Z kart historii: Niezapomniane mistrzostwa

Z kart historii: Niezapomniane mistrzostwa
Rozgrzewka Polaków przed kolejnym meczem mistrzostw świata w Japonii (fot. wikipedia/Eckhard Pecher)
inf. wł./ŁK

Choć minęły ledwie cztery lata, ten sukces polskiej reprezentacji wydaje się być już odległym w czasie. Zapewne dlatego, że rozbudzone nadzieje na kolejne sukcesy do dziś nie doczekały się realizacji. 3. grudnia 2006 roku polscy siatkarze stanęli na drugim miejscu podium rozgrywanych w Japonii mistrzostw świata.

Podopieczni Raula Lozano nie mieli nic do powiedzenia w finałowym starciu przeciwko Brazylii. Przegrali 0:3 (12:25, 22:25, 17:25) i z boiska schodzili z opuszczonymi ze smutku głowami. Ale to, co zostało najbardziej zapamiętane z turnieju, wcale nie wydarzyło się w finale...

Pierwsza fazę mistrzostw biało-czerwoni ukończyli z kompletem pięciu zwycięstw, pokonując m.in. gospodarzy turnieju - Japończyków. Także dwa pierwsze spotkania drugiej fazy grupowej - z Tunezją i Kanadą - zakończyły się pewnymi wygranymi Polaków. Prawdziwe schody zaczęły się, gdy przyszło stanąć w szranki z głównymi rywalami do zajęcia miejsc premiowanych awansem do półfinałów.

Spotkanie z Rosją - odwiecznym i niezwykle trudnym dla biało-czerwonych przeciwnikiem - miało odpowiedzieć na pytanie, na co stać Polaków. Dla faworyzowanych graczy "Sbornej" porażka oznaczała koniec marzeń o medalach. Przed meczem obydwa zespoły prowadziły swoistego rodzaju wojnę psychologiczną. Rosjanie lekceważyli osiągnięcia biało-czerwonych, twierdząc, że we wcześniejszych spotkaniach mieli słabych przeciwników. Polacy zarzucali siatkarzom z Rosji nadmierną arogancję.

Sam mecz był niezwykle dramatyczny i przeszedł do historii polskiej siatkówki. Podopieczni Lozano grali słabo i przegrywali już w setach 0:2. Zaskakujący zwrot nastąpił w trzecim secie, wygranym przez Polaków. Potwierdziła się stara siatkarska zasada, że kto prowadząc w setach 2:0, nie wygra kolejnej partii, z boiska zejdzie pokonany. Łupem siatkarzy znad Wisły padł tez set numer cztery i tie-break. Zwycięstwo oznaczało awans do strefy medalowej.

Po wygranej 3:0 z Serbią i Czarnogórą Polacy w półfinale uporali się z Bułgarami. Gracze Brazylii w rozegranym 3. grudnia meczu finałowym byli poza zasięgiem. Po zakończonym spotkaniu nastąpiła ceremonia dekoracji, a z nią kolejna niezapomniana chwila tych mistrzostw. Polscy siatkarze na podium weszli ubrani w czarne koszulki z numerem 16. W ten sposób biało-czerwoni zadedykowali medale zmarłemu koledze z reprezentacji Arkadiuszowi Gołasiowi, który zginął w wypadku samochodowym 16. września 2005 roku.

Ceremonia dekoracji Polaków

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Z kart historii: Niezapomniane mistrzostwa
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.