Co najmniej pięćdziesiąt skrzywdzonych osób. Komisja sosnowiecka publikuje raport
To nie jest tylko zestawienie suchych danych statystycznych, ale bolesna mapa krzywd, które przez dekady pozostawały w cieniu milczenia i administracyjnego chaosu. Komisja „Wyjaśnienie i Naprawa”, powołana przez biskupa Artura Ważnego, opublikowała raport częściowy, który rzuca światło na 29 przypadków osób związanych z diecezją sosnowiecką, oskarżonych o wykorzystywanie seksualne małoletnich. Dokument ten, liczący blisko 90 stron, staje się „raportem otwarcia” – bolesnym, ale koniecznym krokiem w stronę prawdy, w której w centrum nie stoi sprawca, lecz osoba skrzywdzona.
Liczy się każda krzywda
Zidentyfikowana przez Komisję liczba co najmniej 50 osób skrzywdzonych to wierzchołek góry lodowej, którego realne rozmiary mogą być znacznie większe. Statystyki są bezlitosne: 96% ofiar to dzieci poniżej 15. roku życia, a blisko dwie trzecie z nich to dziewczynki. Choć w mediach diecezja sosnowiecka często kojarzona była ze skandalami w środowisku homoseksualnym, raport wyraźnie koryguje tę narrację – zagrożone były przede wszystkim dzieci, a mechanizmy ich krzywdzenia nie zawsze spotykały się z należytą reakcją.
Działania Komisji objęły kwerendę ponad tysiąca jednostek aktowych i kilkudziesięciu tysięcy dokumentów. Członkowie zespołu, w skład którego weszli m.in. Tomasz Krzyżak, prof. Monika Przybysz czy ks. dr Jacek Prusak SJ, nie ograniczyli się jedynie do analizy papierów, ale prowadzili trudne rozmowy ze świadkami i skrzywdzonymi. To właśnie z tych spotkań wyłania się obraz traumy, która – jak w przypadku jednego ze zgłoszeń z 2019 roku – była tłumiona przez blisko pół wieku.
Bałagan, który ukrywał prawdę
Jednym z najbardziej wstrząsających wniosków raportu jest opis stanu diecezjalnej administracji w badanym okresie (1992–2023). Dokumenty w teczkach personalnych księży były nieuporządkowane, niepaginowane i przechowywane bez jasnych zasad, co stwarzało ryzyko, że niewygodne pismo mogło po prostu „zniknąć” bez śladu. Komisja odnalazła akta tajnych dochodzeń wstępnych we zwykłych teczkach personalnych, co było rażącym naruszeniem przepisów.
Chaos ten nie był jedynie wynikiem biurokratycznej niefrasobliwości. Brak instrukcji obiegu korespondencji sprawiał, że listy adresowane bezpośrednio do biskupa lub dostarczane mu podczas prywatnych spotkań często nie trafiały do oficjalnych rejestrów. W raporcie odnotowano również zaginięcie elektronicznego dziennika korespondencji z lat 2011–2016, co stanowi lukę w dokumentacji działań kurii w tym okresie.
„Środki duszpasterskiej troski” zamiast sądu
Przez lata dominującym sposobem radzenia sobie z oskarżeniami było bagatelizowanie problemów i próba naprawienia „zgorszenia” za pomocą tzw. „środków duszpasterskiej troski”. W praktyce oznaczało to najczęściej przeniesienie podejrzanego duchownego do innej parafii, bez wyciągnięcia konsekwencji karnych czy poinformowania Stolicy Apostolskiej. W co najmniej dwóch przypadkach takie działania miały tragiczne skutki – księża, zamiast zostać osądzeni, trafiali na nowe placówki, gdzie krzywdzili kolejne dzieci.
Analiza poszczególnych spraw, takich jak przypadek ks. C, pokazuje, że nawet gdy sprawca przyznawał się do czynów lub gdy wpływające skargi były wiarygodne, nie uruchamiano przewidzianych prawem procedur. Biskupi często przyjmowali wyjaśnienia oskarżanych kapłanów jako jedyną prawdę, odrzucając relacje rodziców ofiar jako „oszczerstwa”. Dopiero nowelizacja kościelnego prawa karnego i zmiana podejścia pod obecnymi rządami biskupa Ważnego pozwoliły na wznowienie lub zainicjowanie rzetelnych dochodzeń.
Głos, którego nie chciano słuchać
Raport przynosi bolesne świadectwa osób, które próbowały dochodzić sprawiedliwości, ale odbijały się od muru obojętności. Jedna z kobiet, której córka została skrzywdzona, przez lata nie usłyszała od Kościoła słowa „przepraszam”, a po zgłoszeniu sprawy spotkała się z obojętnością. W innej sprawie kobiecie dano zaledwie tydzień na zgromadzenie dowodów z przeszłości, po czym sprawę zamknięto, uznając ją za niewiarygodną.
Komisja zidentyfikowała również przypadki, w których zawiódł nadzór nad duchownymi już ukaranymi lub zawieszonymi. Zdarzało się, że księża objęci zakazem pracy z dziećmi bez przeszkód odprawiali publicznie Msze święte lub kontaktowali się z małoletnimi przez media społecznościowe, ponieważ nikt rzetelnie nie monitorował ich zachowania. Te systemowe luki stały się podstawą do sformułowania surowych rekomendacji dotyczących naprawy struktury nadzoru w diecezji.
Nowy rozdział: zero tolerancji
Mimo trudnych faktów, raport ma charakter naprawczy. Komisja zarekomendowała biskupowi ordynariuszowi m.in. osobiste spotkania ze skrzywdzonymi, organizację nabożeństw ekspiacyjnych oraz pełną, przejrzystą współpracę z organami ścigania. Podkreślono konieczność wdrożenia polityki „zero tolerancji”, rzetelnej weryfikacji kandydatów do kapłaństwa oraz wprowadzenia profesjonalnych standardów ochrony dzieci w każdej parafii.
Publikacja tego dokumentu to sygnał, że czasy ukrywania prawdy w imię źle pojętego „dobra Kościoła” bezpowrotnie się kończą. Jak zauważają autorzy, wykorzystanie seksualne jest zawsze formą przemocy i krzywdą, która wymaga zadośćuczynienia i radykalnej zmiany struktur, które ją umożliwiały. „Naprawa zaczyna się od prawdy” – to hasło wybrzmiewa z każdej strony raportu, dając nadzieję, że diecezja sosnowiecka, po latach skandali, wchodzi na drogę realnego oczyszczenia.
Łukasz Sośniak SJ


Skomentuj artykuł