Czy komisja Episkopatu będzie niezależna? Państwowe instytucje mają poważne wątpliwości
Mimo zapowiedzi o determinacji w wyjaśnianiu spraw wykorzystywania seksualnego, powołanie kościelnej komisji ekspertów utknęło w martwym punkcie. Redakcja Więź.pl ujawniła, że państwowe instytucje zgłosiły szereg krytycznych uwag do statutu organu, który biskupi powołali już w marcu 2026 roku. Dokument ten wciąż pozostaje tajny, a Konferencja Episkopatu Polski zwleka z wprowadzeniem niezbędnych zmian.
W czerwcu 2026 roku przewodniczący KEP abp Tadeusz Wojda twierdził publicznie, że biskupi wciąż czekają na odpowiedź z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Tymczasem resort przesłał uwagi do statutu w „trybie roboczym” już dzień wcześniej. Biuro Sekretariatu Generalnego KEP zarejestrowało oficjalne pismo z ministerstwa 19 czerwca 2026 roku, co potwierdziło w odpowiedzi dla redakcji Więź.pl.
Chronologia zdarzeń pokazuje, że Episkopat nie nadaje sprawie wysokiego priorytetu. Choć biskupi zapowiedzieli wysłanie dokumentów do MSWiA 12 marca, wniosek o nadanie komisji osobowości prawnej wpłynął do ministerstwa dopiero 7 kwietnia, czyli prawie miesiąc później. MSWiA, ze względu na wagę problemu, poprosiło o opinie m.in. Rzecznika Praw Dziecka, IPN oraz Państwową Komisję ds. przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich.
Państwowe instytucje wytykają błędy
Najwięcej zastrzeżeń zgłosiła Państwowa Komisja, która wskazała na brak jasnego rozgraniczenia kompetencji między organem kościelnym a państwowym. Przewodnicząca Joanna Napierała zauważa, że nazywanie kościelnej komisji „publiczną osobą prawną” może wprowadzać w błąd, sugerując, że realizuje ona zadania publiczne państwa. Instytucje państwowe podkreśliły również, że komisja nie ma prawa żądać dokumentów od organów publicznych, a współpraca z nią musi być dobrowolna.
Wątpliwości budzi także kwestia rzeczywistej niezależności nowego organu. Jak podaje Więź.pl, państwowi urzędnicy zwrócili uwagę na brak przejrzystych reguł wynagradzania przewodniczącego oraz zasady finansowania komisji. Dodatkowo Rzeczniczka Praw Dziecka oraz Państwowa Komisja wytknęły nieprecyzyjne uregulowanie procedur informowania o możliwości popełnienia przestępstwa.
Dwie strony kontra jedenaście
Okazuje się, że obecny zespół przygotowujący dokumenty pod wodzą bp. Sławomira Odera stworzył statut liczący aż 11 stron. Wcześniejszy projekt, przygotowany przez zespół prymasa abp. Wojciecha Polaka, miał zaledwie dwie i pół strony i zakładał, że większość szczegółów operacyjnych znajdzie się w „Zasadach działania”, których państwo nie musi zatwierdzać. Zdaniem ekspertów, krótszy statut mógł znacznie przyspieszyć proces rejestracji komisji.
Jak dowiaduje się Więź.pl, dalsze prace nad statutem trafiły do Rady Prawnej KEP, której nowym przewodniczącym został bp Krzysztof Wętkowski. Decyzja ta budzi obawy o przyszłą transparentność prac komisji. Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny „Więzi”, komentuje, że bp Wętkowski może blokować rozwiązania prowadzące do pełnej rozliczalności biskupów.
Niezależność pod znakiem zapytania
Obecnie nie istnieje żaden wiążący termin, w którym biskupi muszą odpowiedzieć na uwagi ministerstwa. Redakcja Więź.pl zapytała bp. Wętkowskiego o planowany czas zakończenia prac, jednak nie otrzymała odpowiedzi. Tymczasem wewnątrz KEP trwają dyskusje nad „roboczą wersją” porozumienia między komisją a diecezjami, która może zostać narzucona przyszłemu przewodniczącemu bez konsultacji z nim.
Radca prawny Jakub Sewerynik, w komentarzu dla Więź.pl, sugeruje, że przyszły przewodniczący może zastać swój gabinet „starannie umeblowany” przez biskupów. Taka sytuacja rodzi pytania o to, czy niezależność komisji nie będzie jedynie pozorna. Zbigniew Nosowski przewiduje, że na realne efekty prac komisji przyjdzie nam czekać jeszcze wiele lat.
Proces kościelnego rozliczenia, który nabrał tempa po spotkaniach z osobami skrzywdzonymi, wyraźnie wyhamował. Jakub Sewerynik zauważa, że coraz mniej osób ufa, iż komisja rzetelnie wykona swoje zadania. Statut pozostaje niejawny, a biskupi nie informują o postępach w rozmowach z potencjalnym przewodniczącym.
Wieź/łs


Skomentuj artykuł