"Samotny wilk" polskiego dziennikarstwa śledczego aresztowany. Murem stanęli za nim dziennikarze z każdej opcji
Niewiele jest redakcji, które nie pisałyby o tej historii. Chodzi w niej o dziennikarza, o sprawiedliwość, o tajemnicę dziennikarską. 9 czerwca został aresztowany niezależny dziennikarz śledczy, Leszek Kraskowski. W jego obronie stanęli dziennikarze z każdej strony; wystarczy wspomnieć, że apel wystosowali zarówno Wojciech Czuchnowski, jak Krzysztof Skowroński. Od bardzo dawna nie było w polskich mediach przypadku takiej zawodowej solidarności i chyba nikt nie spodziewał się burzy, jaką wywołała decyzja służb.
Kim jest Leszek Kraskowski? To dziennikarz śledczy, który badał m.in. aferę w NIK czy sprawę Polnord, a bohaterem jego tekstów był wielokrotnie Roman Giertych. Reportaże śledcze publikował m.in. w "Rzeczpospolitej", "Wprost", "Super Expressie" i "Dzienniku". Był pierwszym laureatem (wraz z Anną Marszałek) prestiżowej nagrody dziennikarskiej SDP - Nagrody Watergate, wręczonej po raz pierwszy w 2000 roku. Rok wcześniej dostał Nagrodę Główną Wolności Słowa SDP. W 2007 roku dostał Nagrodę Grand Press za opisanie afery corhydronu. Prowadzi na YT kanał Reporterzy.online. Został aresztowany niedługo po tym, jak prosił o interwencję policji w sprawie człowieka, który groził mu nożem. Oficjalnie: "Kraskowski jest podejrzany o posiadanie broni palnej - pistoletu gazowego i 54 sztuk amunicji - bez wymaganego zezwolenia oraz o grożenie śmiercią komendantowi powiatowemu policji w Piasecznie w celu zmuszenia go do podjęcia interwencji w konkretnej sprawie - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Antoni Skiba. Dodał też, że Kraskowski został przesłuchany, ale nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
– To jest samotny wilk. Za nim nie stoi żadna wielka redakcja czy potężna siła korporacyjna. On te wszystkie śledztwa prowadził z wewnętrznej potrzeby opisywania zła – wyjaśnił Krzysztof Skowroński, szef Radia Wnet i były prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. "Z Leszkiem Kraskowskim nie zgadzam się fundamentalnie, nie ma to jednak znaczenia" - napisał w swoim apelu Wojciech Czuchnowski, dziennikarz od 2002 roku związany z "Gazetą Wyborczą". "Ze swojej strony jestem gotowy poręczyć za Leszka Kraskowskiego, tak by zmieniono mu sankcję izolacji na mniej dolegliwą. Myślę, że wśród dziennikarzy znajdzie się wiele osób, które takie poręcznie też złożą" - dodał dziennikarz Wyborczej.
Dziennikarz od jakiegoś czasu bał się o swoje bezpieczeństwo: jego samochód i samochód jego żony ostrzelano z broni myśliwskiej, a Kraskowski na jakiś czas wyjechał do Albanii.
O wyjaśnienia w sprawie aresztowania dziennikarza zwrócili się do prokuratury Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich i Marcin Lewicki, prezes Press Club Polska, który opublikował w środę 10 czerwca oświadczenie. "Zastosowanie wobec dziennikarza Leszka Kraskowskiego najsurowszego środka zapobiegawczego - trzymiesięcznego aresztu tymczasowego budzi głębokie zaniepokojenie, podobnie jak domniemane naruszenie jego prawa do obrony oraz wątpliwości dotyczące uszanowania przez policję i prokuraturę tajemnicy dziennikarskiej" - napisał.
Publikujemy też cały apel Wojciech Czuchnowskiego:
"9 czerwca Sąd Rejonowy w Piasecznie aresztował na 3 miesiące dziennikarza Leszka Kraskowskiego. Aresztowanie dziennikarza, który w swoich publikacjach jest krytyczny wobec władzy, na tak długi okres (maksymalnie przewidziany w KPK) musi budzić niepokój i liczne wątpliwości.
Z Leszkiem Kraskowskim nie zgadzam się fundamentalnie, często krytycznie oceniałem jego publikacje oraz wnioski jakie wyciągał z uzyskanych na ich potrzeby materiałów. Nie ma to jednak znaczenia, bo obawiam się, że zarzuty dopuszczenia się przez niego gróźb karalnych wobec Komendanta Policji w Piasecznie, mogą być oparte na nieporozumieniu. Sformułowana w mailu niemądra i niedopuszczalna groźba zastrzelenia Komendanta, była najprawdopodobniej nieodpowiedzianą prowokacją Kraskowskiego, który był niezadowolony z reakcji Policji na zgłoszone przez niego zagrożenie. Nie oceniając na ile zgłoszone przez Kraskowskiego okoliczności były prawdziwe, jestem przekonany, że nie miał on zamiaru zrealizować swoich pogróżek wobec Komendanta. Areszt w Polsce jest od lat nadużywany, często traktuje się go jak zastępczą karę. Polska polityka aresztowa jest regularnie przedmiotem krytyki ze strony organów sądowych Unii Europejskiej. Wielokrotnie zwracały one uwagę na przewlekłość i nadmierność stosowania tej sankcji. Sytuacji nie ułatwia to, że – wbrew postulatom obrońców praw człowieka – sprawy aresztowe toczą się w Polsce za zamkniętymi drzwiami. Areszt to skrajnie surowy i dolegliwy dla sprawcy środek zapobiegawczy. Z aresztu ludzie wychodzą złamani, ze zrujnowanym życiem osobistym i zawodowym. Czy Leszek Kraskowski zasługuje na taką karę? Zwracam uwagę, że jest on człowiekiem po ciężkich osobistych przejściach. Areszt może stanowić dla niego realne zagrożenie. Opinia publiczna powinna niezwłocznie poznać uzasadnienie zarówno decyzji Sądu jak i materiał dowodowy zebrany przez Prokuraturę, która wnioskowała o sankcję w postaci aresztu. Na dzisiaj nie wiemy nawet, czy Leszek Kraskowski miał adwokata i czy zapewniono mu wszystkie przysługujące mu prawa. Uważam, że Minister Sprawiedliwości powinien osobiście przyjrzeć się tej sprawie. Ze swoje strony jestem gotowy poręczyć za Leszka Kraskowskiego, tak by zmieniono mu sankcję izolacji na mniej dolegliwą. Myślę, że wśród dziennikarzy znajdzie się wiele osób, które takie poręcznie też złożą. Z poważaniem: Wojciech Czuchnowski"
Źródło: wnet.pl / tvn24.pl / X / Facebook / SDP / mł
.webp)
.webp)
Skomentuj artykuł