Bunt parafian. Na tacę rzucają pięciogroszówki. Kolejna odsłona protestu wiernych w Krzeszowie
Krzeszowska wspólnota parafialna nie jest duża; liczy około półtora tysiąca osób. Pięćset z nich podpisało się pod listem do biskupa, prosząc o przywrócenie proboszcza, ks. Łukasza Langenfelda. 25 września biskup Andrzej Siemieniewski spotkał się z przedstawicielami parafii, jednak decyzji nie zmienił. Wierni nie są z tego zadowoleni. O sprawie pisaliśmy tutaj.
Ks. Łukasz Langenfeld został nagle odwołany z funcji w parafii 12 września. Parafanie nie zgadzają się z decyzją biskupa, bo są zadowoleni z tego, w jaki sposób ks. Langenfeld pełnił urząd proboszcza. Niezadowolenie parafianie z Krzeszowa okazują teraz jednak w inny sposób; po protestach z transparentami pod kurią zdecydowali się na najboleśniejszy dla administratora parafii protest... finansowy. To nie pierwsza taka sytuacja w Polsce, w której wierni zawiedzeni decyzją proboszcza lub biskupa decydują się na znaczące ograniczenie niedzielnej ofiary składanej podczas mszy.
Jak mówił w 2024 roku ks. Andrzej Kobyliński, ludzie, którzy przed pandemią dawali na tacę 2 zł czy 5 zł, teraz decydują się na wsparcie swojej parafii w wyższych kwotach, jak 10 zł czy 20 zł, czasami nawet więcej. "Pięciogroszowy protest" w Krzeszowie, jak piszą o nim media, może całkiem szybko sprawić, że parafialne rachunki przestaną się bilansować.
A parafianie są bardzo za swoim proboszczem. Doceniają jego zaagażowanie, dobre serce, podejście do innych ludzi i uczciwość. - Był bardzo uczciwy - i właśnie w tym problem - mówi jedna z parafianek.
Legnicka kuria w żaden sposób nie odniosła się publicznie do nowego protestu wiernych z Krzeszowa. Na stronie diecezji ostatnim dokumentem w sprawie jest oświadczenie z 14 września, dwa dni po tym, jak biskup legnicki odsunął ks. Łukasza Langenfelda od kierowania parafią, Ksiądz stracił również funkcję prezesa Fundacji „Europejska Perła Baroku”.
Sprawa jest bardziej skomplikowana niż zwykłe odwołanie, gdyż w tle pojawiają się dwa wątki możliwych przestępstw. Chodzi o śledztwo dotyczące działalności fundacji w latach 2020-2024, gdy jej prezesem był kto inny, oraz o śledztwo w sprawie zawiadomienia związane ze składowaniem śmieci na terenie należącym do parafii, które miał zgłosić sam ks. Langenfeld. Duchowny przekonuje, że został odsunięty po tym, jak zaczął ujawniać nieprawidłowości.
Źródło: Facebook / Fakt / prawywroclaw.pl / red


Skomentuj artykuł