Ks. Krzysztof Kralka porzuca kapłaństwo. Był znanym charyzmatykiem i ewangelizatorem

Ks. Krzysztof Kralka poinformował o odejściu z kapłaństwa (fot. Uwielbiajmy / YouTube.com)
Facebook.com / red.

Ksiądz Krzysztof Kralka odchodzi z kapłaństwa. O swojej decyzji poinformował w niedzielę 25 stycznia na Facebooku. Jak czytamy we wpisie, "Jest to decyzja głęboko przemyślana i rozeznana. Dojrzewała we mnie przez dłuższy czas i jest podjęta w zgodzie z moim sumieniem oraz wewnętrznym poczuciem odpowiedzialności za własne życie i drogę, którą wybieram".

Ks. Kralka odchodzi z kapłaństwa

Pallotyn ks. Krzysztof Kralka był znanym charyzmatykiem, ewangelizatorem, twórcą Szkół Nowej Ewangelizacji i autorem książek. Przez ostatnie dwa i pół roku jego działalność była ograniczona ze względu na urlop, podczas którego rozeznawał swoje miejsce "w życiu, Kościele i świecie".

DEON.PL POLECA

 

 

Po tym okresie zakonnik zdecydował się opuścić struktury Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (zakon pallotynów – przyp. red.). Jednocześnie dodał: "chcę jasno zaznaczyć, że nie będę pełnił funkcji kapłańskich".

Jak czytamy dalej we wpisie na Facebooku: "Jest to decyzja głęboko przemyślana i rozeznana. Dojrzewała we mnie przez dłuższy czas i jest podjęta w zgodzie z moim sumieniem oraz wewnętrznym poczuciem odpowiedzialności za własne życie i drogę, którą wybieram.

Dlaczego Krzysztof Kralka ochodzi z kapłaństwa?

Powodów tej decyzji jest wiele i nie sposób w krótkiej formie opisać ich w pełni. Wśród nich znajdują się zarówno przyczyny teologiczne, jak i strukturalne. Coraz wyraźniej doświadczam, że nie jestem w stanie odnaleźć się w obecnych strukturach Kościoła ani dalej funkcjonować w taki sposób, jakiego wymagałaby ode mnie dalsza posługa. Nie potrafię również zgodzić się z niektórymi sposobami, w jakich kapłaństwo Kościoła wyraża dziś siebie i swoją posługę".

Krzysztof Kralka dodał, że nie przestaje być chrześcijaninem i w dalszym ciągu pragnie głosić Ewangelię oraz być blisko tych, którzy znajdują się na peryferiach Kościoła.

DEON.PL POLECA


Posługa ludziom z peryferii Kościoła

"Chcę towarzyszyć wszystkim, którzy są w drodze: niezależnie od ich historii życia, światopoglądu czy doświadczeń. Tym, którzy po prostu szukają sensu, prawdy i Boga. Całe doświadczenie, które zdobyłem w swoim dotychczasowym życiu, chcę poświęcić właśnie temu. Tak to rozeznałem. Tak to czuję. I taką drogę wybieram, pozostając w zgodzie z własnym sumieniem" – dodaje były pallotyn.

Kralka przeprosił wszystkich zawiedzionych, zranionych i rozczarowanych jego decyzją oraz podziękował Bogu oraz ludziom, którzy towarzyszyli mu na tym etapie jego życia. "Za spotkania, rozmowy, wsparcie, modlitwę, zaufanie i wspólnie przeżyty czas — dziękuję. To wszystko pozostaje we mnie jako ważna i cenna część mojego doświadczenia" – dodał były ksiądz.

Źródło: Facebook.com / red.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Ks. Krzysztof Kralka porzuca kapłaństwo. Był znanym charyzmatykiem i ewangelizatorem
Komentarze (31)
PW
~prawda wyzwala
28 stycznia 2026, 13:58
Mają! Jakby ludzie zobaczyli jak w praktyce funkcjonują procesy o "stwierdzenie nieważności" małżeństwa to się niczym nie różni od tej sytuacji .
Jarosław Mytlewski
28 stycznia 2026, 12:51
Ktoś, kto porzucił drogę chce innym towarzyszyć w drodze. Jest to przerażające.
MC
~Manu Chao
27 stycznia 2026, 22:32
Powinien więc oddać wszystko, co zyskał, dzięki temu że Kościół mu zaufał i wyświęcił go. Wszystkie wypłaty, które dostał jako katecheta i wikariusz, samochód, pieniądze za mieszkanie i utrzymanie na plebaniach. Nie miałby tego, gdyby nie Kościół. Teraz ze sprawiedliwości - powinien to zwrócić Kościołowi.
JC
~Joor Comet
27 stycznia 2026, 17:43
Ruchy charyzmatyczne wywodzą się z heretyckiego protestantyzmu. Takie są ich owoce.
JL
~Jarosław Lekki
27 stycznia 2026, 17:25
To już kolejny, jeden z tych księży, których pamiętam z rekolekcji. Pewnie będzie więcej. Wszystko w rękach Boga. Ale fakty niepokoją. Najbardziej będą zawiedzeni ci, którzy bardzo przywiązują się do danego kapłana.
MT
~Michalina Tomaszewska
27 stycznia 2026, 08:22
Trzeba bardzo modlić się za księdza Kralkę. On na zawsze pozostanie kapłanem, nawet jak nie rozumie czym jest kapłaństwo chrystusowe. Obawiam się, że za chwilę dowiemy się jeszcze gorszych rzeczy... Szatan szaleje i robi wszystko, żeby zniszczyć kapłanów przez grzechy nieczystości i grzechy przeciwko naturze....
AW
~Artur Wojtkiewicz
27 stycznia 2026, 07:30
Który to już raz charyzmatyczna postać, która innych chce nauczać okazuje się, że sama ma poważne problemy ze swoją wiarą.
MV
~Mattijjah Voy
27 stycznia 2026, 17:08
Nie pierwsza i nie ostatnia... Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć logiki, że z jednej strony ktoś chce "służyć ludziom na obrzeżach" ale w skrócie "Kościół mu nie pasuje" (moja konkluzja, na bazie tego co jest napisane - bo wniosek nasuwa się niestety tylko jeden). To też jest dość charakterystyczne pogubienie duchowe...
WT
~Wojciech T.
26 stycznia 2026, 23:47
Takie są "owoce" ruchów charyzmatycznych. Teraz założy własną denominację dla tych "peryferyjnych". Nie on pierwszy i nie ostatni. Zatem trzeba bardzo modlić się za Kościół, który jest Mistycznym Ciałem Jezusa Chrystusa.
ES
~Ewa Słota
26 stycznia 2026, 22:55
Karolu Karolu - czytając Pana komentarz... Każdy Kapłan-wie, że - aby stanąć w Prawdzie idziemy przed Najświętszy Sakrament; rozmawiamy z Jezusem ze Spowiednikiem z Kierownikiem duchowym. Decyzje są trudne i często wsparciem jest modlitwa za Kapłana. Jeśli odchodzi, to tym bardziej modlimy się. Karolu jeśli przeczytałeś ten komentarz - to proszę " Prawda Cię wyzwoli" ile będziesz się Panie Karolu oszukiwał???
PP
~Pedro P.
26 stycznia 2026, 22:20
To trochę jak ze współczesnym małżeństwem. Jak się pojawia kryzys to się ucieka, bierze rozwód, bo tak jest łatwiej. Kryzys trzeba przejść i go rozwiązać.
NW
~Nikt Ważny
26 stycznia 2026, 22:08
I to jest coś co przyznam, mocno mnie irytuje. Księża zagwarantowali siebie w Kodeksie Prawa Kanonicznego możliwość uzyskania reskryptu Stolicy Apostolskiej, by porzucić kapłaństwo w zgodzie z własnym sumieniem oraz wewnętrznym poczuciem odpowiedzialności za własne życie i drogę, którą wybierają. Wierni świeccy w małżeństwie (nieważne jak zrąbanym) już takiej możliwości nie mają.
BD
~Bo D
28 stycznia 2026, 13:41
Świeccy też otrzymują unieważnienie ślubu po latach związku i posiadający dzieci (np. Jacek Kurski).
NW
~Nikt Ważny
29 stycznia 2026, 22:24
Nie ma czegoś takiego jak "unieważnienie ślubu". Jest tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa od samego początku. Małżeństwo ważnie zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane przez żadną władzę.
JG
~Jefte Gileadczyk
26 stycznia 2026, 20:56
Są ludzie poranieni i zdruzgotani, czyli tacy, którzy znajdują się na peryferiach i szukając Boga znajdują go dzięki obecności kapłanów. Wielu ludzi z marginesu zostało uratowanych dzięki cichej posłudze zwykłych kapłanów nie mających oficjalnych kont na facebooku. Często ci kapłani nawet nie wiedzieli, że uratowali komuś życie. Te historie są zapisane w ukrytej księdze, której nikt nie może otworzyć prócz Baranka (Ap 5, 1nn). Nie są ogłaszane na FB, ale za to utrwalone w konkretnych wydarzeniach na kartach historii. Symptomatyczne, że tak wielu kapłanów nosi w sobie niezgodę "na takie wyrażanie kapłaństwa", jakby życie sakramentalne było czymś, co nie zwraca nam, ludziom z prowincji Kościoła, życia, sensu, radości i wytchnienia :) Niemniej nic na siłę - jak ktoś "nie czuje" kapłaństwa, a nosi koloratkę, to niech lepiej się nie kisi w sutannie niczym wilk w owczej skórze :)
EE
~Efrem Efrem
26 stycznia 2026, 19:56
Przed odejściem niech odda konsekrowane ręce
JS
~Józef Stachura
28 stycznia 2026, 20:57
Dobre…. He he hehe …
MW
~Mówię Wprost
26 stycznia 2026, 17:02
Z jakiej racji kapłan może sobie niby głęboko przemyśleć i rozeznać, że już mu się odwidziało? Ciekawe czy ci co w komentarzach wypisują, że to lepsze niż życie w kłamstwie, tak samo myślą i pozwalają na takowe rozeznania małżonkom, którzy przysięgali sobie miłość dopóki śmierć ich nie rozłączy? Z jednego się cieszę! Powyższy zakonnik opisywany jest jako znany charyzmatyk i ewangelizator a ja go pierwszy raz widzę i o nim słyszę. Wielkie dzięki Panu Bogu, że nie muszę być w tym przypadku rozczarowany!
ZW
~zwykły wierny
26 stycznia 2026, 15:48
Wielka szkoda , kryzysy były są i będą w życiu każdego niezależnie od powołania , pytanie co zrobili jego współbracia, przełożeni czy nawet bezpośrednia wspólnota i przyjaciele żeby do tego nie doszło . Pozostaje tylko modlitwa tak za niego jak i opuszczone owce.
ES
~Ewa Słota
26 stycznia 2026, 13:19
Oczywiście "Bóg jest Miłością".
ES
~Ewa Słota
26 stycznia 2026, 12:02
Ważne jest- aby " stanąć z Bogiem w prawdzie". na modlitwie " nie udawać" nie grać ". Bóg przez Jezus zrozumie nas- pokaże" światło ". Wielu Świętych odchodziło z Zakonu Matka Teresa z Kalkuty. Nawet Święta siostra Faustyna miała taki zamiar. Bóg zna nasze Serce zna tylko my nie możemy " okłamywać " siebie i Innych - a przede wszystkim Boga przez Jezusa i Maryję. Myślę, że szczerość jest kluczem - Pan Jezus wskaże co dalej. Pozdrawiam Bóg jest Mością - naprawdę.
WT
~Wojtek T.
26 stycznia 2026, 11:45
to jest trudny fenomen, który dobrze opisał Jung, i wiele osób go doświadcza. Jak się silnie i wręcz kompulsywnie tłumi swoje schowane za młodu do cienia antywartości, to można zapaść na poważne schorzenia, fizyczne / somatyczne i duchowe (nerwicę, depresję, itd.), albo gdzieś w połowie życia nie zapanować w końcu nad eksplozją tychże antywartości, co skutkuje istotną zmianą sposobu i trybu życia. Zwłaszcza wtedy, gdy w życiu nie ma żadnych nowych bodźców, impulsów, wyzwań, i zaczyna panować rutyna i zniechęcenie, co jest katalizatorem zmiany. Albo pojawia się silny bodziec, który zmianę indukuje. Jak nie tyle negować swoje antywartości, tylko raczej je umiejętnie integrować - oto jest pytanie...
WT
~Wojtek T.
26 stycznia 2026, 20:18
Na przykład, warto mieć jakiś wentyl bezpieczeństwa, który godzi obie sfery - wartości i antywartości; to może być hobby (niekiedy bezmyślnie wyśmiewane przez otoczenie), czasami odwołujące się do dzieciństwa, gdy nie było jeszcze opozycji dwóch sfer wartości, a może inne aktywności wyabstrahowane od codziennych realiów i przez to łagodzące napięcia... Drogie panie, nie wyśmiewajcie waszych mężów, którzy mają jakieś swoje zajęcia, które wydają się wam dziecinne - być może one właśnie ratują wasze małżeństwo. A księży i celibatariuszy problem dotyczy w szczególny sposób, i do jego przezwyciężenia powinno przygotowywać seminarium oraz bieżące wsparcie.
WT
~Wojtek T.
26 stycznia 2026, 20:53
jungowski schemat działa notabene w obie strony - nie tylko stateczni mężowie i ojcowie rodzin decydują się je porzucić, a szanowani duchowni zrzucają sutanny. Lekkoduchy i światowcy nagle opamiętują się i nawracają, niekiedy przywdziewają sutanny, a niektórzy z nich wręcz zostają świętymi! To ich pozytywne wartości, niegdyś stłumione i wyparte do cienia, dały znać o sobie. ;) Piszę w porządku naturalnym. Łaska Boża jest potrzebna każdemu, zawsze i wszędzie.
JW
~Jan Waclawik
27 stycznia 2026, 10:02
Niby mądryś a głupiś, Wojtku. Oto jak internetowa bida-psychologia udziecinnia ludzkie mózgi.
WT
~Wojtek T.
27 stycznia 2026, 16:24
@JanWacławik: toś się popisał merytorycznym wpisem. Ulżyło?
TB
~Tadeusz Borkowski
26 stycznia 2026, 11:34
Wiem, że nic nie wiem.
KK
~karol karol
26 stycznia 2026, 10:51
Brawo, powodzenia w nowym życiu, to lepsze niż żyć w kłamstwie i wobec miraży, które obiecuje nam Kościół. A ty, kochany czytelniku tego komentarza, jeśli jesteś kapłanem - zastanów się, czy nie lepiej już "stanąć w prawdzie"? Ile jeszcze będziesz się oszukiwał?
RC
~Roman Czytelnik
26 stycznia 2026, 21:14
Co lepsze, to sie DOPIERO okaze za czas jakis. Wowczas pozna czy odejscie to sluszna decyzja czy blad. Dzis to tylko gadanie i proba wyjasnienia. Jezeli za decyaja staje wubor kobiety to tez duzo nie zmienia. Wszedzie jest trudno i od wyzwan nie uciekniemy.
FG
Franciszek Grądalski
26 stycznia 2026, 22:28
A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny
JR
~Jola R
26 stycznia 2026, 23:46
zajechało siarką...