2 miesiące temu
Nie boi się mówić o tym, ile dla niej znaczy wiara. Bohaterów swoich książek i reportaży pyta zawsze o rzeczy najważniejsze. Dziś sama na nie odpowie. Jak wygląda jej życie po pandemii? Co planuje w najbliższym czasie? Poznamy kulisy życia i pracy Kasi Olubińskiej.
Nie boi się mówić o tym, ile dla niej znaczy wiara. Bohaterów swoich książek i reportaży pyta zawsze o rzeczy najważniejsze. Dziś sama na nie odpowie. Jak wygląda jej życie po pandemii? Co planuje w najbliższym czasie? Poznamy kulisy życia i pracy Kasi Olubińskiej.
2 miesiące temu
Znana dziennikarka, żona, córka, kobieta, katoliczka... Nie boi się mówić o tym, ile dla niej znaczy wiara. Bohaterów swoich książek i reportaży pyta zawsze o rzeczy najważniejsze. W najbliższy czwartek sama na nie odpowie. Czy czuje się bardziej „Kobietą w wielkim mieście” czy raczej marzycielką z prowincji?
Znana dziennikarka, żona, córka, kobieta, katoliczka... Nie boi się mówić o tym, ile dla niej znaczy wiara. Bohaterów swoich książek i reportaży pyta zawsze o rzeczy najważniejsze. W najbliższy czwartek sama na nie odpowie. Czy czuje się bardziej „Kobietą w wielkim mieście” czy raczej marzycielką z prowincji?
Czy kobiety, które odnajdują się w byciu „córką Króla” i kupują malinową Biblię, popełniają jakiś błąd? Czy taki błąd popełniają mężczyźni, którzy należą do wspólnoty, posługującej się paramilitarną metaforyką? Oczywiście, że nie. Ich wrażliwość, ich wybór. Problem pojawia się jednak, kiedy zamiast jednej z opcji powstaje katolicki "projekt lady".
Czy kobiety, które odnajdują się w byciu „córką Króla” i kupują malinową Biblię, popełniają jakiś błąd? Czy taki błąd popełniają mężczyźni, którzy należą do wspólnoty, posługującej się paramilitarną metaforyką? Oczywiście, że nie. Ich wrażliwość, ich wybór. Problem pojawia się jednak, kiedy zamiast jednej z opcji powstaje katolicki "projekt lady".
Podczas gdy trwa słuszna, ważna i konieczna krucjata z pedofilią w Kościele, na stronie jednego z wydawnictw można znaleźć naprawdę szkodliwy i bulwersujący tekst. 
Podczas gdy trwa słuszna, ważna i konieczna krucjata z pedofilią w Kościele, na stronie jednego z wydawnictw można znaleźć naprawdę szkodliwy i bulwersujący tekst. 
Długo zastanawiałam się, co właściwie chcę napisać. Bo tak naprawdę księżom życzę tylko jednej rzeczy.
Długo zastanawiałam się, co właściwie chcę napisać. Bo tak naprawdę księżom życzę tylko jednej rzeczy.
W Wielkim Poście nie chcę robić kościelnego PR-u. Nie chcę poprawiać sobie samopoczucia powtarzaniem, że nie jest tak najgorzej. Nie mam siły na udawanie, że moja wiara jest granitowa. Nie muszę.
W Wielkim Poście nie chcę robić kościelnego PR-u. Nie chcę poprawiać sobie samopoczucia powtarzaniem, że nie jest tak najgorzej. Nie mam siły na udawanie, że moja wiara jest granitowa. Nie muszę.
Za dużo moralizatorskiego pouczania z ambon, ustawiania nas wyłącznie w roli czyichś dziewczyn, żon, matek i obiektów zachwytu i/lub pożądania, robienia z nas łagodnych „urzekających”. Za mało traktowania nas jako równoprawnych partnerek i pamięci, że naszą patronką jest również „Judyt wojująca”.
Za dużo moralizatorskiego pouczania z ambon, ustawiania nas wyłącznie w roli czyichś dziewczyn, żon, matek i obiektów zachwytu i/lub pożądania, robienia z nas łagodnych „urzekających”. Za mało traktowania nas jako równoprawnych partnerek i pamięci, że naszą patronką jest również „Judyt wojująca”.
Znalazłam dwa mocne argumenty przeciw i jeden, który mnie przekonał.
Znalazłam dwa mocne argumenty przeciw i jeden, który mnie przekonał.