USA: paraliż rządu; Obamacare wejdzie w życie

(fot. EPA/PETE SOUZA)
PAP / psd

Kilka godzin przed upływem obecnej ustawy budżetowej Demokraci i Republikanie z USA nie porozumieli się ws. nowej, co oznacza częściowy paraliż rządu i agend federalnych od wtorku. Przedmiot sporu, czyli reforma ochrony zdrowia (tzw. Obamacare) i tak wejdzie w życie.

Zgodnie z oczekiwaniami Senat odrzucił w poniedziałek stosunkiem głosów 54 do 46 ustawę o wydatkach państwa w wersji przyjętej przez zdominowanych przez Republikanów Izbę Reprezentantów, gdyż zawierała ona zapis o odroczeniu o rok wejścia w życie reformy systemu opieki zdrowotnej, tzw. Obamacare.

A to oznacza, że po serii głosowań, w których Izba i Senat nawzajem odsyłali do siebie projekt nowej ustawy, Stany zjednoczone wciąż nie mają budżetu. W konsekwencji we wtorek wiele z agend federalnych przestanie pracować, a około 800 tys. pracowników federalnych zostanie wysłanych na bezpłatne urlopy.

Prezydent Barack Obama ostrzegł w poniedziałek, że nieuchwalenie ustawy budżetowej będzie mięć negatywne skutki dla gospodarki amerykańskiej, która dopiero podnosi się po kryzysie, a także dla zwykłych ludzi.

"Setki tysięcy pracowników pozostaną w pracy bez pensji, a setki tysięcy natychmiast pójdą na urlopy bezpłatne" - powiedział. W pracy pozostaną tylko ci, których zajęcie uznane jest jako kluczowe dla ochrony życia, własności lub bezpieczeństwa narodowego. Na przymusowy urlop - jak wyliczył "New York Times" - ma iść 97 proc. pracowników NASA, 94 proc. pracowników agencji ochrony środowiska, około proc. 80 personelu ministerstwa pracy i resortu finansów, a także połowa ludzi zatrudnionych w Pentagonie.

O tę sytuację Obama oskarżył Republikanów, którzy - w jego ocenie - "kwestionują wyniki wyborów", uzależniając zgody na ustawę budżetową od uchylenia będź przynajmniej opóźnienia wejścia w życie Obamacare. Choć ustawa o reformie została przyjęta przez Kongres już w 2010 roku, to Republikanie, którzy w między czasie zdobyli większość w Izbie Reprezentantów nie mogą się z nią pogodzić i już ponad 40 razy próbowali bezskutecznie ją uchylić przy okazji innych głosowań.

Obama zastrzegł, że i tym razem nie ulegnie szantażowi Republikanów. Wyraził jednak nadzieję, że kongresmeni w Izbie zmienią zdanie i paraliżu da się uniknąć. "Czas goni, ale mam nadzieję, że Kongres, a zwłaszcza Izba Reprezentantów dokona odpowiedniego wyboru" - powiedział.

Sytuacja częściowego paraliżu rządu po raz ostatni miała miejsce 17 lat temu, gdy blokada wydatków rządowych trwała 21 dni na przełomie grudnia 95 i stycznia 96 roku i kosztowała państwo około 1,4 mld USD. Wówczas - jak przypominają komentatorzy - Republikanie zostali uznani przez społeczeństwo za winnych (co odzwierciedliły sondażowe spadki poparcia dla Republikanów), przyczyniając się do reelekcji prezydenta Billa Clintona.

Z opublikowanego w poniedziałek sondażu dla CNN wynika, że także i tym razem Amerykanie oceniają, że to Republikanie w Kongresie są odpowiedzialni za impas budżetwowy. Takie zdanie wyraziło 46 proc. respondentów, podczas gdy Obamę obwiniło 36 proc. Większość oceniła, że to Republikanie zachowują się w rozgrywkach budżetowych "jak rozpieszczone dzieci".

Paradoksalnie nieprzyjęcie nowej ustawy budżetowej nie opóźni rozpoczynającego się we wtorek wejścia w życie znienawidzonej przez Republikanów reformy systemu opieki zdrowotnej, bo ogromna większość finansowania tej reformy została zagwarantowana ustawą "Affordable Care Act" oraz innymi ustawami.

Obamacare to kluczowe osiągnięcie prezydenta z pierwszej kadencji. Już podczas kampanii w 2008 Obama obiecał, że zreformuje amerykański system opieki zdrowia tak, by zapewnić jak najbardziej powszechny system ubezpieczeń. Obecnie liczbę osób, które nie mają żadnego ubezpieczenia szacuje się w USA na około 40 mln. W myśl reformy pracodawcy będą zobowiązani do ubezpieczenia pracowników zatrudnionych na stałe, a pracujący na własny rachunek - do wykupienia polis na tzw. giełdach ubezpieczeń, które wystartują we wtorek 1 października.

Osoby, których dochód jest odpowiednio niski, mają otrzymać dotację, a młodzi będą mogli pozostać na ubezpieczeniu rodziców do 26 roku życia (dotychczas obowiązywał limit 19 lat lub - w przypadku kontynuowania nauki - 22 lat).

Poza przyjęciem ustawy budżetowej Kongres musi się też zgodzić na zwiększenie dozwolonego limitu zadłużenia kraju (obecnie 16,7 bln USD), który - jak szacuje resort finansów - zostanie osiągnięty w drugiej połowie października. Tu brak porozumienia będzie jeszcze tragiczniejszy w skutkach, bo brak zgody kongresmenów na dodrukowanie pieniędzy oznaczałby konieczność ogłoszenia niewypłacalności USA i niemożność uregulowania zobowiązań wynikających z obsługi amerykańskiego długu na rynkach międzynarodowych. Taka sytuacja miałaby miejsce po raz pierwszy w historii.

Związani z Tea Party konserwatyści uprzedzili, że jeśli w ustawie budżetowej nie zostanie przewidziana redukcja funduszy na Obamacare, to będą głosować także przeciwko podniesieniu limitu długu.

Liderzy Republikanów, w tym przewodniczący Izby Reprezentantów John Boehner, sygnalizowali wcześniej gotowość współpracy z Demokratami, by zapobiec kolejnemu budżetowemu kryzysowi w USA. Ale znaleźli się pod ogromną presją Tea Party, która oskarżyła ich, że "zgadzają się na finansowanie programu, który zniszczy kraj". Wpływowe grupy konserwatywnych aktywistów zapowiedziały, że w republikańskich prawyborach do Kongresu w przyszłym roku kandydaci, którzy nie głosowali za odrzuceniem Obamacare, nie będą wspierani.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

USA: paraliż rządu; Obamacare wejdzie w życie
Komentarze (1)
jazmig jazmig
1 października 2013, 13:04
Widać tutaj wyraźnie bezczelność lewaków. Republikanie uchwalili budżet, w którym obamacare odkładają na rok. Wystarczyło go zatwierdzić i wszedłby w życie. Jednakże demokraci odrzucili ten budżet i oskarżają republikanów, że budżetu nie uchwalili, a na dodatek Obama zapowiedział, że budżet bez obamacare zawetuje. Wychodzi więc na to, że republikanie mają potulnie zatwierdzać żądania demokratów i Obamy, alel to jest USA, a nie Europa. Tam każdy kongresmen i senator jest rozliczany przez wyborców i doskonale o tym wie. Ponieważ nie widać woli kompromisu u demokratów, zanosi się na przepychanki, ale winni temu są demokraci i Obama, a nie republikanie i byłoby dobrze, gdyby prawicowe media, zamiast potulnie przepisywać teksty PAP, wyraźnie to akcentowały.