. Powiedziała, że jest zmartwiona, bo słyszała o ofiarach.

Podróżująca w pierwszym wagonie za lokomotywą pani Monika powiedziała, że poczuła szarpnięcie i nagle zobaczyła, że wagon sunie leżąc na boku, a korytarz znalazł się na górze.

Stan torów w miejscu wykolejenia pociągu był dobry, można tam było jechać z prędkością 120 km na godzinę - powiedział PAP w piątek rzecznik Grupy PKP PLK Krzysztof Łańcucki.

Warunki jazdy były bardzo dobre. Nie można mówić o złym stanie torów - zapewnił Łańcucki. Dodał, że przyczyna wypadku jest badana przez specjalistów. Na miejsce dotarł już przedstawiciel Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych, działającej przy ministrze infrastruktury. Na miejscu jest też komisja kolejowa.

Zdaniem Łańcuckiego, przyczyn wypadku może być bardzo dużo - mogła to być wina człowieka, ale mogła także zawieść technika. "Komisja ustali powód wypadku, ale trudno powiedzieć, kiedy poznamy przyczyny. Badania po wypadkach kolejowych trwają długo. Gdy np. badano wypadek pod Stargardem Szczecińskim, ustalono przyczynę dopiero po kilku latach. Zwykle udaje się wyjaśnić sprawę w ciągu kilku tygodni" - powiedział.

Rzecznik poinformował, że jeżeli będzie to możliwe, uszkodzony tabor zostanie naprawiony, ale jeżeli zniszczenia okażą się zbyt duże i nie uda się wagonów odholować nawet z minimalną prędkością, to pójdą na złom. Uszkodzona została także lokomotywa.

Według Łańcuckiego, zniszczenia infrastruktury kolejowej w miejscu katastrofy są znaczne. Uszkodzonych zostało 500 metrów sieci trakcyjnej i słupy oraz 300 metrów torów. Koszt naprawy może sięgnąć nawet miliona złotych - powiedział. Na miejsce wykolejenia wysłany już został specjalistyczny sprzęt.

Jak poinformował w piątek PAP rzecznik piotrkowskiej prokuratury okręgowej Witold Błaszczyk, na miejscu wypadku jest trzech prokuratorów na czele z szefem piotrkowskiej prokuratury rejonowej.

- Prokuratorzy realizują pierwsze czynności dowodowe na miejscu zdarzenia. Zabezpieczają dowody ewentualnego przestępstwa i dokonują ustaleń, co do przyczyny katastrofy - powiedział prok. Błaszczyk.

Dodał, że śledztwo już się rozpoczęło, choć nie ma jeszcze formalnego postanowienia o jego wszczęciu, które wydane zostanie jeszcze w piątek lub najpóźniej w sobotę.

- Śledztwo się rozpoczęło (...) Najważniejsze jest zabezpieczenie materiału dowodowego - dodał prokurator.

Śledztwo prowadzone będzie w sprawie spowodowania katastrofy kolejowej. Grozi za  to kara do 12 lat więzienia.

W trakcie postępowania - poza ustaleniem kręgu osób pokrzywdzonych - śledczy będą ustalać przyczyny katastrofy. - Jak będziemy znali przyczyny, to będziemy ustalać, czy jest ktoś i ewentualnie, kto jest odpowiedzialny za doprowadzenie do tej katastrofy kolejowej - zaznaczył Błaszczyk.

Wyświetl większą mapę

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Łódzkie: Wykoleił się pociąg - są ranni i zabici
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.